wtorek, 30 sierpień 2011 07:00

Adam Wilsen: XXI wiek - początek nowego podziału świata

Oceń ten artykuł
(1 głos)

earth_-_burninggeopolityka  Adam Wilsen

Operacje wojskowe w Iraku i Afganistanie, „kolorowe” rewolucje na obszarze postradzieckim, błyskawiczne obalenie dyktatorów w państwach Afryki Północnej i na Arabskim Wschodzie... Wszystkie te wydarzenia są ogniwami tego samego łańcucha i świadczą o tym, że wszystkie globalne przemiany, które dokonują się w światowym krajobrazie politycznym nie są niczym innym, jak tylko kolejną „partią szachów” mająca na celu ponowny podział terytoriów, zgodny z interesami pewnego dobrze nam wszystkim znanego mocarstwa światowego.

Autor niniejszego artykułu podejmie próbę, aby – w miarę możliwości – w skrócie zademonstrować wzajemne powiązania rozmaitych wydarzeń, które na pierwszy rzut oka wydają się odległe zarówno w czasie i treści, jak i pod względem „składu osobowego” ich głównych uczestników oraz ostatecznych rezultatów, a także przedstawić rzeczywiste cele działań „ukrytego” hegemona światowego.

Wcześniej informowano o tym, że amerykański Kongres przygotowuje projekt ustawy o wprowadzeniu sankcji wizowych wymierzonych w urzędników rosyjskich, powiązanych z aktami korupcji oraz naruszeniami praw i wolności obywatelskich. Szczególną aktywność w lobbyingu na rzecz przyjęcia dokumentu wykazują przewodnicząca komisji spraw zagranicznych Ileana Ros-Lehtinen i przewodniczący podkomisji Izby Reprezentantów USA do spraw Europy i Eurazji Dan Burton, którzy oświadczyli, że zamiast dotychczasowych sankcji przeciw Rosji, takich, jak poprawka Jacksona-Vanika [amerykański akt prawa federalnego z 1974 roku ograniczający możliwości amerykańskich podmiotów gospodarczych w zakresie zawierania umów handlowych z państwami o gospodarce nierynkowej, przede wszystkim należącymi do bloku socjalistycznego – przyp. tłumacza], Stany Zjednoczone powinny wprowadzić sankcje wymierzone w konkretne osoby – przedstawicieli „putinowskiego reżimu”, naruszających prawa obywateli Rosji.

Wcześniej z inicjatywami na rzecz wprowadzenia zakazu wjazdu do USA dla rosyjskich funkcjonariuszy, powiązanych z aktami naruszenia międzynarodowych zobowiązań Rosji w dziedzinie demokracji, praworządności i praw człowieka występowali amerykańscy senatorowie John McCain i Joseph Lieberman, a także współprzewodniczący komisji praw człowieka Izby Reprezentantów Kongresu James McGovern.

W tym samym czasie Stany Zjednoczone włączają w prace nad niniejszymi zagadnieniami swoich wypróbowanych sojuszników, Arabię Saudyjską i Turcję, proponując im wystąpienie z inicjatywami ustawodawczymi w sprawie wprowadzenia sankcji wymierzonych w skorumpowanych rosyjskich urzędników.

To, że zalew informacji dotyczących ograniczeń i zakazów wjazdu pojawił się właśnie teraz, bynajmniej nie jest przypadkiem. Fakt ten należy rozpatrywać w kontekście dokonujących się obecnie wydarzeń w państwach Afryki Północnej i świata arabskiego, a także przez pryzmat nowych, realnych jak nigdy, możliwości rozszerzenia wpływów USA w Azji Centralnej.

Nie jest dla nikogo tajemnicą, że to właśnie zakulisowy udział Waszyngtonu w roznieceniu nastrojów rewolucyjnych w Tunezji, Libii, Egipcie, Sudanie i innych państwach odegrał decydującą rolę w upadku, wydawałoby się, nienaruszalnych reżimów Zine el-Abdine Ben Alego, Hosni Mubaraka, Muammara Kaddafiego... Następna w kolejce jest Azja Centralna. Do niedawna Stanom Zjednoczonym nie udawała się sztuka wzmacniania swoich wpływów w dawnych republikach radzieckich Azji Centralnej – Kazachstanie, Kirgizji, Tadżykistanie, Turkmenistanie i Uzbekistanie. Ostatnio jednak sytuacja ta uległa zmianie. Stało się to przede wszystkim za sprawą skutecznych działań sił koalicji antyterrorystycznej w Afganistanie. Dziś ponad stupiędziesięciotysięczne zgrupowanie wojsk USA i NATO rozlokowane jest na obszarze bezpośrednio sąsiadującym z państwami Azji Centralnej.

Po rozpoczęciu działań wojennych w Afganistanie Pentagon i jego sojusznicy z NATO zajęli nie tylko dawne radzieckie bazy powietrzne, ale także rozszerzyli swoją strefę wpływów o bazy w Kirgistanie, Tadżykistanie i Uzbekistanie. Dwa pierwsze państwa graniczą z Chinami. Według ocen amerykańskich wojskowych, podczas wojny afgańskiej przez kirgiskie centrum transportowe w Manas każdego miesiąca przechodzi średnio 50 tys. amerykańskich i natowskich żołnierzy. Mimo to już dziś mówi się o wybudowaniu nowych wojskowych centrów szkoleniowych w Kirgistanie i Tadżykistanie.

Amerykanie bynajmniej nie zamierzają w żadnym wypadku zadowalać się osiągniętym stanem rzeczy. Dla przykładu – sekretarz USA do spraw Azji Południowej i Centralnej Robert Blake nazwał Azję Centralną miejscem o żywotnym znaczeniu dla interesów Waszyngtonu. Zgodnie z jego słowami, Azja Centralna leży na nadzwyczaj istotnym strategicznym skrzyżowaniu, granicząc z Afganistanem, Chinami, Rosją i Iranem. Właśnie dlatego Stany Zjednoczone chcą kontynuować i rozszerzać współpracę z państwami tego nadzwyczaj istotnego regionu.

Rozwijając swoją myśl Robert Blake zauważył, że region ten tak po prostu nie graniczy z czterema wymienionymi powyżej państwami. Jeśli Stany Zjednoczone wezmą go pod swoją kontrolę, przeszkodzą tym samym w rozwoju współpracy regionalnej między tymi krajami. Współpraca ta będzie mogła zaistnieć tylko przy pośrednictwie siły zewnętrznej – Waszyngtonu, i tylko w takim stopniu, w jakim otrzymają one na to pozwolenie ze strony USA.

Stany Zjednoczone w pocie czoła pracują także i nad tym, aby nie dopuścić do wzmocnienia chińskich, rosyjskich i irańskich wpływów w regionie, wspierając jednocześnie integrację lokalną regionu w sferze gospodarki, transportu i bezpieczeństwa.

W związku z planami dalszego odrywania republik Azji Centralnej od ich północnego sąsiada – Rosji, Waszyngton wynalazł tak zwaną „Północną Sieć Dystrybucji” (Northern Distribution Network), odgrywającą nader istotną rolę w przerzucaniu z Zachodu do Afganistanu techniki wojskowej, oddziałów wojskowych, a także ładunków nie mających charakteru militarnego. Przy tym wszystkim na każdym kroku podkreśla się, że „Północna Sieć Dystrybucji” daje narodom Azji Centralnej coraz więcej możliwości w dziedzinie sprzedaży towarów i zaoferowania usług wojskom NATO w Afganistanie.

Szczególną rolę w tych planach USA przypadła Tadżykistanowi, a w jeszcze większym stopniu Uzbekistanowi. Niejednokrotnie podkreślało się, że te sąsiadujące ze sobą republiki zyskują coraz większe znaczenie dla działań wojennych USA i NATO na południu Azji. Lotnisko w uzbeckim mieście Nawoja stał się kluczowym ogniwem w Północnej Sieci Dystrybucji, w skład której wchodzą koleje i drogi Azji Centralnej oraz trasy powietrzne, przy pomocy których dostarczane są dostawy dla amerykańskich i natowskich wojsk w Afganistanie. Większa część ładunków dostarczanych do Afganistanu przechodziła przez węzeł kolejowy o nazwie Termez na granicy uzbecko-afgańskiej. W Termezie, a także po drugiej stronie granicy, w afgańskiej prowincji Kunduz rozlokowane są niemieckie wojska.

Blake wypowiedziała się także i na ten temat: „Uzbekistan często pomija się jako źródło surowców, jednakże na jego terytorium znajdują się znaczne złoża węglowodorów. Wydobywa się tam niemal tyle gazu, co w Turkmenistanie. Przez znajdujący się w samym sercu Azji Centralnej Uzbekistan przebiega znaczna część linii infrastrukturalnych tego regionu – magistrale drogowe, koleje, linie elektryczne, rurociągi. Tym samym Uzbekistan posiada unikalną możliwość zwiększenia eksportu bez konieczności ponoszenia kosztów znacznych inwestycji w nową infrastrukturę”.

Tadżykistan, państwo graniczące od wschodu z Chinami a od południa z Afganistanem, przyjął francuski kontyngent powietrznych sił zbrojnych o liczebności nie mniejszej niż 200 żołnierzy. Od początku 2002 roku znajduje się tam baza samolotów transportowych S-160 i wielozadaniowe myśiwce czwartego pokolenia Mirage. Koleje państwowe tego kraju poinformowały, że w 2010 roku „w związku z warunkami umowy, podpisanej przez rząd Tadżykistanu, kolej republikańska dostarczyła ponad 160 ton ładunków komercyjnych, które następnie przetransportowane zostały do Afganistanu dla potrzeb NATO.”

Tym samym obecne realia geopolityczne w Azji Centralnej i Południowej są ściśle związane z przyszłą rolą NATO w Afganistanie. Amerykańska strategia regulacji problemu afgańskiego przewiduje dla NATO funkcję organizacji zapewniającej bezpieczeństwo „szlaku jedwabnego”, po którym surowce mineralne o wartości wielu bilionów dolarów popłyną z Azji Centralnej na rynki światowe przez pakistański port Gwadar. Nie można wykluczyć także, że NATO w przyszłości może rozwinąć systemy obrony przeciwrakietowej w Afganistanie. System ten, według wszelkich przesłanek skierowany przeciw znajdującym się w pobliżu „państwom zbójeckim”, rzuci wyzwanie strategicznemu potencjałowi Chin.

Na drodze do wprowadzenia tego projektu w życie stają, niezmiennie od upadku ZSRR sprawujące swój urząd, głowy tych republik – Islam Karimow i Emomali Rachmon.

Liderzy Uzbekistanu i Tadżykistanu, niewątpliwie, bacznie obserwują „arabskie rewolucje”. Ich niepokój nie jest bezpodstawny z uwagi na podobieństwa sytuacji społeczno-politycznej w państwach arabskich i w Azji Centralnej. Możliwe, że „przeciek” informacji o możliwości wprowadzenia sankcji przeciw ich głównemu sojusznikowi – Rosji, adresowany jest w pierwszym rzędzie właśnie do liderów republik, wielu spośród których już od dawna sprawuje niepodzielną władzę.

Z dużym prawdopodobieństwem można założyć, że władze Uzbekistanu i państw sąsiednich odwołają się do represji (jako sprawdzonej metody), ale także do środków, których celem będzie uspokojenie sytuacji społeczno-ekonomicznej. Wiadomo, że represje nie leczą, a jedynie likwidują zewnętrzne objawy choroby. Właśnie dlatego wiele będzie zależeć od trendu rozwoju napięcia społeczno-politycznego, które przybrało w republikach, zwłaszcza w Uzbekistanie, wartości krytyczne. Przyczyną takiego stanu rzeczy było zaostrzenie problemów społeczno-ekonomicznych, które napotykają na bariery polityczne. Tym samym w perspektywie obserwuje się trwały wzrost niezadowolenia wśród licznych warstw ludności. Jaką postać przybierze to niezadowolenie w najbliższym czasie trudno przewidzieć. Chmury albo będą się zagęszczać, albo też lunie z nich ulewa o mocy huraganu.

Niewykluczone, choć mało prawdopodobne, że scenariusz egipski nie powtórzy się w Uzbekistanie w warunkach pełnego „przykręcania śruby”. W takim wypadku państwo będzie musiało pogodzić się ze statusem banityi odizolować od cywilizacji światowej. Wariant ten, przy założeniu zachowywania neutralności ze strony Moskwy, sprawi, że Uzbekistan znajdzie się na marginesie, przedłuży trwanie reżimu i nic poza tym.

Stanowisko uzbeckiego dyktatora wydaje się najmniej znaczące. On do dziś nie zdecydował się na aktywny udział w prorosyjskiej Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym, ograniczając się jedynie do milczącego poparcia wszystkich inicjatyw podejmowanych przez tę organizację, a czasami występując ze swoim „zdaniem odrębnym”. Poza tym do niedawna Karimow całkowicie ignorował osobiste kontakty z rosyjskim prezydentem. Jedynie ostatnio zrozumiał krótkowzroczny charakter takiej postawy, podjął działania mające na celu odzyskanie utraconego zaufania ze strony Dmitrija Miedwiediewa, który został przez niego zaproszony do Taszkientu. Podczas spotkania wyraził życzenie rozszerzenia współpracy z Moskwą w sferze wojskowo-technicznej.

Biorąc powyższe fakty pod uwagę, politycy w Waszyngtonie uznali za nieuchronne pospieszne działania mające na celu jak najpełniejsze włączenie Uzbekistanu w orbitę własnych interesów. Jeśli na drodze prowadzącej do tego celu po raz kolejny miałaby stanąć osoba starzejącego się przywódcy uzbeckiego, to wybór kandydata na jego następcę już teraz wydaje się zasadny. Biorąc pod uwagę sytuację wokół republiki, dylemat ten staje się jeszcze bardziej aktualny. Oceniając perspektywy, warto zauważyć, że w najbliższej przyszłości Uzbekistan pozostanie w strefie ryzyka, spowodowanej przez sprzeczności wewnętrzne.

Niechęć lub nieumiejętność obecnej władzy do zajęcia się problememi wewnętrznymi będzie głównym zagrożeniem dla stabilności i bezpieczeństwa państwa. Sytuacja może stać się jeszcze bardziej poważna za sprawą wydarzeń w Kirgistanie, gdzie sytuacja utrzymuje się na granicy wybuchu.

Napięcie w stosunkach między Kirgistanem i Tadżykistanem z jednej strony i Uzbekistanem z drugiej może mieć nieprzewidywalne konsekwencje. Za wyrazisty przykład może posłużyć tu niedawna masakra w Osz.

To jedynie skromny wybór faktów świadczących o tym, że po zakończeniu zimnej wojny i rozpadzie Związku Radzieckiego Azja Centralna zamieniła się w szachownicę, na której intensywnie ścierają się siły strategiczne i dokonuje się zakrojony na szeroką skalę nowy podział świata. Szachownica ta może zamienić się w pole bitwy XXI wieku, na którym dokona się konfrontacja przeciwstawnych interesów geopolitycznych za sprawą mielenia w żarnach wojen informacyjnych i „twitterowych” rewolucji niezależnych rzekomo państw regionu. W tej partii szachów figury, takie jak Islam Karimowczy Emomali Rachmon, gracze poświęcać będą bez mrugnięcia okiem. Z ich odejściem partia będzie jak nigdy bliska zwycięskiego zakończenia.

Jeśli ktokolwiek uważa, że dokonujący się podział świata będzie analogiczny do podziału z minionego wieku, to głęboko się myli. Ta gra geopolityczna dokona się nie tylko w interesach demokracji, ale i całej wspólnoty demokratycznej, która powinna udzielić swojego poparcia dokonującym się zmianom.

Tłum. dr Przemysław Sieradzan

Czytany 7836 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04