wtorek, 29 grudzień 2009 09:56

Andrzej Jonas: Katastroficzne wizje

Oceń ten artykuł
(0 głosów)
alt   Andrzej Jonas   Biblijny potop to przejściowe podtopienie w porównaniu z katastrofą, która nas czeka, jeśli nie położymy kresu niszczycielskiej działalności człowieka.  
Wizja jest doprawdy apokaliptyczna. W wyniku ocieplenia atmosfery topnieją przedpotopowe lody i podnosi się poziom wód. Znaczna część lądów zostaje zalana, pod wodą znikają właściwie wszystkie niewielkie wyspy i wiele krain przybrzeżnych.
 
Biblijny potop to przejściowe podtopienie w porównaniu z katastrofą, która nas czeka, jeśli nie położymy kresu niszczycielskiej działalności człowieka. Według opinii części świata nauki, to właśnie człowiek jest zabójcą klimatycznej równowagi, będącej podstawą naszego bezpieczeństwa. Niszczy ją, wywołując tak zwany efekt cieplarniany, czyli nasycając powietrze przede wszystkim dwutlenkiem węgla, który w efekcie skomplikowanych zjawisk fizycznych powoduje wzrost temperatury ziemskiej atmosfery. Ratunek przyniesie ograniczenie wyziewów, co można osiągnąć różnymi sposobami. Bardzo kosztownymi. Zwolennicy tej teorii mówią jednak, że istnienie ludzkości warte jest każdej ceny. Część uczonych jest zdania, że człowiek wobec sił przyrody jest niczym. I żeby nie wiem jak się starał, nie ma żadnego wpływu na ziemską atmosferę. Wzrost albo spadek temperatury ma charakter cykliczny, długofalowy i całkowicie autonomiczny wobec cywilizacji.
 
Szkoła pierwsza, dziś powszechnie obowiązująca, usiłuje wywrzeć wpływ na politykę globalną. To ona jest kłączem, z którego wyrosły sławny protokół z Kioto i seria konferencji klimatycznych ONZ. Niewykluczone, że jest to idea najsilniej oddziałująca na światową politykę.
 
Szkoła druga oskarża pierwszą o wyciąganie Niewłaściwych wniosków i świadome bądź nieświadome uleganie lobby ekologicznemu. Ono zaś nie kieruje się interesem ludzkości, lecz własnym oraz stojących za nim kół gospodarczych.
 
Szkoła pierwsza wzywa do modernizacji gospodarki. Ma to polegać na oszczędzaniu energii, rozwoju pozyskiwania energii tak zwanej odnawialnej (wodna, słoneczna, wiatrowa), wychwytywaniu z atmosfery dwutlenku węgla i ograniczeniu wyrębu lasów, przede wszystkim w Ameryce Południowej i Afryce. Nie słyszałem o tym, aby którykolwiek reprezentant szkoły drugiej uznał jakiekolwiek z tych działań za szkodliwe dla człowieka lub naszego naturalnego środowiska. Każdy z tych kroków wydaje się właściwy, pożyteczny i znajduje powszechną aprobatę.
 
W myśl rozumowania szkoły pierwszej, jest niezbędny i powinien być wykonany jak najszybciej. Dla szkoły drugiej są to kroki korzystne i pożądane. Różnice między tymi dwoma programami można dostrzec w tempie ich realizacji i w gotowości do poniesienia kosztów.
 
Jeśli będzie obowiązywać doktryna numer jeden, a rację ma szkoła druga, to grozi nam zbyt szybki i zbyt wielki wysiłek gospodarczy. Jego efektem będzie oszczędne gospodarowanie surowcami energetycznymi i znaczny rozwój technologii. Jeśli zwyciężyłaby doktryna druga, ale rację miałaby szkoła pierwsza, moglibyśmy nie zdążyć przed katastrofą. Z niczym – ani z oszczędnościami, ani z technologiami. Nawet jeśli to nieprawda, co głosi szkoła pierwsza, to warto realizować wnioski wynikające z jej teorii. W każdym wypadku to się nam opłaca.
 
Artykuł ukazał się w nr 51-52/2009 tygodnika alt
Czytany 6835 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 10 marzec 2016 18:34