piątek, 21 sierpień 2015 07:25

Muhammad Amirhonow: Energetyczny aspekt konfliktu na Bliskim Wschodzie

Oceń ten artykuł
(4 głosów)

Muhammad Amirhonow

Region Bliskiego Wschodu posiada bogatą i sięgającą daleko w głąb starożytności historię. Dlatego tak przykro patrzeć na wszystko to, co tam się obecnie dzieje, zwłaszcza w Iraku i w Syrii. Toczące się w regionie działania zadają ogromne straty światu arabskiemu, muzułmańskiej kulturze i kulturowej spuściźnie całej ludzkości. U źródła tych wydarzeń i pojawienia się w arabskim świecie pseudo-państwa pod nazwą „Państwo Islamskie” leżą różne przyczyny, w tym geopolityczne, geoekonomiczne, energetyczne, religijne, społeczne, i etnopolityczne. Autor skoncentruje się w niniejszym tekście na energetycznym aspekcie trwających tam zdarzeń. Historycznie tak się złożyło, że region Bliskiego Wschodu bogaty jest w złoża gazu i ropy. Pod względem wielkości zasobów węglowodorowych, Bliski Wschód zajmuje pierwsze miejsce na świecie – w regionie skupia się 61,5% zapasów ropy i 40,6% zapasów gazu [1].

Po narodzinach na początku XX w. przemysłu naftowego, światowa gospodarka popadła w stan uzależnienia od zastrzyków ropy. Jeśli w latach 1950’ udział węglowodorów na rynku energetycznym wynosił ponad 30%, to w 2012 r. dany wskaźnik wyrósł do 84% [2] i, wg prognoz ekspertów, spadnie o zaledwie 5% do 2040 r. W tym miejscu trzeba zaznaczyć, że głównym konsumentem ropy są dzisiaj wiodące kraje świata, które też nadają ton globalnej polityce. To oznacza, że prowadzoną przez te państwa politykę w dużej mierze determinuje problem ropy naftowej, bowiem ich pomyślny wzrost gospodarczy uzależniony jest od bezpieczeństwa energetycznego. Mając powyższe na uwadze, możemy z pewnością twierdzić, że energetyczny aspekt konfliktu na Bliskim Wschodzie jest kluczowym czynnikiem pojawienia się w regionie Państwa Islamskiego.

Dzisiaj na Bliskim Wschodzie, w walce o kontrolę nad przyszłymi korytarzami przesyłowymi gazu i ropy, biegnącymi z regionu bliskowschodniego do Europy, starły się przodujące kraje świata i państwa regionu. Gaz naturalny stał się przecież nowym, podstawowym rodzajem paliwa XXI w. Pojawienie się zaś w regionie tzw. Państwa Islamskiego nie jest dziełem przypadku, gdyż – jak odnotowano wyżej – region odgrywa w światowej grze geopolitycznej znaczącą rolę, zajmując pierwsze miejsce na świecie pod względem zasobów i wydobycia węglowodorów. Niestabilność w regionie zagraża przesyłowi paliwa, które w pierwszej kolejności dostarczane jest krajom szybko rozwijającym się Południowo-Wschodniej Azji, w tym Chinom i Indiom – rywalom Stanów Zjednoczonych. Stwarzając energetyczne zagrożenie dla ww. krajów, można w jakimś stopniu przeszkodzić ich rozwojowi, w szczególności Chinom, co w pełni odpowiada amerykańskiej strategii powstrzymywania Republiki Ludowej. Co się tyczy samych Stanów Zjednoczonych, trzeba zaznaczyć, że te zapewniły sobie bezpieczeństwo energetyczne za sprawą rewolucji łupkowej. USA mogą w najbliższym czasie przekształcić się z państwa importującego w państwo eksportujące węglowodory.

Drugą charakterystyczną cechą tej części regionu, w której panoszy się dziś Państwo Islamskie i gdzie trwają obecnie konflikty zbrojne (Syria, Irak), jest to, że stanowi ona (Syria) pewien korytarz, którym mają biec do Europy ropociągi i gazociągi z Bliskiego Wschodu. Syria sama w sobie nie jest producentem ropy. Podobnie jak Ukraina, czy Turcja, kraj ten ma dużo większe znaczenie jako miejsce krzyżowania się tras przesyłowych. Syria ma szczególne znaczenie dla Turcji w ich dążeniach do realizacji własnej strategii energetycznej. Turcja pretenduje do roli największego węzła rozdzielczego gazu płynącego do Europy (do roli głównego mostu energetycznego łączącego Wschód z Zachodem). Plany Turcji zakładają skupienie na swoim terytorium wszystkich idących do Europy rurociągów, zarówno z rosyjskiego, kaspijskiego i środkowo-azjatyckiego obszaru, jak i z obszaru Iranu, Iraku, Kataru i całego Bliskiego Wschodu. Tu też tkwi źródło wszystkich nieszczęść regionu.

Trzeba podkreślić, że Europa nie posiada wystarczających zapasów ropy i gazu. Największymi dostawcami gazu do Europy są Norwegia (21%), Holandia (15%), Rosja (30%), Algieria (7%) i Katar (5%). Pozostała część to europejskie zasoby i LNG [3]. Podobnie wygląda sytuacja z ropą, tj. Europa importuje 70% potrzebnego jej surowca. Największymi dostawcami ropy do europejskich krajów są: Bliski Wschód – 38% (200 mln ton rocznie), Rosja, Kazachstan, Azerbejdżan – 28% (147 mln ton rocznie), Afryka – 24% (130 mln ton rocznie). Inne kraje dostarczają w sumie 10% (53 mln ton rocznie) surowca. Pod względem dostaw gazu i ropy Rosja zajmuje kolejno pierwsze i drugie miejsce, co wywołuje naturalny niepokój wśród europejskich i amerykańskich polityków.

Europa aktywnie pracuje nad dywersyfikacją dostaw węglowodorów, szczególnie nad zmniejszeniem importu z Rosji. Alternatywą dla rosyjskiego gazu może posłużyć tylko gaz z krajów Bliskiego Wschodu. Gdy uważnie przyjrzymy się mapie regionu, zrozumiemy jak ważne znaczenie geopolityczne w polityce bliskowschodniej UE i USA odgrywa Syria. Wszystkie mniej lub bardziej strategiczne rurociągi lądowe i podwodne (wyłączając te przebiegające przez Izrael, który pozostaje w nie najlepszych stosunkach z krajami arabskimi) toczące ropę i gaz do Europy, tak czy inaczej, przechodzą przez syryjskie terytorium. Jednym z powodów, dla którego państwa NATO zaczęły domagać się dymisji Baszara al-Asada jest to, że zachowuje się on wobec nich nielojalnie. Kontrolując Syrię można kontrolować główne szlaki przesyłowe dostarczające ropę i gaz do Europy. Jeśli we wszystkich krajach, gdzie uznano to za konieczne, zmiana reżimów przebiegła gładko, to w Syrii próba przewrotu natknęła się na duże przeszkody. Syria jest przecież tym kluczowym ogniwem, na którym miała się zakończyć przebudowa Bliskiego Wschodu.
Właśnie tu zderzyły się życiowo ważne interesy Zachodu i Wschodu. Warto odnotować, że przed wybuchem wojny w Syrii, tj. przed 25 czerwca 2011 r., pomiędzy Iranem, Irakiem i Syrią zostały podpisane trójstronne porozumienia o budowie Gazociągu Islamskiego, nazywanego też przez te kraje „gazociągiem przyjaźni”. Co przedstawia sobą ta instalacja?

Dany projekt został opracowany przez szyicki Iran, Irak, gdzie większość stanową szyici oraz Syrię, rządzoną przez alawitów (szyici). Planowana przepustowość tego gazociągu wynosiła 110 mln m3 na dobę (40 mld m3 rocznie). Gazociąg miał biec od irańskich złóż Południowego Parsu, którego rezerwy równe są 16 trylionom m3, połączyć się z magistralą w Iraku, którego złoża są nie mniej bogate niż irańskie, następnie przeciąć terytorium Syrii, i dalej dnem Morza Śródziemnego [4], z ominięciem Turcji, zakończyć swój bieg w Europie. Wyraźnie więc widać, że projekt jest z gruntu szyicki i, biorąc pod uwagę relacje pomiędzy Arabią Saudyjską i Islamską Republiką Iranu, nie może się on podobać sunnickim monarchom znad Zatoki Perskiej.

W świetle tych wydarzeń, Katar i Arabia Saudyjska zaproponowały własny projekt gazociągu, który ma się połączyć, znowuż na terytorium Syrii, z istniejącym już Gazociągiem Arabskim. Innymi słowy, projekt rozbudowy Gazociągu Arabskiego bezpośrednio konkuruje z projektem budowy gazociągu Islamskiego. Na obecną chwilę, Gazociąg Arabski skupia trzy państwa: Egipt, Jordanię i Izrael, które porozumiały się w kwestii jego budowy już w 2000 r. Pierwszy odcinek został oddany do użytku w 2003 r., drugi – w 2008 r. Gaz tłoczony jest z Egiptu, który wydobywa rocznie 63 mld m3 gazu. Obecnie planuje się pociągnąć dany gazociąg przez terytorium Syrii do Turcji, gdzie miałby się on połączyć z innym rurociągiem idącym z regionu kaspijskiego. Jak już odnotowano, do arabskiej magistrali ma być też podłączony, na syryjskim terytorium, jeszcze jeden gazociąg, biegnący z Kataru i Arabii Saudyjskiej. Po połączeniu ich wszystkich, planuje się go pociągnąć przez tureckie terytorium do Europy. Swoje poparcie dla danego projektu niejednokrotnie potwierdzała Unia Europejska. W 2008 r., na spotkaniu z przedstawicielami państw gazociągu Arabskiego, ówczesna komisarz UE ds. stosunków zewnętrznych Benita Ferrero-Waldner dała wyraz swojemu poparciu dla projektu i podkreśliła znaczenie gazociągu dla europejskich planów dywersyfikacji źródeł energii. Najciekawsze jest to, że te dwa konkurujące ze sobą projekty gazociągów uwzględniają tranzyt przez państwo syryjskie.

W Syrii zderzyły się interesy następujących państw:

• Turcji – Gazociąg Islamski pogrzebie projekt Gazociągu Nabucco, Gazociągu Transanatolijskiego i stanie się bezpośrednim rywalem dla rozbudowanego Gazociągu Arabskiego, który ma przebiegać przez terytorium tureckie. W takim przypadku Turcja musiałaby pogrzebać swoje nadzieje na awans do roli mostu energetycznego łączącego Wschód z Zachodem;

• arabskich monarchów znad Zatoki Perskiej – jeśli przyjrzeć się projektowi z punktu widzenia konfesji, to rzuca się w oczy jego szyicki charakter. Nie biorą w nim udziału państwa sunnickie, pretendujące do roli regionalnego lidera i rywalizujące z szyickim Iranem, w tym Tadżykistan. Z drugiej strony, projekt uderza w biznes węglowodorowy państw Zatoki Perskiej, które przetransportowują ropę i gaz w tankowcach wokoło Półwyspu Arabskiego i przez kanał Sueski do Europy.

• Stanów Zjednoczonych – w przypadku powodzenia projektu Gazociągu Islamskiego, bliskowschodni wyłącznik paliwa przeznaczonego dla Europy przeszedłby w ręce Iranu, który utrzymuje dobre relacje z Rosją i Chinami. Drugi wyłącznik znajduje się w rękach Rosji.

• Rosji – w interesie Kremla jest nie dopuścić ani do budowy Gazociągu Islamskiego, ani do rozbudowy Gazociągu Arabskiego, bowiem oba projekty stanowią zagrożenie dla gazowego biznesu Rosji, tj. oznaczają utratę rynku.

Na zakończenie dodajmy, że w odróżnieniu od czasów, kiedy panował bipolarny system bezpieczeństwa, w ramach którego rywalizowały ze sobą dwa mocarstwa, dzisiaj na bliskowschodniej szachownicy istnieje wielu graczy, zabiegających o własne interesy, co komplikuje i tak niełatwą sytuację w regionie. Najbardziej ohydne w tej krwawej grze jest to, że jej ofiarami padają prości muzułmanie, i że zadawane są ogromne straty religii islamskiej. Niestety dzisiejsze media, zarówno rosyjskie jak i państw członkowskich WNP, nie podnoszą kwestii otwartości granic między Syrią a Turcją. Przecież rosyjscy obywatele dostają się do tego regionu właśnie przez Turcję. Odnośnie do dalszego rozwoju konfliktu na Bliskim Wschodzie warto odnotować, że nosi on długoterminowy charakter. Po zdjęciu sankcji z Iranu konflikt przybierze na sile, bowiem Iran będzie wykazywał samozaparcie w dążeniu do zaopatrywania Europy w gaz. Dowodem na to jest kontrakt na budowę gazociągu z Iranu do Iraku zawarty 13 lipca br., opiewający na 2,3 mld USD. Iran widzi w nim perspektywiczny korytarz dla transportu irańskiego gazu do Iraku, Syrii i dalej do Europy [1]. Cztery dni po podpisaniu tego porozumienia, 17 lipca Rosja oświadczyła, że jest gotowa dostarczać Syrii nawet 200 tys. ton gazu rocznie przez terytorium Krymu [2]. Daje tym samym sygnał Syrii, że nie akceptuje jej uczestnictwa w projekcie gazociągu Islamskiego. Walka o Syrię będzie więc kontynuowana.

Źródło tekstu: http://geopolitika.ru/article/energeticheskiy-aspekt-blizhnevostochnogo-konflikta#.VcifrbX3SHk
Fot. www.iran-daily.com
Przekład: Justyna Jarmułowicz

Źródła:
1. Układ sił na światowym rynku ropy. http://www.mirnefti.ru/index.php?id=3
2. Forum ekonomiczne. http://www.forum-ekonomiczne.pl/
3. Gazociąg Panarabski (arabski). Informacje. http://ria.ru/spravka/20110704/397252362.html#ixzz3fNRixH3V
4. The Geopolitics of Gas and the Syrian Crisis: Syrian “Opposition” Armed to Thwart Construction of Iran-Iraq-Syria Gas Pipeline. http://www.globalresearch.ca/the-geopolitics-of-gas-and-the-syrian-crisis-syrian-opposition-armed-to-thwart-construction-of-iran-iraq-syria-gas-pipeline/5337452
----------------------------------------
[1] Kontrakt na budowę gazociągu z Islamskiej Republiki Iranu do Iraku podpisany. http://ru.euronews.com/newswires/3036454-newswire/
[2] Federacja Rosyjska ocenia transport gazu do Syrii przez terytorium Krymu. http://www.vestifinance.ru/articles/60205

Czytany 5308 razy