×

Ostrzeżenie

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 396

czwartek, 12 czerwiec 2014 09:07

Czy Ukraina będzie drugą Libią?

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

sglazyev05  Info ECAG

Podczas obrad „okrągłego stołu” w Moskwie 10 czerwca, nad sposobami zażegnania kryzysu ukraińskiego, doradca prezydenta FR Siergiej Głazjew zaproponował atak wyprzedzający na ukraińskie siły zbrojne zanim te osiągną na tyle dużą zdolność bojową, aby były zdolne do zniszczenia separatyzmu donieckiego i akcji odwetowej na Krymie. 

 

„Zastosujmy taktykę USA, które zaczęły uderzenie na Libię od zamknięcia przestrzeni powietrznej nad jej terytorium i bombardowania sprzętu wojskowego, stanowisk artylerii i baz lotnictwa. Mamy czas, by zrobić to na Ukrainie. Za pół roku takiej możliwości już nie będzie” – mówił wspomniany polityk, który równocześnie obawia się „0,5 mln uzbrojonych faszystów”.

W zasadzie powyższą wypowiedź można byłoby w powodzeniem zignorować, zwarzywszy na fakt, iż jest to „dość radykalna” wypowiedź jednego z doradców prezydenta Władimira Putina i sekretarza Unii Celnej, gdyby nie „pewien szczegół”. Otóż w wypowiedzi z 7 lutego 2014 r. dla dziennika „Kommersant Ukraina” S. Głazjew zasugerował nie tylko siłowe rozpędzenie EuroMajdanu przez Wiktora Janukowycza, ale i daleko posuniętą federalizację Ukrainy. „W ramach jednolitego państwa unitarnego będzie dochodziło do ciągłych konfrontacji. Aby z tym trzeba skończyć, potrzebna jest federalizacja. Należy dać regionom tyle praw ile trzeba, a także możliwość samodzielnego tworzenia budżetów i częściowego samookreślenia się pod względem polityki zagranicznej. Są takie przykłady na świecie, choć może dziwnie wyglądają z punktu widzenia prawa międzynarodowego, kiedy w ramach jednego państwa działają różne reżimy handlowo-gospodarcze. Na przykład, w skład Danii wchodzi Grenlandia; Dania jest częścią Unii Europejskiej, a Grenlandia – nie. Czyli jest to rozsądna propozycja dla Ukrainy” – mówił. Niemal miesiąc później nastąpiła inwazja na Krym a na Południowym Wschodzie wybuchła Ruska Wiosna, dla której pretekstem było rzekome ograniczenie praw ludności rosyjskojęzycznej, tragiczna sytuacja ekonomiczna miejscowej ludności  oraz odmowa przeprowadzenia gruntownych zmian ustrojowych kraju przez władze rewolucyjne po przewrocie lutowym.

To może dowodzić także dwóch rzeczy: (1) w otoczeniu prezydenta FR toczy się nadal rywalizacja między „jastrzębiami”, „sowami” i „gołębiami” o polistrategię wobec Ukrainy po wyborach prezydenckich z 25 maja, która pozostaje niesprecyzowana; lub też (2) jak dowodzi historia współczesnej Rosji i wcześniej Związku Radzieckiego obecne działania dyplomatyczne oraz demilitaryzacja pogranicza to raczej forma maskirowki (maskowania strategicznego) przed zaplanowaną „interwencją humanitarną” na prośbę przedstawicieli Republiki Noworosyjskiej (casus Gruzji). W tym ostatnim przypadku ekonomiczny doradca prezydenta Federacji Rosyjskiej mógł po prostu nieświadomie (a może to groźba?) „wygadać” przygotowywany dla Ukrainy „scenariusz” przywrócenia pokoju między wojskami „junty kijowskiej” a „samoobroną” społeczności rosyjskojęzycznej. Warto wspomnieć o doktrynie Miewiediewa z 2008 r., czy też doktrynie Putina z 2014 r., które dają do myślenia.

Oprac. M. Kellen
Fot. omoooduarere.blogspot.com

Czytany 3216 razy Ostatnio zmieniany wtorek, 31 październik 2017 08:54