piątek, 29 kwiecień 2011 10:29

Fotoreportaż z bombardowanego Trypolisu

Oceń ten artykuł
(4 głosów)

06  ECAG


Życie w bombardowanym Trypolisie biegnie zwykłym torem. Wojna jest jakby nieobecna. O jej istnieniu przypomina tylko zdarzający się co jakiś czas nalot, uderzający w zabudowania rządowe, terkot libijskiej artylerii przeciwlotniczej, której stanowiska rozsiane są po niemal całym mieście, czy wszędobylskie zielone flagi i portrety Muammara Kaddafiego. 


01

 

 

Połnocno-wschodnie przejście graniczne między Tunezją a Libią w Ra's Ajdir funkcjonuje bez większych problemów problemów. Granica tutaj przypomina obecnie trochę przejęcie polsko-ukraińskie - kolejki tirów i samochodów osobowych w niczym nie przypominają aktualnej sytuacji na terenie Libii. Sennie snujący się pogranicznicy jakby od niechcenia kontrolują kolejne pojazdy. Jedyną widoczną rzeczą, która przypomina o niepokojach po stronie libijskiej, jest wielki obóz uchodźców, znajdujący się po tunezyjskiej stronie.

 

 

 

 02

Na ogrodzeniach wiszą flagi rebelianckie i transparenty z hasłami przeciwko obecej władzy libijskiej. Z uzyskanych informacji wiadomo, że w obozach żyją obecnie głównie byli emigranci libijscy. Libia, przed wojną zatrudniała od 1 mln do 2,5 mln osób z zewnątrz - głównie gastarbeiterów  z południowej części Afryki. Obecnie uchodźcami zajmuje się wyspecjalizowana agenda ONZ – UHNCR.  Także na samym przejściu granicznym, po tunezyjskiej stronie, można spotkać pracownika ONZ, który ma za zadanie pomóc i udzielić wszelkich informacji osobom, które chcą opuścić Libię.

Niestety na przejściu granicznym obowiązuje, restrykcyjnie przestrzegany, zakaz fotografowania. Mimo toczącej się wojny samo przejście wygląda nad wyraz spokojnie. Zadbane budynki libijskiej straży granicznej kontrastują z obdrapanymi zabudowaniami tunezyjskimi. Po stronie libijskiej działa nawet oddział francuskiego Paris Bas.

03

 Na drodze do Trypolisu znajdują się dwa większe miasta: Zuwarah i Sabratah. Na początku działań obydwie miejscowości wpadły w ręce rebeliantów. Później zostały odbite przez wojska wierne Muammarowi Kaddafiemu. Do tej pory widać w nich ślady działań wojennych - postrzelane domy, powybijane szyby. Życie w tych miastach jednak wróciło do pewnej normalności. Działają sklepy, jednak ludzi na ulicach nie ma zbyt dużo, przynajmniej wzdłuż głównej szosy ciągnącej się do libijskiej stolicy.

Jedyną kwestią przypominającą o zagrożeniu bezpieczeństwa są liczne posterunki milicyjne, które ustawione są co kilka kilometrów. Stojący na nich milicjaci, uzbrojeni w gotowe do strzału kałanisznikowy, bacznie przyglądają się każdemu samochodowi.

Tymczasem życie w samym Trypolisie również biegnie niemalże leniwym torem. Bomby natowskiego lotnictwa spadają wyłącznie na zabudowania rządowe. Na zdjęciu w pełni działające wesołe miasteczko. 

 04



Trypoliskie ulice są pełne samochodów. Korki, pokrzykiwania kierowców, klaksony nijak nie przypominają wojennej sytuacji. Otwarte sklepy, pełne towarów, zapraszają do odwiedzin. Można w nich kupić nie tylko lokalne produkty żywnościowe, ale przede wszystkim mnóstwo towarowów importowanych zarówno z  Europy, jak i USA. Nadal też bez większych przeszkód w sklepach dostępne są ubrania światowych marek i to po cenach europejskich. Jak się okazuje, Trypolis wciąż jest miastem bogatym. Mieszkańcy nie wyglądają na ludzi przejmujących się obecną wojną. Na zdjęciu jedna z głównych arterii libijskiej stolicy - ulica Omara Mukhtara. 

 

  31

 


Niewątpliwie widoczną dolegliwością są braki w zaopatrzeniu w paliwo. Całość produkcji przeznaczana jest bowiem na cele wojskowe. Długie kolejki do stacji benzynowych są chyba najbardziej widoczną oznaką trwającej wojny. Najdłuższe z nich siegąją nawet kilometra długości i składają się z trzech rzędów samochodów.

 

 

 

41

 

 



Mimo nalotów na stolicę, korki są nadal codziennością. Na zdjęciu nadbrzeżna aleja Al Fatah, która ciągnie się wzdłuż całego centrum. Korki tutaj nie ustają nawet w trakcie nalotu. Samochody spokojnie snują się swoim rytmem.

 

 

 

 

42






W przeciwieństwie do lotniska, port w Trypolisie nadal działa. Nieliczne statki wyładowują tutaj swoje zaopatrzenie. Ruch jednak nie jest tak żywy, jak przed wojną.

 

 

 

 

43

 

 

Kolejną widoczną oznaką wojennego kryzysu jest zatrzymanie  licznych budów. To własnie rękoma gastarbeiterów pobudowano wiele nowych biurowców i apatamentowców. Na zdjęciu - jeden z  okazałych hoteli w centum miasta, którego budowa musiała zostać zatrzymana, gdyż zabrakło rąk do pracy.

 

 

 27




 

Trypolis nocą. Nieoddany jeszcze do użytku budynek hotelu Marriott. Hotel miał ruszyć na początku marca br. Z uwagi na rozpoczęcie bombardowań, plany otwarcia zostały odłożone na bliżej nieokreśloną przyszłość. Miasto nie jest zaciemnione - wręcz przeciwnie - buzuje ferią świateł – nawet podczas nalotów. Hotelowy budynek jest położony niemalże przy samym morzu. Jego charakterystyczne oświetlenie widoczne jest z wielu kilometrów. Jest ono dobrą emanacją nastawienia Libijczyków z Trypolisu do bombardowań. Bardzo wielu rozmówców otwarcie mówiło, że nie boi się bomb. Emanacją tego nastawienia jest niemalże choinkowe oświetlenie miasta.

 

 

28

 

 

 


Trypolijskie city - w stolicy jest stosunkowo niewiele wysokościowców. Przedstawione na zdjęciach przed wojną były siedzibami zachodnich korporacji. Obecnie stoją puste i w zasadzie zamknięte. Po prawej stronie budynek hotelu Marriott za dnia.

29








Libijskie firmy natomiast bez przeszkód funkcjonują. Nocę zwłaszcza te budynki są rzęsiście oświetlone.

 

 

 

 

 

05

 

 

 

Zielony Plac - jedna wielu otwartych przestrzeni w Trypolisie. Obok znajdują się ruiny cytadeli Saint Gilles. Na jej terenie umiejscowiono muzeum Dżamahirijji. To własnie to miejsce, m.in. ze względu na nazwę, stało się głównym miejscem demonstracji dla wyrażenia poparcia dla istniejącego ustroju i samego Muammara Kaddafiego. Biały budynek w tle, ozdobiony w zielone flagi i wielki banner nad balkonem, z wizerunkiem libijskiego pułkownika, jest miejscem, z którego przemawiał przywódca libijski. Obecnie zielone flagi powiewają na całym placu. Bannery w języku arabskim i angielskim cytują patriotyczne słowa Kaddafiego, krytykującego świat zachodni i NATO.

 06

 

 

 

Demonstracja poparcia została zorganizowana na potrzeby przyjazdu dziennikarzy. Warto dodać, że manifestacja odbyła się dokładnie w dniu  25. rocznicy amerykańskiego bombardowania Trypolisu w 1986 r. Nie zmienia to faktu, że Libiczycy mają kiepski PR. Na placu poparcie dla władzy wyrażały kobiety z dziećmi, młodzi ludzie. Ochrona z kałasznikowami, która otaczała zgromadzonych, nie miała jednak za zadanie wyłącznego pilnowania zgromadzonych, ale bardziej osób z zewnątrz - właśnie dziennikarzy. Czujne oko śledziło każdy krok przybyszów zaopatrzonych w kamery i aparaty fotograficzne. Nikt jednak nie zabraniał robić zdjęć. Później wykaśniano, że obecnie mieszkańcy różnie mogą reagować na zachodnich przybyszów.

Mimo wszystko trudno jest mówić o fanatycznym nastawieniu mieszkańców miasta, aczkolwiek poparcie dla Kaddafiego jest bardzo wysokie. W porównaniu z innymi krajami afrykańskimi Libijczykom żyło się całkiem nieźle. Przed wojną było to najbogatsze państwo afrykańskie.

 

07

 

 


 

Dziennikarzom pokazano ok. 100-150 głośno skandujących ludzi. Wielu z nich spotkanie traktowało, jako rozrywkę. Kierowcy z przejeżdżających samochodów trąbili i machali zielonymi chorągiewkami. Później okazało się, że wielu mieszkańców jest w nie zaopatrzonych. Sama pokazówka nie wyglądała  jednak zbyt wiarygodnie, w przeciwieństwie do późniejszych rozmów z samym mieszkańcami. Była jednak dla wielu jedyną okazją do sfotografowania tłumów skandujących poparcie dla swojego przywódcy.

 08





Uczestnicy wzięli ze sobą również dzieci. Maluchy odziane w zielone chusty, zaopatrzone w zawieszki ze zdjęciem pułkownika Kaddafiego miały pokazać ogólnopokoleniowe poparcie dla aktualnej władzy. Poza Trypolisem widziano również szkolną klasę, która, pod przewodnictwem nauczyciela, szła, skandując hasła wspierające Muammara. Warto dodać, że większość budynków jest przyozdobniona portretami Kaddafiego. Na przybyszu z Polski robi to dzowne wrażenie – jednak sami mieszkańcy są raczej przywyczajeni.

 

 

10


 

 


09



Zielony Plac tuż "za plecami" demonstrantów. Ludzi tak żywo wyrażających poparcie nie udało się zgromadzić zbyt wielu. Niechęć do manifestacji nie oznacza jednak braku poparcia. W osobistych rozmowach z ludźmi na ulicach - sprzedawcami, kupującymi w sklepach, poparcie dla pułkownika było otwarcie wyrażane. Wielu zadawało pytania o przyczynę ataku Zachodu na Libię, dziwiło się, dlaczego Zachód nie daje im spokojnie żyć. 

 

 

Jeden z licznie widzianych pojazdów ozdobionych zdjęciami pułkownika Kaddafiego. Na zdjęciu akurat jeden z bardziej zadbanych egzemplarzy. Na mieście widziano wiele samochodów  np. z fotografiami Muammara Kaddafiego, przyklejonymi na taśmę klejącą. Nie było ich może zbyt wiele, natomiast ich liczba była zauważalna. Zdjęcia były umieszczane nie tylko na najnowszych modelach, ale też na mocno zdezelowanych pojazdach. Ich właściciele niezbyt kryli się ze swoimi sympatiami. W przeciwieństwie do obecnego zdjęcia - wielu właścicieli całkowicie dobrowolnie umieszczało otrzymywane fotografie.

 

 

13

 

 

 

 


Jeden z samochodów ozdobionych zielonymi flagami. Kierowca tym razem nie wiedział, że jest fotografowany przez obcokrajowców. Takich aut obserowano więcej.






11


Na placu zbierano także deklaracje poparcia dla Libii i Kaddafiego. 7 punktów traktowało m.in. o wspracu aktualnego systemu politycznego, agresji Zachodu na Dżamahirijję, czy wsparciu samego pułkownika. Każdy sygnatariusz po okazywaniu dokumentu tożsamości własnoręcznym podpisem i odciskiem palca sygnował dokument. Wokół namiotu w momencie robienia zdjęć tłoczyło się kilkanaście osób. Kiedy miejsce to zostało odwiedzone w godzinach wieczornych,  już bez towarzystwa denerwującej ochrony, wokół namiotu, prócz ochrony nadal było kilku chętnych. Przyszli raczej niezachęcani przez nikogo.

Ruch w oporu w samym Trypolise jest bardzo słaby. Wszędobylskie patrole dbają, aby nie pojawiały się trójkolorowe flagi rebelianckie. Na dzień przed przyjazdem odbyła się krótka demonstracja przeciwników Kaddafiego. Podobno przypominała flashmob. Żadnych uczestników nie schwytano.

14

 

 

Zbombardowany 15 kwietnia 1986 r. przez amerykańskie lotnictwo dom Muammara Kaddafiego, znajdujący się na terenie koszar Bab al-Azizija. Obecnie mieści się w nim muzeum nalotów. W środku, przez szyby, widać bomby, które wtedy spadły na libijską stolicę. Budynek znajduje się na ternie koszar Bab al-Azizija. Za otoczonym wysokim, zielonkawym murem z drutami kolczastymi, strzeżonym przez uzbrojonych żołnierzy, znajduje się także nowy dom Muammara Kaddafiego. Chętni do jego obejrzenia muszą przejść szczegółową kontrolę. Miejsce to stało się swoistym symbolem współczesnej Libii - jak tłumaczył miejscowy przewodnik. To właśnie w tym miejscu zorganizowano dla dziennikarzy kolejną demontrację poparcia.  

 

 

 25

 

 



Przed starym domem Kaddafiego stoi nieduży pomnik zwycięstwa. W środku znajduje się muzeum.

15

 

 

 

 

 

 

 

 

 


Tym razem na demonstracji zgromadziło się około 300 osób - głównie młodych ludzi.

 

 

 

 

22




Przy dżwiękach głośnej arabskiej muzyki mężczyźni ponownie skandowali hasła poparcia. Na podwyższeniu, skąd były robione fotografie, stali przedstawiciele libijskiej organizacji młodzieżowej, nadając ton hasłom. Cała spektakl był skrzętnie filmowany przez libijską telewizję.

 

 

 

 

 23

 

 

Ciekawostką było oddzielenie na demonstracji  kobiet od mężczyzn. Stojące kobiety równie żywiołowo wyrażały poparcie dla Libii i Kaddafiego. Na zdjęciu poniżej - jedna z demonstrantek. 


26

 


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 24



Na terenie koszar Bab al-Azizija znajdują się również zabudowania administracyjne i kolejny, nowy dom płk Kaddafiego. Po rozpoczęciu nalotów teren jest dodatkowo chroniony "żywymi tarczami". Osoby te znajdują się w namiotach i są tam obecne przez 24 godziny. Ludzie ci przyszli tam z własnej woli. Namioty zostały postawione w części muzealnej koszar. Nie znajdują się one bezpośrednio przy zabudowaniach rządowych, które są oddalone od namiotów o ok. 180 metrów, dodatkowe oddzielone barierką i drzewami. Ich obecność ma zatem bardziej znaczenie propagandowe, aniżeli realne. Libijska telewizja cały czas informuje o obecności tych ludzi na terenie koszar.

16

 




Zniszczony 16 kwietnia br. dom Muammara Kaddafiego.

 

17

 

18










Szczątki amerykańskiej rakiety lotniczej, która spadła na zbudowania libijskie w koszarach Bab al-Azizija.

20

 

 

 

 

 

 

 

 

 

  19

 

 

 

 

 

 

 

21

 

 

 

 

 

 

 

 

 





32




Kolejnym miejsce pokazywanym przez Libijczyków była zbombardowana farma, znajdująca się ok. 45 km na południowy wschód od Trypolisu. W rzeczywistości był to krater, który zostałspowodowany przez bombę, lub rakietę. Nie wiadomo, co było przyczyną jej spuszczenia na wiejskie pole.

  34

 

 

 

 

Szczątki bomby, która spadła na pole. Krater znajdował się w odległości ok 80 m od najbliższych zabudowań. W ataku nikt nie został ranny. Kilkumetrowa dziura w ziemi była jedyną szkodą.

 

35

 

 

 






Właściciel farmy, o nazwisku Mari żywiołowo, zdenerowawnym głosem pokazywał skąd nadleciały samoloty. Krater stał się przy okazji powodem do kolejnej minidemonstracji, która raczej nie została dobrze przyjeta m.in. przez obecną ekpę CNN.

40

 

 




Nietknięte zabudowania mieszkalne i gospodarcze na farmie.

 

 

 

 

 

Materiał wykonany na zamówienie stowarzyszenia ECAG w dniach 15–16 kwietnia 2011 r.  w ramach programu analitycznego ECAG – Libia 2011. Kopiowanie zdjęć z tej galerii wyłącznie za pisemną zgodą stowarzyszenia Europejskie Centrum Analiz Geopolitycznych. Wszelkie pytania prosimy kierować za pomocą formularza kontaktowego, który znajduje się TUTAJ.

Czytany 26173 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04