poniedziałek, 22 sierpień 2011 06:53

Leonid Sawin: Cykle hegemoniczne i kolejna wojna światowa

Oceń ten artykuł
(3 głosów)

gears  Leonid Sawin

Nowy kandydat na hegemona powinien utworzyć potężne siły zbrojne na równi z ekonomiczną potęgą, a także z elastyczną ideologicznie i instytucjonalnie władzą, porównywalną z USA i jego sojusznikami. Nowe supermocarstwo powinno mieć pobudki do wyjścia z aktualnej sytuacji, a nie po prostu interes w tym, by stać się hegemonem wewnątrz obecnego ładu. geopolityka

Po tym, jak rosyjski ekonomista Nikołaj Kondratiew przedstawił teorię wielkich, inaczej długich cykli koniunktury gospodarczej, szybko stała się ona inspiracją dla innych badaczy. Pomimo upowszechnienia pojęcia „cykle Kondratiewa” w analizie makroekonomicznej, a także w ekonomicznej analizie regionalnej, termin ten zaczęto stosować w teorii rozwoju i upadku społeczeństw, dostrzegając związek pomiędzy ekonomią, a konfliktami. Uściślając, to właśnie Arnold Toynbee zaproponował teorię cykli „wielkich wojen”, trwających przez okres ok. 120 lat, dzieląc je na fazy: preludium, wojnę, wytchnienie, epilog i powszechny pokój.

A oto w jaki sposób podobną zależność opisuje William Thomson: „…procesy innowacyjne i globalna koncentracja związane są z globalną wojną. Bazując na teoretycznych argumentach i danych empirycznych (XIX i XX wieku) zauważyliśmy, iż systematyczna wojna jest wynikiem innowacji ekonomicznych i dążenia do przywództwa i na odwrót, systematyczna wojna wpływa na innowacje, a także na ekonomiczną i morską koncentrację. W tym sensie długie fale ekonomicznych i technologicznych zmian, długi cykl polityczno-wojennej hegemonii i wojna są ściśle powiązaną siłą, która znajduje się w centrum funkcjonowania globalnej polityki ekonomicznej” [1]. William Thomson wskazuje na to, iż przez badaczy wielkich cykli do dnia dzisiejszego zidentyfikowanych zostało pięć globalnych wojen:

● wojna hiszpańsko-holenderska (1580-1608);

● wojna Wielkiej Koalicji przeciwko Ludwikowi XIV (1688 – 1713);

● rewolucja francuska i wojny napoleońskie (1792 – 1815);

● I i II wojna światowa (1914 – 1945) [2].

Z powyższego wynika, iż okresy między globalnymi wojnami wynoszą od 80 do 100 lat, a w niedalekiej przyszłości czeka nas nowa wojna światowa.

W kwestii nowych technologii z A. Toynbee zgodna jest dr Helen Smith. Po upływie 30 lat badań nad teorią procesów ekonomicznych i ich związku z technologią Doktor Helen Smith doszła do wniosku, że to właśnie innowacje były bodźcem nowych fal ekonomicznych, bez znaczenia w jakim kraju – i nie ważne czy dotyczyło to XVII-wiecznych hiszpańskich grandów, czy angielskich tkaczy. Dodatkowo dr  Smith mówi jeszcze o technologiach informacyjnych. W swojej nowej książce „Winning Information Revolutions: From the Ice Age to the Internet” dowodzi, iż w przeszłości miało miejsce aż sześć informacyjnych rewolucji. Pierwsza z nich odbyła się pomiędzy myśliwymi, a zbieraczami jeszcze przed tym, zanim człowiek nauczył się uprawiać ziemię. Druga, była bezpośrednio związania z rozwojem pisma. Trzecia – to upadek Rzymu. Czwarta – wynalezienie maszyny drukarskiej. Piąta miała związek z elektrycznością, co wpłynęło na upowszechnienie telegrafu, telefonu i kolei. Szósta, to cyfrowa rewolucja, w której obecnie uczestniczymy.

Jak twierdzi H. Smith, trzy ostatnie rewolucje informacyjne posiadają identyczny model ekonomiczny - na początku „wielkie bum”, a następnie nieuchronny krach. A przecież nowe formy komunikowania się naruszają stare zasady, które próbuje utrzymać istniejąca elita [3]. Sieci społeczne budowane w Internecie i ich aktywna manipulacja przez wojenno-polityczne kręgi USA w pełni potwierdza tezę H. Smith. Tak więc, czym może być „pogwałcenie starych zasad”, które z uporem chce utrzymać stara elita, jak nie określoną formą konfliktu?

Walter Goldfrank z Uniwersytetu Santa Cruz w Kalifornii zastosował model analizy systemu-świata Immanuela Wallersteina (sam Wallerstein dzielił cykl na trzy fazy: wojna, hegemonia jednego państwa, jego upadek). Do podprowincji zaliczył większość państw Europy Wschodniej, Rosję, Meksyk, Kolumbię, Wenezuelę, Brazylię, Argentynę, Chile, Południową Afrykę, Turcję, a także część Bliskiego Wschodu i państwa Wschodniej Azji [4]. Według jego prognoz, jeśli będą rozwijać się wolne ekonomicznie obszary, to pozycje lidera zajmą trzy pionowe geograficznie bloki pod przewodnictwem USA, Japonii i UE. W dalszej perspektywie może to doprowadzić do wspólnej dominacji USA i Japonii, wchłaniając obie Ameryki i rejon Oceanu Spokojnego. Nad pozostałymi regionami będzie dominować polityka UE, co przyczyni się, z jednej strony do dwupolarnego systemu współzawodnictwa, a z drugiej – do wysokiego stopnia integracji, której próby są już mocno widoczne (ujednolicenie prawodawstwa, transatlantycka współpraca itd.).

W skali światowej W. Goldfrank przepowiada upadek współczesnego systemu kapitalistycznego i rozpatruje cztery możliwe modele ustroju: chaos, faszyzm, demokracja socjalistyczna, socjalizm. Pierwszy wariant jest prawdopodobny głównie na skutek wybuchu wojny jądrowej lub zniszczenia biosfery. Drugi bazuje na transformacji kapitalizmu w nowy wariant socjalno-ekonomicznego totalitaryzmu lub na utworzeniu imperium światowego ze scentralizowaną kastą rządzącą, która będzie zajmować się ponownym podziałem tego, co pozostanie. Biorąc pod uwagę podział na państwa-jądra i państwa-peryferie, te ostatnie będą pod wpływem represji politycznych, włączając takie naciski jak eugenika i fizyczna eksterminacja. Przy tym wariant wojny nie jest wykluczony, co oprze się, w tym przypadku, na nieudolnych próbach powstańczych, lub przewlekłym konflikcie. Warianty trzeci i czwarty, u W. Goldfranka, opisywane są jako najbardziej pożądane modele, związane z państwami dobrobytu, jednak obecne tendencje (włączając kryzys globalny, przeludnienie w szeregu krajów i niż demograficzny w innych, wyniszczenie zasobów naturalnych, opustoszenie użytków rolnych, wzrost cen na produkty spożywcze) wskazują na to, że na skalę światową, wątpliwym jest by się one urzeczywistniły.

Istnieje jeszcze mnóstwo innych ujęć teorii cykli wojny i hegemonii, pośród których najbardziej znanymi ich autorami są G. Goldstein i G. Modelski. G. Modelski nazwał okresy wielkiego wzrostu i upadku mocarstw długimi światowymi politycznymi cyklami, gdzie według analogii z dwoma fazami „cykli Kondratiewa” faza wzrostu nazywana jest etapem nauczania, a faza upadku etapem liderstwa, na początku której rozpoczyna się globalna wojna światowa. 

Każdy z okresów dzieli się na cztery fazy. Na przykładach historycznych G. Modelski powiązał wpływ Portugalii, Holandii, a także Wielkiej Brytanii z polityką światową. W przypadku USA przedstawił on wariat z dwoma cyklami. Pierwszy już się zakończył, a trwał on od 1850 do 1945 roku. Drugi rozpoczął się w 1971 r., natomiast faza dekoncentracji przypadła na rok 2000. Następnie w 2030 r. powinna rozpocząć się faza wojny światowej, a w 2050 r. – kolejny okres ogólnoświatowej potęgi USA [5].

Nie mniej interesującą jawi się teoria hegemonicznego przeciążenia. Denis Flooring (Instytut Badań Międzynarodowych w Seulu) zauważa, że w makrohistorycznym procesie wzlotów i upadków hegemonii istnieją niewielkie okresy jej osłabienia i regeneracji. Jako przykład można rozpatrywać związek szoku naftowego i recesji lat 70. z wojną w Wietnamie, co doprowadziło do osłabienia USA, a także jako kolejny przykład, sukces I wojny w Iraku i wzmocnienie ekonomiczne Ameryki lat 90 [6].

Odnośnie przyszłości Zachodu i USA diagnoza D. Flooringa, tak czy inaczej, związana jest z prowincjami i podprowincjami. Z jednej strony, dziś Zachód jawi się raczej jako jedna całość, niż grupa państw rywalizujących między sobą. Z drugiej zaś – kulturze zachodu zostało rzucone wyzwanie ze strony świata muzułmańskiego, co więcej zauważalny jest rozwój nowych zreformowanych supermocarstw. Do krajów, które mogą rzucić wyzwanie USA, D. Flooring zalicza Rosję, Chiny i Indie. Poważny potencjał posiada także Japonia, ale wątpliwym jest, żeby zechciała ona pójść tą drogą.

Reasumując, nowy kandydat na hegemona powinien utworzyć potężne siły zbrojne na równi z ekonomiczną potęgą, a także z elastyczną ideologicznie i instytucjonalnie władzą, porównywalną z władzą USA i jego sojusznikami. Co więcej, potrzebnym jest utworzenie kontrhegemonicznego bloku, do którego wejdą kraje połączone ideą „na wzór tego, jak komuniści walczyli z kapitalistami lub faszyści z angielsko-saksońskim liberalizmem”. I najważniejsze, nowe supermocarstwo powinno mieć pobudki do wyjścia z aktualnej sytuacji, a nie po prostu interes w tym, by stać się hegemonem wewnątrz obecnego ładu.

Jeśli w XIX w., jak wskazuje D. Flooring, USA poruszało się w po torze hegemonii Wielkiej Brytanii, to w XX w. nie było konieczności zmiany samego systemu. USA po prostu objęło prymat w już istniejącym systemie.

Jaką sytuację mamy na chwilę obecną? Przeciążenie USA jest faktem. Również oczywistym jest globalny kryzys światowego systemu finansowego i wzrastająca częstotliwość konfliktów, co świadczy o przybliżaniu się fazy globalnej wojny. Chiny aktywnie modernizują swoje siły zbrojne i w pełni mogą pretendować do roli jednego z wiodących graczy przyszłego kontrhegemonicznego bloku, choć jego ekonomia jest ściśle związana z ekonomią Ameryki. Czy zechcą one stworzyć nowy finansowo-ekonomiczny system? W pojedynkę jest to wątpliwe. Wykraść ją USA w pojedynkę także nie będą w stanie. Podobnie jak Indie i Brazylia, tj. kraje BRICS.

Rosja w tym sensie, trzeba przyznać, nieco odstaje od Chin. Na dzień dzisiejszy nie ma zmobilizowanej ogólnopaństwowej strategicznej ideologii, którą posiadają Chiny. W społeczeństwie rosyjskim dają się odczuć separatystyczne nastroje [7], w strukturach władzy działa liberalne lobby, które w najgorszym wypadku jest zainteresowane statusem quo, a w najlepszym, pełnym podporządkowaniem Federacji Rosyjskiej istniejącemu liberalno-kapitalistycznemu systemowi.

Biorąc pod uwagę niezbyt optymistyczne perspektywy przyszłej globalnej wojny, Rosja ma tylko jedno wyjście, które można określić zgodnie ze starorzymskim powiedzeniem: „Chcesz pokoju – szykuj się do wojny”. A to oznacza aktywne uczestnictwo w tworzeniu kontrhegemonicznego bloku na bazie różnych integracyjnych procesów począwszy od granic WNP, aż po granice Ameryki Łacińskiej, włączając wojenne koalicje w ramach SOW, BRICS i innych alternatyw dla istniejącego neoliberalnego porządku na świecie. Czasu jest niewiele…

Tłumaczenie: Justyna Matyjek
Tekst pochodzi z portalu geopolitika.ru

fot. sxc.hu

_____________________________________
[1] Thompson, William R. K-Waves, Leadership Cycles, and Global War: A Nonhyphenated Approach to World System Analyses. A World-Systems Reader. New Perspectives on Gender, Urbanism, Cultures, Indigenous Peoples, and Ecology. Rowman & Littlefield Publishers, Inc. Lanham, Maryland. 2000, Pp. 94-95.
[2]  Thompson, William R. K-Waves, Leadership Cycles, and Global War: A Nonhyphenated Approach to World System Analyses. A World-Systems Reader. New Perspectives on Gender, Urbanism, Cultures, Indigenous Peoples, and Ecology. Rowman & Littlefield Publishers, Inc. Lanham, Maryland. 2000, p. 92
[3] Kleiner A. A Long-Wave Theory on Today’s Digital Revolution. May 16, 2011. Strategy+Business mag.
[4] Goldfrank W. Beyond Cycles Of Hegemony: Econimic, Social, and Military Factors. Journal of World-Systems Research. Volume 1, Number 8, 1995.
[5] Modelski G, Thompson W. Leading Sectors and World Powers. The Coevolution of global Economics and Politics. University of South Carolina Press, 1996.
[6] Florig D. A Theory of Hegemonic Overreach. http://www.dflorig.com/hegemony
[7] Choć także w wielu regionach Chin dają się odczuć nastroje separatystyczne (najbardziej znamiennym jest Region Autonomiczny Sinciang-Ujgur w Tybecie), czynniki demograficzne wskazują na znaczną przewagę Chin w tej kwestii, jako że w Rosji przebłyski separatyzmu są zauważalne właśnie w regionie o największym przyroście naturalnym – na Północnym Kaukazie, tymczasem w Chinach, w najbardziej krytycznych regionach, społeczeństwo jest stosunkowo mało liczebne.

Czytany 11703 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04