poniedziałek, 16 lipiec 2012 08:57

Rafał Zgorzelski: Rice nadchodzi

Oceń ten artykuł
(2 głosów)

CRice

  dr Rafał Zgorzelski

Sekretarz stanu USA w administracji prezydenckiej George’a W. Busha, Condoleezza Rice jest, jak wiele na to wskazuje, jednym z głównych kandydatów Partii Republikańskiej na stanowisko wiceprezydenta USA u boku Mitta Romneya. Informacja ta zaskakuje wielu obserwatorów sceny politycznej tym bardziej dlatego, że sama Rice zapewniała wcześniej, że sprawowanie owej funkcji jej nie interesuje.

O ile pomysł kobiecej kandydatury na urząd wiceprezydenta USA jest dobry i może w konsekwencji prowadzić do zwiększenia poparcia dla republikanów, o tyle potencjalne wskazanie postaci Rice na ten fotel wydaje się być działaniem chybionym. Zdecydowanie lepszym kandydatem na to stanowisko może być senator ze stanu New Hampshire, Kelly Ayotte.

Condoleezza Rice jest bardzo doświadczonym politykiem – w latach 2005–2009 pełniła funkcję sekretarza stanu USA, a wcześniej w latach 2001–2005 doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego. To niewątpliwie jej atuty. Jest też osobą dobrze wykształconą – uzyskała doktorat z nauk politycznych w Graduate School of International Studies na University of Denver. Zna też kilka języków obcych –rosyjski, hiszpański i francuski, co niewątpliwie ułatwia w dyplomacji znacznie komunikację. Wychowała się w rodzinie o tradycjach inteligenckich – jej ojciec był pastorem, a matka nauczycielką muzyki. Rice posiada też doświadczenie akademickie – jest profesorem nauk politycznych Stanford University, gdzie w latach 1993–1999 pełniła również funkcję rektora oraz posiadaczem kilku doktoratów honoris causa. Rice ma także doświadczenie w biznesie – pracowała między innymi w zarządach tak znanych koncernów jak Hewlett-Packard czy była członkiem rady dyrektorów w Uniwersytecie Notre Dame w Indianie. Z tego punktu widzenia wydaje się być wymarzonym kandydatem do fotela wiceprezydenta USA. Świetnie wykształcona, doświadczona w polityce i biznesie z dużymi związkami ze światem akademickim, z szerokimi relacjami na arenie międzynarodowej, obeznana w kontaktach z mediami.

Zresztą początki jej związków z polityką, z szerszą aktywnością publiczną, sięgają końca lat 80. ubiegłego wieku, gdy rozpoczęła służbę w administracji prezydenta George W. Busha jako dyrektor wydziału Soviet and East European Affairs w Narodowej Radzie Bezpieczeństwa. W tak długim okresie uczestnictwa w życiu publicznym znacznie poszerzyła swoje kwalifikacje do sprawowania najważniejszych funkcji w państwie. To jednak Rice była jednym z najzacieklejszych orędowników interwencji USA w Iraku w 2003 roku oraz architektów tak zwanej polityki antyterrorystycznej USA, która budziła wiele kontrowersji. Szereg jej posunięć i działań nie cieszył się wcale przychylnością wielu środowisk w USA oraz międzynarodowej opinii publicznej, ponieważ Rice lansowała koncepcję dyktatu USA w polityce światowej, nie licząc się zbytnio z narodowymi interesami i aspiracjami innych państw.

Kulisy funkcjonowania Condoleezzy Rice odsłonił nieco w opublikowanej niedawno w Polsce przez Wydawnictwo Dolnośląskie interesującej książce zatytułowanej „Gra pozorów. Arsenał nuklearny a dyplomacja” laureat Pokojowej Nagrody Nobla z 2005 roku Mohamed ElBaradei [1]. Bynajmniej nie są to informacje, które zachęcają do tej kandydatury przeciętnego wyborcę, a mogą – w połączeniu z inną wiedzą na temat działalności Rice, jeżeli chodzi o styl uprawianej polityki, to jest z pozycji siły i nieliczenia się z racjonalnymi argumentami – stawiać pod dużym znakiem zapytania zasadność lansowania tej kandydatury. Kontrowersje jakie narosły w związku z postawą Rice wokół ataku na Irak oraz potężnym zamieszaniem, jakie powstało, gdy odmówiła złożenia zeznań pod przysięgą przed narodową komisją do spraw terrorystycznych ataków na USA oraz przypomnienie jej roli w polityce antyterrorystycznej Stanów Zjednoczonych, mogą prowadzić do spadku poparcia dla republikanów.

Rice jest protestantką – uczestnikiem Kościoła Prezbiteriańskiego, Romney natomiast członkiem Kościoła Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich, tj. mormonem. Tak nominacja może więc służyć pokazaniu tego, jak bardzo „pluralistyczna” religijnie jest Partia Republikańska, co nie pozostaje bez znaczenia w trakcie podejmowania decyzji wyborczych. Partia Republikańska może też próbować grać kartą rasową, ponieważ czarnoskóra Rice – zresztą pierwsza czarnoskóra kobieta na stanowisku sekretarza stanu po dymisji Colina Powella, może stanowić przeciwwagę dla równie czarnoskórego Obamy w zabiegach o poparcie elektoratu tego koloru skóry. Republikanie pokazują, że różnice rasowe nie mają dla nich znaczenia, podobnie jak i to czy ktoś jest kobietą, czy mężczyzną, wybijając taką argumentację w kampanii demokratom.

Wzrost pozycji Rice w polityce amerykańskiej, to potęgująca agresywność USA w międzynarodowej polityce. To polityka kontynuacji, ponieważ Rice jest bardzo zbliżona w poglądach do swej następczyni na stanowisku sekretarza stanu USA Hillary Clinton, którą również wspierała, w okresie, gdy Rice była sekretarzem stanu, interwencję USA w Iraku.

O wiele lepszą kandydatką od Rice, a przede wszystkim rzeczywistą alternatywą dla demokratek Obamy wydaje się być Kelly Ayotte, obecna senator, a wcześniej prokurator generalny stanu New Hampshire. To również absolwentka kierunku nauk politycznych z Pennsylvania State University oraz Villanova University School of Law; doświadczony pracownik biura, a wreszcie prokurator generalny stanu. Ayotte dała się poznać jako zdecydowana przeciwniczka aborcji, która występowała przeciwko temu zjawisku czynnie. Niestrudzone boje Ayotte z ze zwolennikami aborcji, przede wszystkim zaś na niwie legislacyjno-prawnej, wysuwają ją na czoło ruchu pro-life w USA. Kelly Ayotte uważa, że aborcja powinna być zakazana oraz przeciwstawia się wszelkim planom finansowania przez państwo zabiegów usuwania ciąży. Ayotte występowała też zdecydowanie przeciwko zorganizowanej przestępczości nie wahając się stosować wobec morderców narzędzia w postaci kary śmierci. Po rezygnacji w 2010 roku ze stanowiska prokuratora generalnego wzięła udział w wyścigu o fotel senatora stanu New Hampshire. W wyborach wspierali ją osobiście wybitni politycy Partii Republikańskiej tacy, jak Jon McCain, Sahar Palin, Mitt Romney, czy Rick Santorum. Dziś Mitt Romney może wskazać jej osobę na stanowisko wiceprezydenta USA. Warto dodać, że Ayotte jest też przeciwniczką tzw. małżeństw homoseksualnych, uznając za uświęcony związek małżeństwo między kobietą i mężczyzną. Angażowała się w zwalczanie procederu tzw. małżeństw bejowskich i lesbijskich czynnie. Jest też orędowniczką wolnej gospodarki oraz ograniczenia pozycji związków zawodowych. Nie ma nic przeciwko prawu do posiadania przez obywateli USA broni. Występuje też przeciwko nielegalnym imigrantom oraz opowiada się za liberalizacją opieki zdrowotnej w USA, a przede wszystkim wspiera wszelkie działania służące ograniczeniu deficytu budżetowego poprzez choćby ograniczenie wydatków na biurokrację. Zdecydowanie popiera też wszelkie koncepcje dążące do ograniczenia podatków. Kelly Ayotte opowiedziała się też za wycofaniem wojsk amerykańskich z Afganistanu wg wypracowanego wcześniej harmonogramu. Jest za to zdecydowanie negatywnie ustosunkowana do Al-Kaidy oraz popiera walkę z terroryzmem.

O wiele więcej wiemy dziś, jakie poglądy na różne kwestie ma Ayotte niż Rice. Jest ona mniej doświadczona w polityce międzynarodowej niż Rice, lecz za to bardziej konkretna, i dlatego wydaje się być lepszym kandydatem na wiceprezydenta USA. Rice i Ayotte nie są jedynymi potencjalnymi pretendentkami do tego stanowiska. Są wśród nich bowiem również senator z Florydy Marco Rubio, czy były gubernator Minnesoty Tim Pawlenty. Niemniej wysunięcie przez Romneya na stanowisko swego zastępcy kobiety byłoby z punktu widzenia strategii kampanii wyborczej republikanów dobrym posunięciem. Główną rolę odgrywa w USA oczywiście prezydent, lecz ważne jest także i to, kto pełni funkcję zastępcy. Rice w polityce amerykańskiej będzie wspierała skrzydło „jastrzębi”, które nie ukrywa swoich aspiracji do decydowania o losach świata. Ayotte w roli wiceprezydenta, to duży nacisk na sprawy wewnętrzne, w tym światopoglądowe w USA, zdecydowana postawa przeciwko terroryzmowi, lecz zarazem wsparcie dla bardziej zrównoważonego, spokojnego podejścia do kwestii polityki zagranicznej. Jeżeli jednak Romney wygra wyścig o fotel prezydencki, a Ayotte zostanie wiceprezydentem, to nie należy wykluczyć tego, że Rice obejmie stanowisko sekretarza stanu USA. Będziemy w ten sposób mieli powtórkę z rozrywki w kwestiach międzynarodowych. Z punktu widzenia geopolityki amerykańskiej lepiej więc, aby Rice była wiceprezydentem USA, a funkcję sekretarza stanu objęła… Ayotte, która wydaje się dysponować niezbędnymi kwalifikacjami moralnymi do piastowania tak ważnych stanowisk. Zresztą udowodniła już, że potrafi sobie świetnie radzić z obejmowanymi funkcjami i sprostać różnym wyzwaniom. Uwzględniając taktykę wyborczą republikanów najlepiej, aby Rice nie została rekomendowana na żadne ze stanowisk, bo niewątpliwie zostanie to wykorzystane w kampanii przez przeciwników Romneya. Byłoby to jednak przede wszystkim bardziej bezpieczne dla światowego pokoju, ponieważ Rice będzie wspierała siłowe koncepcje w rozwiązywaniu międzynarodowych problemów.

______________________________________
1. Recenzję tej pracy można przeczytać pod tym linkiem.

Czytany 7309 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04