poniedziałek, 14 styczeń 2013 05:52

Aleksander Dugin: Wolna Europa

Oceń ten artykuł
(13 głosów)

Europa_mapka  prof. Aleksander Dugin

Istnieją dwie Europy. Europa-1, reprezentowana przez oficjeli, przedstawicielską biurokrację, w której wszystko jest wspaniałe, wszystko znakomite. I istnieje inna Europa, która znajduje się właśnie tutaj, w tej Europie-1, a nie gdzieś poza jej granicami. Która mówi: „Przerwijcie tą katastrofę. Szukajmy drogi ratunku gdzie się tylko da: w duchowych kultach Wschodu, w Azji. Dłużej tego nie wytrzymamy. Jeszcze trochę i ostatecznie spadniemy w przepaść”

Tak się złożyło, że niedawno miały miejsce dwa ciekawe i istotne, ale odmienne od siebie nawzajem wydarzenia w moim życiu – to spotkanie z posłem Unii Europejskiej w Rosji i z wysoko postawionymi przedstawicielami OBWE.

Omawialiśmy kwestię Unii Eurazjatyckiej i przedstawiciele Europy poprosili mnie, bym opowiedział, co myślę na temat Unii Eurazjatyckiej, jak jej powstanie wpłynie na stosunki z Europą. Zaskakujące było, że rozmawialiśmy o kwestiach filozoficznych, rozmawialiśmy o jednej Europie.

Europa, jak ją przedstawił jej poseł, jak przedstawili ją jej pełnomocni przedstawiciele z OBWE, myśli o świecie na sposób następujący: społeczeństwo europejskie jest zwieńczeniem światowej cywilizacji. Ideologia praw człowieka zaś jest uniwersalna. Zasady liberalizmu i wolności są jedynym celem rozwoju. Nie ma zatem żadnej innej drogi niż europejska, w odniesieniu do którejkolwiek cywilizacji czy do któregokolwiek społeczeństwa. Wszystkie pozostałe cywilizacje są w pewien sposób opóźnione na tej zachodniej drodze rozwoju.

To oznacza ideę społeczeństwa otwartego, teleologicznego rozwoju historii w stronę modelu multikulturalizmu, tolerancji, praw człowieka, zwierania małżeństw homoseksualnych lub, jak w Brazylii, zakładania rodzin złożonych z więcej niż z dwojga małżonków – prawną legalizację szwedzkiego modelu rodziny. I odpowiednio zamianę pojęć „matka” i „ojciec” na określanie rodziców terminami „rodzic nr 1” i „rodzic nr 2”.

Wszystko to, całkiem na poważnie, jest ich zdaniem triumfem ludzkiego ducha, nie mając żadnej alternatywy. To właśnie Europa-1. Europa ta znajduje swój wyraz w Klubie Wałdajskim, do tej Europy chcą nas prowadzić nasi modernizatorzy, liberałowie. Oczywiście również na poziomie samoidentyfikacji. Jeśli nasi liberałowie krępują się jeszcze nazywać rzeczy po imieniu, to Europejczycy niczego już się nie wstydzą.

Mówią oni z pozycji, jak sami uważają, wyższości cywilizacyjnej do nas – eurazjatów i tłumaczą, że wasza droga, przyjaciele, prowadzi do totalitaryzmu, tak więc do zapóźnienia, nacjonalizmu, korupcji, oraz powtórki tego, co my, Europejczycy, mamy już za sobą, od czego się odcięliśmy, co przezwyciężyliśmy. Teraz idziemy ku świetlanej przyszłości, w stronę końca historii, który albo już nastąpił albo nastąpi lada chwila. To właśnie liberalne hasło dnia: postęp, prawa człowieka, Zachód jako ideał.

Następnie odwiedziłem Włochy i Francję. I zobaczyłem w tym samym czasie dwie Europy: Europę-1 i Europę-2. Europa wierząca w bezalternatywność swojego triumfalnego marszu przez historię, gdzie wszystkie problemy widzi się jedynie jako techniczne, a nam radzi się iść w ślad tą drogą. I druga Europa – Europa prawdziwa, włoska, francuska, czytająca, myśląca, zintelektualizowana, politycznie zaangażowana.

Przedstawiciele mgławicowych kręgów prawicowych i lewicowych, przedstawiciele prądów duchowych, którzy poszukują tożsamości – to Europa, która widzi obecne status-quo i dominację dyskursu liberalnego jako katastrofę, jako zdradę tradycji europejskiej. Która widzi upadek rodziny, upadek tradycyjnych instytucji społecznych, ideologię tolerancji i multikulturalizmu jako absolutnie niemożliwe do przyjęcia destrukcyjne, katastroficzne procesy, które unicestwiają jądro Europy, które przekształcają Europę w zajezdną karczmę dla przedstawicieli najróżniejszych społeczeństw, od których nawet nie oczekuje się, by zostali Europejczykami.

Zostawia się ich takimi, jacy są. Stopniowo tracą oni swoją tożsamość kulturową, nie przyjmują też jednak europejskiej. W rezultacie powstaje pewnego rodzaju chaotyczny konglomerat, rządzony przez oderwaną od narodu liberalną, totalitarną wierchuszkę, która czerpie olbrzymie dywidendy z tytułu eksploatacji tego całkowicie nienaturalnego, chorobliwego systemu, który zatracił swoje własne miejsce w historii.

I w poszukiwaniu alternatywy druga Europa zwraca się ku islamowi. Widziałem wiele dziesiątków pełnokrwistych Włochów ze wspaniałych rodzin, z najlepszych rodów arystokratycznych a także wielu Francuzów z wyższych sfer, którzy przyjęli islam z nienawiści do tej Europy-1, z nienawiści do praw człowieka, do tej ideologii która stawia krzyżyk na tych wszystkich wzniosłych duchowych, kulturowych i religijnych wartościach, którymi Europa żyła na przeciągu całej swojej historii.

Tak oto istnieją dwie Europy. Europa-1, reprezentowana przez oficjeli, przedstawicielską biurokrację, w której wszystko jest wspaniałe, wszystko znakomite. I istnieje inna Europa, która znajduje się właśnie tutaj, w tej Europie-1, a nie gdzieś poza jej granicami. Która mówi: „Przerwijcie tą katastrofę. Szukajmy drogi ratunku gdzie się tylko da: w duchowych kultach Wschodu, w Azji. Dłużej tego nie wytrzymamy. Jeszcze trochę i ostatecznie spadniemy w przepaść”.

Inna Europa, która ma swoją reprezentację – intelektualną, kulturową, swoje czasopisma, swoją prawicową i lewicową blogosferę, po prostu ludzi niezadowolonych, w ogromnej liczbie. W taki oto sposób ze strony tej drugiej Europy zwraca się ku Rosji, ku Unii Eurazjatyckiej bardzo dużą uwagę, uwagę innego rodzaju, aniżeli ze strony Europy–1, Europy oficjalnej.

Europa oficjalna tak jakby grozi nam palcem: „Nie idźcie w tym kierunku, nie umacniajcie swojej tożsamości cywilizacyjnej. Jeśli nie będzie ona zgodna z naszym systemem wartości, to źle się to na was odbije. W największym stopniu zależni jesteście od nas, Europejczyków. I zobaczycie, doigracie się z tymi waszymi wartościami. Przestaniemy kupować ropę, wasz gaz”. Oto jaki jest przekaz Europy-1.

A oto jaki jest przekaz Europy-2: „Rosjanie, kiedy nas podbijecie? – tak w przybliżeniu – Kiedy wreszcie uratujemy się od tych elit, które eksploatują nasze społeczeństwo? Kiedy wreszcie ostatecznie zginą ci liberalni fanatycy, spełniający wolę amerykańskich panów? Europa znajduje się pod okupacją. Europa jest w pełni kontrolowana przez amerykańskie instytucje ekonomiczne, które hamują nasz własny rozwój, sabotują strefę euro, stale wkładają kij w szprychy gospodarce europejskiej. Kiedy oswobodzicie nas od amerykańskiej okupacji wojskowej, ponieważ amerykańskie bazy wojskowe znajdujące się na naszym europejskim terytorium to zagrożenie dla naszego bezpieczeństwa? W najmniejszym stopniu nie myślimy o konflikcie z Rosją lub z Iranem. Nie jest nam zupełnie potrzebne to, co się u nas znajduje, to nie jest nasze bezpieczeństwo. I jeśli Amerykanie w ramach swojej całkowicie bezmyślnej, antyeuropejskiej, hegemonistycznej polityki zdecydują się napaść na Iran lub Rosję, to w odpowiedzi ucierpimy my – Europejczycy. To niedopuszczalne, nie zaakceptujemy tego status-quo. Przyłączmy się w charakterze oddzielnych obywateli do waszej Unii Eurazjatyckiej”. Odpowiadam: „Powoli, wasza europejska tożsamość to coś odmiennego. Wasza europejska Europa to wasza sprawa. Powinniście budować silną, niezależną, wolną Europę. My jesteśmy inną cywilizacją”. Oni na to: „Co tam inną, jeśli nasze kraje przechodzą na islam, jeśli stajemy się nieokreślonym wyznaniowo społeczeństwem. Rosyjskie prawosławie jest nam o wiele bliższe. To także egzotyka, to także Wschód, gotowi już jesteśmy jednak pójść gdziekolwiek, byleby jak najdalej od tego liberalnego piekła, od tej amerykańskiej dyktatury. My, Europa–2, chcemy uciec dokądkolwiek. I naprawdę, przedstawiciele całkiem poważnych kręgów mówią jak nawrócić się na prawosławie, jak przyjąć waszą wiarę, jak przyłączyć się do Unii Eurazjatyckiej. Czy można pracować w Rosji?”.

Rzecz zadziwiająca – nie chodzi tu o aspirację jednego, dwóch, trzech ludzi. We Włoszech ukazuje się pismo „Eurazja”, we Francji Unia Eurazjatycka staje się niezwykle ważnym tematem dla tej drugiej Europy. Przesadzam oczywiście trochę, i w ten sposób, jak to opisałem, mówią przedstawiciele części najbardziej myślącej, najgłębiej pojmującej tragizm europejskiego położenia. To przypadek skrajny.

Nawet jednak pomijając przedstawicieli tych radykalnych kręgów, które chcą przyjąć prawosławie i przyłączyć się do Unii Eurazjatyckiej, których spotkałem znacznie więcej, niż się spodziewałem, znacznie więcej, niż pięć, sześć, dziesięć temu, to jest to już trend, to eurazjatycka sieć w Europie. Oczywiście, są też przedstawiciele bardziej umiarkowani, którzy chcą europejskiej Europy.

Wydaje mi się, że to by nas usatysfakcjonowało. Europa – silna, wolna, niezależna od nas i od nich, tj. od Amerykanów. Wolna Europa natychmiast stanie się naszym sojusznikiem i partnerem. Wydaje mi się, że o takiej Europie mówił Putin w swoim projekcie – o Wielkiej Europie od Lizbony do Władywostoku. Chociaż europejscy eurazjaci chcieliby, żeby w słowach tych brzmiał tego rodzaju sens, że w taki czy inny sposób anektujemy tą strefę do obszaru swojego wpływu, gdzie normy społeczne, jak im się wydaje, nie są tak zepsute, nie uległy takiej degradacji, jak w Europie.

Wszystko to składa się na obraz dwóch Europ. Wydaje mi się, że nie należy zanadto pasjonować się skrajnym projektem w duchu Sołowiowa lub Tiutczewa, którzy zaproponowali zjednoczenie Europy pod egidą rosyjskiego imperatora.

Istnieją jednak umiarkowane kręgi, które chcą widzieć Europę europejską, co znaczy, że nie amerykańską, i są to poważne kręgi. To właśnie Europa–2, to jej szkielet. I to z tą Europą musimy budować naszą przyszłość.

z języka rosyjskiego przełożył Ronald Lasecki

Czytany 5372 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04