sobota, 07 listopad 2015 07:28

Marco Siddi: Geopolityka gazociągów – projekty Gazpromu

Oceń ten artykuł
(2 głosów)

Marco Siddi

Nord Stream 2 oraz Turkish Stream to gazociągi, których budowa została zainicjowana przez Władimira Putina, by ograniczyć wpływy Ukrainy w kwestii przesyłu rosyjskiego gazu do Unii Europejskiej.

Projekt Nord Stream 2 zakłada rozbudowę istniejącego już Gazociągu Północnego, która ma zwiększyć jego przepustowość z 55 do 110 mld m3 rocznie. Natomiast Turkish Stream będzie transportował do 63 mld m3 surowca rocznie z rosyjskiego wybrzeża Morza Czarnego do zachodniej Turcji, gdzie ma on się łączyć z infrastrukturą europejską.

Poprzez budowę dwóch gazociągów Rosja zamierza zapewnić sobie możliwość rezygnacji z tranzytu gazu przez terytorium ukraińskie najpóźniej do 2019 r.

Niemniej jednak, projekt Nord Stream 2 musi zostać wcześniej zatwierdzony przez Komisję Europejską, która na chwilę obecną nie wydaje się być skłonna do wspierania nowych projektów infrastrukturalnych, w które zaangażowany jest Gazprom. Bruksela nie patrzy przychylnie również na Turkish Stream, ponieważ kraje europejskie byłyby zmuszone zainwestować ogromne sumy w rozbudowę infrastruktury, niezbędnej do połączenia tej instalacji z gazociągami europejskimi.

Ograniczenia związane z trzecim pakietem energetycznym

Poza kwestiami ekonomicznymi, jedną z głównych przeszkód w drodze do realizacji rosyjskich projektów stanowią również przepisy unijne. Zgodnie z normami trzeciego pakietu energetycznego (zbioru dyrektyw i rozporządzeń przyjętych przez UE w 2009 r.), produkcja oraz transport gazu powinny być powierzone odrębnym podmiotom.

W przypadku Nord Stream 2 przepis ten odbiera Gazpromowi, jako producentowi gazu, możliwość kontroli nad sieciami przesyłowymi na terytorium Unii Europejskiej.

Teoretycznie rosyjskie przedsiębiorstwo może zostać zwolnione z przestrzegania norm trzeciego pakietu energetycznego, jak stało się w przypadku pierwszej części Gazociągu Północnego. Biorąc jednak pod uwagę napięcia między Moskwą a Brukselą, obecnie wydaje się mało prawdopodobne, by Komisja Europejska przystała na kolejne ustępstwa wobec Gazpromu.

Z drugiej strony, w kwietniu 2014 r. rosyjski koncern złożył w Światowej Organizacji Handlu skargę przeciwko Unii Europejskiej, utrzymując, że normy trzeciego pakietu energetycznego są dyskryminujące i godzą w interesy firmy.

Domniemany monopol Gazpromu

Dyskusjom na temat trzeciego pakietu energetycznego towarzyszą nie mniej istotne kontrowersje dotyczące domniemanego prowadzenia przez Gazprom polityki monopolistycznej względem Europy Środkowo-Wschodniej.

We wrześniu 2012 r. Komisja Europejska wszczęła postępowanie w sprawie ewentualnego naruszenia przez Gazprom artykułów 101 i 202 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej, które regulują kwestie konkurencji oraz nadużywania dominującej pozycji na rynku europejskim.

W kwietniu bieżącego roku komisarz europejski Margrethe Vestager zadecydowała o podjęciu kolejnych kroków w zakresie postępowania. Ściślej rzecz ujmując, Komisja Europejska oskarżyła Gazprom o stosowanie klauzuli dotyczących miejsca przeznaczenia w umowach sprzedaży gazu, zawieranych z krajami Europy Środkowo-Wschodniej, gdzie Gazprom zajmuje dominującą pozycję.

Klauzule, w których zakazuje się odsprzedaży rosyjskiego gazu, miały umożliwić koncernowi narzucanie różnych cen na poszczególnych rynkach krajowych.

Według Komisji Europejskiej, różnice w cenach nie wynikają ze zróżnicowanych kosztów przesyłu gazu, lecz są efektem stosowania przez Gazprom taktyki „dziel i rządź” (łac. divide et impera) na rynkach europejskich.

Uzależnienie Europy od rosyjskiego gazu

Koncern może osiągnąć porozumienie z Komisją Europejską w najbliższych miesiącach, wprowadzając odpowiednie zmiany lub rezygnując ze spornych praktyk. W ten sposób uda mu się zapobiec skierowaniu sprawy na drogę prawną, które przypuszczalnie mogłoby przynieść negatywny skutek (kary w wysokości nawet kilku miliardów euro). Gazprom dysponuje niezbędnymi środkami, by przystosować swoją strategię handlową do przepisów unijnych, a jednocześnie eksportować gaz na rynek europejski, utrzymując marże na opłacalnym poziomie.

Tymczasem Unia Europejska nie może funkcjonować bez rosyjskiego gazu, przynajmniej przez najbliższe 15–20 lat. Aby spełnić wymogi redukcji emisji dwutlenku węgla, UE potrzebuje taniego gazu jako alternatywy dla paliw kopalnych, które powodują większe zanieczyszczenia (w tym przede wszystkim węgla i ropy naftowej).

Kraje europejskie powinny zatem zainwestować dostępne środki w sektor energii odnawialnej, którego rozbudowa pozwoli na zrównoważony rozwój i uniezależnienie się od importu paliw kopalnych spoza UE.

Źródło: http://www.affarinternazionali.it/articolo.asp?ID=3210
Przekład: Martyna Pałys
Fot.: breakingenergy.com

Czytany 4592 razy