×

Ostrzeżenie

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 396

środa, 23 październik 2013 09:31

Armenia na rozdrożu

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

sark_epp  Info ECAG

– Nie sądzę, żeby Armenia mogła przystąpić do Unii Celnej, ani jutro, ani pojutrze – wypalił prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenko. Tymczasem prezydent Serż Sarkisjan próbował sondować w strukturach europejskich możliwość powrotu do taktyki zbliżenia z Brukselą, przerwanej deklaracją o rezygnacji z aspiracji do zawarcia układu stowarzyszeniowego z UE, podczas zbliżającego się listopadowego szczytu Partnerstwa Wschodniego w Wilnie.

A. Łukaszenko postanowił ochłodzić nieco atmosferę w stosunkach z Erewaniem, choć jednocześnie zapewnił, że na spotkaniu UC w Mińsku sprawa akcesji nowych państw będzie omawiana. Możliwe jest też podpisanie listu intencyjnego z władzami Armenii. Przywódca białoruski podkreślił jednak przy tym, że proces włączania państwa ormiańskiego do Unii może potrwać nawet ponad rok i jest warunkowany spełnieniem przez Erewań wszystkich kryteriów.

Szef białoruskiego państwa nie po raz pierwszy odróżnił się więc od swego rosyjskiego partnera, który przecież otworzył Ormianom szeroko drzwi do UC, a nawet – jak już opisywaliśmy – wręcz ich w nie wepchnął, strasząc zbliżeniem z Azerbejdżanem. Pokazanie, że Unia Celna to partia na tyle atrakcyjna, że należy o nią zabiegać, to także rodzaj kary dla Armenii, za zbyt długie kokietowanie UE. A, że nie jest to zresztą tendencja całkowicie wygasła – świadczy obecność S. Sarkisjana na pogrzebie Wilfrieda Martnesa, którą to okazję ormiański prezydent starał się wykorzystać do nieformalnych rozmów z przywódcami Europejskiej Partii Ludowej. Erewań chętnie zostawiłby więc sobie furtkę także na Zachód – co A. Łukaszenko trafnie wyłapuje, strasząc Ormian zostaniem na lodzie, poza oboma blokami polityczno-gsopodarczymi, a więc de facto sam na sam z Turcją i Azerbejdżanem. To zaś stanowi ormiański koszmar geopolityczny, na który żaden tamtejszy przywódca nie może sobie pozwolić.

Mińsk pozostaje hamulcowym rozszerzenia UC także z partykularnych powodów. Po pierwsze – bo  wejście do wspólnego obszaru gospodarczego Armenii, ale także Tadżykistanu i Kirgistanu nie wiele wniesie, jeśli chodzi o rozszerzenie rynku dla białoruskich towarów. Rozproszy natomiast wsparcie i zainteresowanie inwestycyjne ze strony Rosji. Obroty handlowe między Białorusią a Armenią to zaledwie 1 mld USD w 2012 r. (dla porównania – z Rosją 45 mld USD, a z Kazachstanem 24 mld USD). Głównym towarem ekspertowym Armenii pozostają zatem... Ormianie, a Białorusini korzystają z okazji by zaznaczyć, że ich „chata z kraja”.

(karo)

Czytany 2835 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04