poniedziałek, 01 marzec 2010 08:37

Tomasz Otłowski: Islamska Republika Iranu - regionalne mocarstwo nuklearne in statu nascendi?

Oceń ten artykuł
(2 głosów)
alt Tomasz Otłowski
Proces umacniania się strategicznej pozycji i znaczenia Islamskiej Republiki Iranu w jej otoczeniu międzynarodowym uległ w ostatnich latach wyraźnemu przyspieszeniu. Iran konsekwentnie i wytrwale buduje status geopolitycznego lidera w regionie, mając nadzieję - i póki co wszelkie realne szanse - na uzyskanie w perspektywie najbliższej dekady pozycji regionalnego mocarstwa o statusie nuklearnym.
Irańskie aspiracje mocarstwowe - rys historyczny
Iran, niezależnie od charakteru swego reżimu i typu panującego w nim ustroju ideowo-politycznego, niezmiennie pretendował do odgrywania istotnej strategicznej roli w regionie Zatoki Perskiej. Te mocarstwowe aspiracje Iranu były (i są do dziś) efektem współistnienia wielu różnorodnych czynników, zarówno o charakterze stałym, determinowanym przez geopolitykę, jak też zmiennych, zależnych od aktualnej sytuacji strategicznej w regionie i w samym Iranie. Do czynników stałych należy zaliczyć w pierwszej kolejności niezwykle dogodne położenie geograficzne państwa irańskiego, które wręcz skazuje Iran - niezależnie od jego aktualnych w danym momencie możliwości i zdolności - na odgrywanie roli co najmniej znaczącego gracza w regionie Zatoki Perskiej. Iran - nawet izolowany międzynarodowo i osłabiony wewnętrznie, tak jak ma to na przykład miejsce obecnie - zawsze będzie dysponować szeregiem strategicznych atutów, które w efekcie dawać mu będą liczącą się pozycję w najbliższym otoczeniu międzynarodowym. Innym ważnym stałym elementem, wpływającym na irańskie aspiracje i ambicje mocarstwowe, często niedocenianym na Zachodzie, jest perska spuścizna historyczna i cywilizacyjno-kulturowa. W szczególny sposób odnosi się to do okresu istnienia imperium szyickiej dynastii Safawidów, panującej (z przerwami) między początkiem XVI a połową XVIII w.

Do czynników o charakterze zmiennym, determinujących aspiracje mocarstwowe Iranu, należą przede wszystkim jego potencjał ekonomiczny, militarny i demograficzny, a także wewnętrzna sytuacja polityczna i charakter panującego w Iranie ustroju.

W tym kontekście nie można zapominać, że obecnie (po rewolucji islamskiej z 1979 roku) dążenie Iranu do uzyskania statusu regionalnego mocarstwa w dużym stopniu determinowane jest przez określone aspekty ideologiczno-religijne, w tym zwłaszcza praktykowaną przez irański szyizm zasadę welajat-e fakih[i] oraz specyficzne elementy szyickiego mesjanizmu, jak np. doktryna religijna mahdaviat.[ii] W najbardziej potocznym ujęciu, irańskie aspiracje mocarstwowe względem regionu są od 1979 roku „zamaskowane" pod hasłem eksportu „rewolucji islamskiej", tj. imperatywu rozszerzania formuły ustrojowo-politycznej i ideologicznej Islamskiej Republiki Iranu na inne państwa muzułmańskie w regionie. Praktyczne - choć nieudane - próby takiego „eksportu" miały już miejsce w historii teokratycznego Iranu: pierwszą było faktyczne sprowokowanie wojny z Irakiem (w 1980 roku), kolejną zaś aktywizacja i radykalizacja szyickiej społeczności Libanu (lata 1980-1981) wraz z powołaniem Hezbollahu w rok później.

Do zmiennych elementów wpływających na irańskie ambicje regionalne należy także oczywiście rozwój sytuacji międzynarodowej w regionie, w tym zaangażowanie mocarstw zewnętrznych. W ciągu ostatnich ponad 200 lat zaangażowanie to nie sprzyjało realizacji irańskich (wcześniej perskich) aspiracji mocarstwowych, spychając Iran do roli przedmiotu i pionka w regionalnej rozgrywce strategicznej; jednak nawet i wówczas Irańczycy byli w stanie wpływać do pewnego stopnia na procesy zachodzące w ich najbliższym otoczeniu międzynarodowym, głównie dzięki swym stałym atutom geopolitycznym, takim jak położenie geograficzne.

Zaangażowanie mocarstw zewnętrznych może mieć jednak również pozytywny wpływ na irańskie możliwości i zdolności realizacji geopolitycznego imperatywu uzyskania statusu mocarstwa. Tak właśnie dzieje się obecnie - gdy w 2003 roku interwencja militarna USA obaliła reżim Saddama Hussajna w Iraku, przez trzy dekady będący naturalną i największą przeszkodą dla irańskich ambicji mocarstwowych, otworzyło to Iranowi drogę do niemal całkowicie swobodnego i, co ważne, szybkiego umacniania swej regionalnej potęgi. Teheran nie zmarnował nadarzającej się okazji, tym bardziej, że wojna w Iraku okazała się prawdziwą strategiczną pułapką dla Stanów Zjednoczonych i regionalną „czarną dziurą" bezpieczeństwa. W takich warunkach Iran mógł skutecznie przyspieszyć i wzmocnić swe działania na rzecz budowy regionalnej pozycji mocarstwowej, co zresztą odbywało się na zasadzie swoistego „sprzężenia zwrotnego", Teheran bowiem aktywnie zaangażował się - poprzez swe szyickie „proxies" w Iraku - w działania mające pogorszyć pozycję strategiczną sił USA i ich sojuszników. Głównym narzędziem okazał się tu potężny, masowy Ruch Sadra (Al-Sadriyun), skupiający głównie szyicką biedotę i szermujący radykalnymi hasłami społeczno-politycznymi. O tym, jak groźny jest to przeciwnik, przekonali się także na własnej skórze polscy żołnierze służący w Iraku w latach 2004-2006.

Irańskie aspiracje mocarstwowe - narzędzia i środki
Pomimo dogodnego położenia geopolitycznego i relatywnie silnego potencjału państwa, po zakończeniu wojny z Irakiem teokratyczny Iran nie był w stanie znacząco wzmocnić swej pozycji w regionie. Głównymi czynnikami, które uniemożliwiały Iranowi pełne wykorzystanie jego naturalnych strategicznych atutów, były zwłaszcza stała obecność sił amerykańskich w wielu państwach Zatoki Perskiej, militarna i polityczna pozycja Iraku oraz system wzajemnych powiązań sojuszniczych sunnickich arabskich państw regionu (opartych o strategiczne związki z USA). Realia te zmusiły Teheran - zwłaszcza po wspomnianej porażce próby żywiołowego rozprzestrzenienia rewolucji „na gruzach" Iraku w latach 1980-1988 - do poszukiwania innej metody zwiększania pozycji w regionie i przyjęcia strategii „drobnych kroków".

W tym celu Iran wykorzystał głównie zestaw strategicznych narzędzi i mechanizmów, budowany już od pierwszych lat islamskiej rewolucji na całym Bliskim Wschodzie. Działania Iranu w tym zakresie prowadzone są systematycznie i planowo na kilku różnych płaszczyznach i kierunkach, a zadaniem tych środków jest stopniowe umacnianie pozycji Teheranu w regionie. Część z tych środków działa na rzecz i w interesie Iranu już od dłuższego czasu (np. Hezbollah w Libanie czy strategiczny sojusz z Syrią[iii]), większość pojawiła się jednak w ciągu ostatnich kilku lat (palestyński Hamas w Strefie Gazy[iv], szyickie ugrupowania w Iraku, rebelia szyitów w Jemenie, aktywizacja szyickich ruchów społecznych w państwach Zatoki Perskiej[v]). Strategia taka ma na celu uzyskanie i utrzymywane przez Teheran swoistych „przyczółków geopolitycznych" w różnych rejonach Bliskiego Wschodu, służących realizacji dalekosiężnych zamiarów Teheranu, a w wymiarze operacyjnym dających Irańczykom możliwość bieżącego oddziaływania na sytuację w niemal dowolnym punkcie regionu.

Niewątpliwie jednak najważniejszym ze środków służących umacnianiu strategicznego oddziaływania Iranu na sytuację w regionie bliskowschodnim jest program jądrowy. Irańska aktywność nuklearna, której początki sięgają jeszcze rządów szacha, miała aż do 2002 roku charakter tajny - społeczność międzynarodowa nie miała żadnej wiedzy ani nawet świadomości, że Iran prowadzi zaawansowane prace naukowo-badawcze i rozwojowe w zakresie technologii wzbogacania uranu. Od ośmiu lat irański program nuklearny i polityka władz w Teheranie w tym zakresie wzbudzają poważne kontrowersje społeczności międzynarodowej, która podejrzewa Iran o dążenie do pozyskania własnej broni atomowej. Szczególne zaniepokojenie budzi do dziś fakt małej przejrzystości irańskiego programu jądrowego i wieloznaczne zachowanie władz irańskich w tym kontekście.

Upór, z jakim Iran dąży do realizacji swego programu nuklearnego i wejścia w posiadanie atomowego know-how, nie powinien jednak dziwić, jeśli wziąć pod uwagę irańskie aspiracje mocarstwowe względem regionu. Ewentualne dysponowanie przez Teheran bronią jądrową wraz ze środkami jej przenoszenia w postaci rakiet balistycznych, stanowić będzie bowiem najważniejszy element irańskiej dominacji strategicznej w szeroko ujętym regionie.

Program nuklearny ma więc dla Iranu - jego strategicznych celów aktywności w regionie oraz aspiracji -znaczenie fundamentalne i można pokusić się o stwierdzenie, iż Irańczycy nie zrezygnują dobrowolnie z jego kontynuacji, co więcej: za wszelką cenę będą dążyć do jego zakończenia, nawet ryzykując rozpętanie regionalnego konfliktu.

Dotychczasowe doświadczenia i przebieg wydarzeń skłaniają zresztą najpewniej władze w Teheranie do optymizmu. Zasadniczą osią dotychczasowych działań Iranu wobec społeczności międzynarodowej niezmiennie pozostaje niezwykle skuteczne stosowanie taktyki „gry na czas" i „negocjacji na temat negocjacji". Począwszy od 2002 roku, Teheran wielokrotnie ogłaszał jednostronne moratoria na kontynuowanie procesu wzbogacania uranu, wiele razy zgadzał się też na żądania Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej lub wielkich mocarstw, aby po pewnym czasie wznawiać kontrowersyjną aktywność lub odrzucać uzgodnione już kompromisowe rozwiązania problemu.

Mocarstwowy Iran - skutki dla regionu
Brak właściwej współpracy Iranu ze wspólnotą międzynarodową i dwuznaczny charakter jego programu jądrowego, w połączeniu z agresywną retoryką władz w Teheranie i ich wysoce asertywną polityką regionalną sprawiają, że irańskie aspiracje mocarstwowe budzą liczne kontrowersje i obawy. Dotyczy to zarówno państw regionu, jak i mocarstw zewnętrznych, które tradycyjnie angażują się w rozwój wydarzeń na Bliskim Wschodzie. Determinacja Teheranu stawia więc przed wspólnotą międzynarodową zasadnicze pytanie - co dalej? Pytanie to dotyczy w istocie nie tylko taktycznej kwestii, to jest ewentualnych działań i reakcji wobec samego irańskiego programu nuklearnego, ale też znacznie głębszego, strategicznego problemu: czy wspólnota międzynarodowa jest gotowa uznać, iż Iran - w jego obecnym kształcie polityczno-ustrojowym, z obecnymi aspiracjami i stosunkiem do problemów regionu - może mieć status regionalnego mocarstwa, jednocześnie najpewniej będąc także państwem nuklearnym (w wymiarze militarnym)?

Jak się wydaje, na obszarze samego Bliskiego Wschodu nie ma póki co zgody na uznanie mocarstwowej roli Iranu. Dla arabskich sunnickich państw obszaru Zatoki Perskiej radykalny, szyicki Iran stanowi poważne geopolityczne zagrożenie i wyzwanie. Ambicje irańskie nie zamykają się bowiem wyłącznie w sferze planów dominacji politycznej czy strategicznej, lecz dotyczą także takich aspektów, jak kwestie wyznaniowe (teologiczne) i przywództwa w świecie islamu. Dla Arabii Saudyjskiej - której władca pieczętuje się oficjalnym mianem „strażnika świętych miejsc islamu" i pretenduje z tej racji do sprawowania rządu dusz nad wszystkimi „prawowiernymi" muzułmanami[vi] - perspektywa uznania wiodącej roli szyickiego Iranu jest nie do przyjęcia. Aspekt ten generuje poważne napięcia na linii Rijad - Teheran, jest także jednym z najważniejszych motorów strategicznej rywalizacji między oboma państwami, która ma wszelkie szanse i potencjał przerodzić się w poważną konfrontację.

Państwa arabskie postrzegają też jednostronne, radykalne działania irańskie, np. w Lewancie (Liban, Autonomia Palestyńska), jako zagrożenie dla misternie budowanego procesu pokojowego z Izraelem, którego istotnym elementem musi być uznanie przez muzułmańskie kraje regionu podmiotowości prawnomiędzynarodowej państwa żydowskiego. Teheran tymczasem otwarcie i głośno nawołuje - ustami przedstawicieli swego ultrakonserwatywnego establishmentu - do „wymazania Izraela z mapy świata". Państwa regionu obawiają się również, że nuklearny (a więc mocarstwowy) Iran stanie się lokalnym, brutalnym hegemonem, terroryzującym sąsiadów i wymuszającym na wszystkich regionalnych aktorach działania pod swe dyktando i według własnych interesów.

Nuklearyzacja dążącego do umocnienia swej geopolitycznej pozycji Iranu zagraża istniejącej obecnie w regionie bliskowschodnim względnej strategicznej równowadze sił. Gdyby jednak równowaga taka została zachwiana, szczególnie w przypadku potwierdzonego uzyskania przez Teheran broni jądrowej, to naturalnym niejako procesem będzie dążenie pozostałych krajów regionu do poprawy własnego położenia geopolitycznego względem Iranu. Najbardziej oczywistym mechanizmem umożliwiającym przywrócenie takiego strategicznego parytetu z Iranem, będą starania państw sąsiednich o pozyskanie własnego arsenału nuklearnego. Celem tych działań byłoby osiągnięcie sytuacji, w której atomowy militarny potencjał Iranu jest równoważony (a jego strategiczne znaczenie de facto niwelowane) przez wdrożenie zasady „wzajemnego odstraszania" pomiędzy głównymi państwami regionu. Scenariusz taki oznaczałby więc, że proces nuklearyzacji Iranu - jeśli nie zostanie przerwany i zakończy się sukcesem - nieuchronnie doprowadzi do regionalnego wyścigu zbrojeń strategicznych.[vii]

W tym miejscu dotykamy sedna zasadniczego dylematu, przed jakim stoi dziś wspólnota międzynarodowa w kontekście „kwestii irańskiej". Wiadomo bowiem, że każdy wyścig zbrojeń (a zwłaszcza strategicznych, związanych z dążeniem do pozyskania broni atomowej) zwiększa ryzyko przypadkowego wybuchu konfliktu. Ryzyko takie w oczywisty sposób znacząco rośnie, gdy dany wyścig odbywa się z udziałem wielu podmiotów państwowych, a także ma miejsce w środowisku międzynarodowym charakteryzującym się - jak w przypadku Bliskiego Wschodu - wyjątkowo dużym poziomem napięcia, niestabilności i zadawnionych konfliktów o różnym charakterze. W odniesieniu do obszaru bliskowschodniego perspektywa atomowego wyścigu zbrojeń rodzi też uzasadnione obawy o ułatwioną dostępność broni jądrowej lub jej komponentów i know-how dla aktorów pozapaństwowych - ugrupowań terrorystycznych, separatystycznych czy rebelianckich, których wszak nie brak w tej części świata.

Czy Iran jest „skazany" na status mocarstwa?
Rozwój wydarzeń wokół Iranu w ostatnich latach wskazuje, że teza zawarta w powyższym pytaniu wcale nie jest przesadzona. Z jednej strony mamy bowiem do czynienia z godną podziwu wieloletnią determinacją Iranu na rzecz osiągnięcia - formalnie cywilnego, w istocie najpewniej militarnego - statusu nuklearnego (dodajmy: niezależnie od tego, czy władzę w Teheranie sprawują aktualnie „reformatorzy", czy też „ultrakonserwatyści"), wspartą prowadzonymi po mistrzowsku działaniami dyplomatycznymi i politycznymi na arenie międzynarodowej. Z drugiej zaś strony społeczność międzynarodowa, wskutek splotu różnych czynników, wykazuje od momentu pojawienia się „kwestii irańskiej" daleko posunięty bezwład decyzyjny i brak spójności strategii politycznych. Brak nawet zgodności w jednoznacznej ocenie już nie tylko samego programu, lecz nawet klasyfikacji charakteru działań i zachowania się Iranu w przedmiotowej sprawie.

Iran, jego program nuklearny i polityka wobec regionu, stały się dziś jednym z narzędzi w zaostrzającej się geopolitycznej rozgrywce między największymi mocarstwami. Zasadniczą osią tej gry jest dążenie Rosji i Chin do zmniejszenia wpływów i pozycji Stanów Zjednoczonych na Bliskim Wschodzie, a szerzej - także w skali globu. Moskwa i Pekin mają też zapewne nadzieję, że przyszłe regionalne mocarstwo irańskie będzie pamiętać, komu zawdzięcza swe powstanie, co przełożyć się powinno na konkretne korzyści handlowe i ekonomiczne dla rosyjskich i chińskich koncernów.

Iran doskonale wykorzystuje te sprzyjające okoliczności geopolityczne, kontynuując wysiłki na rzecz zakończenia swego programu. Sytuacja, jaka istnieje dziś wokół „kwestii irańskiej" sprawia, że nie ma już praktycznie szans na zatrzymanie irańskiego „pędu do atomu". Ambiwalentne stanowisko Rosji i Chin wobec podnoszonych przez Zachód obaw co do irańskiego programu nuklearnego (podyktowane głównie wspomnianymi uwarunkowaniami geopolitycznej „gry o wszystko" z USA) oraz całkowity brak politycznego zdecydowania i jedności ze strony Unii Europejskiej (spowodowany w dużej mierze ekonomicznymi interesami głównych państw europejskich w Iranie) - wykluczają aktualnie możliwość nałożenia na Iran efektywnego systemu sankcji ekonomicznych. Irańska gospodarka ma kilka istotnych „pięt achillesowych" (np. konieczność importu benzyny czy uzależnienie finansów państwa od eksportu ropy), których wykorzystanie przez społeczność międzynarodową pozwoliłoby w krótkim czasie pogrążyć krnąbrny teherański reżim. Brak jedności wspólnoty międzynarodowej (czytaj: wielkich mocarstw) wyklucza jednak obecnie wprowadzenie systemu sankcji na pełną skalę.

Warto w tym miejscu odnotować, że istnieją poważne wątpliwości, czy ewentualne ukaranie Iranu twardymi sankcjami ekonomicznymi w ogóle przyniosłoby pożądane rezultaty. Z doświadczeń z funkcjonowania systemu sankcji wobec Iraku (1990-2003) jasno wynika, że szerokie embargo jest niezwykle ciężkie do wyegzekwowania w tej części świata i nie można tym samym wykluczyć, że ewentualne nałożenie tego typu sankcji na Iran mogłoby w efekcie nie wpłynąć na zmianę działania i postawę jego władz.

Naturalną i jedyną alternatywą dla systemu sankcji jest użycie siły. Także i tu jednak - z zarysowanych wcześniej powodów - nie ma oczywiście możliwości na uzyskanie autoryzacji ONZ dla takiego ruchu. Nie ma jednak także większych szans na jednostronne działanie któregoś z państw zainteresowanych pozbawieniem Iranu szans na przekształcenie się w mocarstwo atomowe. Dwa kraje, które teoretycznie mogłyby podjąć się takiej operacji - Stany Zjednoczone i Izrael - przeżywają właśnie (choć każde z innych względów) głęboki kryzys swych pozycji geopolitycznych. Słabnące już od ponad dekady USA eksperymentują obecnie, pod rządami nowego prezydenta, z nowymi trendami w polityce zagranicznej, m.in. właśnie w odniesieniu do Iranu. Choć to nowe, zdominowane przez ideologię podejście Waszyngtonu do kwestii międzynarodowych póki co się nie sprawdza, opcja militarna USA wobec Iranu zdaje się być zdecydowanie nieaktualna.

Izrael z kolei wciąż nie podniósł się jeszcze ze strategicznego nokautu, jakim okazały się dla niego dwie nieudane kampanie militarne (w Libanie w 2006 roku i w Strefie Gazy na przełomie 2008 i 2009 roku). Izraelskie kierownictwo polityczne, nie mówiąc już o opinii publicznej, nie jest moralnie ani psychicznie gotowe do podjęcia poważnego ryzyka geopolitycznego, jakim byłoby otwarte militarne przeciwstawienie się narastającemu zagrożeniu ze strony Iranu. Jedynym czynnikiem, który teoretycznie może przesądzić o postawieniu wszystkiego przez Izrael na jedną kartę, jest trudny do realnego oszacowania aspekt najnowszych zbiorowych doświadczeń historycznych narodu żydowskiego. Chodzi tu głównie o Holokaust - nie można wykluczyć, że to właśnie owa podświadoma już dziś w dużej mierze pamięć o Zagładzie zdeterminuje ostatecznie izraelskie elity polityczne do zdecydowanych działań przeciwko irańskiemu zagrożeniu.

Ewentualność izraelskiego ataku na irańskie instalacje nuklearne należy jednak oceniać jako mało prawdopodobną (choć nie wykluczoną!). Sytuacja taka oznacza więc, że świat musi najpewniej pogodzić się z nieodległą już perspektywą nuklearyzacji Iranu i wynikającą stąd geopolityczną rewolucją w całym regionie. Rewolucją, której najważniejszym elementem będzie zmiana strategicznego układu sił i pojawienie się mocarstwa o jasno sprecyzowanej wizji regionalnego porządku, agresywnie dążącego do jego urzeczywistnienia.

W ponad trzydzieści lat od powstania Islamska Republika Iranu stoi dziś więc na progu swej dziejowej szansy i wszystko wskazuje na to, że nie omieszka jej wykorzystać.

Artykuł ukazał się w Komentarzu Międzynarodowym Pułaskiego nr 04/2010 alt Publikacja za zgodą wydawcy.

[i] W najkrótszym ujęciu - bezpośrednie sprawowanie władzy politycznej przez duchowieństwo szyickie.
[ii] Doktryna ta zakłada wiarę w rychły powrót 12-go (ostatniego) szyickiego Imama - Mahdiego - który miał według wierzeń szyitów „zniknąć" ok. roku 847 (według kalendarza chrześcijańskiego), ulegając tzw. „wielkiej okultacji". Szyici oczekują jego powrotu „na koniec dziejów" jako Zbawiciela, który ostatecznie zaprowadzi niebiański ład i pokój na Ziemi. Jednym z najbardziej specyficznych elementów mahdaviat jest wymóg aktywnego działania jej wyznawców na rzecz przyspieszenia powrotu Mahdiego (czyli w istocie na rzecz przyspieszenia „końca świata").
[iii] Pomimo powszechnego na Zachodzie postrzegania Syrii jako arabskiego państwa sunnickiego, kraj ten jest w istocie od ponad 30 lat rządzony przez dyktatorski reżim klanu Al-Assadów, wywodzących się z szyickiej sekty Alawitów (Nusajrytów), stanowiących ok. 20 % ludności Syrii. Alawici uważani są przez większość sunnitów za heretyków, ponieważ włączyli do swego systemu wierzeń wiele elementów obcych islamowi. Do niedawna także szyici uważali Alawitów za apostatów, obecnie jednak stanowisko teologów szyickich (głównie irańskich) w tej sprawie nieco złagodniało.
[iv] Nawiązanie przez szyicki Iran strategicznej współpracy z sunnicką radykalną grupą palestyńską to przykład istotnej ewolucji w sposobie myślenia irańskiego kierownictwa religijno-politycznego. Dzięki temu krokowi Teheran zyskał kolejną (po libańskim Hezbollahu) ważną i skuteczną „proxy" w najbliższym sąsiedztwie Izraela, dającą możliwość wywierania bezpośredniego militarnego nacisku na państwo żydowskie.
[v] Szyici, rozsiani po niemal całym Bliskim Wschodzie, stanowią - pomimo swego wewnętrznego zróżnicowania - naturalne narzędzie dla działań Iranu na rzecz zwiększenia jego pozycji w regionie. Działania irańskie w tym zakresie obejmują społeczną i polityczną aktywizację oraz ideowo-religijną indoktrynację szyitów, a także udzielanie im bezpośredniego wsparcia finansowego, materialnego i politycznego. Niejednokrotnie (jak w przypadku szyitów libańskich i irackich lub też obecnej rebelii Zajdytów w Jemenie) Teheran udziela również bezpośredniego wsparcia militarnego w postaci broni, sprzętu i instruktorów.

[vi] Trzeba w tym kontekście pamiętać, że dla dominującej większości sunnitów, szyici stanowią ryt o charakterze jednoznacznie heretyckim. Radykalni sunnici z kolei - jak na przykład wahhabici (z których wywodzi się Al-Kaida) lub deobandyści (będący religijnymi i ideowymi protoplastami ruchu afgańskich i pakistańskich Talibów) - uznają szyitów wręcz za apostatów i schizmatyków.

[vii] Warto odnotować w tym miejscu, że już od kilku lat mnożą się doniesienia o tajnych planach i projektach dotyczących pozyskania nuklearnego militarnego know-how przez najważniejsze muzułmańskie państwa bliskowschodnie. Najczęściej w tym kontekście wymienia się Arabię Saudyjską, Egipt i Turcję. Co ciekawe jednak, nawet takie kraje jak Jemen, Jordania czy Zjednoczone Emiraty Arabskie wyraziły kilkukrotnie w ostatnich czterech latach zainteresowanie pozyskaniem technologii nuklearnych (oczywiście o charakterze formalnie cywilnym).
Czytany 17539 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04