piątek, 26 sierpień 2011 06:38

Polska przegrywa w Europie!

Oceń ten artykuł
(1 głos)

flagipoleu

  Bartosz Mroczkowski

Ostatnie dwa tygodnie z kryzysem w tle pokazały, że Polska nie ma większego znaczenia dla rządzących Unią – Merkel i Sarkozy zmieniają Europę pod szyldem strefy euro. geopolityka

Wprowadzenie do konstytucji górnego poziomu zadłużenia Polska już posiada. Naszego kraju nie ma jednak wśród tych, którzy podejmują decyzje. Stworzenie faktycznej i fizycznej instytucji zrzeszających kraje "eurolandu", która de facto miałaby wpływ na projektowanie budżetu danego państwa, jest już jawną ingerencją w niezależność państwa w euro strefie. Pytanie – czy to nam się nie opłaci?

Proces globalizacji zmusza każde państwo do ścisłej współpracy z sąsiadami. Początkowo doprowadziło to do stworzenia Unii Europejskiej, która połączyła się ze sobą głównie gospodarczo – synchronizując systemy wypłat dla beneficjentów i płatników. Ideą ochrony Europy przed jej podziałem na dwie prędkości było właśnie zrównoważenie różnic między gospodarkami pomiędzy starymi a nowymi państwami Unii. Problem polega na tym, że Polska będzie zależna od podejmowanych decyzji wśród „siedemnastki” posiadających walutę europejską.

Pierwszy błąd

Pierwszym, bardzo poważnym, błędem, który ukazał brak efektywnej wymiany informacji pomiędzy poszczególnymi instytucjami w Polsce, było wydanie informacji odnośnie kont Alesia Bielackiego – jednego z głównych opozycjonistów na Białorusi i przewodniczącego organizacji „Wiasna”. Polska uznawana za „lidera” polityki wschodniej w Unii Europejskiej, która jako pierwsza, zawsza sygnalizowała o sytuacji na Białorusi – popełnia karygodny błąd. Na sympozjum naukowym Wrocław Global Forum Aleksandr Milinkiewicz punktował Zachód za to, że nie ma jednej , spójnej strategii odnośnie obecnego prezydenta Białorusi Aleksandra Łukaszenki. Ta sytuacja tylko pogorszyła zaufanie do polskich władz i naruszyła poczucie bezpieczeństwa białoruskich opozycjonistów. W dodatku polska prezydencja egzystuje w tle kryzysu greckiego i trudnej próby ustabilizowania euro. Europie przewodniczą Niemcy i Francja, a Polska z trudem próbuje reprezentować Wspólnotę na Bliskim Wschodzie, pomagając i popierając Powstańczą Radę Narodową. Radosławowi Sikorskiemu udało się wypracować dogodne warunki pracy podczas przewodnictwa. Począwszy od polskiej prezydencji każde kolejne państwo będzie odciągać część obowiązków od szefa unijnej dyplomacji. Dlatego też ministrowi Sikorskiemu, podczas jego wizyty w Afganistanie, towarzyszył ambasador UE w Kabulu Vygaudas Uszackas. To dobra relacja, bo to oznacza, że w tym czasie Polska ma wpływ, a przynajmniej dogłębną wiedzę na temat tego, co chociażby dzieje się w Libii lub Afganistanie (niedawna wizyta Sikorskiego w Kabulu z mandatu prezydencji).

Kanclerz Angela Merkel i prezydent Nicloas Sarkozy sami siebie pozycjonują jako liderów Unii Europejskiej, nie pozostawiając Polsce pola manewru, nawet gdy ta pełni mandat przewodnictwa. Niemiecko-francuski tandem ma dwa cele. Po pierwsze oba rządy chcą wykorzystać sytuację kryzysu do zwiększenia kontroli nad budżetami państw. Ustabilizowało by to według nich systemy finansowe i surowo zrównoważyło deficyty w stosunku do kryteriów konwergencji, której m.in. Grecja nie przestrzegała. Drugi pozytywny efekt stabilnej waluty euro, to jej obrót w międzynarodowych transakcjach. Angela Merkel z Nicolas Sarkozy po cichu chcą by euro zastępowało dolara np. w rozliczeniach giełdowych wyceny ropy i gazu. Pomysł utworzenia „organizacji” o charakterze instytucjonalnym, mającej kontrolować finanse siedemnastki, która przyjęłaby kształt Banku Federalnego w USA, jest daleki. Po pierwsze: stąd już tylko krok od gospodarczego kontrolowania poszczególnych państw, traktowanych jako "stany", a nie "suwereny" ekonomiczne. Po drugie: państwa "eurolandu" mają spotykać się dwa razy do roku, zaś celem tych spotkań ma być koordynacja i efektywne zarządzanie finansami członków Wspólnoty. Problemem jest fakt, że do spotkań ma dochodzić tylko pomiędzy krajami posiadającymi walutę, dlatego polskim priorytetem narodowym powinno być konsekwentne dążenie do uzyskania statusu przynajmniej stałego obserwatora takich spotkań. Dotyczy to także piastowania stanowisk w Europejskiej Służbie Działań Wewnętrznych. Tym bardziej, że w międzyczaisie – w środę 3 sierpnia – szefowa unijnego MSZ Cathrine Ashton mianowała kolejnych 25 szefów placówek lub ich zastępców – wśród nich nie ma Polaków.

Front wschodni polskiej polityki zagranicznej

Polska polityka wschodnia w zasadzie jest nie zmienna – w przeciwieństwie do sytuacji. Niewątpliwie, w krótkim Warszawa straciła na znaczeniu – przez „wpadkę” z Bielackim, a Program Wschodni UE, któremu stara się przewodniczyć, pozostawia wiele do życzenia. To wszystko dzieje się w sytuacji,w której na Białorusi wciąż zamykani są opozycjoniści, Rosja, ugrywając swoje własne interesy, gra Łukaszenką z Brukselą – raz go popierając, a raz krytykując. Ukraina, ma poważne problemy strukturalne i instytucjonalne.  Boryka się z rozliczeniami za "Pomarańczową rewolucję" i bardziej przypomina Polskę lat 90` niż nowoczesne państwo w stylu zachodnim (proces ten jednak ulega zmianie). Proces integracji Ukrainy ze Wspólnotą, według Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz z Ośrodka Studiów Wschodnich, jest ograniczony choćby ze względu na to, że 2/3 międzynarodowej wymiany towarów nie obejmuje wymiany z państwami członkowskimi. Występuje także problem z regionami separastycznymi (Abchazja, Osetia Południowa i Naddniestrze), które hamują systematyczny rozwój Gruzji i Mołdowy. Zastosowane instrumenty finansowe jak np. bezpośrednie wsparcie budżetowe, czy pomoc w udzielaniu kredytów preferencyjnych wyhamowały proces autorytaryzmu, natomiast nie przyczyniły się znacząco do integracji z Unią Europejską. W praktyce polskie możliwości na Wschodzie opierają się na trzech aspektach:

• racjonalnych stosunkach z USA: zdefiniowanie swojej pozycji, jako lider w regionie środkowo-wschodnim, tak by swoją pozycją być ważnym graczem dla Rosji i USA. Polska, razem z pozostałymi państwami tranformacyjnymi, stała się stałym elementem gry pomiędzy dwoma mocarstwami, tracąc na znaczeniu w okresie polityki „resetu”. Rosja, w zamian za rezygnację z budowy tarczy antyrakietowej, odpłaciła się lepszą współpracą odnośnie Iranu i zezwoliła na transport niezbrojnego zaopatrzenia do Afganistanu;

poprawie stosunków z Rosją i wypracowanie poziomu relacji podobnym, lub równorzędnym do pozycji Niemiec czy Francji. Polska powinna prowadzić jednocześnie wieloplatformową współpracę z Rosją, dotyczącą nie tylko rozliczeń historycznych, ale i ścisłej współpracy gospodarczej w dziedzinie energetyki. Błędem, z pespektywy czasu, było nie skorzystanie z możliwości przystąpienia do realizacji budowy Gazociągu Północnego (Nord Stream);

wysokiemu znaczniu geopolitycznemu i geostrategicznemu Polski w UE za pomocą silnej współpracy z jej najsilniejszymi członkami – ograniczone m.in. przez brak posiadania euro, stosunkowo niewielką  liczbę urzędników w strukturach unijnych. Pomimo faktu, iż Polska jest szóstą gospodarką Unii, występują znaczące różnice w stosunku do jej zachodnich sąsiadów. Będąc liderem Grupy Wyszehradzkiej, nie jesteśmy w stanie zaproponować nic więcej poza wsparciem politycznym.

Wszystkie te elementy są ze sobą ściśle powiązane i egzystują między sobą w interakcji. Polityka zagraniczna jest efektem końcowym całościowego mechanizmu strukturalnego państwa. Ciężko jest posiadać sprawną dyplomację bez silnego gospodarczo państwa. Na przykładzie obecnej polskiej prezydencji jasno można stwierdzić, że Europa jest podzielona i mimo prestiżu pełnienia tej zaszczytnej funkcji, elementarne cele polityczne będą wykorzystywane przez Niemcy i Francję, bo tak wypływa z ich strategii. W interesie Angeli Merkel jest istnienie silnej strefy euro z jasno określonymi i kategorycznie przestrzeganymi zasadami finansowymi. To jest na istotny bodziec nie tylko dla regionu Europy Środkowo-Wschodniej, która do nie dawna była atrakcyjnym miejscem do importowania dóbr. Kryzys finansowy w znacznym stopniu zahamował ten proces. Jednak drugą stroną medalu jest fakt, że Polska, pomimo przewodnictwa we Wspólnocie,  wciąż posiada ograniczone możliwości decyzyjne. Warto pamiętać, że nieobecni nie mają racji...

Czytany 5954 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04