poniedziałek, 27 wrzesień 2010 12:59

Aleksander Bowdunow: Rosyjski punkt widzenia: Geopolityczne podsumowanie tygodnia

Napisane przez  {ga=Aleksander Bowdunow}
Oceń ten artykuł
(2 głosów)

 

alt Aleksander Bowdunow

 

Miniony tydzień obfitował w istotne dla polityki międzynarodowej wydarzenia: nowa sesja Zgromadzenia Ogólnego ONZ, która stała się forum dla swoistego „wyjaśnienia relacji” między USA i Iranem, rezygnacja Rosji z dostarczenia Iranowi kompleksów rakiet S-300, duże forum międzynarodowe „Arktyka – terytorium dialogu”, które odbyło się w Moskwie, nowe szczegóły konfliktu izraelsko-palestyńskiego, ujawnione przez byłego prezydenta USA Billa Clintona, a także wiele wydarzeń mniej znaczących w skali globalnej, ale nadal istotnych dla wielu państw i narodów. geopolityka

 

Globalny porządek dnia: Arktyka, Bliski Wschód, spory w ONZ i dwuznaczna pozycja Rosji

65 sesja gromadzenia Ogólnego Organizacji Narodów Zjednoczonych i towarzyszące jej debaty znalazły się w centrum uwagi całej wspólnoty międzynarodowej. Sesja Zgromadzenia Ogólnego to niewątpliwie forum najbardziej reprezentatywne dla całego świata, gdzie zazwyczaj przedstawiane są propozycje nie tylko dotyczące konkretnie ONZ, ale także przyszłego i obecnego ładu światowego, globalnych problemów ludzkości, i najbardziej palących zagadnień regionalnych. Problem irański, który powinien stanąć na forum jako jeden wielu, nieoczekiwanie wyszedł na pierwszy plan już od samego początku, zanim wszyscy liderzy światowi pojawili się na sali obrad. Zresztą, i wcześniejsze wystąpienia prezydentów Iranu i Wenezueli, wyraziste i prowokacyjne, wywoływały burzę skrajnych emocji, od zachwytu przeciwników globalnej hegemonii USA poczynając, na radykalnej krytyce ze strony państw Zachodu, sprowadzających się do rytualnych oskarżeń o „antysemityzm” kończąc.

Tym razem pierwszy do ataku przystąpił Mahmud Ahmadineżad. Występując przed żyjącymi w USA Irańczykami oświadczył, że w dzisiejszym świecie jedynie Iran przeciwstawia się hegemonicznym dążeniom USA. Dodał, że republika islamska dąży do uzyskania statusu supermocarstwa i to dążenie uzasadnione jest nie tylko jej ogromnym potencjałem, ale i unikalną pozycją w świecie - w sytuacji, gdy Stany Zjednoczone nie radzą sobie z problemami globalnymi rangi Iraku i Afganistanu (nawet nie próbowali rozwiązywać ich samodzielnie), polityka pokoju, przyjaźni i sprawiedliwości, prowadzona przez Iran, miałaby spotkać się z poparciem na całym świecie.

Oczywiście, w wielu aspektach (by wymienić tylko tezę o istnieniu zaledwie dwóch państw zdolnych do wpływania na rozwój sytuacji na świecie) irański przywódca rozmija się z faktami o rzeczywistym znaczeniu wielu państw, a jego rozważania o miejscu Iranu we współczesnym świecie stanowią wyraz myślenia życzeniowego, a nie ocenę rzeczywistości; tezy wygłoszone przez Ahmadineżada są jednak dzięki temu jeszcze bardziej interesujące. Aby stworzyć biegun alternatywny wobec USA nie wystarczy zdobycie przewagi wojskowo-politycznej i ekonomicznej; potrzebne jest także alternatywne postrzeganie świata, alternatywny projekt ładu światowego, wyzwanie ideowe skierowane nie tylko do przeciwnika, ale także do wszystkich zepchniętych na margines w dzisiejszym świecie, niezadowolonym z obecnego ładu i dominacji amerykańskiej. Kto zaproponuje taki projekt (parafrazując Georga Lukasa, stanie po stronie proletariatu światowego), albo chociaż zasugeruje potrzebę jego powstania, od razu wzmocni swoją pozycję międzynarodową, pozyskując poparcie pozostałych „niezadowolonych”. Dla Iranu jest to jedyna strategia przetrwania w sytuacji, gdy USA i Izrael nieustannie grożą użyciem siły, Unia Europejska wspiera sankcje, a Rosja praktycznie pozostawia Iran samemu sobie, nieoczekiwanie odmawiając dostaw broni defensywnej i przerywając współpracę ekonomiczną z potencjalnie sojuszniczym państwem. Francuski dziennikarz Thierri Maison w artykule opublikowanym w rosyjskim tygodniku „Odnako” uprzedza, że podobne kroki mogą zachwiać cały czas dość silną pozycję Rosji na Bliskim Wschodzie. Miejsce Rosji mogą zająć inne mocarstwa, jak np. Chiny.

Na zainteresowanie zasługuje ostatni gest Rosji w stosunku do Iranu. Praktycznie następnego dnia po wystąpieniu Mahmuda Ahmadineżada dla amerykańskich Irańczyków prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew podpisał dekret „O środkach wypełnienia rezolucji ONZ nr 1929 z 9 czerwca 2010r.”. Jak podaje strona internetowa prezydenta FR, „ustawa zakazuje transportu przez terytorium Rosji (także powietrznym) wywozu z Rosji do Iranu, a także przewozu statkami wodnymi i powietrznymi pod banderą Rosji czołgów bojowych, samochodów opancerzonych, systemów artyleryjskich o wysokim kalibrze, samolotów bojowych, helikopterów bojowych, okrętów bojowych, rakiet i systemów rakietowych (zgodnie z >>Rejestrem broni konwencjonalnej ONZ<<), systemów rakietowych S-300, a także środków materialnych związanych z wyżej wymienionymi, włączając części zapasowe”. Jak podaje BBC, dekret Miedwiediewa zabrania wjazdu na terytorium Rosji obywatelom Iranu uczestniczącym w programie atomowym Teheranu, zakazuje także firmom irańskim otwierania przedstawicielstw w Rosji. Podjęcie tego kroku sprawia, że podjęta niedawno decyzja o sprzedaży Syrii rosyjskich rakiet najprawdopodobniej zostanie zawieszona. Kto zagwarantuje, że Rosja nie postąpi z Syrią podobnie jak z Iranem? Czy można w ogóle ufać obecnym liderom Rosji? Niestety, wielu zadaje sobie obecnie to pytanie.

Krok ten, co oczywiste, zostanie odpowiednio oceniony w Iranie. Rosja naiwnie oczekuje dużych dywidend ze strony Zachodu, a pogorszenie stosunków z Iranem skomplikuje i tak niełatwą sytuację na południowym „podbrzuszu” Rosji. Wcześniej linia polityki zagranicznej Iranu wobec Kaukazu, Zakaukazia i Azji Centralnej formułowana była w taki sposób, aby unikać działań sprzecznych z interesem Rosji w regionie z uwagi na nadzieje pokładane przez polityków irańskich w tym mocarstwie. Minister obrony Iranu Ahmad Wahidi już określił działania przywódców Rosji jako nielogiczne i wyraził ubolewanie, że Rosja działa w sposób sprzeczny z własnymi interesami idąc na smyczy innych ośrodków siły. „Przykro nam, że Rosja tak się poniża, poddając się naciskom Stanów Zjednocznozonych i Izraela, wypełniając wszystkie polecenia tych państw” – powiedział Wahidi. Poza tym, Iran mógłby przydać się Rosji na arenie międzynarodowej, jako państwo najradykalniej popierające ład wielobiegunowy, którego stworzenie jest, zgodnie ze Strategią Bezpieczeństwa Narodowego Federacji Rosyjskiej, jednym z najważniejszych celów Rosji.

Poza akceptacją tego działania ze strony USA i Izraela Rosja nie uzyskała niczego, sceptyczny stosunek Zachodu do rosyjskich projektów polityki zagranicznej nie zmienił się ani na jotę, na co dowodem mogą stać się oświadczenia Sekretarz Stanu USA Hillary Clinton, w których wezwała ona Rosję do powrotu do przestrzegania Umowy o konwencjonalnych siłach zbrojnych w Europie z 1990 roku. Ten podpisany jeszcze za czasów istnienia Układu Warszawskiego dokument już dawno się zdezaktualizował: państwa Europy Wschodniej, należące obecnie do NATO, zaliczane są do „Bloku Wschodniego”, a broń rozmieszczona na ich terytorium łącznie z bronią rosyjską traktowana jest jako „przeciwwaga” dla broni „Bloku Zachodniego” – państw NATO z roku 1990. Stara wersja traktatu nie rozwiązuje problemu tzw. „szarych stref” – państw bałtyckich i Bałkanów Zachodnich, nie zawiera żadnych mechanizmów kontroli ani ograniczeń dla państw nie będących stronami umowy. Rosja nałożyła moratorium na obowiązywanie właśnie tej umowy, nie zaś jej odpowiednika z roku 1999, który zresztą i nie został ratyfikowany przez żadne państwo oprócz niej. Sformułowana przez panią Clinton propozycja powrotu do pierwszego wariantu umowy (zawierającym żądania wycofania rosyjskich wojsk z Mołdawii, a konkretnie Naddniestrza) przy jednoczesnym nie mających podstaw prawnych zawieszeniu jej odpowiednika z 1999 trudno rozpatrywać jako akt przyjazny.

Warto zwrócić uwagę na jeszcze jedno wydarzenie minionego tygodnia, a mianowicie słynne oświadczenie męża Hillary, byłego prezydenta USA Billa, w którym ten oskarżył Żydów-uchodźców z Rosji o niszczenie procesu pokojowego na Bliskim Wschodzie. Wybranie tej grupy na kozła ofiarnego pozwala odwrócić uwagę od samych przywódców Izraela i przerzucić odpowiedzialność na Rosję, i wzmocnić swoją pozycję w oczach świata arabskiego. O sympatię tego ostatniego USA zabiegają w swoim konflikcie z Iranem. 21 wrześnie dowiedzieliśmy się, że państwa arabskie regionu Zatoki Perskiej kupiły amerykańską broń za rekordową sumę 123 mld dolarów, aby, jak donosi „Financial Times”, zabezpieczyć się przed potencjalnym zagrożeniem ze strony Iranu.

Jest to kurs nie tylko na Izrael, ale także na Arabów, na izolację Iranu, a później jego rozgromienie militarne, albo też wciągniecie tego państwa w coś na wzór gorbaczowowskiej pierestrojki. Od czasu swojego przemówienia z Kairu Obama próbuje rozgrywać kartę muzułmańską. Ekspert CFR (Council for Foreign Relations) Daniel Byman w artykule „How to Handlewith Hamas” zauważa, że należy odejść od bushowskiej strategii ignorowania Hamasu i nawiązać z nim kontakty. Inni członkowie CFR, Enver Cohn i Marwin Mueller proponują Izraelowi przyznać się do posiadania broni jądrowej i takim sposobem włączyć program nuklearny państwa żydowskiego w system regulacji międzynarodowych.

Obecny prezydent USA Barack Obama, który spóźnił się sesję Zgromadzenia Ogólnego ONZ, w swoim wystąpieniu poparł działania Izraela na rzecz likwidacji osiedli izraelskich, a także wezwał Iran do udowodnienia, że jego program atomowy ma charakter pokojowy. Wówczas, jak zauważył Obama, „drzwi dla rokowań dyplomatycznych zostaną otwarte”. Słowa te zostały wypowiedziane po wywiadzie dla kanału telewizyjnego CNBC, w którym laureat pokojowej nagrody Nobla nie wykluczył siłowego rozwiązania problemu Iranu, choć nazwał je najmniej pożądanym.

Odpowiedź Mahmuda Ahmadineżada była przewidywalna – po raz kolejny zaatakował syjonistyczne władze Izraela. Nowym elementem było wezwanie ONZ do przeprowadzenia niezależnego śledztwa w sprawie ataków terrorystycznych z 11 września 2001 roku w Ameryce, które – o czym przekonany jest prezydent Iranu – były przygotowane przez liderów USA. Tak jak zazwyczaj, przemówienie Ahmadineżada wywołało skandal, a przedstawiciele USA, Izraela i państw Unii Europejskiej opuścili salę obrad.

Dopóki wszyscy zajęci są Iranem, Rosja powstrzymuje się od działań, nie informując z trybuny ONZ o jakichkolwiek epokowych przemianach w polityce zagranicznej, choć wcześniej przedstawiciel MSZ Andriej Nestierienko poinformował dziennikarzy, że Rosja w tym roku na forum ONZ przedstawi swoje priorytety w polityce zagranicznej w dziedzinie zapewnienia bezpieczeństwa, rozbrojenia i uregulowania regionalnych konfliktów, a także wniesie serię projektów pod obrady 65 sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ. Jak na razie Rosja zajmuje się swoimi północnymi rubieżami. W daniach 22 i 23 września w Moskwie pod egidą Rosyjskiego Towarzystwa Geograficznego odbyło się forum międzynarodowe „Arktyka – Terytorium Dialogu”. Zagadnienia geostrategii, zagospodarowania zasobów przyrodniczych i biologicznych Arktyki, północna droga morska to problemy kluczowe z punktu widzenia Rosji. Znamienne było uczestnictwo w forum premiera Władimira Putina. Putin, występując przed dziennikarzami, ogłosił, że pragnie pokojowego podziału Arktyki. Już wcześniej władze Rosji oświadczały, że interesuje je znaczny fragment dna morskiego Oceanu Lodowatego. Oświadczenie rosyjskiego premiera, godnie z którym Rosja nie odda należących do niej zasobów, zostało ocenione krytycznie przez zachodnie środki masowego przekazu. Na przykład „Christian Science Monitor” przedstawił rosyjskiego przywódcę jako „Czarnego Luda”: „Bardziej złowieszczo brzmią oświadczenia Putina i innych rosyjskich przywódców o tym, że oczekują od Organizacji Narodów Zjednoczonych akceptacji >>potwierdzonych naukowo<< pretensji Rosji do kontroli nad ogromnym terytorium arktycznego dna morskiego o powierzchni 1,2 miliona kilometrów kwadratowych, włączając Biegun Południowy.” Nietrudno zrozumieć przerażenie ludzi Zachodu, ponieważ i oni mają ochotę na ten łakomy kąsek. Wątpliwe, czy ograniczą się jedynie do oświadczeń prasowych, ponieważ problemy Arktyki coraz częściej omawiane są na forum agend NATO i zachodnich centrów analitycznych.

Na peryferiach polityki światowej odbyły się negocjacje Gruzji i USA dotyczące zagadnień relacji dwustronnych, Iranu, Osetii Południowej i Abchazji. Nie dostrzeżono rozwiązania problemu Karabachu, chociaż o jego konieczności mówili zarówno przedstawiciele rosyjskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, wraz ze swoim tureckim odpowiednikiem Ahmedem Davutoglu. Prezydent Rumunii Trajan Basesku rozgrywa kartę mołdawską, w rezultacie czego słyszymy ciągle oświadczenia dyplomatów rumuńskich o konieczności likwidacji granic między obydwoma państwami i pełne gniewu hasła dziesiątków tysięcy policjantów, protestujących w Bukareszcie przeciw polityce ekonomicznej prezydenta. Wydaje się, że patriotyczne hasła nie do końca urządzają Rumunów, choć są jedynym, co ma im do zaproponowania państwo rozgrabione przez MFW. Ciekawe, że ciało konsula Nikaragui, jednego z nielicznych państw, które uznały Osetię Południową i Abchazję, znaleziono w Nowym Jorku z poderżniętym gardłem tuż po przybyciu tam delegacji gruzińskiej...

Tak czy inaczej, bez względu na niestabilną sytuację na świecie, wielość czynników regionalnych i subrgionalnych, nierozwiązanych problemów, które co pewien czas przypominają o sobie, można dojść do przekonania, że w najbliższym okresie światowe wydarzenia geopolityczne zdominują dwa krańcowo odległe regiony. Piekło pokojowego uregulowania Bliskiego Wschodu, coraz gorętsza atmosfera w relacjach irańsko-amerykańskich i irańsko-izraelskich w połączeniu z dalekimi od wygaśnięcia konfliktami w Afganistanie i w Iraku sprawiają, że region ten jest źródłem niestabilności w skali świata. Gorące powietrze pustyni grozi już to Armagedonem jądrowym, już to kolejną „Pustynną Burzą”. Na północy możemy oczekiwać siarczystego mrozu we wzajemnych relacjach państw, którym przyjdzie dzielić jakże smakowity tort arktycznych zasobów. Wiele wyjaśni nadchodzące Międzynarodowe Forum Arktyczne, które odbędzie się w październiku w Murmańsku. Czy to ochłodzenie doprowadzi do zaognienia się możliwych konfliktów, czas pokaże.

Przełożył Przemysław Sieradzan

Czytany 3090 razy Ostatnio zmieniany środa, 29 październik 2014 23:04

1 komentarz

  • Link do komentarza poniedziałek, 27 wrzesień 2010 22:58 napisane przez

    Epokowe zadanie dla świata pod przywództwem Rosji z pomocą Chin, Iranu Brazylii (EU jest na to za głupia, zbyt uzależniona), by tak pokierować sytuacją geopolityczną, aby USA implodowały podobnie łagodnie jak niedawno ZSRR.
    To jednak z wielu względów dużo trudniejsze, prawie niemożliwe zadanie.
    Górna Wolta wydaje się być dużo bardziej pewna siebie, siedząc na atomie uzbrojona po zęby...

Skomentuj

REGULAMIN DODAWANIA KOMENTARZY NA PORTALU GEOPOLITYKA.ORG STOWARZYSZENIA EUROPEJSKIE CENTRUM ANALIZ GEOPOLITYCZNYCH
1. Każdy użytkownik Internetu może dodawać komentarze do artykułów na Portalu Geopolityka.org Stowarzyszenia Europejskie Centrum Analiz Geopolitycznych.
2. W celu dodania komentarza należy podać swoje imię lub pseudonim oraz adres poczty elektronicznej. Adres mailowy nie będzie udostępniany do wiadomości publicznej
3. Redakcja nie wyraża zgody na zamieszczanie treści, które są sprzeczne z prawem, nawołują do segregacji rasowej, wyznaniowej czy etnicznej, zawierają treści pornograficzne, nieetyczne albo niemoralne.
4. Redakcja nie wyraża zgody na teksty zawierające reklamy towarów, usług, komercyjnych serwisów internetowych.
5. Redakcja zastrzega sobie prawo do usuwania z treści komentarzy linków do innych stron, które uzna za działające na niekorzyść Portalu Geopolityka.org lub użytkowników.
6. Niedozwolone jest dodawanie wpisów psujących działanie portalu, zawierających oprogramowanie, informacje lub inne materiały zawierające wirusy, "konie trojańskie", dane zawierające "pluskwy", bądź inne szkodliwe lub niszczące elementy.
7. Wpisy naruszające zasady określone w poprzednim punkcie będą usuwane, a w przypadku uporczywego powtarzania tego rodzaju wpisów zostaną zawiadomione właściwe do tego celu organy ścigania.
8. Stowarzyszenie Europejskie Centrum Analiz Geopolitycznych i redakcja Portalu Geopolityka.org zastrzega, że użytkownicy publikują swoje komentarze i opinie wyłącznie na własną odpowiedzialność, zaś Stowarzyszenie Europejskie Centrum Analiz Geopolitycznych i redakcja Portalu Geopolityka.org nie ponoszą jakiejkolwiek odpowiedzialności za treści zamieszczane przez użytkowników.
Życzymy owocnych debat i dyskusji.