×

Ostrzeżenie

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 396

wtorek, 09 sierpień 2011 08:40

Grzegorz Janiszewski: Pożegnanie z armią

Oceń ten artykuł
(1 głos)

armyscap  Grzegorz Janiszewski

Reforma armii rosyjskiej rozpoczęta przez ministra obrony Anatolija Sierdiukowa w 2008 roku w dużym stopniu dotknęła korpus oficerski. Cięcia okazały się zbyt drastyczne.

Kiedy minister Sierdiukow uzasadniał konieczność reform, tłumaczył, że połowa rosyjskich żołnierzy to oficerowie. Jeśli uwzględnimy wakaty na stanowiskach podoficerskich i szeregowych, możemy uznać, że był bliski prawdy.

 

Odwrócona piramida

Korpus oficerski, rozbudowany do rozmiarów niespotykanych w innych europejskich armiach, liczył wtedy ponad 350 tysięcy żołnierzy. Jego struktura przypominała odwróconą piramidę − więcej było pułkowników i podpułkowników niż młodszych oficerów. W planach reformy zakładano zmniejszenie korpusu do przyjętej na Zachodzie liczby 15–20 procent stanu osobowego wojska. Z 1107 etatów generalskich istniejących 1 września 2008 roku po reformie miało pozostać 886. Liczbę stanowisk dla pułkowników planowano zmniejszyć z 25 665 do 9114, majorów z 99 500 do 25 tysięcy, a kapitanów z 90 do 40 tysięcy. Liczbę podporuczników zamierzano zaś zwiększyć z 50 do 60 tysięcy. Ostatecznie w armii liczącej milion żołnierzy miało pozostać 150 tysięcy oficerów.

Cięcia dotknęły zwłaszcza rozbudowanych sztabów i administracji wojskowej. Likwidowano etaty przede wszystkim w licznych jednostkach o niższej gotowości bojowej, skadrowanych, gdzie przeważali oficerowie. Z liczących 30 tysięcy żołnierzy centralnego aparatu ministerstwa obrony i innych instytucji miało zostać około 8,5 tysiąca. Wojskowe komendy uzupełnień stały się instytucjami cywilnymi. Początkowo planowano, że zostanie to zrealizowane do roku 2016, ostatecznie jednak ma to nastąpić do końca 2011 roku.

Ostre cięcia etatów nie oznaczały konieczności faktycznego zwolnienia ponad 200 tysięcy oficerów. W pierwszej kolejności do likwidacji przewidziano 40 tysięcy wakatów. Ponad 26 tysięcy oficerów osiągnęło już pełną wysługę i miało odejść z armii w najbliższym czasie. W 2008 roku zrezygnowano z przymusowej służby oficerów – absolwentów uczelni wyższych, których pozostawało w służbie około 7,5 tysiąca.

Po uwzględnieniu tych cięć wciąż pozostawało w służbie prawie 117 tysięcy stosunkowo młodych żołnierzy, których w ciągu trzech lat ministerstwo musiało zwolnić z wojska lub zagospodarować. Wiele stanowisk zamieniono na etaty cywilne, zwłaszcza w administracji wojskowej, co ułatwiało decyzję o pożegnaniu z armią. Przygotowano też program rekonwersji, dzięki któremu żołnierze mają zdobyć umiejętności przydatne na cywilnym rynku pracy.

Marchewka za wyniki

Redukcje objęły też wyższe szkolnictwo wojskowe. Z 64 uczelni, w których na jednego kursanta przypadało średnio 12 wykładowców, zostało 16, z siecią filii. Do rozpoczęcia reform wyższe szkoły oficerskie co roku przyjmowały około 15 tysięcy kandydatów, i mniej więcej tylu podporuczników opuszczało ich mury. Przez trzy lata (2009–2011) nabór do tych uczelni znacznie ograniczono (od 3,5 do 7,5 tysiąca). W niektórych wstrzymano go całkowicie lub rozpoczęto kształcenie kandydatów na podoficerów. Zwiększono dyscyplinę wśród słuchaczy. Otrzymanie jednej oceny niedostatecznej w sesji oznacza teraz skreślenie z listy studentów i przeniesienie do służby zasadniczej lub zwolnienie z wojska. Stworzono system premii przyznawanych przez prezydenta, rząd i ministra obrony narodowej, jako marchewkę za dobre wyniki w nauce. Wojsko chce również pozyskać oficerów o deficytowych specjalnościach, których nie opłaca się kształcić w szkołach wojskowych: prawników, psychologów, inżynierów, logistyków czy informatyków. Mogą oni rozpocząć naukę w rocznym studium oficerskim, a po jej ukończeniu, w stopniu podporucznika, zawrzeć kontrakt.

Tak znaczna redukcja etatów oficerskich w 2010 roku spowodowała, że co drugi podporucznik zaraz po promocji został zwolniony ze służby i przeniesiony do rezerwy. Niektórzy (około czterech tysięcy) zgodzili się pełnić głównie szefów albo techników kompanii. Urzędnicy w kadrach zapewniają, że żołnierze ci zostaną przeniesieni na stanowiska oficerskie, gdy tylko zwolnią się miejsca. Może to jednak potrwać, zważywszy na dosyć niską średnią wieku korpusu oficerskiego pozostałego po cięciach i likwidację wielu wyższych stanowisk. Redukcje w niektórych rodzajach wojsk, zwłaszcza w pododdziałach lądowych, były dość duże. Oszczędzano oficerów w jednostkach wysokiej gotowości bojowej, głównie powietrznodesantowych oraz strategicznych sił rakietowych (w tych ostatnich pozostało aż 85 procent oficerów).

Rak korupcji

Cięcia okazały się zbyt drastyczne. Na początku 2011 roku minister obrony zapowiedział zwiększenie liczby oficerów o 70 tysięcy. Ma się to wiązać z tworzeniem nowego rodzaju sił zbrojnych – wojsk obrony kosmicznej. Powstają one z istniejących już wojsk kosmicznych oraz części personelu sił powietrznych i nie wymagają tak dużej liczby nowych oficerów.

W wyniku reformy około 40 tysięcy młodych oficerów bez wysługi emerytalnej i mieszkań znalazło się w rezerwie kadrowej. Wspólnie z absolwentami uczelni wojskowych będą oni obsadzani na owych 70 tysiącach „dodatkowych” stanowisk. Minister obrony zapewnił, że oficerowie przeniesieni do rezerwy kadrowej zostaną zagospodarowani. Tym sposobem w przyszłym roku liczba stanowisk oficerskich w rosyjskiej armii wyniesie 220 tysięcy.

Reformy nie poprawiły na razie sytuacji w armii. Zwolniono wielu oficerów, którzy – wobec słabości pochodzącego z poboru korpusu podoficerskiego – odpowiadali „za wszystko”, od wyszkolenia żołnierza i stanu sprzętu po dyscyplinę. Wykształcenie zawodowych podoficerów zajmie kilka lat, wyrobienie profesjonalnych nawyków i zajęcie przez nich należnego miejsca w strukturze armii może zaś trwać dziesięciolecia. Mniejszy nadzór przełożonych w kurczącej się armii spowodował więcej przypadków diedowszcziny (fali). Wzrosła też liczba nadużyć wśród oficerów. W 2009 roku popełnili oni co czwarte przestępstwo, jedną trzecią stanowiły czyny o charakterze korupcyjnym. Straty w państwowej kasie, ujawnione w postępowaniach karnych w sprawach przestępstw gospodarczych i korupcyjnych, prowadzonych przez prokuraturę wojskową od początku reform z 2008 roku, ocenia się na astronomiczną kwotę tryliona rubli.

W 42 Zmotoryzowanej Dywizji Strzelców stacjonującej w Czeczenii co drugie przestępstwo popełnili oficerowie. Minister Sierdiukow przyznał, że sytuacja w korpusie oficerskim jest trudna do rozwiązania. Wysokie wskaźniki przestępczości to nie tylko efekt rozluźnienia dyscypliny spowodowany reformami. Ministerstwo obrony nie chce dłużej ochraniać oficerów przestępców, a ściganie ich traktuje jako element polityki kadrowej. Zadanie to zostało powierzone komitetowi śledczemu prokuratury wojskowej, opanowanemu przez byłych pracowników Federalnej Służby Bezpieczeństwa. Żołnierzy zamieszanych w przestępstwa zwalnia się bez względu na wysługę i stopień.

Podwyżki na osłodę

Na pocieszenie zwalnianych minister obrony obiecał, że żaden z nich nie rozstanie się z armią bez zapewnienia stałego zakwaterowania, i to w wybranej przez żołnierza lokalizacji. Do końca 2010 roku pozyskano prawie sto tysięcy lokali dla opuszczających szeregi armii. Mieszkania kupowano i budowano, kierując się raczej ceną niż lokalizacją. Dlatego szacuje się, że w nowych miejscach osiedliło się nie więcej niż 40 tysięcy żołnierzy. Pozostali co prawda dostali decyzje o przydziale, ale czekają na lepsze warunki. Pozwoliło to jednak odtrąbić ministerstwu obrony sukces prowadzonej polityki mieszkaniowej.

Zwolnieni oficerowie dostają lokale w rejonach Rosji, z których ludzie uciekają w poszukiwaniu lepszych warunków życia. Na początku grudnia 2010 roku na konferencji poświęconej rozwojowi rosyjskiego Dalekiego Wschodu premier Władimir Putin stwierdził wprost, że państwo rosyjskie jest zainteresowane osiedlaniem się na stałe byłych żołnierzy na tych terenach. 10 grudnia 2010 roku w nowej dzielnicy mieszkaniowej Władywostoku Śniegowaja Padź zorganizowano powtórne, uroczyste wręczenie decyzji o przydziale mieszkań 930 żołnierzom, którzy uprzednio dostali je w zwykłym trybie.

Dla wyższych rangą oficerów przygotowano specjalne formy „rekonwersji”. Mają oni tworzyć grupy doradców w wojskowych komendach uzupełnień. Ministerstwo określiło ich obowiązki bardzo ogólnie, zarobki są jednak konkretne – około 50 tysięcy rubli (5 tysięcy złotych) dodatkowo do emerytury. Wysokie pensje mają sprawić, że generałowie nie będą mieszać się do polityki. Dla pozostających w służbie przygotowywane są podwyżki. Na początku lutego 2011 roku prezydent Dmitrij Miedwiediew uzgodnił z przedstawicielami resortów siłowych reformę finansowania mundurowych pensji i emerytur. Nowa siatka płac oficerów wygląda obiecująco. Podporucznik po szkole oficerskiej ma zarabiać 50 tysięcy rubli, pułkownik na etacie dowódcy brygady − 93 tysiące. Oznacza to dwu-, trzykrotny wzrost pensji. Pesymiści zarzucają jednak tym planom brak realizmu. Jednoczesne zwiększenie prawie o połowę liczby etatów oficerskich, wzrost liczby żołnierzy kontraktowych i potężna modernizacja techniczna armii mogą sprawić, że na wyższe pensje zabraknie pieniędzy. Zwłaszcza że takich wydatków nie uwzględniono w budżecie obronnym na następne trzy lata. Ministerstwo finansów szacuje, że jeśli zostanie zachowana obecna struktura wydatków, reforma systemu zaopatrzenia finansowego żołnierzy pochłonie dodatkowo jeden procent PKB.

Wstęp do zmian

Tworzeniu „nowego oblicza” armii poza redukcjami nie towarzyszyły prawie żadne zmiany w systemie naboru kadr oficerskich, ich szkolenia, a przede wszystkim zasad dotyczących przebiegu służby. Kryteria awansu są nadal nieczytelne i w większym stopniu zależą od powiązań samego zainteresowanego niż potrzeb służby. Planowane wprowadzenie w ograniczonym zakresie kadencyjności na stanowiskach spotkało się z powszechnym oporem, zwłaszcza wpływowych środowisk wojskowych, zaniepokojonych wizją zamiany stanowiska w Moskwie czy Leningradzie na służbę za kręgiem polarnym czy na Syberii. Rotacja na stanowiskach wymuszana jest poleceniami ministra obrony i służy raczej usuwaniu co bardziej zasiedziałych oficerów niż celowej polityce kadrowej. Reformy korpusu oficerskiego Sierdiukowa i Miedwiediewa postrzegane są przez wielu żołnierzy i część społeczeństwa jako dalsze pozbawianie armii gotowości bojowej i bezmyślne cięcia. Korpus ten przez lata przekształcił się po części w biurokratyczną machinę, żyjącą własnym życiem i oderwaną od prawdziwych problemów wojska. Potężne redukcje oraz poprawa sytuacji życiowej i prestiżu korpusu są prawdopodobnie wstępem do dalszych zmian.

Pozostawienie w służbie najlepszych i najbardziej perspektywicznych żołnierzy oraz zapewnienie im przyzwoitych jak na rosyjskie standardy warunków służby i życia może pozwolić na stworzenie kadr sprawnie zarządzających armią. Po profesjonalizacji korpusu podoficerów, modernizacji technicznej i reformie struktury organizacyjnej jest to kolejny warunek do spełnienia, aby rosyjska armia mogła sprostać wyzwaniom nadchodzących czasów.

Artykuł ukazał się w numerze 28/2011 tygodnika alt

Czytany 7554 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04

Najnowsze od Grzegorz Janiszewski