czwartek, 24 grudzień 2009 07:55

Immanuel Wallerstein: Europa Zachodnia i Rosja - krocząc wspólnie

Oceń ten artykuł
(0 głosów)
alt prof. Immanuel Wallerstein
Powolny proces budowania trwałego, geopolitycznego sojuszu państw Europy zachodniej i Rosji, ma długą historię, która powoli dojrzewa. Jej przegląd rozpocząć można od wizyty prezydenta Charlesa De Gaulle w Związku Radzieckim, w 1944 roku, gdzie podpisał on francusko-radziecki traktat o sojuszu i wzajemnej pomocy.
Była to znakomita okazja do ponownego podkreślenia centralnej pozycji Francji w europejskiej polityce, a także zdystansowania się wobec opieszałych sojuszników, w postaci Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii. Dla De Gaulle interes geopolityczny stał ponad ideologicznymi różnicami.

Kolejnym kluczowym momentem było wprowadzenie przez kanclerza RFN, Willy Brandy`a tzw. Ostpolitik, po tym jak doszedł on do władzy w 1969 roku. Obejmowała ona nowe odprężenie w relacjach z ZSRR (przy jednoczesnym otwartym dialogu z NRD).

Trzecim kluczowym momentem była wielka dyskusja z przełomu lat 70-tych i 80-tych, dotycząca budowy gazociągu (gazoduc) z ZSRR do Europy Zachodniej, który to pomysł został poparty przez Niemcy, Francję, a nawet przez Margaret Thatcher z Wielkiej Brytanii.

Czwartym kluczowym momentem było ogłoszenie w 1987 roku, przez radzieckiego premiera Michaiła Gorbaczowa, potrzeby budowy „wspólnego europejskiego domu". Wspólnym mianownikiem dla wszystkich czterech momentów było to, że były postrzegane przez Stany Zjednoczone jako inicjatywy, które w najgorszym przypadku zagrażać mogą amerykańskim interesom globalnym.

Po upadku Związku Radzieckiego, Rosja pod rządami Borysa Jelcyna „schowała do szuflady" wszystkie te idee, dając pierwszeństwo do rozwijania bliskich relacji ze Stanami Zjednoczonymi. Post - komunistyczne reżimy w Europie Środkowo-Wschodniej zostały zwolnione wobec słabnących przejawów zacieśniania relacji między Europą Zachodnią a Rosją.

Jednak kiedy po Jelcynie władzę w Rosji przejął Władimir Putin, rosyjska polityka powróciła do bliższych relacji z Europą Zachodnią, w szczególności z Francją i Niemcami. Skutki tego procesu można było zaobserwować w lutym 2003 roku, kiedy to te trzy kraje wspólnie zablokowały próby pozyskania mandatu Rady Bezpieczeństwa ONZ przez USA i Wielką Brytanią, dla inwazji na Irak. Tym razem Stany Zjednoczone otwarcie zdefiniowały tę współpracę jako zagrożenie dla swoich globalnych interesów.

Od tego czasu relacje te są kontynuowane i wzmacniane, mimo tego USA wykazują wrogość, będąc jednocześnie pełne obaw i ogólnego sprzeciwu wobec silnych rządów w dawnych państwach satelickich w Europie Środkowo-Wschodniej.

Putin kontynuuje używanie jednego z największych atutów - rosyjskiego gazu. Debata, która toczy się od roku 1990, dotyczy nowych rurociągów gazowych z Rosji i Centralnej Azji biegnących do Europy Zachodniej. Rosjanie sprzyjają budowie tzw. North Stream i South Stream. North Stream przebiegać ma z Rosji, dnem Morza Bałtyckiego aż do Niemiec, omijając tym samym Ukrainę, Białoruś, Polskę oraz kraje bałtyckie. South Stream biegnąć ma z Rosji przez Morze Czarne do Bułgarii, a stamtąd dwiema nitkami, północną przez Serbię, Węgry i Słowenię do Austrii, oraz południową przez Grecję i Adriatyk do Włoch.

Stany Zjednoczone zabiegają o realizację trzeciego projektu, o nazwie Nabucco, który ma na celu ominięcie Rosji i wydobycie gazu w Turkmenistanie. Miałby on przebiegać przez Morze Kaspijskie do Azerbejdżanu, dalej przez Gruzję, Turcję, Bułgarię, Rumunię Węgry, aż do Austrii, a stamtąd do Niemiec i Czech. Jednak pokłady gazu w Turkmenistanie są ograniczone co wymuszałoby potrzebę wydobycia surowca w Rosji, znacznie osłabiając tym samym geopolityczne narzędzie Nabucco.

W każdym razie, Le Monde nazwało to „majstersztykiem", Putin przyjechał do Paryża pod koniec listopada, aby nawiązać bliską współpracę z Francją w celu realizacji projektów North i South Stream. Kluczowa, francuska postać CEO GDF Suez, Gerard Mestrallet, stwierdził że „Rosja jest niezbędnym partnerem dla przyszłości Europy". Francuski prezydent, Nikola Sarkozy wezwał z kolei do budowy „przestrzeni wspólnego bezpieczeństwa" między Europą a Rosją. Jest to ten sam Sarkozy, którego okrzyknięto w Waszyngtonie, najbardziej proamerykańskim prezydentem od 1945 roku. Po raz kolejny geopolityczne interesy biorą górę nad różnicami ideologicznymi. Państwa Europy Środkowo-Wschodniej są z pewnością bardzo niezadowolone z takiego stanu rzeczy. Jednak geopolityczna rzeczywistość jest taka, że Stany Zjednoczone mogą zrobić niewiele, aby spowolnić powstający wielki sojusz.

© Immanuel Wallerstein/Agence Global, tłum. Łukasz Reszczyński
Czytany 8138 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04