poniedziałek, 01 sierpień 2011 09:01

Dawid Jakubowski: Rewolucja, która uczy solidarności

Oceń ten artykuł
(2 głosów)

cubanrevolution


  Dawid Jakubowski

Autentyczny entuzjazm milionów Kubańczyków, biorących udział w demonstracjach rewolucyjnych na Kubie pozwala stwierdzić z całym przekonaniem, że rewolucja kubańska jest zjawiskiem autentycznym i masowym – polemika z tekstem Tomasza Skowronka „Co dalej z Kubą?”.

Z dużym zainteresowaniem i uwagą przeczytałem artykuł Tomasza Skowronka „Co dalej z Kubą?”. W zalewie dezinformacji na temat tego państwa, uprawianej przez zachodnie środki masowego przekazu, trudno nie zauważyć i nie docenić jego pozytywnych stron. Wkradły się jednak tutaj pewne błędy. Jako osoba, która przez cały czas utrzymuje kontakty z Kubańczykami, czyta kubańską prasę i obserwuje sytuację w tym kraju, poczuwam się do dopowiedzenia i doprecyzowania pewnych kwestii – być może autorowi nie znanych, bądź których brak czy niedostateczne naświetlenie wynika z dość powszechnej maniery prezentowania materiału według szablonu, zapewniającego mu odbiór, jako tekstu obiektywnego. Często jednak przeszkadza to w postawieniu potrzebnej przysłowiowej kropki nad „i”.

 

Kwestia pierwsza: obywatele kubańscy biorący udział w licznych dyskusjach internetowych nie używają, w przeciwieństwie do Autora, kategorii dyktowanych przez liberalne ośrodki masowego przekazu typu "więźniowie polityczni", odnośnie nielicznej opozycji, sponsorowanej jawnie przez Stany Zjednoczone. Na temat procesu regularnego zmniejszania się z biegiem lat więzionej agentury, sukcesywnie zwalnianej wskutek humanitarnych gestów władz, miałem już kiedyś okazję pisać [1]. Zresztą nie tak dawno opublikowane zostały, nawet w prasie nie sprzyjającej Kubie, dane i wysokości wpłat na konta owych aktywistów. Dlatego też działania tych ludzi pozbawione są oparcia w społeczeństwie, a oni sami są najczęściej określani są przez Kubańczyków epitetem „gusanos”, czyli „robaki”. Ewentualnie, kategorię „więźniowie polityczni” umieszczają oni w cudzysłowie. Natomiast więźniami politycznymi określają oni piątkę agentów, rozpracowujących, posiadającą wieloletnią tradycję, działania terrorystyczne tej części emigracji kubańskiej w Miami, która nie cofa się przed planowaniem takich zamachów, uderzających już wielokrotnie w przeszłości w ludność cywilną wyspy. Trzeba bowiem dodać, że społeczność w Miami i diaspora kubańska na świecie nie mówi bynajmniej jednym głosem, jeśli chodzi o stosunek do rewolucji i jej ideowych przywódców, a także wobec wspomnianych pięciu bohaterów. Tzw. Piątka z Miami, traktowana we własnym kraju, jako narodowi bohaterowie, jest więziona w Stanach Zjednoczonych od 11 lat, za infiltrowanie środowiska emigracji kubańskiej w Miami, odpowiedzialnej za organizacje wspomnianych aktów terrorystycznych.

Kwestia druga – nie wiem skąd Autor wziął dane statystyczne stwierdzające sześćdziesięcioprocentowe poparcie dla rewolucji, ale nawet luźna hipoteza, jakoby miały być to dane zawyżone, zmusza, w kontekście pewnych obserwacji, do rozważań wprost odwrotnych – czy nie są to raczej przypadkiem dane zaniżone? Wystarczy posiadać znajomości, zawarte dzięki portalom społecznościowym, z niekiedy nie znającymi się wzajemnie kubańskimi stronnikami rewolucji, studiować liczne, i wcale nie skupione na jednym portalu, blogi zwolenników rewolucji albo obserwować, jak ciepło w środowiskach reprezentujących różne pokolenia, przyjmowani byli kilka miesięcy temu krajowi wolontariusze - agenci bezpieczeństwa, rozpracowujący wspomnianych gusanos, lub też wreszcie obserwować autentyczny entuzjazm milionów Kubańczyków, biorących udział w demonstracjach rewolucyjnych, by wiedzieć, że jest to zjawisko autentyczne i masowe.

Zaskoczyło mnie też, że autor pisze o limitowanym dostępie do Internetu czy telefonów, nie zapoznawszy się nawet pobieżnie z jednym z dostępnych w sieci dokumentów wydanych w styczniu 2004 r. przez ministerstwo informatyki Republiki Kuby. Materiał został wydany w  odpowiedzi na nieuczciwą kampanię zachodnich mediów, podkreślającą znaczenie czynnika politycznego, który fetyszyzuje też T. Skowronek. Gdyby ją znał, zgodność jego tez mogłaby się zachwiać z przedstawianą przez antysocjalistyczną propagandę wizją [2]: 

„10 kwietnia 2003 roku Departament Handlu USA odmówił udzielenia licencji eksportowej humanitarnej organizacji pozarządowej z siedzibą w Kalifornii, USA/Cuba-Infomed, która, podobnie jak to było przy poprzednich okazjach, zamierzała podarować szpitalom i poliklinikom kubańskim 423 komputery po to, żeby wesprzeć sieć diagnostyki i informacji medycznej. Stwierdził, że "ten eksport byłby szkodliwy dla interesów polityki zagranicznej Stanów Zjednoczonych".

- Gdy armia północnoamerykańska rozwinęła pocztę elektroniczną, Kuba nie miała dostępu do tej usługi ani do wiedzy technicznej i sprzętu. Do maja 1994 r. Kubańczycy mieli zablokowany dostęp do północnoamerykańskich witryn internetowych. Kuba nie mogła więc zaciągnąć się wcześnie do Internetu.

- W ustawie Torricelliego z 1992 roku, która zaostrzyła blokadę, zidentyfikowano łączność z Kubą, jako sposób na osłabienie ustroju rewolucyjnego.

- Łączenie się Kuby z Internetem tak szybko, jakby sobie tego życzyła lub z tyloma kanałami i niezależnymi dostawcami, ilu może sobie, nie zależy od niej. Ilekroć Kuba próbuje dodać do Internetu nowy kanał, kontrahent północnoamerykański musi uzyskać od Departamentu Skarbu Stanów Zjednoczonych odpowiednia licencję. Podobnie, licencje musi uzyskać spółka północnoamerykańska, która chce otworzyć nowy kanał na Kubie lub postanawia przyspieszyć połączenie.

- Obecne połączenie kubańskie z tak zwaną siecią sieci nie oferuje odpowiedniej szerokości pasma, pozwalającej zaspokoić popyt naszego kraju. Blokada zmusza Kubę do korzystania z drogiej i powolnej szerokości pasma oraz z drogiego i powolnego połączenia z satelitą. Problem można by rozwiązać, gdyby między Kubę połączono kablem z włókna optycznego ze stanem Floryda, ale władze północnoamerykańskie na to nie pozwalają”.

Niedostępna jest natomiast w Internecie tzw. Biała Księga Informatyzacji Społeczeństwa Kubańskiego, zawierająca znacznie bardziej szczegółowy opis trudności i postępów związanych z realizowaniem programu upowszechniania telekomunikacji i Internetu na wyspie drogą sukcesywnego wdrażania, w miarę możliwości informatyzacji i adaptacji telekomunikacyjnej, kolejnych prowincji, mimo ograniczonego dostępu do środków na ten cel, w warunkach zaostrzonej przez ustawy Torricellego i Helmsa–Burtona blokady usług telekomunikacyjnych, co wiąże się z setkami miliardów dolarów strat rocznie.

Wśród konkluzji, zamykających tę drobiazgowo omawiającą temat Białą Księgę, czytamy:

„Kuba wita z zadowoleniem genewską fazę Światowego Szczytu Społeczeństwa Informacyjnego i wyraża swoje postanowienie współpracy z jej organizatorami po to, aby osiągnął on rezultaty, do których aspiruje.

Raz jeszcze wyrażamy przekonanie, że po to, aby wypełnić lukę cyfrową poprzez informatyzację edukacji, służby zdrowia, ubezpieczeń społecznych, rządu i innych zastosowań, nieodzownym warunkiem jest zapewnienie wszystkim edukacji, ochrony zdrowia, mieszkania i ubezpieczeń społecznych, jak również takim warunkiem jest rządowa wola sprzyjania czynnej i efektywnej partycypacji większości.

Kuba będzie kontynuowała informatyzację jako część prowadzonej przez siebie walki o wyższą jakość życia narodu kubańskiego i coraz sprawiedliwsze, równiejsze i bardziej solidarne społeczeństwo. Lepszy świat jest możliwy.”

Można dodać, jako pewien kontekst, nie wspomnianą w tekście informację o tym, jak w połowie stycznia 2011 r. kanał video oficjalnego serwisu informacyjnego Kuby, portalu Cubadebate padł ofiarą cenzury internetowej, dokonanej za pośrednictwem portalu Youtube, wskutek nie zgodnych z prawdą powiadomień o naruszeniach praw autorskich, podczas gdy film transmitujący przebieg rozprawy w Teksasie czołowego emigracyjnego terrorysty i współpracownika CIA Louisa Posady Carillesa, którego znalezienie się na kanale należącym do Cubadebate stanowiło pretekst doniesień przeciw portalowi, został udostępniony z konta jednego z sympatyków portalu.

Kolejna sprawa: Autor pisze podobnie jak duża część antyrewolucyjnych mediów, jakoby Kuba była nadal rządzona przez Fidela Castro, mimo, że w innym miejscu zaznacza, że nie jest on już prezydentem i przekazał uprawnienia swemu bratu. Fidel żyje i ma się nieźle, ale nie pełni już od 2008 r. funkcji partyjno-państwowych. Poświęca się walce o pokój na świecie, ciesząc się autentycznym autorytetem. Widziałem co najmniej setki profili społecznościowych młodych Kubańczyków, identyfikujących się jako rewolucjoniści, odznaczających się świadomością, czym jest marksistowski socjalizm. Stąd zapewnienia Autora, jakoby Kuba pocastrowska, której budowa de facto rozpoczęła się, miała być inna, brzmią w moim odbiorze, jak bezpodstawne wróżenie z fusów. Proces ten wieńczy wprowadzenie, przez ostatnio odbyty Zjazd Komunistycznej Partii Kuby, zasady dwukadencyjności piastowania stanowisk państwowych, na co, jak podkreślano przy tej okazji, nie można było wcześniej sobie pozwolić, wskutek niedostatecznie świadomych ideowo kadr, co w połączeniu z nieustannym zagrożeniem ze strony potężniejszego sąsiada, stanowiło mieszankę zapalną.

Kwestia piąta, jeśli chodzi o rozważanie nawet w tak hipotetycznej postaci, jak czyni to Autor, ewentualności chińskiej czy wietnamskiej drogi dla Kuby, warto czytać jak postrzegają socjalizm sami Kubańczycy i jak dalece studiują krytycznie doświadczenia innych krajów, w których de facto socjalizm załamał się z winy elit, a które oddaliły się od mas. Na Kubie tego zjawiska nie ma, gdyż starsze pokolenie rewolucjonistów umiało zarazić swym entuzjazmem młodzież i średnie pokolenie, nie zaniedbując naukowego charakteru marksizmu. Kuba nie traktuje procesu, rozpoczętego przez rewolucję, jako spektakularnego skoku do królestwa wolności, lecz jako długi marsz, odbywający się etapami i rozwijający świadomość, zgodnie z nauką marksistowską i nie bez wpływu okoliczności zewnętrznych. Jednocześnie nie unika samokrytycznego spojrzenia na własną przeszłość i głoszenia potrzeby ciągłego samodoskonalenia. Dlatego właśnie córka Raula Mariela Castro-Espin w jednym z ostatnich wywiadów wyraziła swoją więź z socjalizmem naukowym, dialektycznym [3].

Uwaga na marginesie, skoro mowa o socjalizmie: w tekście T. Skowronka daje się odczuć powszechna, w zachodnich i polskich mediach, tendencja pisania o państwach, czy też krajach komunistycznych. Oksymoron taki, pozbawiony rozpoznania natury omawianego zjawiska, opisuje coś, co po prostu nie istnieje, bowiem zgodnie z nauką marksistowską, jeden z kolejnych wyższych etapów socjalizmu oznaczających komunizm, to samorządna wspólnota, wymagająca procesu obumierania struktur państwowych, jako generujących powstanie biurokracji, związanych z klasą rządzącą. Dlatego Lenin, który podobnie, jak kubańscy rewolucjoniści, traktował drogę ku socjalizmowi, a następnie komunizmowi, jako długi marsz, określał np. młodą rosyjską republikę rad, jako państwo robotniczo-chłopskie z deformacją biurokratyczną. Stąd też, chcąc zachować rzetelność, trudno formułować definicje np. ZSRR czy rządów krajów Europy Środkowo-Wschodniej inaczej niż określając je, jako państwa socjalistyczne, bądź rządzone przez partie komunistyczne, czy też odwołujące się do komunizmu.

Jeśli chodzi o Carlosa Lage, to autor ma przestarzałe informacje. Jest to postać, która podobnie jak Felipe Perez Roque wycofała się z polityki po tym, gdy w marcu 2009 r. wybuchł na Kubie skandal związany z zachowaniem tych postaci niegodnym funkcji, jakie sprawowały. Politycznie zarówno Lage, jak i Roque, są skończeni. Szkoda natomiast, że autor nie wspomniał w tym kontekście, jak wygląda gabinet drugiej osoby w państwie, jaką jest Ricardo Alarcon, opisany niedawno przez francuskiego dziennikarza Lenarda Lamberta. "Dach przecieka, popękane ściany, meble tak sfatygowane, jak nieliczna ochrona: salon, w którym przyjmuje nas przewodniczący Zgromadzenia Narodowego Ricardo Alarcón nie tchnie władzą" – czytamy w jego reportażu z Kuby. Warto zastanowić się, czy gdziekolwiek indziej na świecie tak wyglądają salony władzy. Zatem nie władza jest tu priorytetem, lecz idea.

Ostatnia moja uwaga dotyczy natury reform ekonomicznych, zatwierdzonych po licznych konsultacjach obywatelskich i zgłaszanych podczas nich poprawkach przez VI Zjazd partii w drugiej połowie kwietnia br. W dokonanej przez Autora analizie wyczuwam brak informacji, iż nie chodzi w tych reformach o wyodrębnienie klasy drobnych przedsiębiorców, lecz dzięki większej aktywności tych, których Marks, traktował jako rzemieślników, pobudzenie gospodarki w warunkach światowego kryzysu, którego skutki dotykają też kraje na różnych etapach budowy socjalizmu. Celem tych działań jest podwyższenie z stopy życiowej Kubańczyków, zaniżonej w tych warunkach, a i tak osłabianej przez obejmującą także zachodnie technologie północnoamerykańską blokadę i ustawy ją zaostrzające, a także np. windowanie kursu walutowego.

W przypadku Kuby mamy do czynienia z rewolucją, która uczy solidarności wobec słabszych. Wielokrotnie bowiem, jak Autor wspomniał, wspiera ona misje medyczne i humanitarne w krajach, borykających się z cięższą jeszcze sytuacją materialną niż w tym karaibskim, postkolonialnym kraju. Mimo trudnego sąsiedztwa z USA , kiedy w sierpniu 2005 r. huragan Katrina spustoszył Nowy Orlean, Fidel Castro wystąpił z ofertą bezwarunkowej pomocy (w tym również w zakresie pomocy lekarskiej ) dla ofiar tej tragedii i w odbudowie zniszczonego miasta, którą to ofertę jednak rząd Georga Busha pominął milczeniem. Do chwili obecnej rząd rewolucyjny funduje także stypendia również dla obywateli amerykańskich, pragnących studiować na Kubie. Do dziś przebywają też na Kubie, wymagające stałej opieki medycznej, dawne dziecięce ofiary awarii reaktora jądrowego w Czarnobylu, mieszkające i leczone tam bezpłatnie w ramach jednej z licznych rządowych misji.

Dlatego właśnie analizując te źródła siły leżącej w pielęgnowaniu tradycyjnej, międzyludzkiej solidarności i studiowaniu cudzych i własnych błędów, tak by ich nie powielać, można powtórzyć w ślad za Tomaszem Skowronkiem: rewolucja kubańska ma się dobrze.

fot.sxc.hu

Przeczytaj również : Tomasz Skowronek: Co dalej z Kubą?

_____________________________________
1 Więcej: http://www.wiadomosci24.pl/artykul/kuba_fidela_castro_przez_lata_uwolnila_tysiace_przeciwnikow_149642-1--1-d.html
2 Więcej na temat por. wywiad z ministrem Gonzalezem Planasem: http://nowaaurora.republika.pl/kuba_telekomunikacja.htm .
3 Więcej: http://cafefuerte.com/2011/06/03/mariela-castro-imagino-un-socialismo-democratico-sin-dogmas-y-sin-prejuicios/

Czytany 8396 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04