piątek, 18 styczeń 2013 06:08

Nowa odsłona kryzysu malijskiego

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Francafrique  dr Błażej Popławski

Zaangażowanie się w wojnę domową w Mali daje Francji szansę odbudowania relacji gospodarczych z byłą kolonią. Mimo to redukowanie teatru wojennego w Mali do rywalizacji o bogactwa naturalne, jak ropa naftowa, czy uran jest błędem. Istotniejsze wydają się czynniki geopolityczne.

Interwencja wojskowa Francji w Mali dokonywana jest w imię przywrócenia stabilizacji w kraju, walki z terroryzmem międzynarodowym. Warto przybliżyć kontekst międzynarodowy i lokalny konfliktu oraz nakreślić możliwe scenariusze rozwoju sytuacji w regionie. 

Wojna surowcowa?

Mali to była kolonia francuska, kraj ubogi, wieloetniczny (zdominowany przez ludy z grupy Mande), zamieszkały przez ok. 15 mln osób w większości trudniących się rolnictwem. Północna, pustynna część państwa jest bogata w surowce naturalne – złoto i ropę naftową. Najbogatsze tereny roponośne znajdują się u zbiegu Mali, Mauretanii i Algierii. Na pograniczu Mali i Nigru znajdują się z kolei pokłady uranu. Granice na pustynnej Saharze mają charakter umowny – wytyczane w okresie kolonialnym przy użyciu linijki stanowią od dekad zarzewie konfliktu o dostęp do surowców. Do malijskiej ropy roszczą pretensje władze z Nawakszut i Algieru, o uran włodarze Bamako rywalizują z rządem z Niamey.

Interpretowanie wojny domowej w Mali jako kolejnego w Afryce konfliktu surowcowego nie wyjaśnia jednak złożonej etiologii zmagań na Saharze. Owszem, Francuzi pragną zwiększyć swoją obecność i korzyści z bogactw Mali. Wymiana byłego kolonizatora z Mali od dekad systematycznie maleje. Francuzi wypierani są sukcesywnie przez konkurencję azjatycką, głównie chińską, ale także indonezyjską. Zaangażowanie się w wojnę domową w Mali daje Francji szansę odbudowania relacji gospodarczych z byłą kolonią. Mimo to redukowanie teatru wojennego w Mali do rywalizacji o bogactwa jest błędem. Istotniejsze wydają się czynniki geopolityczne.

Wojna z terroryzmem?

Północna część Mali od kwietnia 2012 roku kontrolowana jest przez Tuaregów. W społeczeństwie malijskim to stosunkowo niewielka grupa społeczna – szacuje się, że co dziesiąty Malijczyk to Tuareg. Władze w Bamako od dekad konsekwentnie kontynuują politykę dyskryminacji nomadów, zapoczątkowaną jeszcze w okresie kolonialnym. Lud koczowniczy zyskał na podmiotowości politycznej po upadku reżimu Kaddafiego. Z Libii Tuaregowie wrócili z bronią z arsenałów libijskich. Wkrótce potem na północy Mali wybuchła irredenta. 4 kwietnia 2012 roku powstańcy proklamowali nowe państwo w Afryce – Azawad. Organizm ten nie uzyskał uznania międzynarodowego.

Sukces Tuaregów stanowił skutek Arabskiej Wiosny Ludów. Drugim czynnikiem, który zadecydował o pokonaniu malijskich wojsk rządowych, okazał się zamach stanu w Bamako i krótki okres rządów Amadou Sanogo. Gdy w dawnej stolicy trwały pertraktacje między wojskową juntą a przedstawicielami starego establishmentu, na północy kraju rozpoczęło się – często brutalne – wprowadzanie szariatu. Zakazano palenia tytoniu, słuchania muzyki. Doszło do aktów kamieniowania „nieobyczajnych” przeciwników Tuaregów. Europejczycy uciekli z Azawad.

Do władzy szybko doszli radykałowie tuarescy. Pokonali liderów umiarkowanego Narodowego Ruchu Wyzwolenia Azawad. Władzę podzielili między sobą przedstawiciele ugrupowania Ansar Dine (Obrońcy Wiary) oraz Ruchu na rzecz Jedności i Dżihadu w Afryce Zachodniej. Pierwsi wywodzili się głównie z grupy Tuaregów Ifoghas – drudzy opierali się w większej części na koczownikach silniej zarabizowanych. Ugrupowania te nie kryją związków z Al Kaidą.

Do obozów szkoleniowych pod Timbuktu i Gao napłynęli bojownicy z innych krajów Afryki, a także Azji. Trwał werbunek do oddziałów finansowany z zysków z kontroli nad szlakami narkobiznesu oraz, w mniejszym stopniu, z okupów za porwanych Europejczyków. Szacuje się, że przez Afrykę Zachodnią co roku transportowane jest 50-75 ton kokainy przywożonej przez Atlantyk z Ameryki Łacińskiej o wartości 2–3 mld dolarów. Powstanie Azawad przeorientowało szlak przerzutu narkotyków do Europy. Pośrednicy tuarescy zajęli pozycję skorumpowanych urzędników malijskich, przymykających dotychczas oczy na szmugiel kokainy.

Społeczność międzynarodowa zbagatelizowała trwające w drugiej połowie minionego roku akty wandalizmu zabytków kultury UNESCO w Timbuktu. Grobowce sufickie wysadzane przez salafickich ortodoksów nie przykuły uwagi Starego Świata (powtórzyła się sytuacja z Bamianu w Hindukuszu, niszczenia liczących półtorej tysiąca lat zabytków przez afgańskich talibów). Apele władz Mali – tymczasowego prezydenta Dioncoundy Traore – pozostały bez echa. ECOWAS ograniczyło się do zapowiedzi uformowania międzynarodowego kontyngentu AFISMA. Liczebność deklarowanych oddziałów (2–3 tysięcy żołnierzy) wydawała się niewystarczająca do pokonania 5-8 tysięcy wyszkolonych i świetnie wyekwipowanych Tuaregów.

Co przesądziło zatem o interwencji Francuzów? W drugim tygodniu stycznia Tuaredzy zdecydowali się na atak na południe. Ich oddziały znalazły się 500–600 km od Bamako. Władze w Mali wystąpiły z apelem o pomoc Francji. François Hollande zgodził się na interwencję.

Ciąg dalszy Françafrique?

Mianem Françafrique określa się postkolonialną formułę zaangażowania Francji w Afryce, bazującą na dyskretnym utrwalaniu sieci wpływów. Françafrique stanowił rodzaj międzynarodowego klientelizmu polityczno-gospodarczego wykreowanego jeszcze w okresie rządów de Gaulle’a. Koniec zimnej wojny, erozja pozycji Francji w świecie globalnej wioski, postępująca integracja ponadpaństwowa w Afryce zmieniły oblicze Françafrique. Hollande, a wcześniej Sarkozy, zaczęli częściej posługiwać się hasłem Eurafrique, przenosząc jednocześnie odpowiedzialność za pozbawione stabilizacji gospodarczej i politycznej państwa afrykańskie na Unię Europejską.

Reorientacja afrykańskiej strategii Francji budziła wiele kontrowersji po obu stronach Morza Śródziemnego. Dla jednych Eurafrique to kres ambicji neokolonialnych Francji – dla drugich, Françafrique była gwarantem rozwoju (reglamentowanego przez Paryż). Rządy socjalistów we Francji miały potwierdzić słuszność nowej polityki. Stało się jednak inaczej. Wydarzenia z ostatnich miesięcy w Republice Środkowej Afryki (zamach stanu, utrata realnej władzy przez prezydenta François Bozizé, odrzucenie przez Paryż próśb o pomoc w walce z Seleką) oraz w Somalii (nieudane próby odbicia francuskich zakładników przetrzymywanych przez piratów) zmieniły strategię francuską. Część komentatorów zwraca także uwagę, że Hollande gwałtownie traci elektorat wyborczy (skądinąd podobnie można interpretować prośbę o pomoc wystosowaną przez prezydenta Traore, liczącego na sukces w wyborach w Mali, które planowane są na ten rok). Głód sukcesów w polityce zagranicznej, porażka francuskiej dyplomacji w RŚA, przesądziły zatem o zbrojnej interwencji w Mali.

Pełzająca wojna

Hollande zdecydował się na naloty na pozycje Tuaregów. Wysłał także do Mali oddziały naziemne. Mają oni za zadanie szkolić wojska rządowe. Już pierwsze dni obecności Francuzów pokazały jednak, że bez zaangażowania większych sił w bezpośrednie walki, Malijczycy nie pokonają sami Tuaregów.

Francja szuka poparcia międzynarodowego. Krucjata przeciwko nowemu centrum terroryzmu, oazie narkobiznesu, rozwija po myśli Paryża. Wsparcie logistyczne zadeklarowała Wielka Brytania, zapewne wkrótce do Mali przybędzie kontyngent złożony z przedstawicieli innych państw Unii Europejskiej. Razem z oddziałami AFISMY pokonają główne siły tuareskie, a sytuacja w Mali ustabilizuje się. Krwawa wojna domowa przeobrazi się w wojnę partyzancką toczoną między rozproszonymi Tuaregami, a oddziałami malijskimi wspieranymi przez „doradców” francuskich. Spokój w Timbuktu będzie gwarantować zapewne obecność kontyngentu współtworzonego – być może – przez Polaków.

Hollande jest krytykowany za kolejną niepotrzebną wojnę w Afryce, a także za ryzyko powtórzenia się sytuacji z 1995 roku, kiedy to miał miejsce zamach terrorystyczny w paryskim metrze, dokonany przez algierskich ekstremistów. Koszty reanimacji Françafrique Hollande ocenił na akceptowalne.

Rys.: http://danactu-resistance.over-blog.com


Czytany 5388 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04