czwartek, 21 lipiec 2011 08:56

Tomasz Otocki: Łotwa w przededniu ważnych rozstrzygnięć

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

riga  Tomasz Otocki

Decyzją głowy państwa z 28 maja b.r. Łotwa weszła – po kilku miesiącach względnego spokoju, który zapewniły jej ubiegłoroczne wybory parlamentarne – w kolejny już okres turbulencji politycznych. Tego dnia prezydent Valdis Zatlers opierając się na art. 48 konstytucji zapowiedział złożenie wniosku o referendum w sprawie rozwiązania Sejmu X kadencji.

Powodem dość nieoczekiwanej decyzji głowy państwa było głosowanie z 26 maja, gdy parlament większością głosów egzotycznej (a może już nieegzotycznej?) koalicji Centrum Zgody, ZZS i PLL [1] nie zgodził się na przeszukanie przez KNAB [2] mieszkania lidera partii LPP/LC Ainārsa Šlesersa. Decyzja ta wywołała społeczne i medialne oburzenie, po raz kolejny dając asumpt do negatywnej oceny klasy politycznej chroniącej „swoich”, a także dolała oliwy do ognia w stosunkach pomiędzy centroprawicowymi koalicjantami: „Jednością” oraz Związkiem Zielonych i Rolników (ZZS). Sprawę zdecydował się uciąć jednym ruchem stojący u progu reelekcji – ostatecznie nie wybrany – prezydent Valdis Zatlers, rozwiązując Sejm. Referendum wyznaczono na 23 lipca. Jeśli Łotysze opowiedzą się za skróceniem kadencji parlamentu, wybory do Sejmu XI kadencji odbędą się 17 września b.r.

 

Warto na chwilę zatrzymać się nad losami koalicji „Jedność” – ZZS. O ile zeszłoroczne wybory parlamentarne wygrane „śpiewająco” przez „Jedność” [3] były powodem – słusznych – zachwytów nad ekipą premiera Dombrovskisa, która, fundując krajowi „krew, pot i łzy”, zdołała uzyskać zaufanie wyborców, to już wówczas na owym zwycięstwie dostrzec można było pewne rysy. Przede wszystkim uzyskano 33 głosy. Nawet jeśli żadnemu z ugrupowań od 1995 r. nie udało się zdobyć takiej przewagi (dla porównania „najsilniejsi” uzyskiwali: w 2002 r. „Nowa Era” – 26; w 2006 r. „Partia Ludowa” – 23) centroprawica zmuszona była szukać sobie koalicjanta. Choć podjęto negocjacje z Centrum Zgody (druga siła polityczna w kraju: 26% głosów – 29 mandatów) naturalnymi partnerami ekipy Dombrovskisa wydawali się dotychczasowi koalicjanci: nacjonaliści oraz Związek Zielonych i Rolników. Wejście do rządu tych pierwszych zostało zablokowane przez Stowarzyszenie na rzecz Innej Polityki (SCP), w związku z czym doszło do powstania dwublokowej koalicji „Jedność” – ZZS, pozornie sprawniejszej i spójniejszej niż wszystkie dotychczasowe ekipy. Szybko jednak okazało się, że owa „spójność” i „sprawność” jest jedynie potencjalna. Oba ugrupowania dzielił stosunek do zagadnień społecznych i finansowych, w tym tzw. konsolidacji budżetu – tak na Łotwie eufemistycznie określa się cięcia wydatków. Socjalny elektorat ZZS niezbyt przychylnie zapatrywał się na serwowane przez technokratów Dombrovskisa „eksperymenty na żywym organizmie”. Frustrujący dla ZZS okazał się podział tek: o ile „Jedność” objęła, oprócz stanowisk premiera, wicepremiera i marszałka Sejmu, prestiżowe resorty spraw zagranicznych, kultury, finansów i gospodarki, a także „siłowe” – to koalicjantom z ZZS przypadły będące bolączką niejednego kraju lepiej rozwiniętego od Łotwy sprawy społeczne. W dodatku pozycja rządu była nieustannie podkopywana przez „księcia na Windawie” – burmistrza Ventspils, oligarchę, sponsora ZZS i kandydata na premiera w wyborach 2010 r., Aivarsa Lembergsa. Lembergs, skonfliktowany z wieloma działaczami „Jedności”, od początku stał się ostrym recenzentem poczynań rządu, dając jednoznacznie do zrozumienia, że obecny układ jest dla niego jedynie rozwiązaniem czasowym. ZZS, odwdzięczając się większemu koalicjantowi za różne upokorzenia – faktyczne i urojone, była przez osiem miesięcy funkcjonowania Sejmu partnerem kapryśnym, o czym świadczy np. głosowanie nad wyborem rzecznika praw obywatelskich: w marcu b.r. posłowie Związku wraz z PLL wsparli kandydata Centrum Zgody na to stanowisko. A takich zachowań było więcej: z najbardziej jaskrawych warto wymienić głosowanie nad ustawą o nielegalnym finansowaniu partii politycznych.

Piszę o tym dlatego, że nie da się zrozumieć głosowania sejmowego z 26 maja i reakcji na nie „Jedności” bez uwzględnienia specyficznych relacji między dwoma koalicjantami, tak różniących się od w miarę harmonijnej współpracy Partii Reform i Isamaa ja Res Publica Liit w Estonii czy centroprawicowej koalicji TS-LKD, LRLS i LiCS na Litwie. Rządowi partnerzy stanęli tu po dwóch stronach barykady: „Jedność” po stronie krytyków oligarchii, ZZS, po stronie jej cichych obrońców. Kilka dni później nastąpiło głosowanie, które wzajemne stosunki podgrzało jeszcze bardziej: 2 czerwca b.r. deputowani ZZS wraz z Centrum Zgody i PLL wybrali na nowego prezydenta Andrisa Bērziņša, mimo iż wcześniej niektórzy z liderów ZZS zapowiadali wsparcie dla ubiegającego się o reelekcję Zatlersa. Rząd stanął u progu rozpadu, który ostatecznie udało się powstrzymać. Nie od rzeczy będzie jednak napisać, że większość działaczy „Jedności” nie ma żadnej ochoty na kontynuowanie politycznego małżeństwa z ZZS po wyborach 2011 r.

Taki jest stan relacji koalicyjnych „na dziś”. A jak wygląda sytuacja samej „Jedności”? Patrząc po sondażach – nie najlepiej. W styczniu b.r. centroprawica musiała ustąpić palmę sondażowego pierwszeństwa Centrum Zgody, w dodatku po kilku miesiącach na trzecie miejsce zepchnęło ją ZZS. Obecnie na „Jedność” chce głosować 18% wyborców, na Centrum Zgody – 30%, na ZZS – 22%. Sprawiedliwie dodajmy, że wg tego samego sondażu prawie połowa Łotyszy jeszcze nie zdecydowała na kogo odda głos, a w zeszłym roku najbardziej niezdecydowany – do ostatniej chwili – był elektorat łotewski. Sondaże to jednak nie jedyne zmartwienie „Jedności”. Odchodzą członkowie – w zeszłym tygodniu z klubem parlamentarnym rozstało się dwóch młodych posłów, którzy przystąpili do ugrupowania Zatlersa, na oczach wyborców sypie się najważniejsze niegdyś ugrupowanie koalicji – Związek Obywatelski (PS), którego działacze nie chcą słyszeć o żadnych porozumieniach z Centrum Zgody po wyborach. Liderzy „Jedności” liczą, że brakującej energii dodadzą im nowe twarze na listach wyborczych – w ostatnich dniach mówi się np. o ekspercie ds. prawa kryminalnego Andrejsie Judinsie – a także planowany na 6 sierpnia kongres zjednoczeniowy. Jak na razie wyborców – w kraju o 13%-owym bezrobociu – nie bardzo przekonują z miesiąca na miesiąc lepsze wskaźniki gospodarcze. Wraz z likwidacją Partii Ludowej wypala się ideowe paliwo centroprawicy: walka z oligarchami. Na placu boju pozostał co prawda Aivars Lembergs, ale „Jedności” trudno będzie w niego uderzać, nie tłumacząc jednocześnie wyborcom, dlaczego od dwóch lat pozostają z nim w koalicji.

Retorykę „antyoligarchiczną” może za to skuteczniej wyzyskiwać Valdis Zatlers, który 9 lipca ogłosił manifest swojego ugrupowania. Ten safandułowaty nieco polityk z dnia na dzień – po ogłoszeniu decyzji o rozwiązaniu Sejmu – stał się bohaterem Łotyszy. Wśród dziesięciu mało konkretnych punktów manifestu znalazły się postulaty bliskie sercu prawicowego wyborcy: mała i ograniczona administracja, sprawnie działający aparat sprawiedliwości, niskie podarki i dyscyplina budżetowa. Można dodać złośliwie, że program jest bardzo zbliżony do postulatów Partii Ludowej, tylko wiarygodność przywódcy nieco większa. Przy okazji: to właśnie z Partią Ludową, LPP/LC oraz ZZS Partia Reform nie chce współpracować po wyborach. Jako potencjalni wyborcy ugrupowania Zatlersa deklaruje się 33% ankietowanych. Gorzej jest, gdy spojrzymy na wyniki poparcia dla konkretnych ugrupowań: o ile „Jedność”, ZZS i nacjonaliści mogą liczyć na przekroczenie – z naddatkiem – progu wyborczego, ugrupowanie Zatlersa balansuje na jego granicy. W dodatku, ruch Zatlersa oprócz sukcesów – do nowej partii przeszło dwóch młodych posłów „Jedności” – notuje również porażki: z uczestnictwa w nim zrezygnowało wiele znanych osób, które miały ją firmować. Nie uprzedzajmy jednak faktów – kongres założycielski nowego ruchu dopiero 23 lipca.

Niezależnie jak podzielą między siebie wyborczy tort „Jedność”, Zatlers i nacjonaliści wiadomo, że centroprawica pójdzie do wyborów rozbita i nie ma mowy o powtórzeniu sukcesu z jesieni zeszłego roku. W piątkowym wywiadzie dla telewizji LNT lider frakcji „Jedności” w Sejmie Dzintars Zaķis stwierdził, że po wyborach niewykluczone jest powierzenie misji tworzenia nowego rządu przedstawicielowi rosyjskiego Centrum Zgody – oficjalnym kandydatem na to stanowisko jest Jānis Urbanovičs, były szef łotewskiego Komsomołu. Wypowiedź Zaķisa to z jednej strony jakaś forma straszenia łotewskiego wyborcy, by się zmobilizował i poszedł głosować, ale też chyba nikt nie wątpi, że to Centrum Zgody będzie we wrześniu zwycięzcą. Pytanie, tylko czy, a jeśli tak, w jakim układzie partyjnym wejdzie do rządu. Wg sondażu SC i ZZS mogą liczyć na 52% głosów w wyborach, SC i „Jedność” – 48%.

Jeśli już jesteśmy przy Centrum Zgody. Jest ono, może oprócz „Wszystko dla Łotwy!”, jedynym ugrupowaniem obecnym w Sejmie, które może o sobie powiedzieć, że „wcześniej nie rządziło”. Wszystkie pozostałe ugrupowania nie raz i nie dwa były częścią rządzących układów, o czym wyborca łotewski najczęściej pamięta i wyciąga z tego wnioski. SC jest ugrupowaniem rządzącym w wielu samorządach łotewskich – w tym stołecznej Rydze, gdzie pod rządami rzutkiego i popularnego burmistrza Niła Uszakowa nie doszło do żadnej rewolucji, co wzmacnia pozycję SC w oczach elektoratu łotewskiego. O sile Centrum stanowi również wygasający konflikt narodowościowy – zagadnienia rangi narodowej tj. język państwowy, stosunek do przeszłości, osadzenie Łotwy w strukturach międzynarodowych, już nie dzielą, bo zostały dawno rozwiązane po myśli prozachodnich elit politycznych. Jedynymi punktami, które mogą stać się przyczyną spięć, są prawo nie-obywateli do uczestnictwa w wyborach lokalnych, rosyjski jako pomocniczy w samorządach, a także stosunek do okupacji w 1940 r. Trzeba jednak dodać, że Centrum kwestii tych – w przeciwieństwie do innej partii rosyjskiej: „O Prawa Człowieka w Zjednoczonej Łotwie” (PCTVL) – nie eksponuje, zgodnie ze starą zasadą, że „głosy łowi się w centrum”. To m.in. dlatego w ostatnich wyborach zanotowało – także kosztem PCTVL – 12%-owy przyrost głosów, a od stycznia b.r. lideruje w sondażach opinii publicznej. Przewodniczący klubu poselskiego SC Jānis Urbanovičs postawił przed ugrupowaniem zadanie zdobycia 40 mandatów sejmowych. W podtekście – taka reprezentacja będzie nie do ominięcia przy tworzeniu nowego rządu. Bardziej należy liczyć na uzyskanie 33-34 posłów w nowym Sejmie, ale i tak prawdopodobieństwo zaproszenia centrystów do rządu przez „Jedność” czy Partię Zatlersa – na skutek perypetii z kapryśnym ZZS – znacząco wzrosło od wiosny b.r. Oba ugrupowania stawiają przed SC warunki: uznanie okupacji Łotwy w 1940 r., czego dotychczas Centrum unikało, oraz zgodę na język łotewski jako jedyny język państwowy. Nie wydają się wygórowane, choć SC ustami burmistrza Uszakowa odrzuca taki sposób rozmowy. Jak długo jeszcze będzie się przed tym wzbraniać?

Z pozostałych ugrupowań obecnych na łotewskiej scenie politycznej szansę na odegranie swej roli mają: PCTVL oraz LPP/LC. Partia Tatiany Żdanok, bardzo popularnej wśród łotewskich Rosjan eurodeputowanej oraz bojowniczki o prawa nie-obywateli, w zeszłym roku przeżyła prawdziwą katastrofę, uzyskując w wyborach nieco ponad 1% głosów. Wszyscy przepowiadali zejście ze sceny, nawet sama współprzewodnicząca mówiła już raczej o pracy „w trybie think-thanku”, a nie partii politycznej, jednak z pomocą przyszła akcja nacjonalistów z „Wszystko dla Łotwy!” i TB/LNNK na rzecz wprowadzenia języka łotewskiego jako jedynego języka nauczania również w szkołach mniejszości etnicznych. Akcja zbierania podpisów za zmianami w konstytucji zrodziła kontrakcję – zbiór podpisów przez środowisko rosyjskiego nacjonał-bolszewika działającego na Łotwie Władimira Lindermanna w celu zagwarantowania – wzorem ŁSRR – dwóch języków państwowych w konstytucji RŁ. Partia Żdanok, jeszcze kilka miesięcy temu bez szans na powrót do Sejmu, zaczęła ostatnio zbierać poparcie rzędu 3-6%. Ponowna reprezentacja parlamentarna staje się prawdopodobna, a wraz z nią – zaostrzenie retoryki również umiarkowanego dotychczas Centrum Zgody, które będzie się chciało uwiarygodnić w oczach elektoratu rosyjskiego. Pytanie jak to wpłynie na możliwości współpracy SC z „Jednością”, pozostaje otwarte.

Ostatnim ugrupowaniem, którego nie należy przedwcześnie spisywać na straty jest LPP/LC. W poprzednim rozdaniu partia straciła 70% mandatów, startując w koalicji z Partią Ludową, dziś ma szanse – wg sondaży bardzo niewielkie – na samodzielne przekroczenie 5%. To co wzmacnia LPP/LC to – oprócz charyzmatycznego lidera Ainārsa Šlesersa – próżnia po Partii Ludowej, a więc centroprawicowy elektorat który od „Jedności” odpycha jej antykorupcyjna i antyoligarchiczną krucjata. W dodatku partia była tradycyjnie dobrze notowana wśród łotewskich Rosjan – tych bardziej zintegrowanych z państwem łotewskim (w zeszłym roku z rekomendacji LPP/LC o mandat w Sejmie ubiegał się np. szef Partii Rosyjskiej M. Gawriłow, w poprzednich kadencjach LPP/LC reprezentował w Sejmie Anatolij Mackiewicz). Siłą LPP/LC jest również tzw. resurs administracyjny – partia rządzi lub współrządzi w takich ośrodkach jak Ryga, Dyneburgu Jurmala czy Jēkabpils. Oznacza to nie tylko popularne twarze byłych i obecnych samorządowców na listach wyborczych – jak ostatnio w Łatgalii Rity Strode – ale również stałą klientelę LPP/LC zależną od „dojść” i „pleców” zaprzyjaźnionych samorządowców. Patrząc z dzisiejszej perspektywy, LPP/LC może liczyć na 5-8 mandatów w przyszłym Sejmie.

O innych partiach politycznych pisać nie będę. Z żalem pomijam np. łotewską socjaldemokrację, niezwykle ciekawy fenomen najsilniejszego w międzywojniu ugrupowania, któremu po 1990 r. w ogóle nie udało się odbudować wpływów w społeczeństwie. Z pewnością też pojawią się przed wyborami inne partie polityczne tak egzotyczne jak choćby „O republikę prezydencką” (PPR) czy „Łotwa – Dźwinie”. Nie one jednak będą określać polityczną przyszłość kraju nad Bałtykiem w najbliższym czteroleciu. Karty do gry trzymają w swych rękach liderzy Centrum Zgody, „Jedności”, ZZS i Partii Zatlersa.

Artykuł ukazał się również na politykawschodnia.pl

W piątek 22 lipca na Łotwę wyjeżdża międzynarodowa misja obserwacyjna Europejskiego Centrum Analiz Geopolitycznych. Jej zadaniem będzie obserwacja procesu referendalnego. W składzie będą się znajdować obserwatorzy z Polski, Białorusi i Rosji.

______________________________________
1 Rozwinięcie tych skrótów to: Związek Zielonych i Rolników (Zaļo un Zemnieku savienība, ZZS) – centrowa koalicja polityczna powstała w 2002 r., wchodząca w skład wszystkich gabinetów centroprawicowych rządzących Łotwą. Składa się z Łotewskiego Związku Rolników (LZS), Łotewskiej Partii Zielonych (LZP) oraz dwóch ugrupowań regionalnych związanych z miastami portowymi (i osobami zarządzającymi tymi miastami): Partii Lipawskiej oraz „Dla Łotwy i Windawy”. Ruch „O lepszą Łotwę” (Par labu Latviju, PLL) to z kolei ugrupowanie zrzeszające dwie partie uznawane za oligarchiczne: LPP/LC – Pierwszą Partię Łotwy/Łotewską Drogę oraz Partię Ludową oraz mniejsze ugrupowania regionalne. Centrum Zgody (Saskaņas centrs, SC) to centrolewicowa koalicja reprezentująca mniejszość rosyjskojęzyczną.

2 Korupcijas novēršanas un apkarošanas birojs (KNAB) – Biuro Zapobiegania i Zwalczania Korupcji. Łotewski odpowiednik polskiego CBA. Instytucja powstała w 2002 r. i zajęła się prewencją oraz ściganiem przejawów korupcji m.in. wśród łotewskich elit politycznych. Na „muszce” biura znaleźli się politycy wszystkich opcji politycznych, jednak najbardziej osoby uznawane za oligarchów: Andris Šķēle, Ainārs Šlesers i Aivars Lembergs którym zarzucono: unikanie płacenia podatków, łapówkarstwo oraz pr. Pierwszym szefem Biura był obecny poseł „Jedności” A. Loskutovs – jego zwolnienie ze stanowiska w 2007 r. przez premiera Aigarsa Kalvītisa stało się przyczyną ulicznych demonstracji antyrządowych (tzw. rewolucji parasolkowej). Do czerwca 2011 r. pracami KNAB kierował były polityk socjaldemokracji Normunds Vilnītis.

3 „Jedność” („Vienotība”) jest porozumieniem trzech partii politycznych opowiadających się za sanacją państwa: uwolnieniem go od korupcji i wpływu oligarchów. Składa się z konserwatywno-liberalnej Nowej Ery (Jaunais laiks, JL), narodowo-konserwatywnego Związku Obywatelskiego (Pilsoniskā savienība, PS) oraz socjalliberalnego Stowarzyszenia na rzecz Innej Polityki (Sabiedrība citai politikai, SCP). Powstała w opozycji tak wobec oligarchicznych partii LPP/LC i TP, jak i skupiającego rosyjskojęzycznych polityków Centrum Zgody.

Czytany 6816 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04