×

Ostrzeżenie

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 396

piątek, 31 maj 2013 08:24

ATAKA uratowała bułgarski establishment?

Oceń ten artykuł
(7 głosów)

Plamen_Oresharski  Info ECAG

Taktyka partyjna zadecydowała o postawie deputowanych nacjonalistycznych do bułgarskiego Zgromadzenia Narodowego. W sytuacji, gdy odsuwany od władzy prawicowy GERB podjął próbę zerwania kworum, podczas posiedzenia parlamentu poświęconego powołaniu nowego rządu „eksperckiego” (z poparciem socjalistów i mniejszości tureckiej) – lider narodowej ATAKI, Wolen Siderow stawił się na obradach jako brakujący, 121. poseł i choć sam zagłosował przeciw rządowi  Płamena Oreszarskiego, to tym samym umożliwił jego zatwierdzenie. W zaistniałej sytuacji prawica zakończyła bojkot i pozwoliła na przyjęcie wotum zaufania stosunkiem głosów 120 do 97. 

Lider ATAKI odrzucił skierowane wobec niego oskarżenia o korupcję polityczną formułowane przez szefa GERB-u, ekspremiera Bojko Borysowa – Przemawia przez niego rozgoryczenie, tymczasem należało po prostu zachować się odpowiedzialnie – stwierdził W. Siderow, wykpiwając także fakt, że do ataków B. Borysowa przyłączył się również Jane Janew, przewodniczący prawicowo-populistycznej formacji Porządek, Prawo i Sprawiedliwość. – Jeszcze niedawno Janew oskarżał Borysowa o morderstwa, a teraz siedzą razem na konferencji prasowej, jak można traktować to poważnie? – bagatelizował W. Siderow.

B. Borysow musiał więc przełknąć porażkę i niekłamaną satysfakcję tak na lewicy, jak i w szeregach nacjonalistów. – Płamen Oreszarski ma 100 dni, ale w międzyczasie powinien powiedzieć i zrobić coś bardziej konkretnego. Zamiast tego tylko opowiadania o marzeniach i aspiracjach – zaznaczył lider GERB. Przypomniał też przy okazji udział nowego premiera w podpisaniu umowy w sprawie budowy rurociągu Burgas-Alexandroupoli, krytykowanego (i odrzuconego w referendach) przez mieszkańców Burgas i Sozopolu jeszcze w 2008 r.

Na razie jednak nowy gabinet ma większość – choć raczej niestabilną. Stara się ją jednak efektywnie wykorzystać do... rozliczenia z poprzednikami, choćby przez pozbawienie immunitetu kontrowersyjnego eksministra spraw wewnętrznych Cwetana Cwetanowa w związku z zarzutami o nadużywanie władzy – w postępowaniach przeciw przedstawicielom wymiaru sprawiedliwości. Również, mimo dotychczasowej życzliwości ze strony prezydenta Rosena Plewnelijewa, już w pierwszych godzinach urzędowania rządowi, a zwłaszcza ministrowi spraw zagranicznych Kristianowi Wigeninowi udało się skonfliktować z głową państwa na tle zapowiedzianej wymiany ambasadorów i powrotem do dyplomacji osób uznawanych przez prezydenta za „skompromitowanych kontaktami z komunistycznymi służbami specjalnymi”.

Postawa ATAKI przy okazji powołania rządu Bułgarii przypomina nieco działania LPR w końcówce władzy PiS. Wybór dokonany przez W. Siderowa w hipotetycznych – alternatywnych realiach polskich wyglądałby jak opowiedzenie się np. przez Ruch Narodowy za premierostwem Marka Belki byle tylko do władzy nie dorwał się Jarosław Kaczyński. Czy była to decyzja partykularnie słuszna – zweryfikują wyborcy, jednak wydaje się, że ATAKA obawiała się zarówno ponownych wyborów – i zdarzającego się przy ich okazji uspokojenia nastrojów społecznych (czyli zjawiska znanego choćby z Grecji), jak i utrzymania przy władzy GERB-u, który starał się przebijać nacjonalistów w populizmie i wciągał wyborców we własne wizje podziału sceny politycznej (a więc podobnie jak centroprawica w Polsce). W tej sytuacji rząd P. Oreszarskiego miałby okazać się mniejszym złem. Dla ATAKI być może (choć los polskiej Samoobrony winien być dla W. Siderowa groźnym memento) – czy jednak dla Bułgarów, można wątpić.

(karo)

Przeczytaj również:

Konrad Rękas: Bułgaria – rząd fachowców, czy koniec systemu?

Czytany 4342 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04

Więcej w tej kategorii: « Bułgarsko-turecka 'Zemsta'?