środa, 09 kwiecień 2014 06:06

Błażej Popławski: 20. rocznica ludobójstwa w Rwandzie

Oceń ten artykuł
(1 głos)

rwandan-genocide  dr Błażej Popławski

Dwudziesta rocznica rzezi dokonanej przez Hutu przejdzie do historii jako triumf wizji politycznej Rwandy rządzonej przez Paula Kagame – charyzmatycznego lidera Tutsi, technokraty i frankofoba.

Walka o pamięć

Świat nie może zapomnieć o wydarzeniach, które miały miejsce w Rwandzie przed dwiema dekadami. Między kwietniem a lipcem 1994 roku, w przeciągu 100 dni z rąk Hutu śmierć poniosło ok. milion Tutsi. Ceremonie kommemoracyjne ofiary ludobójstwa weszły na stałe w grafiki organizacji międzynarodowych. Powszechność celebracji jest proporcjonalna do poczucia winy na globalnej Północy. Konferencje, rauty, chwile modlitwy – rzadko refleksji.

W dziesiątą rocznicę tragicznych wydarzeń ONZ ustanowiło 7 kwietnia Dniem Pamięci Ofiar Ludobójstwa w Rwandzie. To gest symboliczny, który wielu uznało za próbę odkupienia win społeczności międzynarodowej za niemoc Misji Organizacji Narodów Zjednoczonych do spraw Pomocy Rwandzie (UNAMIR) w przeciwdziałaniu ludobójstwa.

W Krainie Wielkich Jezior Afrykańskich pamięć o ludobójstwie ma inne znaczenie – mniej związane z empatyczną poprawnością polityczną, a bardziej ze strategią legitymizacji władz. Paul Kagame przekształcił tragiczną rocznicę w ogólnonarodowe święto, pełniące dwie zasadnicze funkcję. De iure, celem uroczystości żałobnych jest pojednanie ofiar i katów, wymazanie etykietek plemiennych, zastąpienia podziałów na Tutsi i Hutu jednorodną tożsamością rwandyjską. W praktyce amnezja etniczna, stanowiąca punkt centralny polityki historycznej Paula Kagame, oznacza dominację Tutsi i marginalizację Hutu.

Coroczny festiwal odkupienia i przebaczenia nie jednoczy zatem rwandyjskiego społeczeństwa. Terapia zbiorowa – spektakle pojednania na stadionie Amahoro (Pokój) – przyciągają za to uwagę zachodnich dziennikarzy. W tym roku, z racji na „okrągły” charakter rocznicy, władze przedsięwzięły specjalne środki. Od 7 stycznia do 7 kwietnia w Rwandzie zorganizowano sui generis sztafetę pamięci, przywodzącą na myśl drogę płomienia olimpijskiego. W przeciągu kwartału Urumuri Rutazima, czyli Płomień Pamięci, odwiedził ponad trzydzieści miejscowości. Początek i koniec pochodu wyznacza Kigali Memorial Centre – mauzoleum pamięci o ludobójstwie, otwarte w X rocznicę tragicznych wydarzeń. W miejscu tym pochowano blisko ćwierć miliona ofiar genocydu. Płomień Pamięci trafi także na osławiony „VIP-sektor” obchodów, czyli na Stadiom Amahoro.

7 kwietnia cały świat pochylił głowy w geście solidarności z ofiarami ludobójstwa. Wśród uczestników tegorocznych uroczystości zabrakło jednak Francuzów.

Wielcy nieobecni

XX rocznica ludobójstwa miała szansę stać się cezurą w relacjach rwandyjsko-francuskich. W lutym 2014 roku we Francji wysoki oficer wywiadu rwandyjskiego sprzed 1994 roku Pascal Simbikangwa został skazany na 25 lat pozbawienia wolności za udział w ludobójstwie. Wydarzenie to mogło stać się przełomem w relacjach między oboma krajami. Interpretowano je jako gest dobrej woli ze strony Paryża, próbującego ocieplić relacje z Kigali – całkowicie zawieszone w okresie 2006–2009.

Francuzi oraz Belgowie oskarżani są przez prezydenta Paula Kagame o współpracę z reżimem Hutu oraz o brak reagowania na doniesienia o ludobójstwie. Zgodnie z raportem Komisji Mucyo – instytucji działającej w okresie 2004-2008, kierowanej przez prokuratora Jeana de Dieu Mucyo – Francuzi mieli także szkolić bojówki Hutu w okresie prezydentury Juvénala Habyarimany. Dziś we Francji przebywa wielu Hutu, oskarżanych przez Kigali o udział w ludobójstwie. Paryż – według Kagame – utrudnia ich ekstradycję i wymierzenia sprawiedliwej kary.

Jeszcze pół roku temu wydawało się, że „rwandyjsko-francuska Krzyżowa” jest możliwa, że liderzy polityczni obu krajów doprowadzą wreszcie do pojednania. Na uroczystości w Rwandzie w 2014 roku zaproszono przedstawicieli Francji. Na kilka dni przed uroczystymi ceremoniami Romain Nadal, rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych, „z przykrością” odwołał zapowiedzianą wizytę Minister Sprawiedliwości Christiane Taubira. Nieoficjalnie, za przyczynę tej decyzji uznaje się ostatnie wypowiedzi Kagame, w których lider Tutsi konsekwentnie obarcza Paryż współsprawstwem ludobójstwa. Paryż rewanżuje się z kolei oskarżaniem Kagame o nadużywanie władzy i naruszanie chwiejnego ładu w Afryce Wschodniej i Centralnej. Obie strony wydają się mieć rację.

Współczesna Rwanda

Z gospodarczego punktu widzenia Rwanda to jeden z najszybciej rozwijających się krajów świata. Za transformacją tą nie podąża jednak demokratyzacja sfery politycznej i likwidacja (etnicznego de facto) rozwarstwienia ekonomicznego. Od wielu lat Kagame prześladuje opozycję. Nie waha się eliminować przeciwników przebywających poza granicami kraju – na początku 2014 roku w niewyjaśnionych okolicznościach zginął Patrick Karegeya, były szef rwandyjskiego wywiadu, który zbiegł z Rwandy w 2007 roku.

Nie można także zapominać, że Kagame uwikłał ojczyznę w II wojnę kongijską. Do dziś wspiera Banyamulenge – Tutsi osiadłych w północnej części Konga, oponentów władz w Kinszasie. Kontrowersyjne decyzje prezydenta, nieoficjalnie popieranie partyzantów z M23, szmuglowanie przez granicę z Kongiem kasyterytu, koltanu, złota i diamentów, to dowody na iluzoryczność demokratyzacji Rwandy postludobójczej.

* * *

Pytanie o przyszłość Rwandy pojawia się w mediach co roku w rocznicę ludobójstwa. Warto spoglądać Kagame na ręce częściej, nie tylko na początku kwietnia. Wtedy hasła takie jak „pojednanie”, „pamięć”, „sprawiedliwość” mogą nabrać nieoczekiwanego znaczenia.

Autor jest dr historii, socjologiem, członkiem Polskiego Towarzystwa Afrykanistycznego, prowadzi blog www.afrykanista.pl.

Tekst pochodzi z portalu afryka.org
Fot. voiceseducation.org

Czytany 3479 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04