niedziela, 18 październik 2020 18:56

Eugeniusz Januła: Grupa Wyszehradzka – realia i idea

Oceń ten artykuł
(8 głosów)
dr płk Eugeniusz Januła
W sytuacji, kiedy polityka polskiego rządu spotyka się z coraz większą dezaprobatą i krytyką zarówno wewnątrz Unii Europejskiej, jak i poza nią, należy postawić pytanie: czy Grupa Wyszehradzka, na którą często powołuje się polski rząd, może w tym obrazie dość ponurej rzeczywistości coś zmienić?
Grupę Wyszehradzką powołano jako organ konsultacyjny trzech państw: Czechosłowacji, Węgier i Polski w 1991 roku. Był to okres intensywnych przygotowań i działań, mających ułatwić i przyśpieszyć wejście trzech wymienionych wyżej państw do NATO i Unii Europejskiej. Jak pokazały wydarzenia tamtego okresu, rzeczywiście wzajemne konsultacje trzech państw miały pewne pozytywne, co oczywiście nie znaczy absolutnie, że decydujące – znaczenie podczas starań o uzyskanie członkostwa w tych dwóch organizacjach [1].
 
Bliskie kontakty i współpraca miały szczególne znaczenie w czasie, kiedy trzy a później cztery zainteresowane państwa znajdowały się w typowym okresie przejściowym, tzn. nie należały do żadnego sojuszu obronnego, co w ich sytuacji geopolitycznej było wysoce ryzykowne. Na wschodzie Europy bowiem sytuacja mogła przybrać obraz niekontrolowany i zupełnie chaotyczny [2].
 
Po uzyskaniu członkostwa współpraca między tymi krajami znacznie osłabła. Wynikało to także z przesłanek obiektywnych. Nastąpił rozpad państwa czechosłowackiego, które podzieliło się na suwerenne Republikę Czeską i Słowację. Czechy tradycyjnie nie tyle podjęły, ile bardzo zintensyfikowały, bardzo bliską współpracę z Niemcami. Jednak znacznie potężniejsze pod każdym względem Niemcy nie dawały Czechom żadnych specjalnych preferencji handlowych poza tymi oczywiście, które obowiązują powszechnie w UE. Spowodowało to swoisty nawrót Pragi w kierunku swoich podstawowych partnerów w Europie Środkowej.
 
Rok 1999 to swego rodzaju reaktywacja czy też bardziej obudzenie z uśpienia Grupy Wyszehradzkiej. Strony porozumienia uznały, że szczególnie w ramach skomplikowanego funkcjonowania całej UE łatwiej jest forsować interesujące dane państwa problemy razem, szczególnie w sytuacjach, kiedy wymagana jest jednomyślność lub kwalifikowana większość. Stąd też sukcesywnie nastąpiło ponowne ułożenie form współpracy i konsultacji [3].
 
Generalnie dwa razy do roku następują spotkania głów państw, premierów i ministrów w celu uzgodnienia stanowisk w poszczególnych kwestiach. Równolegle uzgodniono sprawowanie półrocznych prezydencji przez poszczególne państwa w ramach całej Grupy.
 
Drażliwą politycznie sprawą jest kwestia potencjałów poszczególnych państw grupy. Tyle, że jest to kategoria obiektywna. Polska z terytorium o powierzchni prawie 312 tys. km2 i 38 mln ludności znacznie przewyższa swoim potencjałem pozostałe trzy kraje razem wzięte. Natomiast w dochodzie na statystyczną głowę ludności Czechy i Słowacja, w których ten przelicznik przekracza 16 tys. USD rocznie, zdecydowanie wyprzedzają Polskę i Węgry, w których dochód per capita przekroczył niedawno 14 tys. USD [4].
 
Pojawiły się też, szczególnie ze strony czeskiej, duże obawy, że Polska. korzystając ze swego potencjału w tej Grupie, może spróbować realizacji jakieś formy dominacji. Stąd szczególnie ze strony Pragi i Bratysławy istniała i funkcjonuje nadal obawa przed jakąś formułą nadmiernej formalizacji Grupy. To powodowało, że po wstąpieniu wszystkich państw do UE współpraca w tych ramach praktycznie na pewien czas zamarła.
 
Realna reaktywacja Grupy nastąpiła przede wszystkim na skutek starań Czech i Słowacji. Istniał był taki okres po rozpadzie Czechosłowacji, że te dwa państwa przestały się w praktyce interesować Grupą Wyszehradzką. Ponowne zainteresowanie nastąpiło ze względów czysto pragmatycznych – z uwagi na bardzo niewielką siłę politycznego przebicia obydwu państw w samej UE.
 
Jednak po pewnym okresie w miarę owocnej i intensywnej szczególnie gospodarczo, współpracy aktualnie znów widać w Grupie symptomy narastającego dużego kryzysu. To owoc pewnej sytuacji – Węgry i Polska, każdy kraj zresztą niezależnie od siebie, zaczynają forsować linie polityczne wyraźnie sprzeczne z głównym nurtem unijnym, którym jest integracja. W wypadku nie tyle Polski, ile aktualnej ekipy rządzącej ta koncepcja polityczna sprowadza się do żądań, aby Unia ograniczyła się tylko do współpracy ekonomicznej, ale bez wchodzenia w dalszą, konieczną przecież integrację [5]. To oczywiście zupełny absurd w sytuacji, kiedy narasta i to w bardzo szybkim tempie, proces globalizacyjny, który musi być w sposób naturalny poprzedzony regionalną kontynentalizacją.
 
Stąd na obecnym etapie współpraca wewnątrz Grupy Wyszehradzkiej zyskała ponownie charakter czysto formalny. Organizowane są spotkania prezydentów, premierów, również branżowych ministrów, ale komunikaty, jakie płyną z tych posiedzeń posiadają duży poziom ogólności. W zasadzie żadnego postępu w postaci pogłębienia koniecznej przecież współpracy ekonomicznej i politycznej za bardzo nie widać.
 
To dość niepokojące biorąc pod uwagę, że dla obszaru Środkowej Europy nadchodzi szybkimi krokami czas kolejnego przełomu. Zwycięstwo wyborcze Donalda Trumpa w amerykańskiej elekcji może prowadzić do chęci ułożenia sobie na nowo przez USA stosunków z Rosją na zasadzie neutralizacji Ukrainy i pewnego porzucenia interesów państw Europy Środkowej, jak też szczególnie grupy państw bałtyckich [6]. Nie tylko ze strony partii republikańskiej płyną sygnały, że amerykański establishment prezentuje opinie, że np. obrona państw bałtyckich może być zbyt ryzykowna i kosztowna dla Waszyngtonu. Natomiast sprawą oczywistą jest, że państwa te prezentują militarny potencjał tak nikły w porównaniu z Rosją, że oczywiście o jakiejkolwiek realnej obronie nie może być mowy.
 
Sytuacja państw Europy Środkowej jest po prostu znacząco lepsza, ale też zaczyna być nie do pozazdroszczenia w wypadku hipotetycznego i prawdopodobnego rozluźnienia więzi natowskich.
 
Pozostaje oczywiście Unia Europejska. Tu w realnej perspektywie ok. 20 lat powinna nastąpić pełna integracja, również w aspekcie politycznym, ale także obronnym. Tu Grupa Wyszehradzka może i powinna odegrać rolę pozytywną, czyli po prostu osiągając szybsze tempo integracji. Przykładem praktycznym może być np. Benelux. Kwestią na razie otwartą jest to, czy ta grupa państw jest w stanie się dalej integrować. Tu rolę swego rodzaju integratora i zwornika może odegrać paradoksalnie najmniejszy podmiot w tej grupie – Słowacja. Jako jedyna jest już i to od kilku lat członkiem strefy euro. To daje jej znaczną przewagę nad pozostałymi krajami. Na marginesie trzeba dodać, że członkostwo w Eurolandzie daje już dzisiaj wymierne pozytywne skutki finansowe. Słowacja nie ponosi dodatkowych kosztów związanych z przewalutowaniem w ramach handlu wewnątrzunijnego. Przykładowo w przypadku Polski są to sumy niestety bezpowrotnie stracone, na poziomie prawie 25 mld euro rocznie [7].
 
W chwili obecnej również rząd Republiki Czeskiej odrzucił już kilkuletni okres wahań i też zamierza w krótkim czasie wprowadzić swoje państwo do Eurozony. Można nawet powiedzieć, że jedna z czeskich koncepcji wejścia do strefy euro jest bardzo sprytna i przebiegła. Aby ominąć bardzo trudny ekonomicznie dla każdego kandydata dwuletni okres przejściowy, strona czeska sonduje rząd słowacki w sprawie ponownego zjednoczenia kraju. Gdyby bowiem Czechy i Słowacja ponownie się zjednoczyły, wówczas wejście dotychczasowych Czech do strefy euro byłoby nijako działaniem automatycznym [8]. To jednak dopiero koncepcja. Nie wiadomo czy będzie ona realizowana, ale jest trzeba przyznać – bardzo realistyczna i trzeba podkreślić… sprytna.
 
Bez względu jednak czy właśnie ta koncepcja będzie realizowana, spójność Grupy Wyszehradzkiej staje już dziś podobnie, jak i w dalszej perspektywie, pod wielkim znakiem zapytania. Czechy i Słowacja starają się być przez cały czas w jądrze Europy. Jest to zresztą zgodne z tradycyjną linią polityki czechosłowackiej, jak też zwyczajową taktyką polityczną mniejszych i słabszych państw. Co więcej państwa te aktualnie toczą rozmowy z Austrią o ewentualnym poszerzeniu Grupy Wyszehradzkiej właśnie o Wiedeń. Austria znajduje się co prawda przed powtarzanymi wyborami prezydenckimi, które mogą w konsekwencji przynieść niemile konsekwencje dla tego państwa, jeżeli elekcję wygra reprezentant skrajnej nacjonalistycznej prawicy. Jednak bez względu na wynik tych wyborów, Austria czuje się nadmiernie zdominowana przez potężnego sąsiada z północy czyli Niemcy. Stąd jej dążenie, by znaleźć się w jakiejś grupie, co daje poczucie może nie tyle siły, ale w każdym razie znacznie większej swobody politycznego manewru.
 
Jednakże obecnie wejście Austrii do Grupy Wyszehradzkiej w obecnym kształcie, jest praktycznie wykluczone. Wskutek ksenofobicznej polityki rządów polskiego i niezależnie węgierskiego, Wiedeń rozmawia z Pragą i Bratysławą, ale raczej już o utworzeniu zupełnie innej, alternatywnej wobec Grupy Wyszehradzkiej struktury federacyjnej [9].
 
Rozmowy, chociaż o dużym stopniu poufności, toczą się intensywnie. Praktycznie dziś Grupa stoi na politycznym rozdrożu. Już podczas jesiennego łańcuckiego spotkania prezydentów państw V4, jak nazywa się też w skrócie Grupę Wyszehradzką, były wielkie trudności nawet w ustaleniu treści komunikatu końcowego. Po prostu Czechy i Słowacja nie zgadzały się na zapisanie w komunikacie żadnych konkretów. Stąd też komunikat co prawda powstał, ale na tak wielkim poziomie ogólności, że praktycznie każdy może w nim wyczytać dokładnie to, co mu się może spodobać. To po prostu jeden z przejawów dyplomatycznych umiejętności redagowania takich dokumentów.
 
Również wysunięta przez Polskę dość groteskowa koncepcja budowy jakiejś wielkiej Federacji Międzymorza została przez resztę członków V4 pominięta głuchym milczeniem. Nawet Węgry, które mają być „etatowym” wspierającym warszawskich pomysłów, nie wyraziły dla tej koncepcji cienia poparcia. Nic dziwnego, gdyż głównym podmiotem Międzymorza obok Polski miałaby być Rumunia. Tymczasem Węgry żądają od tego państwa zwrotu całego Siedmiogrodu. Pretensje terytorialne i to poważne, opierające się zresztą na skądinąd słusznych podstawach etnicznych, Węgry ferują również w stosunku do Słowacji.
 
Rozmowy czesko-słowacko-austriackie trwają, ale wyraźnie zmierzają do budowy nowej struktury w rodzaju Konfederacji Środkowoeuropejskiej. Przy czym coraz bardziej zainteresowane są udziałem w tego typu zrzeszeniu również Słowenia i Chorwacja a w dalszej kolejności również Bułgaria i Rumunia. Na razie jednak te państwa zewnętrzne są tylko zainteresowane, natomiast trzy główne prowadzą już rozmowy na dużym poziomie konkretyzacji. Oczywiście w najbliższym okresie te rozmowy będą faktycznie zawieszone do czasu wyjaśnienia, czyli wyniku wyborów prezydenckich w Austrii. Jednak to tylko kilkumiesięczna zwłoka.
 
O dziwo Węgry również pukają do drzwi tych rozmów, mimo że nikt specjalnie premiera Victora Orbana tam nie zaprasza. W tej sytuacji Polska jest pozostawiona w jakiś sposób sama sobie. Warszawy nikt do rozmów na temat ewentualnej Konfederacji Środkowoeuropejskiej absolutnie nie zaprosi. Czechy dały wprost do zrozumienia, że Polski w tym hipotetycznym na razie ugrupowaniu na pewno nie będzie. Po prostu nie jest tam potrzebna.
Obecnie jedyną trwała strukturą Grupy Wyszehradzkiej jest powołany przez jej członków Fundusz Wyszehradzki. Zlokalizowany jest w Bratysławie gdzie zresztą najczęściej, bez względu na aktualną prezydencję, odbywają się też wszelkie robocze konsultacje członków V4. Fundusz ten, mimo swych niezbyt wielkich zasobów, tworzy solidną podstawę dla współpracy naukowej i kulturalnej. Po części również politycznej. W ramach tego właśnie funduszu funkcjonuje aktualnie kilkanaście grantów oraz stypendiów dla studentów, pracowników naukowych itp.
 
Mimo obecnych wyraźnych zgrzytów i zahamowań w funkcjonowaniu samej Grupy sam Fundusz Wyszehradzki, pracuje bardzo dobrze. To obecnie bardzo dobra formuła bliskiej i potrzebnej przecież współpracy między bliskimi siebie krajami i społeczeństwami.
 
Bibliografia:
1. Eurostat; Finanse UE w roku 2014, Bruksela 2015.
2. Januła E., Linia Curzona, /w/Geopolityka.org, dostęp.19.11.2016.
3. Letecky J., Ceska Republika w Eurolandzie? /w/Rude Pravo. 14.09.2016
4. Mlynarz. Z, Politicka kooperacje we Wysechradzkiej skupinie „New York Times” /NYT/ 18.11.2016./w/ Rude Pravo 23 06.1999
5. Polska na drodze do zjednoczonej Europy. Rola polityki państwa w procesach dostosowawczych do Unii Europejskiej. Pr. zbiorowa pod red L. Kuznickiego. Komitet prognoz Polska w XXI wieku.PAN.Dom wydawniczy Elipsa Warszawa 1996.
6. Shabovsky J., V-4 w kryzie/w/ Rude Pravo.17.09.2016.
7. Waszczykowski. W., Wystąpienie na posiedzeniu Sejmu. 14.02.2016. /w/ „Diariusz Sejmowy”, Wyd. Sejmowe, Warszawa 2016.
___________________________________________________
1 Polska na drodze do Zjednoczonej Europy-Rola Polityki Państwa w Procesach Dostosowawczych do Unii Europejskiej. Praca zbiorowa. pod red L. Kuznickiego. T. II. Wyd. Komitet Prognoz; Polska w XXI wieku; PAN. Warszawa. Dom wyd. Elipsa, Warszawa, 1996, s. 31-65.
2 E. Janula. Linia Curzona.Geopolityka.org..dostęp.19.11.2016
3 Z.Mlynarz. Politicka kooperacja ve Vysehradzkiej Skupine. Rude Prawo.23.06.1999.
4 Eurostat.Biuletyn.2002.Bruksela.EU
5 Wystąpienie min..W. Waszczykowskiego. na posiedzeniu Sejmu. w dniu.14,02.2016.r.Diariusz Sejmowy. Wyd Sejmu.Warszawa.2016.
6 NYT.18.11.2016
7 Eurostat. Dane finansowe za rok 2014.Bruksela.2014
8 J Letecky. Ceska Republika w Eurolandzie?.Rude Pravo.14.09.2016
9 J. Shabowsky.V-4 v kryzie. Rude Pravo.17.09.2016
Czytany 786 razy