czwartek, 15 marzec 2012 09:47

Mahdi Darius Nazemroaya: Syria 2011-2012 - rewanż Izraela za wojnę z Libanem z 2006 r.

Oceń ten artykuł
(1 głos)

syria_protest_liban  Mahdi Darius Nazemroaya

Zmianę reżimu w Syrii wróżono od co najmniej 2002 r., kiedy administracja amerykańskiego prezydenta Georga W. Busha zaliczyła ją do „Osi Zła”. W tym kontekście, obalenie rządu w Damaszku było głównym celem feralnych bombardowań Libanu w 2006 r. To, czego wtedy nie udało się dokonać Izraelowi, próbuje się osiągnąć obecnie, przez zastępczą wojnę o niskiej intensywności w samej Syrii.

Syria pozostawała w orbicie zainteresowań Pentagonu od lat, głównie z powodu swego geostrategicznego położenia na Bliskim Wschodzie. Osaczanie Syryjskiej Republiki Arabskiej rozpoczęło się od wcześniejszych oskarżeń, dotyczących jej rzekomych dążeń do pozyskania broni masowego rażenia (BMR). Od 2003 do 2004 r. George W. Bush Jr. rozważał nawet wykorzystanie tej sprawy jako pretekstu do najazdu na Syrię po upadku Bagdadu – Fazy III „Globalnej Wojny z Terrorem”. Doprowadziło to później do oskarżeń o „wtrącanie się Syrii” w sprawy Iraku oraz o rzekomy udział Damaszku w zamachu na premiera Libanu Rafiqa Haririego w 2005 r.

W 2007 r. zaczęto oskarżać Syrię o poparcie dla Fatah Al-Islam (islamistycznej grupy sunnickiej, co wydaje się totalnym absurdem w kontekście obecnej rebelii – przyp. red.) w pobliżu libańskiego Trypolisu. Pentagon współuczestniczył również w izraelskiej Operacji Orchard (atak powietrzny na syryjski reaktor jądrowy z 6 września 2007 r. – przyp. red.), twierdząc, że rząd w Damaszku, przy poparciu Teheranu i Phenianu, przeprowadza tajny program budowy broni jądrowej. Program ten był rzekomo częścią planu syryjsko-irańsko-północnokoreańskiej osi rozpowszechniania broni nuklearnej. Obecnie, tj. w latach 2011-2012 rozgrywana jest humanitarna karta „Odpowiedzialności za Ochronę” (R2P).

Droga do Damaszku wiedzie przez Bejrut. Na waszyngtońskiej mapie drogowej Liban zawsze figurował jako dająca wiele możliwości platforma działań przeciwko Syrii. Faktycznie, Waszyngton i jego sojusznicy żądali rozmieszczenia w 2006 r. oddziałów Tymczasowych Sił Zbrojnych Organizacji Narodów Zjednoczonych w Libanie (UNIFIL), na granicy libańsko-syryjskiej, , złożonych głównie z żołnierzy NATO. Przeczuwając zagrożenie, Damaszek ostrzegł, że zamknie granice z Libanem. Wówczas pomysł ten zarzucono. Syria była głównym celem ataku Izraela na Liban w 2006 r. Chodziło o zmianę reżimu w Damaszku. Przegrana Tel Awiwu w 2006 r., spowodowana oporem Hezbollahu i jego sojuszników, uchroniła Syrię przed atakiem i prawdopodobnie zapobiegła większej wojnie w regionie, z udziałem Iranu i NATO.

Po wydarzeniach z 2006 r. Waszyngton przejął inicjatywę dyplomatyczną w negocjacjach z Damaszkiem. Trwały one do 2011 r. i były zorientowane na odciągnięcie Syrii od Iranu i Bloku Oporu, czy inaczej „Osi Oporu” (ang. „Axis of resistance”). Tom Lantos, Przewodniczący Komisji Spraw Zagranicznych Izby Reprezentantów USA, odwiedził Damaszek i wezwał syryjski rząd do „wstąpienia w szeregi”, razem z Arabią Saudyjską i USA przeciwko Iranowi. Lantos groził wtedy prezydentowi Asadowi, dając mu do zrozumienia, że za kilka lat zmieni się geopolityczna rzeczywistość: „To sunnici a nie Iran pod rządami Mahmuda Ahmadineżada będą rządzić regionem, a Damaszek powinien wiedzieć, po której stać stronie.”.

Rok 2007 wyznaczono na rewanż Izraela na Libanie. Planu tego jednak nie wprowadzono w życie. Znaczący jest fakt, że mówiono również o wojnie z Syrią. Waszyngton i Tel Awiw zdały sobie sprawę, że po roku 2006 nie mogą wszcząć oddzielnej wojny przeciwko Syrii i Iranowi. Damaszek i Teheran nie walczyłyby w pojedynkę, w izolacji. Atak na Syrię byłby tożsamy z atakiem na Iran i vice-versa.

Po prześledzeniu dat wszystkich ważnych wydarzeń, okazuje się, że Waszyngton zaplanował wojnę z Iranem na koniec 2007 lub 2008 r. Wynika to jasno z wypowiedzi obu stron z 2007 r., dotyczących przygotowań do wojny. To również z grubsza pasuje do programu ćwiczeń wojskowych USA, oficjalnych oświadczeń, pogłosek o wojnie oraz oświadczenia generała Wesley Clarka z 2001 r., o historycznym znaczeniu (po inwazji na Afganistan ). Syria jest również na liście krajów przewidzianych do interwencji militarnej USA – tak wynika z pięcioletniej wojskowej mapy drogowej. Jednak niepowodzenie Izraela w Libanie pokrzyżowało militarne plany Pentagonu.

W 2007r., kiedy wszystkie strony mówiły o konflikcie w regionie, Waszyngton i jego sojusznicy rozpoczęli swoją wojnę. W tym właśnie okresie rozpoczęła się destabilizacja i wojna cieni przeciwko Libanowi, Syrii i Iranowi. Prezydent Bush autoryzował jej początek, która jest mieszaniną „kolorowych rewolucji” i tajnych działań służb specjalnych.

W Libanie, w Prowincji Północnej (Shamal), pojawili się członkowie Fatah Al-Islam, sprowadzeni tam przez USA, Arabię Saudyjską, Jordan, Egipt oraz Sojusz 14. Marca, kierowany przez Haririego w celu walki z Hezbollahem i jego sojusznikami w Libanie. Jednocześnie zaczęła się intensywna wojna szpiegowska przeciwko Hezbollahowi. W Iranie natomiast organizacja terrorystyczna (założona w 2003 r.) znana pod nazwą Dżundullah nasiliła swoje ataki w prowincjach Sistan i Beludżystan, wykorzystując Afganistan i Pakistan do prowadzenia ostrzału rakietowego. Wysiłki zmierzające do ustanowienia Trybunału Specjalnego dla Libanu (ang. Special Tribunal for Lebanon – przyp. red ) stały się bardziej intensywne i stanowiły istotne tło wewnętrznych walk w Libanie między obozami Hezbollahu i Haririego.

Po nieudanej próbie wywołania wojny w 2007 i 2008 r. Tel Awiw wznowił rozmowy z Damaszkiem. W ramach pogłębiania więzów między Syrią i Turcją Ankara pośrednio ułatwiała rozmowy między Damaszkiem a Tel Awiwem. Jednak syryjska polityka zagraniczna i jej członkostwo w „Osi Oporu” zawsze będzie przeszkodą w rozmowach między Izraelczykami a Syryjczykami.

Wydarzenia z 2008 r. w Libanie raz jeszcze przeszkodziły Waszyngtonowi w realizacji jego programu. Rząd Siniory tworzący parasol ochronny nad obozem Haririego, w koordynacji z interesami Waszyngtonu i Tel Awiwu, intensywnie i systematycznie pracował nad osłabieniem Hezbollahu. Hariri i jego sojusznicy już wcześniej wyrazili ciche poparcie dla Izraela podczas bombardowania przez kraj ten Libanu w 2006 r., mając nadzieję na wyeliminowanie, dzięki tej wojnie, Hezbollahu. Wysiłki obozu Haririego, zmierzające do zablokowania zainstalowanej przez Iran siatki komunikacyjnej Hezbollahu, osłabiłyby tę organizację pod względem logistycznym i taktycznym. W końcu wzrost napięć wewnątrz Libanu na tym tle doprowadził do wybuchu walk w maju 2008 r.

Walki wewnętrzne w Libanie w 2008 r. doprowadziły do taktycznego zwycięstwa Hezbollahu i politycznego zwycięstwa jego i jego sojuszników z Porozumienia z Doha (w katarskiej stolicy prowadzono negocjacje mające położyć kres konfliktowi wewnątrzlibańskiemu z 2008 r. – przy. red.) Hezbollah chciał pokonać prywatną armię, którą zbudował obóz Haririego, utrzymać sieć komunikacyjną oraz uzyskać prawo weta w nowym libańskim rządzie zjednoczenia narodowego. Gdy zarówno Hezbollah jak i obóz Haririego starały się zminimalizować znaczenie walk między sobą w 2008 r., stawka była znacznie większa. Zaciekła, potajemna walka z udziałem agentów wywiadu z Jordanu, krajów NATO oraz krajów Rady Współpracy Zatoki Perskiej (GCC) toczyła się i w Bejrucie i o Bejrut poza nim. Hezbollah mógł skutecznie odeprzeć te siły. W tym kontekście urzędnicy USA i Izraela komentowali niewyraźnie wydarzenia w Libanie jako główną przeszkodę „rujnującą lata pracy w Libanie”.

Wykorzystanie libańskich elementów antysyryjskich jako broni politycznej w celu obniżenia znaczenia geopolitycznego („roll back”) Syrii, jak to proponował Richard Perle i inni neokonserwatyści w raporcie dotyczącym polityki wobec Izraela, dosłownie zostało sparaliżowane.

Walid Dżumblatt i jego Socjalistyczna Partia Postępu (Progressive Socialist Movement) opuściła Sojusz 14.Marca; Hariri był zmuszony do wycofania oskarżeń wobec Syryjczyków o zamordowanie jego ojca w 2005 r. Libański premier poszedł dalej: powiedział w wywiadzie dla saudyjskiej Asharg Al-Awsat, tubie swoich saudyjskich protektorów, że jego żądania wobec Damaszku miały motywację polityczną. Stwierdził: „To było polityczne oskarżenie, a (teraz) dobiegło końca.”.

Wycofanie się USA z Iraku sprawiło, że usunięcie Syrii z orbity wpływów Iranu zyskało dla USA i Tel Awiwu decydujące znaczenie. W 2011 r. zdecydowanie odrzucono możliwość działań dyplomatycznych na rzecz całkowitej „zmiany reżimu”. Przygotowania podstaw do takiej „zmiany” rozpoczęto prawdopodobnie już w 2010 r., po spotkaniu na szczycie w Damaszku, między Mahmudem Ahmadineżadem, Basharem Al-Asadem oraz Hassanem Nasrallahem. Wówczas Waszyngton zrozumiał, że jego dyplomatyczne wysiłki, by odciągnąć Syrię od Iranu, spełzły na niczym.

Pomimo ograniczenia możliwości wykorzystania politycznych podziałów w Libanie, przeciwko Syrii po zwycięstwie Hezbollahu w 2008 r., wyborach parlamentarnych w Libanie w 2009 r. i usunięcia Haririego ze stanowiska premiera w 2011 r. idea wykorzystania podziałów Libanu, jako bazy, z której można prowadzić destabilizację Syrii nie została przez Waszyngton i jego sojuszników porzucona. Jednostki Sił Bezpieczeństwa Wewnętrznego (Internal Security Forces, ISF) Libanu, które nieformalnie były pod kontrolą obozu Haririego, prawie na pewno przygotowywały się do ustanowienia w Libanie obszarów do dyspozycji tzw. Wolnej Armii Syryjskie (FSA) i innych sił od końca 2010 do połowy 2011 r.

Wzrastają diabelskie naciski medialne, odmalowujące wydarzenia w Syrii w barwach konfliktu o podłożu religijnym, między sunnitami i szyitami. Sojusz Syrii i Iranu jest kwestionowany, gdyż Iran jest krajem niearabskim, zamieszkanym w większości przez szyitów, natomiast Syria to państwo arabskie z ludnością sunnicką. To tylko czysta propaganda. Posługując się taką logiką, ci którzy w tak szatański sposób obrazują sytuację w Syrii, nigdy nie byliby w stanie uzasadnić sojuszów Saudyjczyków, Katarczyków, Jordańczyków i mieszkańców krajów GCC z Turkami, NATO czy USA. To są kraje niearabskie i, oprócz Turcji, w przeważającej mierze niemuzułmańskie, a tym bardziej sunnickie. A jednak ten nieszczery dyskurs nigdy nie jest stosowany, gdy mówi się o polityce zagranicznej wyżej wymienionych państw.

Mówiąc w kategoriach geopolityki, poparcie NATO i krajów GCC dla powstania zbrojnego i konfliktów wewnętrznych w Arabskiej Republice Syrii zmierza do tego, czego nie udało się dokonać podczas wojny Izraela z Libanem w 2006 r,. czyli do kapitulacji Damaszku. Zbrojne grupy są popierane i zaopatrywane przez granicę Syrii z Libanem, Jordanem, Turcją i Irakiem. Wśród cudzoziemskich bojowników są członkowie Fatah Al-Islam z Libanu i Grup Przebudzonych, które początkowo były finansowane przez USA, gdy zostały utworzone w 2005 r. Obecnie siły te wkraczają do Syrii z Al-Anbar w Iraku.

Autor jest socjologiem i badaczem mieszkającym w Kanadzie (Centrum Badań nad Globalizacją (CRG), specjalizuje się w tematyce geopolitycznej i strategicznej.
Tekst został pozyskany w ramach w ramach programu analitycznego Syria 2012.
Tłumaczenie: Maria Walczak

Czytany 8216 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04