×

Ostrzeżenie

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 396

poniedziałek, 24 grudzień 2012 08:48

Gorący 2013 r. dla Gruzji

Oceń ten artykuł
(1 głos)

Kliczko_Saakaszwili2  Info ECAG

Najwcześniej za dwa miesiące może dojść do spotkania premiera Bidziny Iwaniszwili z prezydentem Władimirem Putinem i Dymitrem Miedwiediewem.

Wśród dziedzin, które wymagają uregulowania premier Gruzji wymienił przywrócenie stosunków handlowych i kulturalnych, a także wznowienie regularnych połączeń lotniczych między krajami. Ten proces już się rozpoczął i to jest najważniejsze – odpowiedział B. Iwaniszwili na ponaglające  pytania dziennikarzy. Lider Gruzińskiego Marzenia zaznaczył, że nie wiadomo, kiedy dojdzie do kolejnego spotkania Grigorija Karasina i Zuraby Abaszydze. Zapewnił jednak, że mają oni ze sobą „intensywny kontakt telefoniczny”. B. Iwaniszwili podkreślił, że wszelkie negocjacje mogą odbywać się jedynie w oparciu o uznanie integralności terytorialnej Gruzji i konieczności jej pełnego przywrócenia.

Z kolei prezydent M. Saakaszwili wciąż podkreśla europejskie aspiracje Gruzji i zapewnia, że nie traci nadziei, że jeszcze w 2013 r. uda się sfinalizować umowę o wolnym handlu i ruchu bezwizowym z UE. Pierwszy krok do członkostwa w Unii – umowa stowarzyszeniowa, mogłaby zostać podpisana w listopadzie przyszłego roku – uważa prezydent. Tymczasem źródła brukselskie – podobnie jak w przypadku innych krajów post-radzieckich – nie widzą na razie szans na dalsze rozszerzanie granic UE.

Geopolityczne różnice zdań to nie jedyny problem Tbilisi. Polityczna atmosfera w samej Gruzji jest wciąż napięta. Przeciwnicy prezydenta M. Saakaszwili i jego Zjednoczonego Ruchu Narodowego, zaatakowali go na wiecu w Kutaisi. Rząd potępił akt agresji i dążenie do przemocy, nazywając je zwyczajami z lat poprzednich oraz kładąc na karb możliwej prowokacji. Pomimo tego część opozycji antyprezydenckiej domaga się wciąż dymisji M. Saakaszwilego i zbiera podpisy pod wnioskiem o referendum w tej sprawie. Akcję prowadzi organizacja „Jedność dla Praw Człowieka”, a wspiera część elit kulturalnych jak pisarz Czabura Amiredżibi, reżyser Giga Lortkipandze, czy poeta Dżansug Czarkwiani. Po zebraniu 200 tysięcy (a już ponoć zbliżają się do tej liczby), najpóźniej 4 stycznia – mają one trafić do parlamentu.

Nie rezygnują też jednak zwolennicy ZRN, jednak znajdują się w wyraźnej defensywie. Na protest przeciw zatrzymaniu w Tblilisi dyrektora proprezydenckiej telewizji RUSTAWI-2, Niki Gwaramii – przyszło ledwie półtora tysiąca ludzi. Wśród aresztowanych są też eksminister finansów, Aleko Khetaguri i inni współpracownicy prezydenta – szef spółki dystrybucji energii Dewi Kandelaki, b. wiceminister gospodarki Kacha Damenia, Izabela Gutidze i Giorgi Nemsitsweridze. Zostali oskarżeni o oszustwa biznesowe, fałszowanie dokumentów i próbę przyjęcia łapówki znacznej wartości. A. Khetaguri został również oskarżony o pranie brudnych pieniędzy. Podobnie jak N., Gwaramii – grozi mu nawet 15 lat więzienia. Premier B. Iwaniszwili zaznaczył, że być może mniej kontrowersyjne byłoby np. zwolnienie zatrzymanych za kaucją, ale nie można łączyć działań prokuratury z wywieraniem nacisku na „wolne media”, bowiem RUSTAWI-2 jest po prostu telewizją M. Saakaszwilego, a nie niezależną. Z krytyką zagrożenia „wolności mediów” wystąpił już bowiem, uchodzący do niedawna w Gruzji za najwyższą instancję, ambasador USA Richard Norland.

M. Saakaszwili bagatelizuje publiczną krytykę i zapewnia, że nie da się zastraszyć i nie zrezygnuje z publicznych występów. Oskarżył także rząd o zamach na niezawisłość sądów. Chodzi o ograniczenie wpływu prezydenta na skład Naczelnej Rady Sprawiedliwości (Sądowniczej). W dalszym ciągu jednak lepiej niż w kraju – prezydentowi idzie na forum międzynarodowym. Podczas zjazdu ZRN Saakaszwili poparł podpisanie przez formalnego lidera Ruchu Dawita Bakradze umowy o współpracy z ukraińskim UDAREM Witalija Kliczki „na gruncie wspólnie wyznawanych wartości europejskich i demokratycznych”.

Nadzieja na rozliczenie skorumpowanej ekipy Saakaszwilego była jedną z przyczyn wyborczego zwycięstwa Gruzińskiego Marzenia. Drugą – była nadzieja na normalizację stosunków z Rosją. Rząd B. Iwanisziwili stara się spełniać te oczekiwania. Tymczasem obóz prezydencki ma Gruzinom do zaoferowania jedynie europejskie mrzonki, pozory „mocarstwowości” i niezbyt wiarygodnie brzmiącą historyjkę o „wolnych mediach”. Z drugiej jednak strony Saakaszwilego i jego amerykańskich opiekunów lekceważyć w żaden sposób nie można i nadchodzący rok – aż do wyborów prezydenckich w październiku – będzie z pewnością w Gruzji okresem kolejnych napięć.

(karo)

Czytany 5301 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04