piątek, 06 marzec 2015 08:09

Aleksandra Szapowałowa: Niebezpieczeństwa instrumentalnego pojmowania konfliktu noworosyjskiego dla polityki Rosji

Oceń ten artykuł
(6 głosów)

geopolityka Aleksandra Szapowałowa

Kolejna runda dyplomatycznych negocjacji w sprawie konfliktu między Ukrainą i Noworosją zaowocowała nową spiralą dyskusji pośród ekspertów. Większość opinii sprowadzała się do prób przewidzenia, czy Mińsk-2 da radę przynieść jakiekolwiek pozory pokoju w Donbasie.

Jednak wszystkie te próby pozostaną wróżeniem z fusów", dopóki nie zostanie wypracowane dokładne i adekwatne rozumienie natury i znaczenia danego konfliktu w strukturze współczesnych międzynarodowych procesów. Zarówno bez zrozumienia, jak i bez prawidłowego sformułowania warunków zadania, nie ma sensu rozpoczynać poszukiwań rozwiązania. A z tym rozumieniem rosyjscy (jak zresztą i zagraniczni) eksperci mają wyraźny kłopot, co nieuchronnie kładzie się cieniem na oficjalną politykę Moskwy zarówno, jeśli chodzi o jej cele strategiczne, jak i środki używane do ich osiągnięcia.

Z jednej strony pośród ekspertów zauważa się tendencję do rozpatrywania konfliktu Noworosji z Ukrainą jako istniejącego lub potencjalnego elementu walki Rosji i innych niezachodnich państw z globalną hegemonią amerykańską i formowania nowej wielobiegunowej konfiguracji światowego systemu. Wychodząc z podobnego założenia, główny cel rosyjskiej polityki powinien polegać nie tyle na rozwiązaniu konfliktu, a na ustanowieniu nowego globalnego balansu sił, w ramach którego, swoją drogą, Rosja może rozwiązać konflikt na swoją korzyść.

Z drugiej strony, pojawiła się inna linia argumentacyjna, odzwierciedlona częściowo w oficjalnej retoryce rosyjskich władz i przedstawiająca bieżący konflikt jako lokalny, a nawet peryferyjny spór dla międzynarodowego systemu, sens którego sprowadza się do walki mieszkańców Donbasu o swoje prawa obywatelskie. Z tego punktu widzenia rosyjska dyplomacja musi minimalizować wpływ tego konfliktu na ogólną dynamikę swoich relacji z międzynarodowymi partnerami i w pierwszej kolejności nie dopuścić do znaczącego uszczerbku we własnych relacjach z Zachodem.

Przy wszystkich widocznych różnicach w tych dwóch, wyraźnie dominujących w rosyjskich kręgach politologicznych podejściach, istnieje jedna wspólna cecha – obydwa są wykorzystywane do usprawiedliwiania pasywnej „równo oddalonej” polityki FR w ukraińsko-noworosyjskim konflikcie, zaniżania jego znaczenia dla Rosji i utwierdzenia w świadomości społeczeństwa i elit ograniczonych i drugorzędnych celów Moskwy podczas jego rozwiązywania. Czy zalicza się ten konflikt jako „nie więcej niż element walki o globalną dominację” lub regionalny autonomiczny ruch Donbasu? Z pewnych powodów wniosek nasuwa się jeden – własne cele FR nie są znowu tak ważne, w najlepszym wypadku jest on tylko instrumentem do wypełnienia innych zadań rosyjskiej polityki zewnętrznej, na większą skalę, a najbardziej optymalną taktyką dla Moskwy na danym etapie jest „zamrożenie” konfliktu lub przynajmniej niedopuszczenie do jego dalszej eskalacji, nawet za cenę krytycznych ustępstw.

Jednak, przy bliższej analizie, obydwa podejścia nie wytrzymują żadnej krytyki i raczej zniekształcają prawdziwy stan rzeczy, przez co nie pomagają przybliżyć się do właściwego ich rozumienia.

Nie globalna konfrontacja…

Mówienie o konflikcie Ukrainy i Noworosji jako elemencie walki z globalną hegemonią USA i Zachodu jest dosyć trudne, ponieważ sama walka ma jak dotąd nader mglisty zarys i sprowadza się przeważnie do przeciwdziałania zachodnim wpływom w różnych kwestiach i sferach współpracy lub podejmowania kroków w kierunku autonomizacji niezachodnich krajów, tzn. wzmocnienia ich możliwości do samodzielnych działań bez względu na stanowisko Zachodu.

Oczywiście, obecny konflikt, w określonych warunkach, może dać impuls dla istotnych przesunięć w globalnej konfiguracji geopolitycznej do obniżenia poziomu zachodniej dominacji, ale tylko pośrednim sposobem – dzięki dalszej autonomizacji i umocnieniu Rosji jako jednego z ośrodków wielobiegunowego świata, co może pociągnąć za sobą analogiczne procesy w stosunku do innych ośrodków. I tylko w tym wypadku, jeśli Rosja jednak wybierze taki sposób autonomizacji przy rozwiązywaniu konfliktu. Innymi słowy Rosja może spróbować zmienić globalny balans sił z pomocą tego konfliktu, ale bez sensu jest oczekiwać, że zmiana globalnej równowagi stanowi przesłankę do rozwiązania konfliktu na swoją korzyść.

Geopolityczne konfiguracje nie tworzą się z niczego. Nie są one rezultatem mechanicznych współzależności materialnych potencjałów aktorów, ale formują się w procesie ich współdziałania wokół konkretnych międzynarodowych problemów. Dlatego wielobiegunowa konfiguracja międzynarodowego systemu nie może być natychmiastowym rezultatem ponownego podziału systemowych zasobów lub ogólnego porozumienia się graczy – aby umocnić ją z pomocą takiego porozumienia, powinna najpierw wejść w życie w ramach jednego lub kilku międzynarodowych wspólnych działań, tzn. stać się rzeczywistością de facto przed uzyskaniem statusu de iure. Tym samym konflikt republik Noworosji z Ukrainą jest akurat jedną z takich spraw, która może stworzyć nowy model współdziałania Rosji i Zachodu jako podstawy przyszłego wielobiegunowego światowego porządku, tak jak w ramach rozwiązania niemieckiego problemu po II wojnie światowej utworzył się dwubiegunowy model, który w rezultacie przekształcił się w strukturowy szkielet systemu globalnego.

Jednak, aby wykorzystać tę szansę, Rosja musi przede wszystkim postawić przed sobą cel. Jak na razie ze strony rosyjskiej wierchuszki wychodzi bardzo nieokreślona retoryka o „nowym globalnym konsensusie” bez wyraźnego rozumienia na czym może polegać taki konsensus, oprócz wzajemnego szacunku i sprzężenia regionalnych projektów integracyjnych.

Jednak Rosja nie spieszy się na razie do wykorzystywania ukraińsko-noworosyjskiego konfliktu do walki z globalną dominacją USA. Stany Zjednoczone odwrotnie – można powiedzieć, że eksploatują ów konflikt w celu umocnienia swojej dominacji w sposób maksymalny.

Na przekór rozpowszechnionemu przekonaniu, głównym instrumentem Waszyngtonu do realizacji obecnej strategii utrzymania swojej pozycji globalnego lidera jest nie wojna światowa, której ryzykiem lubią straszyć niektórzy rosyjscy obserwatorzy, a ograniczona polaryzacja światowego systemu, mogąca stymulować potrzebny stopień konsolidacji wokół USA ich tradycyjnych i nowych sojuszników. Do tego konieczne jest stworzenie sztucznej i dobrze pokierowanej konfrontacji z przeciwnikiem, posiadającym dostateczny potencjał, aby zmusić zachodnie kraje do konsolidacji wokół USA ze względu na poważne (choć i pozorne) zagrożenie, ale jednocześnie nie dopuścić do przerodzenia się tej konfrontacji w bezpośrednie wojenno-polityczne starcie, by nie utracić dźwigni kontroli procesu".

Konflikt w Noworosji w obecnym formacie przedstawia praktycznie idealną możliwość dla USA, aby zrealizować dany pomysł. Ograniczony, stosunkowo niewielki intensywny konflikt w Europie, którego wszystkie kierujące nim główne dźwignie są ściśle kontrolowane przez Waszyngton, a jedyny gracz, który może zmienić tok konfliktu, dąży do odcięcia się od niego i rezygnacji z dalszej eskalacji, idąc na upokarzające ustępstwa, wspaniale współgra z wcielaniem strategicznych planów amerykańskiej elity. Mińskie porozumienia „nowego rozdania” całkowicie i w pełni wpisują się w ten kurs, pozwalając USA utrzymywać inicjatywę oraz manipulując groźbami eskalacji i sankcyjnymi naciskami na Rosję, kierować konflikt na potrzebne dla nich tory.

W rzeczywistości, w ciągu ostatniego półrocza, USA już utworzyły konieczną strukturę ograniczonej konfrontacji z FR i mechanizm, który będzie nią kierować. Osiągnęły także w jej ramach potrzebny stopień konsolidacji sojuszników. Obecnie pozostaje im tylko z pomocą tej struktury doprowadzenie rozpoczętego procesu nacisku na Moskwę do logicznego rezultatu – kryzysu rosyjskiej państwowości i satelityzacji Rosji.

W rezultacie, jeśli ukraińsko-noworosyjski konflikt można rozpatrywać jako element transformacji światowej geopolitycznej równowagi, to na razie jest to transformacja w stronę wzmocnienia globalnej dominacji USA i Zachodu, a nie walka o jego obalenie.

...ale i nie peryferyjny konflikt

Z drugiej strony sprowadzanie tego konfliktu do autonomicznych nadziei narodu Donbasu też jest całkowicie błędne. W istocie to walka o zachowanie i umocnienie rosyjskiej tożsamości, zarówno kulturowej, jak i politycznej, która obejmuje znacząco szerszą przestrzeń niż obecne terytorium Donieckiej i Ługańskiej narodowych republik, na obszarze których przymusowo przybrała zbrojny charakter. Przymusowo, dlatego że żaden inny rodzaj walki o rosyjską tożsamość w warunkach obecnego ukraińskiego reżimu jest niemożliwy. Ten niebudzący wątpliwości fakt rodzi szereg ważnych skutków dla rosyjskiej polityki. Po pierwsze, wobec podobnej jego natury, wszelka taktyki Moskwy, skierowana na marginalizację tego konfliktu lub jego pomijanie są z góry przegrane. FR nie może uciekać od wyzwań zrodzonych przez ten konflikt dla jej własnej politycznej tożsamości, nie może również swobodnie ograniczać swojej roli do funkcji zewnętrznego arbitra lub gwaranta jego uregulowania.

Po drugie, oznacza to, że metody wykorzystywane wcześniej przez rosyjską dyplomację dla uregulowania konfliktów na terytorium WNP, nie mogą zostać zastosowane w odniesieniu do danego konfliktu, w tym metody sztucznego „zamrażania”, czyli zachowanie takich parametrów konfliktu, które wykluczają rozwiązanie zbrojne i zmuszają strony konfliktu do przechodzenia do dyplomatycznego rozwiązania.

Wbrew przeważającemu wśród ekspertów zdaniu, :wojenny impas” dla obu stron nie był i nie może zostać automatycznym bodźcem do politycznego dialogu, tym bardziej w tak kruchym i nieugruntowanym kształcie, jaki istnieje na daną chwilę w Noworosji.

Po trzecie, to pozbawia FR możliwości wykorzystania tego konfliktu do promowania swoich własnych geopolitycznych interesów w przestrzeni Europy wschodniej, a mianowicie przekształcenia go, co najmniej w bufor oddzielający ją od Zachodu, a nawet w obiekt wspólnych wysiłków i „pas startowy” dla formowania wspólnej przestrzeni kontynentu europejskiego lub tzw. Wielkiej Europy. Moskwa nie może sztucznie wpisać tego konfliktu w ramy procesu walki o federalizację lub bezstronność (brak przynależności do któregokolwiek bloku) Ukrainy, ponieważ ani jeden z tych potencjalnych celów nie daje możliwości realizacji rosyjskiej tożsamości narodu Noworosji. Nie mówiąc o tym, że cele te samoistnie straciły aktualność w rezultacie wprowadzenia ukraińskiego reżimu, znajdującego się pod bezpośrednim zewnętrznym zarządem USA, co deprecjonuje wszelkie formalne zobowiązanie w stosunku do jego statusu.

Po czwarte wreszcie – właśnie z powodu wysokiej wrażliwości rosyjskiego społeczeństwa na wyzwania zrodzone przez konflikt Ukrainy i Noworosji, Zachód nie pozwoli wynieść go poza nawias politycznego porządku we współpracy z FR, tak jak wcześniej był wyniesiony poza nawias konflikt gruziński w 2008 r.

Szczególnie, jeśli brać pod uwagę fakt, że w przypadku Ukrainy, w odróżnieniu od Gruzji i Mołdawii, stawką jest kwestia skuteczności całej zachodniej strategii przeformatowania europejskiej przestrzeni kontynentalnej. Dotyczy to Unii Europejskiej i w nie mniejszym stopniu USA, ponieważ ich kurs na włączenie państw Europy wschodniej w swoje pole normatywne leży u podłoża całej tej strategii. Tym można wyjaśnić także niegotowość UE, aby pójść na ważkie politycznie ustępstwa przy uregulowaniu konfliktu pomimo niby obiektywnego braku zainteresowania dalszą eskalacją.

* * *

Trzeba zatem skonstatować, że opaczne rozumienie natury i znaczenia konfliktu Ukrainy i Noworosji w ramach dwóch wspomnianych wyżej i bardzo znaczących podejść, nie tylko nie sprzyja jego uregulowaniu, ale i poważnie go pogłębia, niszcząc przy tym zdolność władz FR do oceny adekwatnie zaistniałego stanu rzeczy i podjęcia odpowiednich środków. W pierwszej kolejności dzieje się tak, dlatego, że obie interpretacje nie wychodzą z jego znaczenia, ale traktują go w kategoriach pochodnej innych procesów politycznych, w stosunku, do której występuje konflikt ten jest tylko instrumentem.

Dopóki dany konflikt nie będzie rozpatrywany w swoim prawdziwym sensie jako walka o prawo wzmocnienia rosyjskiej tożsamości, cywilizacji rosyjskiej i rosyjskiego państwa, nie będzie można znaleźć jego optymalnego rozwiązania.

Przekład: Urszula Bielec
Materiał pochodzi z portalu http://www.geopolitika.ru/
Fot. orientalreview.org

Czytany 4182 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 05 marzec 2015 13:20