czwartek, 06 październik 2011 08:39

Aleksander Dugin: Geopolityka energetyczna

Oceń ten artykuł
(3 głosów)

energyia  Aleksander Dugin

W dzisiejszych czasach energetyka zastąpiła geopolitykę w klasycznym słowa tego znaczeniu. Jeśli w XIX i XX wieku reguły geopolityki były wykorzystywane w walce o nowe kolonie, przy prowadzeniu wojen, okupacji, do zagarniania cudzych terytoriów, czy zawierania strategicznych umów między państwami, to w XXI wieku środek ciężkości przeniósł się w stronę gospodarki i energetyki.

Przy tym mapa świata, z jej głównymi centrami wpływów, pozostała właściwie niezmieniona. Oznacza to, że mamy do czynienia z nową formą geopolityki – geopolityką energetyczną.

 

W geopolityce energetycznej, podobnie jak w klasycznej geopolityce, chodzi o przeciwstawienie dwóch sił – Lądu i Morza. Cywilizację Lądu reprezentuje obszar Heartlandu, na którym znajduje się dzisiejsza Rosja. Tymczasem cywilizacja Morza w XX wieku przeniosła swój punkt ciężkości z Wielkiej Brytanii do Ameryki. Dziś jej biegunem jest terytorium Ameryki Północnej. Między Rosją i USA toczy się geopolityczna walka. Obecnie najczęściej wyraża się ona w sprzecznych planach dotyczących gospodarowania zasobami energetycznymi. Rozpatrzmy więc kanwę, na której opiera się owa rywalizacja XXI wieku.

Rosja to kraj skupiony na pozyskiwaniu energii. Do tej pory dochody ze sprzedaży zasobów energetycznych stanowiły podstawę rosyjskiego budżetu i fundament rosyjskiej gospodarki. Dlatego od możliwości organizacji sprzedaży energii tym krajom, które odczuwają niedobór zapasów energii, zależy jakość funkcjonowania dzisiejszej rosyjskiej gospodarki.

Głównymi nabywcami zasobów energetycznych z Rosji (gazu i ropy naftowej) są kraje europejskie na Zachodzie, Turcja – na Południu i Chiny – na Wschodzie. Od tego, czy uda się Rosji zamknąć cykl dostaw gazu i ropy na docelowym kontrahencie, zależy jej ekonomiczna suwerenność. Oznacza to, że Rosja jest żywo zainteresowana zapewnieniem bezpośrednich dostaw w trzech kierunkach – na Zachód, Południe i Wschód. Przy tym na Południu Rosja graniczy z czterema krajami, które także posiadają dostęp do zasobów energetycznych z Eurazji – z Iranem, Kazachstanem, Azerbejdżanem i Turkmenistanem (ze wszystkimi tymi krajami Rosja graniczy przez Morze Kaspijskie). I owe cztery kraje mogą stanowić dla Rosji niemałą konkurencję, ale mogą też stać się jej partnerami i wspólnikami w tworzeniu wzajemnego euroazjatyckiego planu gospodarowania zasobami energetycznymi. Opracowanie takiego planu jest niezbędnym dopełnieniem strategii gwarantowanych już rosyjskich szlaków transportowych. Geopolityka energetyczna Rosji zorientowana jest na realizację następujących celów: zapewnienie sobie bezpośredniego kontaktu z nabywcami zasobów energetycznych z obszaru Eurazji i utworzenie wspólnego konsorcjum energetycznego z innymi pozyskującymi energię krajami euroazjatyckimi.

Tymczasem USA zainteresowane są odwrotnym scenariuszem. Dla Stanów Zjednoczonych ważnym jest, aby energia dostarczana do Europy (stanowiącej część euroatlantyckiego świata), Turcji (członka NATO), a także (dobrze by było) Chin pochodziła ze złóż, które są kontrolowane prze USA albo przynajmniej, aby gazociągi te złoża transportujące przechodziły przez kraje, które są strategicznie lojalne USA. Co więcej między Rosją i Europą, Turcją i Chinami należy rozstawić „kordon sanitarny”, będący pod kontrolą USA i mogący wpływać na dostawy energii (a także na ceny zasobów energetycznych) i będący w stanie zniweczyć plany założenia euroazjatyckiego energetycznego konsorcjum albo nie dopuścić do jego efektywnego funkcjonowania.

Sytuacja na poprzednich etapach geopolitycznej strategii była praktycznie identyczna. Świat anglosaski był żywo zainteresowany zerwaniem sojuszu pomiędzy Rosją i Niemcami (Europą kontynentalną), Turcją i Chinami, a także bezpośrednią ingerencją w strategiczną kontrolę nad Kaukazem, Sinciangiem, Tybetem i regionem przykaspijskim.

Dziś „kordon sanitarny” na Zachodzie tworzą kraje „Nowej Europy”, które stosunkowo niedawno uwolniły się spod wpływów ZSRR i rzuciły się w objęcia USA i NATO. Ich gospodarka nie funkcjonuje dobrze, a ponadto żyją one dzięki subwencjom z Unii Europejskiej i politycznemu wsparciu USA. Za tę pomoc płacą one Amerykanom radykalną rusofobią  i ciągłymi próbami zerwania bezpośrednich dostaw energii z Rosji do Europy. To klasyczny model polskiej polityki i polityki krajów bałtyckich, a także proamerykańskiej Ukrainy za czasów rządów Juszczenki i Tymoszenko. Za destabilizacją stosunków Moskwy z Mińskiem stoi, jak nietrudno się domyślić, ta sama strategia. 

Na Południu USA zainteresowane są zerwaniem rosyjsko-tureckich stosunków w zakresie energetyki. Do realizacji tego zamierzenia posłużył ostatni strategiczny plan NATO przewidujący rozmieszczenie Systemu Obrony Antyrakietowej w Turcji, co z pewnością spowoduje napięcia w relacjach między Rosją a Turcją. Oprócz tego USA wszelkimi sposobami popiera alternatywne gazociągi omijające Rosję (projekt Nabucco, rurociąg Baku-Ceyhan itd.). Destabilizacja etnicznej i religijnej sytuacji na Północnym Kaukazie również ma bezpośredni związek z tą polityką prowadzoną przez Stany Zjednoczone. W tej sytuacji w roli „kordonu sanitarnego” występują Północny Kaukaz i najbardziej proamerykański ze wszystkich krajów tego regionu – Gruzja Saakaszwilego.

Na Wschodzie „kordon sanitarny” tworzą zapalne obszary na północy i na północnym-zachodzie Chin – Sinciang i Tybet. Co więcej, za pośrednictwem agentury działającej w Moskwie Amerykanie podszeptują Rosjanom myśl o „zagrożeniu z Chin” i proponują antychiński amerykańsko-rosyjski sojusz strategiczny. I cel znów jest ten sam – przerwać bezpośrednie dostawy rosyjskich zasobów do Chin.

Jeszcze jednym wschodnim krajem w tej grze jest Japonia, praktycznie całkowicie pozbawiona bogactw naturalnych. Aby zapobiec zbliżeniu Moskwy z Tokio w kwestii energetyki, Waszyngton aktywnie popiera pretensje Japonii do Wysp Kurylskich, co blokuje możliwość rozwoju rosyjsko-japońskiego partnerstwa przy oswojeniu Syberii (traktat pokojowy między naszymi krajami do tej pory nie został podpisany – co oczywiście cieszy USA).

Dla USA równie ważnym jest aby zapobiec zbliżeniu Rosji z Iranem (do tego celu wykorzystuje się nacisk na Moskwę, by wciągnąć ją do antyirańskiej koalicji – wsparcie sankcji przeciwko Iranowi itd.), z Azerbejdżanem (akcentując obecność wojskową w Armenii) i Turkmenistanem (tutaj swoboda ruchów Amerykanów jest raczej ograniczona).

Rosja zdoła wykorzystać swój potencjał energetyczny w geopolityce, jeśli uda jej się osiągnąć następujące rezultaty:

• Rosja zapewni sobie bezpośrednie dostawy energii do Europy (Północne i Południowe szlaki transportowe, a także jeśli zawrze w tej kwestii partnerstwo z Ukrainą i Białorusią);

w pełni zadziała projekt „Błękitny potok”, czyli gazociąg biegnący pod dnie Morza Czarnego, a także jeśli Rosja wejdzie w projekt Baku-Ceyhan;

Rosja nie dopuści do zrealizowania projektu Nabucco;

Rosja razem z Kazachstanem, Azerbejdżanem, Turkmenistanem i Iranem utworzy euroazjatyckie (Kaspijskie) konsorcjum, a w perspektywie wspólną giełdę energetyczną handlującą albo za euro, albo, jak proponował w swoim czasie Teheran, za ruble;

jeśli Rosja ustabilizuje sytuację na Północnym Kaukazie i wzmocni swoje wpływy na Południowym Kaukazie (w pierwszej kolejności w stosunkach z Azerbejdżanem); 

rozwinie system ropo- i gazociągów do Chin;

jeśli zdoła zbliżyć się z Japonią i zacząć wspólnie z nią realizować projekty energetyczne.

Karta Energetyczna w obecnym kształcie narzuca warunki jedynie Rosji, natomiast przywileje nadaje drugiej stronie, a ponadto jest Karta ta jest tak skonstruowana, że postanowienia w niej zawarte są stronnicze - dla Europejczyków dostęp do prywatyzacji złóż i sieci dostaw energii jest otwarty, natomiast Rosji, w kwestii prywatyzacji sieci energetycznych w Europie, stawia się wymagania nie do zrealizowania. Podczas opracowywania strategii w sprawie partnerstwa energetycznego pomiędzy Europą a Rosją otwarcie uczestniczyli przedstawiciele Pentagonu i Departamentu Stanu USA. A Rosja chce być energetycznie niezależnym państwem, natomiast USA na odwrót, dąży do tego by stała się ona krajem zależnym. Dzisiaj zasoby energetyczne to główny instrument walki o światową hegemonię. Amerykanie budują jednobiegunowy świat. My walczymy o wielobiegunowy. Dlatego polityka energetyczna Rosji jest najważniejszą i decydującą sferą w walce o nasze narodowe interesy.

Rosja chce realizować postawione sobie zadania. USA natomiast stara się zrobić wszystko, aby Rosja nie mogła zrobić w tym kierunku nawet jednego kroku. Co więcej, USA ucieka się do wszelkich metod: czy to bezpośredniego nacisku, dyplomacji, mediacji ze strony innych krajów i sił politycznych nastawionych proamerykańsko, aż po internetowe szpiegostwo prowadzone za pomocą agentów wpływu lub inne formy walki przez Internet.

Podsumowując, wszystko rozwiąże się w ciągu najbliższych 5-6 lat. Rosja albo wygra tę geopolityczną wojnę i będzie to oznaczać sukces wielobiegunowości świata, a także zachowanie i umocnienie naszej suwerenności, albo przegra i wtedy nasz kraj osłabnie i przestanie się liczyć na arenie międzynarodowej, a Rosja znajdzie się pod obcym panowaniem.

Tłumaczenie: Justyna Matyjek

Czytany 7911 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04