niedziela, 04 grudzień 2011 10:57

Mariusz Węgrzyn: Polska w Unii Europejskiej, Unia Europejska w świecie - analiza fundamentalna

Oceń ten artykuł
(2 głosów)

ue_pol_glob  Mariusz Węgrzyn

UE jest, w modelu federalnym, państwem państw, organizującym wiele różnych społeczeństw narodowych w jedno, obywatelskie społeczeństwo Europy. Dlatego – ze względu na zachowanie europejskiej tożsamości poszczególnych państw i narodów oraz europejskiej tożsamości całej Unii nie mogą być postrzegane, jako główne zagrożenie dla procesu integracji europejskiej.

 

Każda ludzka wspólnota powstaje dla osiągnięcia jakiegoś celu. Celem każdej wspólnoty jest zaspokojenie potrzeby (materialnej, fizycznej lub psychicznej czy duchowej), której jednostka lub grupa nie może zaspokoić samodzielnie, bez pomocy innych ludzi, bez pomocy wspólnoty. Jednostka lub wspólnota, nawet narodowa, o ile jest w jakimś aspekcie niesamowystarczalna, posiada jakieś braki lub niedostatek sił do osiągnięcia czegoś, potrzebuje innych: drugiej jednostki, innej grupy czy wspólnoty, z którą łącząc siły i działając razem dopiero osiągną wspólnie pożądany cel (dobro wspólne wspólnoty złożonej; wspólnoty niejako wyższego rzędu).

I tak: mężczyzna i kobieta łączą się w małżeństwie tworząc wraz z dziećmi rodzinę. Powoduje to potrzeba więzi fizycznej, psychicznej i duchowej (prokreacji, miłości, przynależności). Poszczególni ludzie tworzą wspólnoty celu gospodarczego (przedsiębiorstwa); a także wspólnoty terytorialne – gminy. Powodem jest chęć zaspokojenia podstawowych potrzeb materialnych własnych i rodzin oraz wyższych potrzeb np. kulturalnych czy duchowych; potrzeb, które wykraczają poza krótki horyzont, jak to ujmuje Arystoteles w Polityce “potrzeb wykraczających poza dzień bieżący”; np. edukacja dzieci, stabilne w dłuższym czasie zaspokajanie ekonomicznych potrzeb.

Gminy, które współcześnie są rodzajem szerokiej wspólnoty miejsca (dawniej także wspólnoty aksjologicznej: obyczaju, tradycji, religii) dla obrony przed wspólnym wrogiem, wzmożenia korzyści handlowych łączyły się dobrowolnie lub były podbojem łączone w państwo.

Powodem multiplikacji społecznej jest więc wzajemna komplementarność:

Od strony jednostki składowej (osoby, grupy lub wspólnoty np. narodowej):

a) W aspekcie istnienia - jednostka potrzebuje wspólnoty egzystencjalnie, bo bez wspólnoty ludzka jednostka czy grupa nie przetrwa.
b) W aspekcie celu (dobra) - jednostka czy grupa potrzebuje szerszej wspólnoty, by osiągnąć w pojedynkę nieosiągalne cele;

Powodem multiplikacji, zgody jednostki lub grupy na uczestnictwo czy wejście do innej wspólnoty, jest subsydiarna komplementarność, tylko grupa może pomóc jednostce w osiągnięciu pewnych jej celów.

Jednostka lub grupa składowa wewnątrz nowej wspólnoty musi jednak zachować fundamentalny zakres autonomii; i tak np. wspólnota mieszkaniowa nie ma kompetencji w zakresie wychowania dzieci mieszkańców, bo inaczej byłaby hippisowską komuną lub kibucem.

Tylko autonomia gwarantuje zachowanie i rozwój tożsamości własnej członków wspólnoty, poprzez samostanowienie celów i odrębności organizacyjnej (politycznej) zapewniającej środki do ich realizacji. Na budowie takiej autonomii polega m.in. wychowanie dzieci w kochającej się rodzinie i solidarna pomoc współobywateli sprawiedliwego państwa.

Wspólnota, która odbiera swoim członkom autonomię jest totalitarnym kolektywem, niszczącym swoich członków.

Polska ani inne państwa-członkowie UE nie są i nie mogą być, tylko największymi jednostkami podziału administracyjnego Unii, największymi regionami Unii. A porównanie państw narodowych – członków UE do poszczególnych stanów w USA, o tyle jest nie trafne, że żaden stan nigdy nie był, trwającym przez wieki, państwem jednego czy wielu narodów.

Dlatego ani podmiotowość Unii nie może znosić podmiotowości państw narodowych – członków Unii, ani siła Unii nie może być budowana na fundamencie słabości państw narodowych – członków Unii (a ostatecznie na dążeniu do likwidacji państw – członków). Tak jak siła państwa nie może polegać na słabości gmin. A siła np. ekonomiczna gmin w żadnym razie nie może polegać na słabości finansowej rodzin.

Od strony wspólnoty:
a) w aspekcie istnienia – wspólnota potrzebuje jednostki egzystencjalnie, bo bez jednostek (tych albo innych) wspólnoty po prostu nie ma. Wspólnota jest bowiem bytem relacyjnym; stąd wspólnoty poza czy ponad tworzącymi ją członkami nie ma.
b) w aspekcie celu (dobra) – wspólnota potrzebuje jednostek ją współtworzących jako zasobu; jako jednego ze środków jakimi może dysponować. Jednostka (czy grupa) wchodząc do wspólnoty szerszej wnosi “w wianie” siebie, i swoje środki, jako środek do osiągnięcia celów wspólnoty wyższej.

Wspólnota np. rodzina czy państwo, ma władzę w stosunku do jednostek czy grup będących jej członkami. Władza – prawo do regulacji porządku wewnętrznego i działania zewnętrznego jest legitymizowane, akceptowane społecznie jedynie pod warunkiem, że ludzie władzę sprawujący skutecznie troszczą się o dobro wspólne społeczności sobie powierzonej. Dobro wspólne pojęte jako dobro wspólnoty jako całości, ale przede wszystkim dobro jednostek i grup uczestniczących we wspólnocie. Jedyną legitymacją władzy jest bowiem opieka nad dobrem wspólnym jednostek czy grup podporządkowanych; wzgląd na cel wszystkich razem i każdego z osobna (autonomię i podmiotowość). Podstawą i granicą władzy jest dobro wspólne społeczności. Władza godząca długotrwale w dobro wspólne społeczności traci legitymację, casus PZPR czy ostatnich rządów SLD.

Fundamenty Unii Europejskiej – unitaryzm i pluralizm

Każda wspólnota np. Unia Europejska czy rodzina, jest rzeczą złożoną; jest pewnego rodzaju wielością. A każda wielość składa się z pewnego rodzaju jedności. Istnieją dwa sensy terminu “jedność”: 

a) jedność ilościowa np. jednostka czegoś np. ludzka; jedno państwo.
b) jedność jakościowa: unia np. przyjaźń, miłość, małżeństwo, rodzina, państwo.

Taka jedność musi składać się z wielu jednostek. Ale z takiej wielości jednostek, która tworzy jedność społeczną np. w rodzinie czy państwie. Jedność jakościowa (unia) jest jakością wielości społecznej.

Każda wspólnota ludzka jest pewną jednością określonej wielości. Jednostki są bowiem częścią wspólnoty (społeczności), a wspólnota złożona jest z jednostek. Wspólnoty (rodziny, grupy, przedsiębiorstwa, państwo) są pewnego rodzaju wielością złożoną z jednostek różnego typu (osób, mężów - żon - dzieci; przedsiębiorców – pracowników).

Dlatego każdą wspólnotę ludzką (grupę, rodzinę, państwo) konstytuują dwa fundamentalne czynniki: unitaryzm (jedność) i pluralizm (wielość, różnorodność).

Unitaryzm

Pewna jedność (forma społeczności) – principium wewnętrznej jedności społecznej i jednocześnie odrębności danej wspólnoty. Jedność – w tym sensie - to jakość wspólnoty w różnych jej aspektach (np. prawnym – konstytucja dla państwa, moralnym – obyczaje dla społeczeństwa, historycznym – dzieje danej wspólnoty; istoty wzajemnej więzi – np. miłość lub jakaś inna motywacja dla małżonków).

To, co jednoczy, konsoliduje społeczność to więź (unio). Więzią jest historia, obyczaje, pochodzenie od wspólnych przodków, wspólne cele, życzliwość, zaufanie, przyjaźń. To czynniki jedności w społecznej różnorodności.

Taką więzią jest sama Unia Europejska, jako zespół norm prawnych, regulujących działanie instytucji europejskich, przepływ materialnych środków i postępowanie ludzi; same środki np. fundusze oraz wola ludzi promujący ideę zjednoczonej Europy.

Unio (więzią) Unii Europejskiej jest jednak przede wszystkim kultura europejska, czyli kultura poszczególnych narodów Europy w swych szczytowych osiągnięciach, np. Goethe, Mozart, Czajkowski, św. Tomasz, św. Augustyn, Wolter, ect. Kultura Europy to kultura wysoka narodów Europy. Kultura europejska to bowiem nie jakaś nowa, kultura nowego, tworzonego odgórnie “narodu europejskiego”, lecz sam szczyt, ‘śmietanka” kultur narodów Europy.

Samo obywatelstwo europejskie nie uczyni z nikogo Europejczyka, jak kiedyś z Wandali nie uczyniło Rzymian (dotyczy to obywateli “starej” i “nowej” Europy oraz imigrantów skądkolwiek by przybywali). Europejczykiem można być – w istocie – tylko poprzez kulturę; tylko poprzez interioryzację europejskiej kultury.

Kultura masowa także jest współcześnie więzią, szczególnie istotną dla młodzieży. Ale jest to więź nie specyficznie europejska, a raczej “trans-atlantycka”, i więź bardzo słaba. Nikt raczej nie będzie szedł do więzienia czy umierał za możliwość nucenia piosenek Michaela Jacksona czy Madonny, tak jak to miało miejsce w wypadku np. hymnu narodowego Polski. Nie idzie tu o badanie determinacji melomanów, a o fundamentalne dla Unii Europejskiej i tworzących ją państw i narodów pytanie; pytanie - czy możliwy jest patriotyzm europejski? Ta skomplikowana kwestia sprowadza się do pytania: czy ktoś może świadomie i dobrowolnie zdecydować się umrzeć za Unię Europejską? I jeśli ewentualnie tak, to dlaczego? Odpowiedź determinuje jakość i siłę unijnej więzi łączącej narody Europy, a także przesądzi o losie UE w momencie dramatycznej próby.

Wewnętrznym czynnikiem jedności europejskiej są wspólne, a nie mogące być pojedynczo zaspokojone potrzeby np. ochrona środowiska czy walka z zorganizowaną, międzynarodową przestępczością kryminalną czy terroryzmem i wspólne cele, nieosiągalne dla poszczególnych, osobno wziętych narodów i państw Europy np. osiągnięcie i utrzymanie decydującego – porównywalnego z obecnym statusem USA - znaczenia w globalnej gospodarce i polityce.

Zewnętrznym czynnikiem wymuszającym jedność polityczną i gospodarczą jest także globalizacja i rywalizacja polityczna i gospodarcza z USA, międzynarodowy terroryzm (i inne wspólne zagrożenia) oraz wschodzące potęgi globalne: Chiny, Indie, muzułmańskie kraje arabskie i możliwy gwałtowny wzrost znaczenia gospodarczego i politycznego państw czarnej Afryki.

Pluralizm

Określona wielość (poli), ilość (materia społeczna) – zasada pluralizmu społecznego, przede wszystkim sama liczba, wielość jednostek tworzących daną społeczność, lecz także wewnętrzna różnorodność jednostek skutkująca pluralizm danej wspólnoty. To, co wewnętrznie indywidualizuje jednostki. To, co różnicuje, dzieli wewnętrznie daną wspólnotę, nie niszcząc jednak jej jedności i tożsamości, np. różna historia osobista, różne upodobania kulinarne małżonków czy różne talenty dzieci. To, co różnicuje stanowi wewnętrzne bogactwo (zasób) wspólnoty.

To co różnicuje społeczność jest bowiem conditio sine qua non wspólnoty. Bez akceptacji tych różnic i poszanowania odmiennych tożsamości, np. związek państw czy federacja Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej stałby się organizmem “toksycznym”, totalitarnym, takim jak ZSRR (podobne procesy zachodzą np. w toksycznych rodzinach, w których rodzice nie akceptują, nie szanują autonomii dojrzewających dzieci).

Społeczeństwo jest bowiem jednością określonej wielości. Nie ma społeczeństwa bez pewnej jedności, wielu instytucji i bardzo wielu ludzi składających się na dane społeczeństwo. To jest moment społecznego unitaryzmu. Nie ma jednak także społeczeństwa bez określonej wielości choćby tylko np. samych jednostek ludzkich czy wielości struktur społecznych i administracyjnych np. gmin, województw. Dlatego każde społeczeństwo np. Unii Europejskiej, pojętej jako całość, implikuje obok aspektu unitaryzmu także aspekt pluralizmu. Każde bowiem społeczeństwo czy państwo jest sumą społecznej jedności i wielości (różnorodności); sumą społecznego unitaryzmu i pluralizmu.

Jedność wielości (unitaryzm) i wielość jedności (pluralizm) to bowiem jest revers i awers każdego społeczeństwa. Więzi (unio) jest czynnikiem, sprawcą społecznego unitaryzmu. Różnice (poli) są czynnikiem społecznego pluralizmu. Więź (unio) to jest to, co jednoczy, konsoliduje wielość. To czynnik jedności w wielości. Jednak unio, samo istnienie jedności społecznej suponuje poli, wielość społecznej jedności. Poli to jest to, co różnicuje wielość, co dzieli jedność na wielość. Poli jest czynnikiem pluralizmu społecznego, który zachowuje tożsamość części składowych w społeczeństwie. Pielęgnowanie poli, pluralizmu jest szczególnie ważne w UE - społeczeństwie społeczeństw i państwie składającym się z państw. UE jest bowiem – w modelu federalnym – państwem państw, organizującym różne społeczeństwa narodowe w jedno obywatelskie społeczeństwo Europy.

W hyper społecznej wielości, w społeczeństwie składającym się, tak jak Unia Europejska z wielu, różnych społeczeństw, jedynie akceptacja pluralizmu społecznego, kulturowego i politycznego może zachować jedność bardzo złożonej całości (tak jak ma to miejsce w USA, a nie miało miejsca w ZSRR). Pluralizm (powodowany przez różnorakie czynniki wielości - poli) różnicuje społeczną wielość społeczeństwa, ale nie niszcząc jedności społecznej. Poli zachowuje różnicę, dlatego ocala pluralizm społeczny, samą wielość społecznej jedności. Różnica jest warunkiem społecznej jedności, bo różnica zachowuje tożsamość, a przez to jednocześnie samą wielość, bez której nie ma społeczeństwa. Tam bowiem, gdzie nie ma wielości, nie może być jedności społecznej (kulturowej, gospodarczej i politycznej), która jest cechą (jakością) wielości. Istnienie pluralizmu (poli) różni unię - demokratyczną jedność jakościową – np. Unii Europejskiej czy USA - od totalitarnej unifikacji, np. byłego ZSRR. Dlatego poli, pluralizm jest warunkiem unii i tym samym warunkiem, conditio sine qua non, jedności Europy.

UE jest, w modelu federalnym, państwem państw, organizującym wiele różnych społeczeństw narodowych w jedno, obywatelskie społeczeństwo Europy. Dlatego – ze względu na zachowanie europejskiej tożsamości poszczególnych państw i narodów oraz europejskiej tożsamości całej Unii; ze względu na poszanowanie i zachowanie charakterystycznej dla Unii różnorodności (europejskiego poli, pluralizmu) i jednocześnie koniecznej dla ocalenia europejskiego charakteru, a przez to dla ocalenia Unii jako całości – narody i patriotyzm narodowy (w przeciwieństwie do nacjonalizmów) nie mogą być postrzegane jako główne zagrożenie dla procesu integracji europejskiej, tak jak i państwa narodowe nie mogą być postrzegane jako rywal dla UE.

Dlatego patriotyzm narodowy jest europejski. Patriotyzm narodowy nie wyklucza postawy pro-europejskiej; nie jest antagonistą “patriotyzmu” europejskiego. Być Europejczykiem można tylko przez bycie Niemcem, Polakiem, Francuzem czy Włochem. Nie istnieje bowiem Europa poza i bez Grecji, Włoch, Francji, Niemiec, czy Polski. Nie można być Europejczykiem, nie będąc Polakiem czy Włochem albo Niemcem. Chyba, że “Europejczyk to ma być zwierzę polityczne na kształt “homo sovieticus”.

Totalitaryzm europejski – niemożliwa możliwość?

Powodem multiplikacji społecznej jest pomocniczość wspólnoty względem celów życiowych jednostek, genezą każdej wspólnoty ludzkiej jest pomoc w spełnieniu celów poszczególnych jednostek – członków wspólnoty (ludzi czy grup). Powodem multiplikacji społecznej jest subsydiarność teleologiczna (celowa) wspólnoty względem celów życiowych jednostek czy grup.

Każda wspólnota ludzka istnieje tylko po to, aby pomóc w spełnieniu celów poszczególnych jednostek – członków wspólnoty (ludzi czy grup). I jednostka o tyle chce uczestniczyć w pewnej wspólnocie, o ile wspólnota ta może, chce i faktycznie jest pomocna jednostce w realizacji jej celu (ów), bliższych czy dalszych, chwilowych albo życiowych. Powodem partycypacji społecznej jest nadzieja jednostki na pomoc wspólnoty; jest obietnica subsydiarności teleologicznej wspólnoty względem celów jednostki – członka wspólnoty. Wspólnota istnieje wtedy i tylko wtedy, gdy jest środkiem do realizacji celów jednostek – członków wspólnoty.

Dlatego miarą wewnętrznego sukcesu ekonomicznego Unii jest dobrobyt obywateli poszczególnych państw – członków mierzony, w przypadku Polski takimi wskaźnikami jak: stopa spadku wielkości bezrobocia, wzrost poziomu oszczędności ludności, ilość mieszkań budowanych w stosunku do ilości rodzin; wzrost dzietności, procent PKB przeznaczany na inwestycje w tym szczególnie na naukę.

Dlatego podstawowa zasada oceny Unii to stan gospodarek państw – członków. Polska w Unii winna “rosnąć w siłę, a ludziom winno żyć się dostatniej”, by tak się stało najpierw winna być “silna Polska” w Europie, a dopiero potem silna Polska może budować “silną Europę”. Bowiem sukces polityczny i gospodarczy państw członków Unii jest miarą sukcesu i wewnętrznego politycznego znaczenia Unii, a nie na odwrót.

Wspólnota istnieje tak długo, jak długo jest skutecznym (obiektywny fakt lub subiektywna nadzieja) środkiem, narzędziem, za po-mocą którego jednostki - członkowie wspólnoty, osiągają swoje cele. Wspólnota, która nie jest środkiem dla celów jednostek (osób lub grup) – członków wspólnoty, traci rację bytu, i po jakimś czasie - przestaje istnieć. Jeżeli bowiem wspólnota nie jest środkiem do realizacji celów jednostek, to uczestnictwo we wspólnocie jest dla jednostek – członków wspólnoty przeszkodą w samorealizacji. Wspólnota, która zasadniczo i trwale uniemożliwia osiągnięcie celów jednostek niszczy członków wspólnoty; i niszczy samą wspólnotę; niszczy sama siebie. Wspólnota, która zasadniczo i trwale uniemożliwia osiągnięcie celów jednostek jest wspólnotą (auto)destrukcyjną; wspólnotą totalitarną.

Taki scenariusz wydaje się mało prawdopodobny, ale jest niestety możliwy. Bowiem silna jest Tendencja do absolutyzacji unii to znaczy do takiego rozumienia Europy, w którym dobrem wspólnym Unii jest tylko dobro Unii jako instytucji, a nie realizacja celów (dobra wspólnego) państw członkowskich i wszystkich obywateli Europy. Szczególnie widoczne jest to w przypadku Polski, która może zostać potraktowana tylko jako duży rynek i zasób wchłonięty w krwioobieg gospodarczy Unii. Taka integracja byłaby tożsama z “zaborem brukselskim”.

Ekstremalną formą powyższego zagrożenia jest możliwość “europejskiego totalitaryzmu”, który będzie miał miejsce wtedy, gdy cele Unii zostaną przeciwstawione celom, dobru wspólnemu państw – członków; co może spowodować utożsamienie celów (dobra wspólnego) Unii z celami Unii jako instytucji; z celami biurokracji europejskiej (bizantynizacja Unii Europejskiej).

Stanie się tak, jeżeli politycy Unii nie będą się troszczyć o wszystkich obywateli Europy, nawet nie o interesy wszystkich, i każdego z osobna państw członkowskich, a o wąsko pojęty interes Unii jako instytucji; jako organizacji biurokratycznej będącej administracyjną więzią państw - członków. Przy budowie Unii bowiem pamiętać należy, że całość to nie tylko to, co wspólne i jednoczące, ale także to, co różne i pluralizujące.
Takiemu scenariuszowi dodatkowo sprzyja ideologia “poprawności politycznej”, która knebluje artykulację rzeczowych, acz “nieprawomyślych” argumentów, ogranicza heretykom życia politycznego, naukowego np. “eurosceptykom” dostęp do sfery publicznej i w ten sposób reglamentuje demokrację.

Taka totalizująca Unia stałaby na krawędzi rozpadu i byłaby “przeciw-celowa”, czyli bezsensowna. Dawałaby swą codzienną praktyką niezbite, rzeczowe argumenty, że UE jakoby jest socjalistycznym eksperymentem socjotechnicznym; takim ZSRR–bis mienszewików. Historycznie znanym przykładem takiej “wspólnoty” au rebours był bowiem ZSRR.

Dlatego tak ważne jest, by w teorii politycznej i codziennej praktyce funkcjonowania Unii pamiętać, że to Unia Europejska istnieje dla państw- członków, a nie odwrotnie.

Kurs federalny w integracji europejskiej, bez poszanowania zasady pomocniczości, byłby początkiem błyskawicznego końca UE – polityczną aborcją nienarodzonego dziecka jedności europejskiej. Jedynie europejskie państwo federalne budowane na wzór I Rzeczpospolitej – Rzeczypospolitej Obojga (a właściwie Trojga) Narodów dawałoby gwarancję, że UE nie stanie się organizacją o totalitarnych roszczeniach. Unia Lubelska może być wzorem dla Unii Europejskiej. Ta wielka historyczna, papieska analogia winna być szeroko wykorzystywana jako wzór dla realnych procesów politycznych i archetyp propagandy.

Czy w Unii Europejskiej tkwią wewnętrzne sprzeczności, które mogą doprowadzić do jej rozpadu?

Kulturowa konstrukcja Unii Europejskiej zdaje się zawierać wiele potencjalnych pułapek:

Pułapka samoodniesienia sceptycyzmu i agnostycyzmu: nikt nie posiada absolutnej prawdy, poza tymi, którzy głoszą, że nikt prawdy nie posiada. Relatywizm, sceptycyzm i agnostycyzm jest absolutną prawdą, na której buduje się Unię jako modelowy przykład tzw. społeczeństwa otwartego. Co może wyrodzić - zgodnie ze słowami Jana Pawła II - europejską demokrację pozbawioną wartości w brukselski biurokratyczny totalitaryzm, casus demokratycznej transformacji Republiki Weimarskiej w hitlerowską III Rzeszę. [Centesimus Annus, pkt. 46]

Pułapka fanatyzmu agnostycznego, laickiego fundamentalizmu: casus chust muzułmańskich we Francji czy usuwania choinek we włoskich szkołach. Laickość, przez dogmatyczne stosowanie, nabiera cech fundamentalizmu religijnego (ateistycznego). Neutralność światopoglądowa, jako tzw. poprawność polityczna może stać się oficjalną doktryną państwową Unii Europejskiej o cechach apriorycznej, dogmatycznej ideologii, administracyjnie narzucanej, podobnie jak kiedyś marksizm.

Pułapka wielokulturowości: Unia akceptuje, szanuje, promuje wszystkie kultury np. muzułmańską, hinduską, buddyjską, a w rezultacie nie akceptuje, nie szanuje, i nie promuje żadnej. Szacunek dla wszystkich poglądów sprowadza się do akceptacji poglądów sprzecznych. I może skutkować stanem, w którym każdy będzie akceptował (a racjonalna akceptacja wymaga dobrej znajomości) wszystkie kultury i religie, to znaczy, nikt nie będzie naprawdę znał, rozumiał i partycypował w żadnej. A żaden Europejczyk nie będzie znał swojej kultury narodowej ani nie będzie miał pojęcia o kulturze europejskiej czy chrześcijaństwie, a wszyscy będą udawać buddystów, hindusów czy uciekać w jakiś aktualnie modny pseudo-mistycyzm.

Nieumiarkowana propaganda wielokulturowości skutkuje nihilizmem mas i może zagrozić samej demokracji, która jest możliwa tylko przy zachowaniu specyficznych - sygnalizowanych w triadzie: Ateny, Rzym, Jerozolima – kulturowych warunków brzegowych.

W rezultacie pojawia się obawa, że przyszły statystyczny obywatel Unii Europejskiej - bardziej będzie przypominał “homo sovieticus”, a nie Europejczyka w dzisiejszym sensie tego słowa. A to zagrozi samej Unii, pozbawionej realnego fundamentu europejskiej kultury. Europa będzie Unią, ale unią bez realnej, silnej więzi.

Pułapka konsumpcjonizmu polega na quasi religijnym kulcie konsumpcji, a skutkuje prawie całkowitym zanikiem, w skali masowej praktyki społecznej, wertykalnego (religijnego sensu stricte) horyzontu życia ludzkiego. Kultura zachodu w obecnie dominującej wersji, zamyka życie ludzkie bez reszty w wymiarze horyzontalnym (doczesnym). Taka filozofia uniemożliwia jakąkolwiek racjonalną artykulację sensu życia ludzkiego, który może płynąć tylko z poza – ponad doczesności, a także godzi w sens praktykowania m.in. cnót obywatelskich, w tym szczególnie ofiarności i męstwa, i tym samym podmywa fundamenty demokracji i społeczeństwa obywatelskiego. Absolutyzacja doczesności, tu i teraz, stanowi główne źródło słabości cywilizacji euro-atlantyckiej w konfrontacji np. z islamem. Konsumpcjonizm, poprzez niemal bałwochwalczy kult pieniądza, jako jedynej realnej i liczącej się w życiu wartości, skutkuje korupcją elit i nihilizmem mas.

Pułapka kosmopolityzmu: Europa jest wszędzie czyli nigdzie, może w krytycznym momencie oznaczać, że nie ma jej wcale. Tym bardziej, że koncepcja kulturowa Unii Europejskiej budowana jest na czymś, co można nazwać, kosmopolityzmem regionalnym, albo uniwersalizmem partykularnym. Uniwersalne aspiracje UE, z samej nazwy, są bowiem ograniczone do przestrzeni (duchowej, kulturalnej, politycznej) europejskiej.

Europeizacja, jako globalizacja regionalna, czyli dążenie do władania wszystkimi mieszkańcami Europy, zawiera w sobie paradoks uniwersalizmu: jeżeli coś zawiera wszystko, to zawiera “a” i “nie a”. Wszystko bowiem, to także to, co wzajemnie sprzeczne. Sprzeczności zaś uniemożliwiają istnienie jakiegokolwiek porządku (w tym gospodarczego i politycznego) i nieuchronnie prowadzą do chaosu i anarchii. Dlatego globalizacja polityczna jako dążenie do władania wszystkimi mieszkańcami Ziemi przez utworzenie jednego państwa dla wszystkich ludzi (imperium Globalnego) stwarza groźbę globalnego chaosu czy serii regionalnych anarchii. Stąd realna możliwość transformacji europejskiej globalizacji regionalnej w regionalny chaos czy europejską anarchię np. kazus Bałkany.

Dlatego państwa narodowe – członkowie Unii winni zachować odrębność polityczną, przynajmniej w takim stopniu, który pozwalałby na przeżycie w razie rozpadu Unii. Siła zaś Unii, siła wszystkich, winna być oparta na sile każdego z osobna. Bo w przeciwnym razie UE przy większym podmuchu historii rozpadnie się jak domek z kart.

Mesjanizm europejski:

Wszystkie wyżej wymienione potencjalnie tkwiące w ideowej konstrukcji Unii Europejskiej sprzeczności, składają się w sumie na swoistą europejską, ateistyczną soteriologię globalistyczną (świecka, ateistyczna religia [Eric Vogelin, Die politische Religionen]):

Wielokulturowość, ponad - (a)-narodowej, federalnej struktury quasi państwowej, czy międzynarodowej super struktury jaką jest (staje się) Unia Europejska ma być gwarancją wieczystego pokoju i dobrobytu w Europie [np. Oświadczenie z Laeken, przypis nr 1].

Mesjanizm europejski ma więc aspekt pacyfistyczny (obietnica pokoju) i aspekt ekonomiczny (obietnica dobrobytu – Welfare State).

Mesjanizm europejski w aspekcie pacyfistycznym opiera się na przekonaniu, że źródłem konfliktów i niepokojów społecznych i wojen są:

1. naród, nacjonalizm przezwyciężony przez ponad – międzynarodowy charakter Unii;

2. religia jakakolwiek, a głównie chrześcijaństwo lub islam jako tzw. religie księgi (oparte na absolutnej, niezmiennej, bo objawionej przez Boga prawdzie) przezwyciężona przez koncept neutralności światopoglądowej Unii;

3. mniej lub bardziej monolityczna etnicznie kultura państwa narodowego;

4. rygoryzm moralny, czy jakkolwiek pojęte odniesienie do normatywnie pojętej sfery aksjologicznej w życiu publicznym neutralizowany przez postulat tolerancji dla odmienności;

Europejski mesjanizm opiera się na trzech oczywiście fałszywych przesłankach:

1. Gdyby naród, jako taki, lub nacjonalizm tego czy wszystkich narodów był zasadniczym źródłem wojen i wszelkiego innego zła dziejącego się w historii, to historia świata i Europy do XIX wieku byłaby dziejami Arkadii. Nowoczesne pojęcie i realne zjawisko narodu ukształtowało się – jak pisze prof. J. Szacki [Naród, Encyklopedia PWN] – pod wpływem wczesnego kapitalizmu w XIX wieku. A jednak przed erą narodów i nacjonalizmów także toczono w Europie i na świecie krwawe i niesprawiedliwe wojny.

Dodatkowo należy przyjąć, że “narody nie są w żadnym razie przeżytkiem wcześniejszych epok, kiedy nie istniał na wielką skalę międzynarodowy podział pracy, poszczególne społeczności były od siebie względnie izolowane, a komunikacja między nimi bardzo słaba. Wprost przeciwnie, wszystko wskazuje na to, że właśnie przełamywanie dawnych barier rozbudza potrzebę identyfikacji narodowej: we współczesnym świecie obserwujemy raczej jej nasilanie się niż zanikanie” [Szacki Naród, Encyklopedia PWN].

2. Wielokulturowość i (kon)federalna struktura Unii kładzie, raz na zawsze - w mniemaniu wielu - kres niesnaskom narodowym i etnicznym, i jako taka jest źródłem i gwarancją pokoju międzynarodowego i spokoju wewnętrznego, między jej obywatelami. Jednak starożytne Imperium Rzymskie było wielokulturowe, a mimo tego prowadziło rozliczne wojny. To samo – Austro-Węgry i USA, które są wielokulturowym państwem federalnym, a mimo to np. zaatakowały Irak.

3. Jeśli religia objawiona (tzw. religie księgi) byłyby zasadniczym źródłem agresywnej polityki zagranicznej – wojen, to ZSRR jako państwo ateistyczne nie podbiłoby połowy Europy, i połaci Azji, i nie trzymałoby ujarzmionych narodów i państw w ryzach groźbą “bratniej interwencji” wojskowej.

Istota mesjanizmu europejskiego (czy szerzej globalistycznego) sprowadza się do twierdzenia, że treść polityki państwa (czy organizacji międzynarodowej) jest konsekwencją, pochodną ustroju i struktury administracyjnej czy organizacji terytorialnej danego państwa.
Teza ta jest tyle warta, co twierdzenie, że postępowanie lokatorów zależy od architektury domu czy czyny mieszkańców zależą od planu miasta. Ustrój państwa nie ma decydującego wpływu na treść polityki państwa, prowadzonej przez jego władze ani na treść, bieg historii. Ani bowiem Unia Europejska jako regionalne super państwo, quasi globalne mocarstwo ani hiperpaństwo globalne, gdyby powstało, samo z siebie, z faktu swego istnienia ani z jakkolwiek zbudowanej struktury wewnętrznej czy ustroju władz nie zapewni, bo nie może zapewnić ani wieczystego pokoju ani gwarantować dobrobytu swoim obywatelom.

Tym bardziej, że aspekty ekonomiczne mesjanizmu europejskiego to biurokracja, socjalizm, nawet eurokomunizm skutkujące m.in. upadkiem strategii Lizbońskiej, i obecnym stanem gospodarki europejskiej. Politycy obecnie kierujący Unią, zdają się bowiem zapominać, że nie ma gospodarki bez gospodarza rozumnie gospodarującego, a sama konsolidacja zasobów nie jest gwarancją sukcesu gospodarczego (casus ZSSR). Zapominają także, że brak jest bezpośredniego związku miedzy demokracją, a sukcesem gospodarczym (casus: Chiny).

Globalizacja, zaś którą przestawia się jako obiektywny, nieunikniony – podobnie jak kiedyś zwycięstwo światowego proletariatu - historycznie proces “interakcji między informatyką a gospodarką światową, która jest mierzona w kategoriach natężenia, zakresu, liczby i wartości międzynarodowych transakcji w sferze informacji, finansów, handlu i administracji na całym świecie” [Charles Doran] transformuje się w “ hasło polityczne”. Doktrynę, która stanowi “zarazem obiektywnie rzekomo diagnozę sytuacji w świecie, opisuje preferencje ideologiczne” (...). “Dla niektórych opisuje to, co ma miejsce, dla innych określa to, co powinno mieć miejsce, dla jeszcze innych to, co nie powinno mieć miejsca, dla wielu zaś jest wszystkim jednocześnie”. A “dla większości elit politycznych i gospodarczych Ameryki globalizacja stała się nie tylko dającym się zaobserwować zjawiskiem, lecz również jawnie wyrażoną normą. Stanowi ona zarazem mechanizm interpretacji świata i receptę dlań. Nie jest tylko techniką diagnozy – jest programem działania”. Globalizacja jest więc ideologią – “naturalną doktrynę hegemonii światowej USA”. [Zbigniew Brzeziński, Wybór, str. 163 - 165].

Przywódcy Unii, i politycy polscy winni jasno sobie zdawać sprawę z rzeczywistych przyczyn wewnętrznych konfliktów społecznych i konfliktów międzynarodowych, np. niesprawiedliwości, wyzysku ekonomicznego czy sprzecznych interesów podmiotów polityki międzynarodowej. Ideologia mesjanizmu europejskiego nie może zastępować realistycznej diagnozy wewnętrznej sytuacji społecznej i zewnętrznego położenia międzynarodowego.

Wnioski

1. Unia Europejska, tak jak każda ludzka wspólnota, istnieje tylko po to, aby pomóc w spełnieniu celów poszczególnych jednostek – członków wspólnoty: państw i obywateli. Państwa i obywatele, o tyle będą chciały uczestniczyć w Unii, o ile Unia będzie pomocą w realizacji ich celów.

2. Więzią Unii Europejskiej jest przede wszystkim kultura europejska, która nie jest kulturą jakiegoś nowego, tworzonego odgórnie “narodu europejskiego”. Kultura europejska to szczyty kultury narodów Europy np. Goethe, Mozart, Czajkowski, św. Tomasz, św. Augustyn, Wolter, Mickiewicz ect.

3. Samo obywatelstwo europejskie nie uczyni z nikogo Europejczyka, jak kiedyś z Wandali nie uczyniło Rzymian. Europejczykiem można być – w istocie – tylko poprzez kulturę; tylko poprzez interioryzację europejskiej kultury.

4. Być Europejczykiem można tylko przez bycie Niemcem, Polakiem, Francuzem czy Włochem. Nie można być Europejczykiem, nie będąc Polakiem czy Włochem albo Niemcem. Narody i patriotyzm narodowy, w przeciwieństwie do nacjonalizmów, nie są zagrożeniem dla procesu integracji europejskiej. Państwa narodowe nie są rywalami Unii Europejskiej. Patriotyzm narodowy jest europejski.

5. Czy możliwy jest patriotyzm europejski? Czy ktoś może świadomie i dobrowolnie zdecydować się umrzeć za Unię Europejską? Odpowiedzi na te pytania – udzielane w skali masowej - zdeterminują jakość i siłę unijnej więzi łączącej narody Europy, a także przesądzą o losie UE w momencie dramatycznej próby.

6. Jedynie akceptacja pluralizmu społecznego, kulturowego i politycznego może zachować jedność tak bardzo złożonej całości, jaką jest Unia Europejska (tak jak ma to miejsce w USA, a nie miało miejsca w ZSRR). Akceptacja pluralizmu różni jedność Unii Europejskiej czy USA, od totalitarnej unifikacji, np. byłego ZSRR. Dlatego pluralizm jest warunkiem narodzin i wzrostu europejskiego patriotyzmu, a on warunkiem trwałej jedności Europy.

7. Wspólnota istnieje tak długo, jak długo jest skutecznym narzędziem, za po-mocą którego jednostki - członkowie wspólnoty, osiągają swoje cele. Wspólnota, która nie jest środkiem dla celów jednostek (osób lub grup) – członków wspólnoty, traci rację bytu, i po jakimś czasie - przestaje istnieć. Wspólnota, która zasadniczo i trwale uniemożliwia osiągnięcie celów jednostek niszczy członków wspólnoty; i niszczy samą wspólnotę; niszczy sama siebie, np. ZSRR. Taka “wspólnota” jest “wspólnotą” (auto)destrukcyjną; wspólnotą totalitarną.

8. Należy walczyć z tendencją do absolutyzacji Unii, to znaczy do takiego rozumienia Europy, w którym dobrem wspólnym Unii jest tylko dobro Unii jako instytucji, a nie realizacja celów (dobra wspólnego) państw członkowskich i wszystkich obywateli Europy.

9. Absolutyzacja Unii rodzi bowiem możliwość “europejskiego totalitaryzmu”, który stanie się faktem wtedy, gdy cele Unii zostaną przeciwstawione celom, dobru wspólnemu państw – członków; co może spowodować utożsamienie celów (dobra wspólnego) Unii z celami Unii jako instytucji; z celami biurokracji europejskiej (bizantynizacja, “sowietyzacja” UE).

10. To Unia Europejska istnieje dla państw - członków, a nie odwrotnie. To panaceum na tendencje do absolutyzacji i bizantynizacji Unii. Kurs federalny, bez poszanowania tej zasady, byłby początkiem błyskawicznego końca UE.

11. Miarą sukcesu Unii, tak jak Stanów Zjednoczonych Ameryki Pólnocnej, jest sukces poszczególnych państw - członków i dobrobyt ich / jej obywateli. Sukces polityczny i gospodarczy państw - członków Unii jest miarą sukcesu i wewnętrznego politycznego znaczenia Unii, a nie na odwrót.

12. Siła Unii, siła wszystkich winna być oparta na sile każdego z osobna. Dlatego państwa narodowe – członkowie Unii winni zachować odrębność gospodarczą i polityczną, przynajmniej w takim stopniu, który pozwalałby na przeżycie w razie rozpadu Unii.

13. Przepis na solidny europejski dom: UE to dobra zaprawa (silna więź kultury i instytucji europejskich) + dobrze ekonomicznie wypalone i mocne politycznie cegiełki państw narodowych. W skrócie:“Silna Polska, Włochy, Niemcy (... ) w silnej, zinstytucjonalizowanej Europie”.

14. Unia Lubelska, ze wszystkich wyżej wymienionych względów, powinna być wzorem dla Unii Europejskiej.

Tekst przygotowany w 2005 roku, a w przeredagowanej wersji opublikowany w C I V I T A S, Studia z filozofii polityki, Nr 9: Europa, Wydawca: Instytut Studiów Politycznych PAN, Ośrodek Myśli Politycznej - Kraków, Warszawa 2006, str. 140 - 161. http://www.isppan.waw.pl/ksiegarnia/civ9.htm

PRZYPISY

1. Staniszkis Jadwiga, Władza globalizacji, Wydawnictwo Naukowe Scholar, Warszawa 2004.
2. Mapping the Global Future 2020, Report of the National Intelligence Council’s 2020 Project, December 2004, str. 56 – 57; 61.
3.  “Przez stulecia, narody i państwa sięgały po broń i wywoływały wojny przeciwko sobie w celu zdobycia kontroli nad kontynentem europejskim. Niszczące rezultaty dwóch krwawych wojen światowych oraz osłabienie pozycji Europy w świecie przyniosły przekonanie, że tylko pokój i skoncentrowane działanie mogą urzeczywistnić marzenie o silnej, zjednoczonej Europie. W celu wykorzenienia na dobre demonów przeszłości, zainicjowano wspólnotę ...” (Oświadczenie z Laeken).
4. Jan Paweł II, Encyklika Centesimus Annus, pkt. 46 “ Historia uczy, że demokracja bez wartości łatwo się przemienia w jawny lub zakamuflowany totalitaryzm”.
5. Szacki Jerzy, Naród, Encyklopedia PWN;
Fundamentalne ujęcie kwestii naród – Polska – Europa: Jan Paweł II, Pamięć i tożsamość, rozdz. Myśląc Ojczyzna ..., oraz Myśląc Europa ...
6. Brzeziński Zbigniew, Wybór – dominacja czy przywództwo, Wydawnictwo Znak, Kraków 2004, str. 163 – 200.

Czytany 7323 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04