środa, 17 kwiecień 2013 08:23

Wigen Akopjan: USA rzucają koło ratunkowe: czy 'łupkowa rewolucja' dojdzie do Ukrainy?

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

naturalshalegeopolityka  Wigen Akopjan

Dramatyczna rywalizacja Rosji z Europą o kontrolę nad potencjałem tranzytowym Ukrainy doprowadziła do radykalnej zmiany mapy energetycznej całego regionu.

Problemy zaczęły się wraz z „pomarańczową rewolucją”. Nowe władze ukraińskie zdecydowały się wtedy na prowadzenie z Moskwą rozmowy językiem siły, stawiając tym samym na szali bezpieczeństwo energetyczne swojego kraju. Wiele wydarzyło się od tamtego czasu: „wojny gazowe” Moskwy z Kijowem, pozbawiające Europy błękitnego paliwa w mroźne miesiące; ogromne projekty „Gazociągu Północnego” i „Gazociągu Południowego” realizowane przez Rosję, by obejść Ukrainę po dnie Morza Bałtyckiego i Czarnego; kardynalna zmiana znaczenia „Gazpromu” w Azji Środkowej, związana z brakiem możliwości dostarczania zakontraktowanego gazu przez Ukrainę; aresztowanie Julii Tymoszenko; i wiele, wiele więcej.

Na początku kwietnia rosyjski prezydent Władimir Putin postawił kwestię konieczności powrotu do projektu gazociągu „Jamał – Europa 2”, którego celem ma być „zwiększenie pewności dostaw gazu do Polski, na Słowację i Węgry”. „W związku z ‘Gazociągiem Północnym’ i ‘Gazociągiem Południowym’ praktycznie porzuciliśmy projekt ‘Jamał – Europa 2’. Zaczęliśmy już właśnie prace nad ‘Gazociągiem Południowym’ i w tej sytuacji proszę o powrót do projektu ‘Jamał – Europa 2’” – oznajmił W. Putin podczas spotkania z szefem „Gazpromu” Aleksiejem Millerem.

Była to odpowiedź na zakupy przez Ukrainę gazu z państw UE, metodą tzw. rewersu. „Gazpromowski gaz płynie do Europy, by stamtąd wracać na Ukrainę. Nie wygląda to tak, jakby był po prostu przekierowywany; na granicy wytwarza się sprzężenie zwrotne, w związku z czym na wskaźnikach pomiaru wydaje się, że określone ilości gazu dostarczane są rewersem do Europy, na europejskie rynki. Taki schemat przypomina złodziejskie manipulacje. Trzeba z nim po prostu skończyć” – oświadczył szef „Gazpromu”.

W związku z tym Moskwa wykazuje zdecydowaną wolę całkowitej rezygnacji z tranzytu przez Ukrainę, szczególnie, że Kijów pod różnymi wymówkami odmawia przystąpienia do Unii Celnej, połączenia swojego systemu dystrybucji gazu z rosyjskim i w ogóle – można powiedzieć – gospodarczego i politycznego integrowania się z Rosją. „Jamał – Europa 2” wraz z „Gazociągiem Północnym” i „Gazociągiem Południowym” pozwoliłyby „Gazpromowi” na wykreślenie Ukrainy z gazowej mapy Europy. System gazociągów ukraińskich w takim przypadku stałby się całkowicie zbędnym balastem i złomem. Bezpieczeństwo energetyczne Ukrainy w takiej sytuacji przestaje istnieć. To oczywiste dla „Gazpromu”, ale prawdopodobnie nie tak oczywiste dla ukraińskich polityków. Kolejne ruchy – dostawy rewersem z Europy, plany zakupów gazu w Azerbejdżanie, próby wejścia na rynki środkowoazjatyckie, projekty budowy terminali LNG na wybrzeżu czarnomorskim, dostawy gazu skroplonego z Bliskiego Wschodu – świadczyć mogą o woli kontynuowania konfliktu. Wszystko to jednak konwulsje ogromnej maszynerii, która niegdyś dostarczała miliardy metrów sześciennych gazu rocznie ze wschodu na zachód. Co będzie dalej?

map_yamal_europe_rus

W tej, wydawać by się mogło beznadziejnej perspektywie, przed którą Ukrainę postawili jej władze i „Gazprom”, promień nadziei pojawił się z całkowicie nieoczekiwanej strony – z USA. 3 kwietnia amerykański ambasador na Ukrainie John Tefft oświadczył: „sądzimy, że wydobycie gazu łupkowego to dla Ukrainy możliwość uzyskania energetycznej niezależności i wzmocnienia bezpieczeństwa energetycznego”. Według dyplomaty, amerykańskie giganty gazowo-naftowe Chevron, ExxonMobil i brytyjsko-holenderski Shell twierdzą, że Ukraina posiada wszelkie możliwości, by rozwinąć ten sektor. „Właśnie dlatego popieramy projekty wydobycia gazu łupkowego. Chevron, na przykład, jest już obecny na Litwie, w Polsce i w Rumunii. Mamy nadzieję, że zacznie też wydobycie na Ukrainie” – powiedział J. Tefft. Warto zauważyć, że to całkiem nieoczekiwany obrót sytuacji w ukraińskiej epopei gazowej. Wejście na scenę Stanów Zjednoczonych z ich korporacjami stanowi poważne wyzwanie rzucone Rosji; najbardziej pesymistyczny scenariusz może sprawić, że z pewnego zwycięzcy, dysponującego najpoważniejszymi zasobami surowcowymi, zmieni się w całkowitego przegranego, który przespał postęp techniczny w strategicznym sektorze. Na ile jednak realny jest taki rozwój sytuacji? Czy „rewolucja łupkowa” to nie kolejna medialna bańka mydlana?

Właściciel i dyrektor generalny East European Gas Analysis (USA) Michaił Korczemkin uważa, ze niewłaściwa ocena sytuacji rynkowej doprowadzi do spadków udziału „Gazpromu” na rynku europejskim i, tym samym, obniżenia jego zysków. Według niego, decyzje podejmowane są przez firmę z opóźnieniem, w rezultacie którego niemożliwe będzie obronienie jej pozycji na rynku, która – jak w ciągu ostatnich lat – nadal będzie spadać. „Gaz łupkowy to nie żadna medialna bańka mydlana. To realne zasoby – w Stanach Zjednoczonych około 240 mld metrów sześciennych rocznie. Bańka mydlana pozostała by na papierze, a te metry sześcienne istnieją rzeczywiście, są wydobywane w USA, a niebawem być może będą w innych miejscach” – dodaje ekspert.

Opinię tą w zasadzie podzielają eksperci Centrum Analitycznego przez Rządzie Federacji Rosyjskiej i Instytutu Badań Energetycznych Rosyjskiej Akademii Nauk. W przygotowanej przez nich prognozie rozwoju rosyjskiego i światowego sektora energetycznego do 2040 roku uznają, że Rosja ryzykuje utratą możliwości, które pojawią się w ciągu najbliższych trzydziestu lat pod postacią epoki gazowej. Z kolei analitycy PricewaterhouseCoopers oszacowali, że światowy PKB tylko dzięki „rewolucji łupkowej” i rozwojowi sektora LNG wzrośnie do 2035 roku o 2,7 tryliona dolarów.

Jak wiadomo, każda rewolucja przynosi straty i rozczarowanie przede wszystkim tym, którzy w porę nie zdołali się do niej przyłączyć. Szef zespołu ds. energetyki wydziału ekonomicznego Instytutu Energetyki i Finansów Siergiej Agibałow uważa, że „Gazprom” traci swą przewagę konkurencyjną, a jego sztywna polityka cenowa prowadzi do tego, że konsumenci próbują zastąpić jego gaz innymi źródłami. „Sprawa gazu łupkowego już dziś wywiera wpływ na rynki światowe, choć jeszcze nie bezpośrednio. Jednak już dziś się to zmienia, a wpływ ten może w przyszłości nadal rosnąć. Nie mówiąc nawet o tym, że już teraz ropa łupkowa całkowicie zmienia mapę dostaw surowców energetycznych na  świecie” – dowodzi ekspert.

Prezes Instytutu Strategii Narodowej Michaił Remizow kreśli jeszcze bardziej ponury obraz. „Gaz łupkowy z pewnością nie jest kaczką dziennikarską. Stanowi jeden z kluczowych czynników na rynku gazowym, przede wszystkim w USA. Ale nie on jest jedyną przyczyną spadku znaczenia ‘Gazpromu’ na rynku europejskim; dużą rolę odgrywają też dostawy gazu skroplonego z państw Zatoki Perskiej, z Kataru. Gaz łupkowy to tylko jeden z problemów. Problemy, z którymi przyszło dziś zmierzyć się ‘Gazpromowi’ są efektem błędnych decyzji strategicznych – braku przywiązywania należytej wagi do kwestii przetwarzania gazu ziemnego, do wypracowania sposobów jego transportu i dostaw na nowe rynki, przy jednoczesnym postawieniu na budowę nowych gazociągów, choć istniejące nie są w pełni wykorzystywane”.

Igor Juszkow, analityk, odwrotnie – sugeruje, by nie poddawać się nastrojowi paniki. Jego zdaniem „Gazprom” i jego szef Aleksiej Miller wiedzą o rachunku opłacalności gazu łupkowego wystarczająco dużo i nieprzypadkowo unikają tematu. Jego zdaniem, „rewolucja łupkowa” okazała się zjawiskiem o skali regionalnej – dokonała się wyłącznie w USA. W Europie może sobie jej nikt nie życzyć z uwagi na problemy ekologiczne i deficyt ziemi: „póki co, jeszcze nie znamy następstw metody szczelinowania przy użyciu roztworów chemicznych dla środowiska naturalnego”.

„Zamykanie się w wieży z kości słoniowej nie przynosi korzyści” – skomentował zachowanie „Gazpromu” w toczącej się informacyjnej wojnie łupkowej Igor Juszkow. „Reakcja obronna przeciwko gazowi łupkowemu nastąpiła dopiero ostatnio. Do tej pory ‘Gazprom’ ignorował problem, co było – moim zdaniem – błędną taktyką. Przecież, jeśli jest w posiadaniu informacji, to powinien ludzi oświecać – czym jest ten gaz łupkowy, jaka jest jego specyfika i opłacalność wydobycia. Dopiero, gdy kapitalizacja firmy spadła do wartości poniżej 100 mld dolarów, zaczęto zdawać sobie sprawę z konieczności odpowiedzi na pojawiające się pytania i brak działań w sferze gazu łupkowego”. Generalnie, Igor Juszkow sceptycznie ocenia przyszłość tego sektora: „do tej pory nie znamy ekologicznych skutków rewolucji łupkowej w USA. Myślę, że właśnie dlatego Europejczycy nie śpieszą się z wydobyciem u siebie. ‘Gazprom’ nie musi się zatem w tym przypadku obawiać. W Europie górę wezmą lęki o środowisko naturalne. Do tego koszty wydobycia gazu łupkowego nie są tak niskie, jak twierdzą Amerykanie.  Według wielu obliczeń, cena końcowa dochodzi do kwoty 6 dolarów za milion BTU. Dlatego nie wiadomo, czy warto podejmować takie ryzyko, w szczególności w gęsto zaludnionej i mającej wysokie ceny na ziemię Europie, gdzie ekolodzy od razu z Arktyki przenieśliby swoją uwagę na łupki. Tym bardziej, że dostawców gazu Europa ma dostatecznie wielu – Rosję, Katar, Norwegię, Algierię. Myślę, że w kwestii łupków ekologia będzie dla Europejczyków najważniejszym kryterium”.

Wracając do Ukrainy, warto zauważyć, że w jej przypadku ryzyka ekologiczne mogą zostać całkowicie zbagatelizowane. W jej sytuacji gospodarczej nie myśli się o ochronie przyrody. Choć w regionach, w których Amerykanie mają rozpocząć odwierty, już dochodzi do akcji protestacyjnych, ukraińskie władze nie mają wyboru. Rozwijać tradycyjny sektor energetyczny wspólnie z Rosją, czy oddać się w pełni „łupkowej rewolucji” wraz z USA? W każdym przypadku Ukrainę czeka polityczna katastrofa, bo – jak się wydaje – Janukowycz już spóźnił się, by móc nawiązać z Rosją faktyczne partnerstwo, a świetlanej perspektywy wydobycia własnego gazu z łupków obecne ukraińskie władze raczej nie doczekają.

Tekst w języku rosyjskim został zamieszczony na www.regnum.ru
Fot. www.econmatters.com

 

Czytany 12719 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04