×

Ostrzeżenie

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 396

czwartek, 11 lipiec 2013 09:02

Dyskusja o granicach w Azji Środkowej - czy tylko akademicka?

Oceń ten artykuł
(1 głos)

kazakh_army  Info ECAG

Napięcia graniczne są w Azji Środkowej na porządku dziennym – głównie na tle gospodarki wodnej, ale również w związku z ich nienaturalnym przebiegiem, będącym pozostałością po czasach radzieckich. Oficjalnie tematyka nie jest poruszana w sporach międzypaństwowych na wysokim szczeblu, jednak władze republik pilnują też, aby całkiem nie zanikła z debaty publicznej.

Ostatnia fala rozważań zaczęła się od... 2,6 ha w miejscowości Kok-Sai w Kirgistanie, które, drogą sprzedaży, zmieniły właściciela, przechodząc w ręce obywatela Kazachstanu. I choć nie sposób faktu tego uznać za zmianę przebiegu granicy – to zagadnieniem tym zupełnie na poważnie zajęły się nie tylko media, ale też temat stał się przedmiotem komentarza premiera Dżantörö Satybałdijewa, który oficjalnie skrytykował sprzedaż kirgiskiej ziemi, podkreślając natomiast, że delimitacja granicy kirgisko-kazachskiej została przeprowadzona w 2008 r.

To jednak nie koniec dyskusji. W sprawie granic zabrał głos także wpływowy uzbecki akademik – dr Rustamżon Abdullajew. W artykule na portalu 12news.uz – ekonomista stwierdził, że „Uzbekistan, w związku ze swą wielowiekową historią ma prawo uważać się nie tylko za następcę ZSRR, ale również wszystkich historycznych państw uzbeckich, z których pierwsze rosyjscy historycy błędnie nazwali i nazywają «Złotą Ordą», ale także nazwę Uzbekistanu”. Oznaczać to ma roszczenia terytorialne wobec Federacji Rosyjskiej, Kazachstanu, Kirgistanu, Tadżykistanu i Turkmenistanu. Główne jednak – dotyczą Astany, od której, zdaniem Abdullajewa, należy uzyskać dla Uzbeków dostęp do morza. „Bezpieczne” wobec tak formułowanych żądań nie mogłyby czuć się nawet... Ukraina i Armenia.

Łatwo byłoby określić postulaty akademika mianem naukowego, a nawet politycznego dziwactwa – temat jednak ochoczo podchwycono także Kazachstanie. Znany kazachski komentator Daniar Aszimbajew odwrócił rozumowanie stwierdzając, że nie ma przecież przeszkód, by to... Kirgistan i Uzbekistan zostały wcielone do Kazachstanu na zasadach autonomii. Oczywiście – uzasadnienie jest równie „historyczne” i obejmujące dziedzictwo „pro-Kazachów”, za których autor uznał nawet Hunów i Turkutów. Inny analityk – Marat Szibutow porównuje z kolei granice azjatyckie do tych, dzielących niegdyś republiki jugosłowiańskie, co może wymusić korekty w przyszłości, zwłaszcza likwidacje enklaw i dostosowanie do warunków lokalnych. Co ciekawe jednak – za jeszcze ważniejsze już teraz Szibutow uznaje zwiększenie nakładów na kazachską obronność. Astana wydaje na wojsko blisko 1 mld USD mniej niż Taszkient, utrzymując też mniejszą armię kontraktową (49 tys. wobec 67 tys.).

Debata graniczna, choć na pozór może mało (jeszcze?) poważna może służyć za uzasadnienie dla ograniczonego wyścigu zbrojeń w makroregionie. A wówczas faktycznie, w niesprzyjających okolicznościach – żadna linia graniczna w Azji Centralnej nie mogłaby już być uznawana za pewną...

(karo)

Czytany 3391 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04