piątek, 11 styczeń 2013 08:26

Błażej Sajduk: Robotyczna rewolucja

Oceń ten artykuł
(1 głos)

robot

  dr Błażej Sajduk

O stopniu robotyzacji świata może świadczyć nasycenie społeczeństwa maszynami. Międzynarodowa Federacja Robotyki, mierząca stopień robotyzacji, podaje, iż najbardziej zrobotyzowanymi gospodarkami świata są Republika Południowej Korei i Japonia, ze współczynnikiem około 300 maszyn przypadających na 10 000 robotników, oraz Niemcy, z analogicznym współczynnikiem na poziomie około 260.

W ostatnich latach staliśmy się świadkami szybko nabierającej tempa zmiany w dziedzinie technologii robotycznej. Maszyny, które większości ludzi kojarzyły się z twórczością science fiction, zaczynają coraz częściej gościć nie tylko na ekranach kin czy magazynów poświęconych fantastyce naukowej, ale stają się przedmiotem informacji docierających z jak najbardziej rzeczywistego świata. Wielu analityków uważa, że po rewolucji związanej z upowszechnieniem się komputerów osobistych i narodzinami Internetu następną wielką rewolucją będzie masowe wykorzystanie w życiu codziennym robotów.

Ponieważ proces robotyzacji zachodzi najszybciej w Armii Stanów Zjednoczonych, dlatego stanowi ona najlepsze pole obserwacji skutków, jakie może przynieść robotyzacja sił zbrojnych, a także innych dziedzin życia. Wiele wskazuje na to, że liczba robotów stosowanych do prowadzenia działań wojennych będzie rosła. Sprzyjają temu trendy demograficzne – starzenie się rozwiniętych społeczeństw krajów zachodnich oraz gwałtowna urbanizacja państw rozwijających się. Robotyzacja będzie zjawiskiem obserwowanym również w polskim przemyśle i w polskich siłach zbrojnych. Nabycie maszyn bezpilotowych znalazło się wysoko na liście priorytetów ogłoszonej w styczniu 2012 roku przez ministra obrony narodowej. Ponadto w mediach pojawiły się informacje o planowanych przez polskie siły zbrojne zakupach powietrznych i nawodnych bezzałogowców (w sumie 82 sztuki różnej wielkości maszyn lotniczych oraz kilkanaście łodzi patrolowych)[1].

Od kilku lat do opinii publicznej dociera coraz więcej informacji na temat robotów wykorzystywanych w działaniach wojennych w Iraku, Afganistanie, Somalii, Jemenie i Libii. Wszystko wskazuje na to, że bezzałogowe maszyny staną się coraz częstszymi aktorami w teatrze działań wojennych. Obecnie, podobnie jak miało to miejsce w przypadku Internetu, to armia jest główną siłą kształtującą dynamikę rozwoju technologii robotycznej. W związku z tą zachodzącą w niezwykłym tempie zmianą rodzą się pytania nie tylko o strategię i taktykę wykorzystywania zdalnie sterowanych maszyn w działaniach bojowych, ale coraz bardziej palące stają się rozstrzygnięcia etyczne. Wynika to z faktu, iż rewolucja, którą niesie ze sobą robotyka, tym różni się od wszystkich wcześniejszych rewolucji w dziedzinie wojskowości, że w jej wyniku może zostać złamany monopol człowieka na pozbawianie życia innych ludzi.

Tempo zmian jest ogromne, nie nadążają za nim regulacje prawne. Szybkość, z jaką siły zbrojne USA pozyskują nowe bezzałogowe maszyny, wpływa również na dynamikę rozwoju całego sektora gospodarki odpowiedzialnego za dostarczanie tego rodzaju sprzętu. W niespełna dziesięć lat, dzięki kontraktom płynącym z amerykańskiego rządu powstała nowa gałąź gospodarki.

Trendy sprzyjające wykorzystywaniu bezzałogowców

Szybki rozwój maszyn bezzałogowych był spowodowany bezpośrednio dwoma czynnikami. Na upowszechnianie się robotów[2] w siłach zbrojnych wpływ miało rozpoczęcie przez USA tzw. wojny z globalnym terroryzmem. Asymetryczny charakter tej konfrontacji stworzył wymarzony kontekst, w którym bezzałogowce wydawały się być idealnym panaceum na nieuchwytnego przeciwnika. Szybko przekonano się o zaletach stosowania maszyn pozbawionych pilotów. Drugim, pośrednim procesem, był niezwykle szybki rozwój technologii teleinformacyjnych, w tym upowszechnienie się smartfonów, dzięki czemu redukcji uległych koszty wytwarzania podzespołów, z których znaczna cześć jest wykorzystywana do produkcji bezzałogowców.

Czynnikiem wpływającym w sposób pośredni na zmiany są również procesy demograficzne. Z jednej strony rodzą one świadomość, że wraz z upływem lat w tzw. społeczeństwach rozwiniętych średnia wieku wzrośnie. Z drugiej, że w rozwijających się najbiedniejszych krajach sytuacja będzie wyglądać diametralnie różnie – ich społeczeństwa, odmiennie od zachodnich, pozostaną młode, do tego stłoczone w coraz liczniejszych megamiastach (najgorszym z możliwych środowisku do prowadzenia operacji wojskowych).

Niemal od samego początku roboty miały być przeznaczane do wykonywania tzw. prac brudnych, niebezpiecznych i nudnych. Miały zastępować ludzi w otoczeniu, które było szkodliwe dla zdrowia i życia lub którego monotonia narażała na szwank efektywność danego procesu. Innymi słowy, kraje rozwinięte, w tym USA, widzą szansę na reindustrializację własnej gospodarki poprzez powrót przemysłu zza Oceanu Spokojnego. Mają to umożliwić roboty – pracownicy zdolni z jednakową precyzją wykonywać bez wytchnienia skomplikowane zadania po kosztach jeszcze niższych od tych, które oferują np. chińscy pracownicy. Wojskowi i politycy w technologii bezzałogowej widzą natomiast możliwość utrzymania globalnego prymatu, bez konieczności narażania zdrowia i życia własnych żołnierzy.

Wymiar ilościowy wykorzystywania uzbrojonych bezzałogowców

O stopniu robotyzacji może świadczyć nasycenie tymi maszynami społeczeństwa. Międzynarodowa Federacja Robotyki, mierząca stopień robotyzacji, podaje, iż najbardziej zrobotyzowanymi gospodarkami świata są Republika Południowej Korei i Japonia, ze współczynnikiem około 300 maszyn przypadających na 10 000 robotników, oraz Niemcy, z analogicznym współczynnikiem na poziomie około 260. Wśród najbardziej zrobotyzowanych gospodarek są również Włochy (ok. 160), Szwecja (ok. 160), Dania (ok. 145), USA (ok. 140), Hiszpania (ok. 135), Finlandia (ok. 135). Średnia światowa wynosi 55. Dla porównania dla Polski współczynnik ten wynosi 14. Warto dodać, iż rok 2011 był najlepszym rokiem w historii branży, wzrost liczby kupowanych robotów na świecie wyniósł 38%[3]. Znakomita większość tych maszyn jest wykorzystywana w przemyśle motoryzacyjnym. Niski poziom nasycenia polskiej gospodarki robotami, na tle liderów w tej dziedzinie, świadczy o jej zacofaniu, ale również sygnalizuje perspektywiczny rynek[4].

Na potrzeby poniższej analizy skupiono się na ukazaniu skali zmian, jakie zaszły w amerykańskim wojsku. Dynamikę wzrostu najłatwiej zilustrować liczbą naziemnych i powietrznych maszyn bezzałogowych. Jest to istotny wskaźnik, ponieważ obecnie to właśnie te typy maszyn mają największy wpływ na charakter prowadzonych działań wojennych. W trakcie operacji w Iraku w 2003 roku siły amerykańskie nie dysponowały jakimikolwiek robotami naziemnymi, niemniej w roku 2004 było ich 150, w 2005 już 2 400, a do końca 2008 roku ich liczba osiągnęła 12 000[5]. O skali zmian, jakie dokonały się w ciągu ostatnich kilku lat, może świadczyć fakt, iż w 2002 roku flota bezzałogowców liczyła 167 maszyn[6], przy czym w 2005 roku samoloty załogowe stanowiły 95% wszystkich maszyn Departamentu Obrony, podczas gdy w 2010 roku wartość ta spadła do 59% (10 767 samolotów załogowych do 7 495 samolotów bezzałogowych)[7]. W roku 2001 Amerykanie wydawali na program rozwoju samolotów bezzałogowych około 667 mln dolarów, w 2012 roku było to już 3,9 miliarda dolarów[8]. Część tej kwoty przyczyni się do zmodernizowania obecnego arsenału i powiększenia arsenału średniej wielkości i dużych samolotów bezzałogowych. Wszystko po to, by z 340 maszyn posiadanych w 2012 roku, ich liczba wzrosła do ok. 650 w 2021 roku[9].

Powyższe dane przełożyły się również na inne ważne wskaźniki. Konsekwencją większej liczby maszyn w powietrzu był wzrost aktywności zespołów przeprowadzających tzw. patrole pola walki powietrznej przy pomocy średniej wielkości i dużych samolotów bezzałogowych – w 2004 roku takich zespołów było tylko 4, w roku 2011 powstało ich już 53, a obecnie planowane jest zwiększenie tej liczby do 69 w roku 2013 (co oznacza ich wzrost o 1200%)[10]. Nie dziwi więc fakt, iż na początku 2011 roku siły powietrzne USA szkoliły więcej pilotów samolotów bezzałogowych niż pilotów jakiegokolwiek innego systemu uzbrojenia[11]. Nowo trenowani piloci i ich nowe maszyny przyczyniły się do równie dużego skoku liczby odbytych godzin lotu. W 2009 roku było to blisko 500 000 godzin, natomiast już do listopada 2010 roku osiągnięto poziom 1 000 000 godzin[12]. Od 1995 roku samoloty bezzałogowe są zintegrowane z Globalnym systemem pozycjonowania (GPS). Konsekwencją opisanych powyżej tendencji jest olbrzymi wzrost zapotrzebowania na przepustowość łączy satelitarnych służących m.in. do komunikowania się bezzałogowców z bazą oddaloną o tysiące kilometrów. Dobrze ilustruje ten problem zestawienie specyfikacji zwiadowczej maszyny RQ-4 Global Hawk, która wymaga 500 razy większej przepustowości łączy od tej, którą w 1991 roku dysponowała cała armia USA prowadząca działania wojenne w Iraku[13].

Taktyka wykorzystywania uzbrojonych bezzałogowców

Bezzałogowce doskonale wpisały się w wymagania pola walki XXI wieku. Strategia walki z terrorystami prowadzonej przez USA w pierwszej fazie zakładała likwidację ich bazi zaplecza, czego przykładami są wojna w Afganistanie i w Iraku. W trakcie działań wojennych szybko okazało się, że likwidacja materialnej bazy organizacji terrorystycznych nie zapewnia pełnego sukcesu. Dlatego niedawno zmodyfikowana taktyka walki z terrorystami i powstańcami zakłada rozpracowywanie sieci powiązań i likwidację pojedynczych ludzi. Do tego zadania najlepiej nadają się uzbrojone latające aparaty bezzałogowe. Wiele kontrowersji budzi jednak pojawienie się nowej kategorii ataków. Do akcji zbrojnej wymierzonej w konkretne osoby dodano niedawno ataki na niezidentyfikowane osoby przeprowadzające niebezpieczne działania. Krytycy postępowania CIA obwiniają ataki tego ostatniego typu o największą liczbę cywilnych ofiar[14]. Jej ustalenie jest jednak bardzo trudne z powodu braku oficjalnie potwierdzanych informacji. Zadania bojowe prowadzone są przez kilka instytucji – Departament Obrony Stanów Zjednoczonych, Połączone Dowództwo Operacji Specjalnych (które działają w Afganistanie, Iraku i Libii) oraz Centralną Agencję Wywiadowczą (prowadzącą tajne działania w Pakistanie, Somalii i Jemenie). Statystyki ataków z użyciem bezzałogowców prowadzone przez organizacje pozarządowe wskazują, że od 2004 do listopada 2012 roku na terytorium Pakistanu dokonano 351 ataków, w których zginęło od 2 586 do 3 379 osób, z czego cywile stanowili od 472 do 885 ofiar[15]. Inne źródła wyliczają 337 ataków i od 1 932 do 3 176 zabitych, z czego cywile stanowili od 445 do 581 osób[16]. Często podnoszonym argumentem jest fakt, iż w atakach przeprowadzanych przez samoloty bezzałogowe odsetek przypadkowych ofiar cywilnych jest dużo niższy niż w trakcie konwencjonalnych konfliktów[17].

Taki sposób prowadzenia działań wojennych, w szczególności na obszarze północnego Pakistanu (tzw. Terytoria Plemienne Administrowane Federalnie), spotkał się ze zdecydowaną krytyką obrońców praw człowieka i części sfer wojskowych. Wskazuje się, że po wyeliminowaniu najwyższych szczebli organizacji terrorystycznych ataki bezzałogowców wymierzone są w powstańców i terrorystów średniego, a nawet niższego szczebla. Innymi słowy, ze specjalistycznego środka zwalczania ugrupowań terrorystycznych roboty stają się bronią wykorzystywaną do zadań, jakie stawia się siłom naziemnym.

Do powyższej listy warto jeszcze dodać problematyczność amerykańskiego zaangażowania w politykę obronną innych państw. Samoloty bezzałogowe pierwotnie miały służyć do walki z bezpośrednim zagrożeniem terrorystycznym bezpieczeństwa USA. W tym kontekście rodzą się pytania o pomoc, jaką amerykańskie bezzałogowce dostarczają swoim sojusznikom w likwidowaniu celów, które ci uznają za zagrożenie terrorystyczne (np. prośby władz w Islamabadzie o wsparcie w walce z Talibami albo prośby Sany o pomoc w walce z członkami Al-Kaidy). Krytycy mówią, iż w ten sposób amerykańskie maszyny stają się siłami powietrznymi innych państw.

Biorąc pod uwagę powyższe kwestie, rodzi się pytanie, jak już niebawem może wyglądać świat, w którym inne państwa, również te niedemokratyczne, zaczną stosować własne roboty do zabijania na całym świecie ludzi uznawanych przez nich za terrorystów. Dobrą ilustrację tego problemu stanowi rosyjski rodzący się program pozyskiwania technologii budowy bezzałogowców. Kilkanaście sztuk małej i średniej wielkości zwiadowczych samolotów bezzałogowych ma Rosjanom dostarczyć Israel Aerospace Industry, co więcej – u naszego wschodniego sąsiada ma powstać fabryka tego rodzaju maszyn. Jak społeczność międzynarodowa zareaguje na działania wojenne chińskich bezzałogowców wymierzone w ujgurskich separatystów na terenie Kazachstanu?

Etyczne aspekty wykorzystywania uzbrojonych bezzałogowców

Kwestie związane z etycznym wymiarem wykorzystania maszyn stanowią najważniejszą część debaty dotyczącej tego typu uzbrojenia. Wiele wskazuje na to, że monopol człowieka na prowadzenie działań wojskowych może w przeciągu najbliższych kilkudziesięciu lat zostać przełamany. Kluczem do tej rewolucyjnej zmiany będzie ewentualne oddanie maszynom możliwości autonomicznego podejmowania decyzji[18]. To, że się tak stanie, nawet wbrew licznym inicjatywom obywatelskim (np. raportowi Human Rights Watch[19]), nie jest nieprawdopodobne. Przemawia za tym nie tylko ekonomizacja prowadzenia działań wojennych, ochrona życia własnych żołnierzy czy fakt, że autonomia przyczyni się do wzrostu bezpieczeństwa samej maszyny na polu walki, która nie musząc komunikować się z bazą, będzie w mniejszym stopniu narażona na wykrycie. Taki scenariusz potwierdza również np. lista priorytetów badawczych, jaką w 2011 roku zdefiniował amerykański Departament Obrony dla systemów bezzałogowych. Zwiększenie stopnia autonomii stanowi drugie, z siedmiu najważniejszych wyzwań dla tej technologii[20]. Co więcej, eksperci wojskowi wskazują, że w przyszłości działania bojowe będą podejmowane przez duże grupy bezzałogowych maszyn, roje robotów będą wymagały wysokiego stopnia autonomii, by móc sprawnie operować. Samodzielność w podejmowaniu decyzji jest też elementem zasadniczym dla planowanej w przyszłości współpracy ludzi z robotami na polu walki.

Cedowanie na maszyny licznych zadań (ich automatyzacja) nie jest niczym nowymi spotykamy się z nim zarówno w samolotach pasażerskich, w postaci autopilota, jaki systemach uzbrojenia, które wymagają błyskawicznej reakcji (szczególnie często korzysta się z niego w systemach obrony przeciwartyleryjskiej i przeciwlotniczej, za przykład mogą posłużyć amerykańskie systemy MK 15 Phalax, C-Ram, Patriot oraz izraelski system Iron Dome, niemiecki NBS Mantis). Przykładem sprzętu, który próbuje wdrażać bardziej autonomiczne rozwiązania, jest broń ofensywna, w tym południowokoreański system wartowniczy SGR-1S albo bezzałogowy samolot operujący z pokładu lotniskowca X-47B.

Kwestia przyznawania autonomii maszynom ma jeszcze jeden wymiar, związany z już obserwowanym nadmiernym, jak się wydaje, zaufaniem ludzi do maszyn. W chwili, gdy ludzie mają wybrać pomiędzy własnym zdrowym rozsądkiem a informacjami otrzymywanymi od maszyny, często bezkrytycznie ufają tym ostatnim. Ilustrację tego zjawiska stanowi np. tragedia z 1988 roku, gdy amerykański okręt U.S.S. Vincennes zestrzelił nad Zatoką Perską irański samolot pasażerski z 290 osobami na pokładzie. Kluczowe w całym zajściu okazało się pełne zaufanie operatorów systemu AEGIS do własnego sprzętu i podjęcie błędnej, jak się okazało, decyzji o zestrzeleniu obiektu, który system zidentyfikował jako samolot myśliwski wroga. Decyzję podjął człowiek, jednak bezkrytycznie zaufał informacjom dostarczanym mu przez maszynę.

Choć może się to wydać paradoksem, niektórzy badacze, wśród których najbardziej rozpoznawalnym jest Ronald C. Arkin, argumentują, iż dehumanizacja wojny może się przyczynić do jej humanitaryzacji[21]. Ponieważ oprogramowanie maszyn wyznacza granicę ich działania, w związku z czym każde zachowanie musi znaleźć się w kodzie sterującym maszyną, pojawia się pytanie, czy jeśli w ów kod wpisze się normy humanitarnego postępowania w tracie działań wojennych, to czy poprawie nie ulegnie przestrzeganie prawa wojennego? Choć autonomicznie działające wojskowe roboty to odległa przyszłość, krytycy ich wprowadzenia już teraz podnoszą jako główne kontrargumenty nieprzekładalność binarnego języka programowania na normy etyczne oraz problem przypisania odpowiedzialności za działanie takiej maszyny.

Innym ważnym wymiarem robotyzacji sił zbrojnych jest po pierwsze, kwestia żołnierzy sterujących uzbrojonymi bezzałogowcami oraz po drugie, stan psychiczny ludności zamieszkującej teren permanentnej aktywności bojowej bezpilotowców. Krytycy działań wojennych prowadzonych za pomocą maszyn sugerują, iż u żołnierzy może z czasem wytworzyć się objaw tzw. „mentalności Playstation”[22]. Odległość od teatru działań wojennych połączona z możliwością prowadzenia realnej walki może powodować bagatelizowanie ludzkiego cierpienia. Wskazuje się również, że stosowanie maszyn może obniżyć próg użycia siły i tym samym zwiększy częstotliwość interwencji i konfliktów zbrojnych.

Podnoszone są również argumenty podważające skuteczność tego rodzaju ataków dla całej „wojny z terroryzmem”. Krytycy wskazują, iż w trakcie ataków giną również cywile, a ludność północnego Pakistanu już zaczyna przejawiać liczne objawy chorób psychicznych powiązanych z permanentnym napięciem, wynikających z ciągłej obecności uzbrojonych statków powietrznych[23]. To z kolei przekłada się na spadek zaufania społecznego i rosnący radykalizm i antyamerykanizm w Pakistanie i w efekcie w całym świecie muzułmańskim.

Innym wątkiem podnoszonym przez obrońców praw człowieka jest obawa o prywatność zwykłych obywateli. Po tym jak ulice wielkich miast wypełniły kamery przemysłowe, rodzi się pytanie o sposób wykorzystywania nowej technologii, która daje możliwość prowadzenia obserwacji na niespotykaną do tej pory skalę. W tym przypadku największe ryzyko łączy się z procesem miniaturyzacji robotów.

Prawne aspekty wykorzystywania uzbrojonych bezzałogowców

W kontekście prawa zasadnicze wydają się być dwie kwestie: legalności stosowania uzbrojonych samolotów bezzałogowych oraz wynikająca z konieczności dostosowania prawa lotniczego dla tego rodzaju maszyn.

Aktualnie władze USA uzasadniają prawo do ścigania wskazanych przez siebie terrorystów, powołując się na fakt, iż z chwilą ataku na Word Trade Center znaleźli się w stanie wojny w Al-Kaidą i wszystkimi, którzy wspierają tę organizację. Co więcej, prezydent USA otrzymał również prawo do zbrojnego ścigania osób, które są odpowiedzialne za atak z 2001 roku. Na tej podstawie oraz odwołując się do interpretacji artykułu 51. Karty Narodów Zjednoczonych, prezydent wspierany informacjami od służb wywiadowczych USA zatwierdza listę osób będących celem ataków (w tym tych wykonywanych przez uzbrojone samoloty bezzałogowe). Szczególne kontrowersje wzbudziło zabicie we wrześniu 2011 roku Anwara al-Awlakiego, który znalazł się na liście z powodu czynnego wspierania Al-Kaidy, a atak przeprowadzono na terytorium Jemenu przy użyciu samolotu bezzałogowego. Kontrowersyjność tego ataku wiązała się z faktem, iż ofiara była obywatelem USA, któremu przysługiwało prawo do procesu sądowego. Choć od pierwszego ataku z użyciem samolotu bezzałogowego minęła już dekada, zasady przeprowadzania tego rodzaju operacji nie zostały oficjalnie skodyfikowane[24].

Ze wspomnianym zagadnieniem ewentualnej autonomizacji maszyn wiąże się również kwestia podmiotu odpowiedzialnego za działania podjęte przez maszyny. Kogo można oskarżyć np. o spowodowanie wypadku? Winnymi mogą być dowódca, operator maszyny, programista lub konstruktor. Przypisanie odpowiedzialności za działanie maszyny może stać się bardzo trudne, o ile w ogóle możliwe – przestrzeganie fundamentalnej zasady sprawiedliwości, a za tym i prawa w przypadku robotów może zostać poddane poważnej próbie. Przykładem takiego problemu była śmierć w 2007 roku dziewięciu żołnierzy i ranienie czternastu innych w trakcie testów półautomatycznie sterowanego przeciwlotniczego karabinu maszynowego (Oerlikon GDF-005), który przełączył się w tryb automatyczny i samoczynnie zaczął strzelać do żołnierzy[25].

Niejasny jest również status prawny pilotów i nawigatorów samolotów bezzałogowych, choć noszą oni kombinezony i mundury sił powietrznych USA, a w trakcie wykonywania misji zasiadają w fotelach przypominających te montowane w samolotach. Dobrze ilustruje to przykład hipotetycznego ataku członków Al-Kaidy na powracającego do domu pilota takiej maszyny – czy byłby to akt terroru, zwykłe zabójstwo czy uprawnione działanie wojenne?

Należy zaznaczyć, iż do tej pory powietrzne statki bezzałogowe operowały głównie nad przestrzenią kontrolowaną przez siły zbrojne. Wyzwaniem, przed którym stoją prawodawcy tak za oceanem, jak i w Unii Europejskiej jest zmodyfikowanie prawodawstwa lotniczego tak, by opisać nową sytuację, w której w jednej przestrzeni powietrznej obok zwykłych statków powietrznych będą operować również cywilne maszyny bez pilota[26].

***

Nie ulega wątpliwości, że technologia robotyczna wpłynie na bardzo wiele sfer ludzkiego życia. Czy będzie to wpływ głównie pozytywny, bardzo trudno teraz jednoznacznie osądzić. Wiadomo, że również polskie społeczeństwo, choć zapewne z opóźnieniem, będzie musiało zmierzyć się z wyzwaniami, jakie niesie ze sobą robotyzacja kolejnych sfer życia. Teraz jest czas, aby uważnie obserwować doświadczenia prekursorów w tej dziedzinie, by starać się uniknąć ich ewentualnych błędów. Wszystko po to, by nie spełniło się ludowe porzekadło i tym razem Polak był mądry przed, a nie po szkodzie.

Tekst pochodzi z portalu NowaPolitologia.pl logo-Nowa_politologia

Oryginalnie tekst nosi tytuł „Rewolucja w dziedzinie robotyki. Wybrane aspekty najnowszej rewolucji w dziedzinie obronności

Fot. sxc.hu


* dr Błażej Sajduk- politolog i historyk myśli politycznej, prorektor Wyższej Szkoły Europejskiej im. ks. J. Tischnera w Krakowie, pracownik Zakładu Myśli Politycznej na Wydziale Studiów Międzynarodowych i Politycznych Uniwersytetu Jagiellońskiego. Sekretarz redakcji „Kultury i Polityki” – Zeszytów Naukowych WSE. Opiekun Katedry stosunków międzynarodowych w Klubie Jagiellońskim. Współpracownik Ministerstwa Sprawiedliwości.
Autor monografii „Socjologia tłumu, psychologia narodów i historiozofia w myśli społeczno-politycznej Jana Karola Kochanowskiego (1869–1949)”, Kraków 2011. Współautor (z Włodzimierzem Bernackim)  książki „MonarchiaNarodową. Wybór tekstów Leszka Adolfa Gembarzewskiego”, Kraków 2009. Jest także autorem rozdziałów w książkach oraz kilkudziesięciu artykułów naukowych i popularnonaukowych z zakresu współczesnej politologii oraz polskiej myśli politycznej.

__________________________________________
[1]Obecnie polska armia posiada na stanie jedynie małe samoloty bezzałogowe produkcji polskiej (FlyEye), amerykańskiej (ScanEagle) i izraelskiej (Orbiter, przez chwilę Aerostar). Sytuację tę MON próbuje zmienić już od lutego 2010 roku, gdy nasze siły zbrojne podjęły, jako się później okazało bezskuteczną, próbę nabycia dla żołnierzy stacjonujących w Afganistanie bezzałogowców większych rozmiarów firmy Aeronauticus.
[2]Robot to maszyna, która posiada trzy kluczowe elementy: sensory monitorujące otoczenie, ośrodek obliczeniowy umożliwiający reagowanie na zmiany w środowisku oraz przyrządy umożliwiające oddziaływanie na otoczenie. Roboty można programować tak, by zastępowały ludzi w wykonywaniu różnych zadań. Od robotów odróżnia się manipulatory, które konstruuje się, aby wykonywały ściśle określone zadania.
[3]http://www.worldrobotics.org/uploads/tx_zeifr/Charts_IFR__30_August_2012.pdf (dostęp: 30.11.2012 r.); por. Nauka i technika w Polsce w 2010 r., http://www.stat.gov.pl/cps/rde/xbcr/gus/NTS_nauka_i_technika_2010.pdf(dostęp: 30.11.2012 r.).
[4]Robotyka przemysłowa – rynek o dużej dynamice zmian, http://automatykab2b.pl/raporty/4671-robotyka-przemyslowa---rynek-o-duze... (dostęp: 30.11.2012 r.).
[5]P. W. Singer, Military Robots and the Laws of War, http://www.thenewatlantis.com/publications/military-robots-and-the-laws-of-war(dostęp: 30.11.2012 r.).
[6]J. Gertler, U.S. Unmanned Aerial Systems, „CRS Report for Congress” 2012, s. 2, http://www.fas.org/sgp/crs/natsec/R42136.pdf (dostęp: 30.11.2012 r.).
[7]Planuje się, że w sumie w latach 2011-2020 w armii USA służyć będzie 38 860 średniej wielkości i dużych aparatów bezzałogowych. Tamże, s. 33.
[8]Tamże, s. 2.
[9]Aircraft Procurement Plan Fiscal Years (FY) 2012–2041, s. 4, http://www.airforce-magazine.com/SiteCollectionDocuments/Reports/2011/Ma... (dostęp: 30.11.2012 r.).
[10]Future of Unmanned Aircraft, część 1, http://www.c-spanvideo.org/program/AirPow (dostęp: 30.11.2012 r.).
[11]Remarks by Secretary Gates at the United States Air Force Academy,http://www.defense.gov/transcripts/transcript.aspx?transcriptid=4779 (dostęp: 30.11.2012 r.).
[12]Unmanned System Integrated Roadmap. FY2011–2036, s. 22, http://www.defenseinnovationmarketplace.mil/resources/UnmannedSystemsInt... (dostęp: 30.11.2012 r.).
[13]Satellite Bandwidth,http://www.globalsecurity.org/space/systems/bandwidth.htm(dostęp: 30.11.2012 r.).
[14]Precyzyjne ustalenie liczby ofiar tych ataków utrudnia fakt, iż dysponentami latających uzbrojonych bezzałogówców, oprócz sił zbrojnych USA i CIA, są również siły zbrojne Wielkiej Brytanii, która niebawem będzie dysponować w Afganistanie 10 aparatami średniej wielkości MQ-9 Reaper.
[15]http://www.thebureauinvestigates.com/2012/01/11/obama-2012-strikes/ (dostęp: 1.12.2012 r.).
[16]http://counterterrorism.newamerica.net/drones (dostęp: 1.12.2012 r.).
[17]Zob. http://necrometrics.com/index.htm (dostęp: 1.12.2012 r.).
[18]W przypadku robotów bojowych autonomia oznaczałaby zdolność do wybierania i atakowania celów bez ludzkiego nadzoru. Na marginesie należy zauważyć, że w robotyce rozróżnia się dwa pojęcia: automatyzację oraz autonomię. Automatyzacja oznacza wykonywanie przez maszynę wcześniej zaprogramowanych operacji w określonym środowisku. Autonomia zawiera w sobie definicję automatyzacji, jednak poszerzoną o zdolność maszyny do reagowania na bodźce oraz dostosowywanie do nich swojego działania. Z kolei dla filozofów autonomia może oznaczać świadome działanie, któremu można przypisać odpowiedzialność, mające do tego konsekwencje etyczne.
[19]Losing Humanity. The case against Killer Robots, http://www.hrw.org/reports/2012/11/19/losing-humanity (dostęp: 30.11.2012 r.).
[20]Unmanned System Integrated Roadmap. FY2011–2036, s. 22.
[21]R. C. Arkin, Governing Lethal Behavior in Autonomous Robots, Tylor & Francis Group, b.m.w.2009. Zob. też Autonomous Military Robotics: Risk, Ethics, and Design, http://ethics.calpoly.edu/ONR_report.pdf (dostęp: 30.11.2012 r.); G. E. Marchant [et. al.], International Governance of Autonomous Military Robots, „The Columbia Science and Technology Law Review” Vol. 12, 2011, http://www.stlr.org/html/volume12/marchant.pdf (dostęp: 30.11.2012 r.).
[22]Zob. Ch. Cole, M. Dobbing, A. Hailwood,Convenient Killing. Armed Drones and the ‘Playstation’ mentality, http://www.for.org.uk/files/drones-conv-killing.pdf (dostęp: 30.11.2012 r.).
[23]Zob. raport z wyników badań naukowców z uniwersytetu Stanforda, Living Under Drones. Death, Injury, and Trauma to Civilians From US Drone Practices in Pakistan, http://livingunderdrones.org/wp-content/uploads/2012/10/Stanford-NYU-LIV... (dostęp: 30.11.2012 r.). Por. M. MacDonald, “Living Under Drones” – the anti-drone campaign can do damage too, http://blogs.reuters.com/pakistan/2012/10/03/living-under-drones-the-ant... (dostęp: 30.11.2012 r.).
[24]W trakcie ostatniej kampanii prezydenckiej w USA pojawiła się ze strony administracji prezydenta Baracka Obamy inicjatywa spisania w jednym dokumencie zasad wykonywania tego rodzaju operacji.
[25]http://www.wired.com/dangerroom/2007/10/robot-cannon-ki/ (dostęp: 30.11.2012 r.). Choć nie jest jasne, kto ostatecznie został obarczony winą za to zdarzenie, niektóre źródła podają, że winny jest producent felernego sprzętu, inne, że za tragedię odpowiedzialność ponoszą niedostatecznie przeszkoleni żołnierze.
[26]J. Maj-Marjańska, P. Pietrzak, Prawne aspekty użytkowania bezzałogowych statków powietrznych, „Bezpieczeństwo Narodowe” 2011, nr 18, www.bbn.gov.pl/download.php?s=1&id=7818 (dostęp: 1.12.2012 r.).

Czytany 8873 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04