wtorek, 17 sierpień 2010 08:51

Anders Aslund: Ukraina a Unia Europejska

Oceń ten artykuł
(1 głos)

alt alt

Anders Åslund

W ciągu osiemnastu burzliwych lat niepodległości Ukraina odnotowała wiele sukcesów. Największym z nich jest triumf niepodległości i integralności państwa. Kolejnym osiągnięciem jest fakt, że Ukraina stała się państwem demokratycznym i wprowadziła gospodarkę rynkową z przeważającym udziałem własności prywatnej.

Wiele zadań na Ukrainie pozostaje jednak niedokończonych. Unia Europejska wciąż nie uznała od dawna przez Ukrainę wyrażanych aspiracji członkostwa. Najbardziej rażącym niedociągnięciem jest źle funkcjonujący porządek konstytucyjny, dający prezydentowi prawo blokowania decyzji i inicjatyw legislacyjnych rządu, a jednocześnie pozbawiony bodźców zmuszających go do konstruktywnego korzystania z tego prawa. Konieczne wydaje się przejście do porządku parlamentarnego. Ponadto na Ukrainie szerzy się korupcja, zarówno w wymiarze gospodarczym, jak i prawnym oraz społecznym.

Ukraina jest wyjątkiem wśród krajów postkomunistycznych. Mimo że odłożyła reformy na trzy lata, udało się jej zbudować gospodarkę rynkową i demokratyczny ład. Niemniej jednak opóźnienie we wdrażaniu reform spowodowało znacznie większe koszty społeczne. Ostateczny sukces reform można chyba przypisać świadomości narodowej w społeczeństwie ukraińskim. O demokracji na Ukrainie można powiedzieć dużo dobrego, jednak krytycznym sprawdzianem dla ukraińskiej demokracji będzie to, czy jest ona w stanie spełnić pokładane w niej nadzieje społeczeństwa.

Ze względu na położenie w Europie oraz otwartą gospodarkę rynkową Ukraina jest właściwie „skazana” na dogonienie Zachodu, o ile tylko będzie prowadziła rozsądną politykę gospodarczą. Co się tyczy polityki zagranicznej, Ukraina nie ma wyboru i musi stanąć po stronie Zachodu, Rosja bowiem nie stanowi dla niej alternatywy. Ważnym osiągnięciem Ukrainy jest uzyskanie członkostwa w Światowej Organizacji Handlu (WTO). Następnym krokiem jest zawarcie układu stowarzyszeniowego z UE. Unia prawdopodobnie będzie stanowić dominującą siłę zewnętrzną w przyszłym rozwoju Ukrainy i sprawą zasadniczej wagi jest, aby Wspólnota zdała sobie sprawę ze swojego potencjału i w pełni go wykorzystała. Polska nieprzerwanie odgrywała ważną rolę jako kraj europejski najbardziej zaangażowany na Ukrainie.

Dlaczego przemiany kapitalistyczne na Ukrainie zakończyły się sukcesem

Ukraina ma gospodarkę rynkową. Do jej najważniejszych osiągnięć możemy zaliczyć uwolnienie – w wystarczającym zakresie – cen i wymiany handlowej w listopadzie 1994 roku, opanowanie inflacji w 1996 roku i zapewnienie stabilności finansowej do roku 2000. Po roku 2000 ukraiński sektor prywatny wytwarzał już ponad 60% PKB kraju.

Najistotniejszą miarą urynkowienia gospodarki są wskaźniki przekształceń, opracowane przez Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju (EBOR), według których Ukraina osiągnęła poziom w pełni rozwiniętej gospodarki rynkowej w 2000 roku. Bezprawie i przeszkody biurokratyczne są najbardziej szkodliwymi cechami gospodarki Ukrainy. Otoczenie biznesowe i inwestycyjne jest na Ukrainie bardzo słabe. Ukraina jest sklasyfikowana na 145. miejscu na 181 państw objętych rocznym rankingiem „Doing Business”, przygotowanym przez Bank Światowy we współpracy z Międzynarodową Korporacją Finansową, podczas gdy Polska jest na miejscu 76., a Rosja na 120.[1].

Niemniej jednak kapitalizm jest na Ukrainie faktem, a przemiany wydają się nieodwracalne. Najbardziej zdumiewające jest to, że przemiany na Ukrainie zostały zwieńczone sukcesem, pomimo że rozpoczęły się z trzyletnim opóźnieniem, a w ciągu tych trzech lat społeczeństwo ukraińskie było zmuszone znosić hiperinflację i skrajną niewydolność gospodarki. Hiperinflacja prowadzi zazwyczaj do obalenia rządu i w innych na wpół demokratycznych republikach postsowieckich doprowadziła do rządów autorytarnych, jednak na Ukrainie jej polityczne skutki były zadziwiająco ograniczone.

Mimo wszystko przypadek Ukrainy potwierdza niebezpieczeństwa dla gospodarki rynkowej, wynikające z opóźnienia przemian, które raczej nie może przysporzyć żadnemu krajowi jakichkolwiek korzyści. Na Ukrainie to opóźnienie przyczyniło się do pogłębienia inflacji, społecznego cierpienia i korupcji oraz do załamania produkcji. W dodatku agonia kraju nie przysłużyła się odkryciom na polu intelektualnym. Ci, którzy narzekali na pochopne reformy w Rosji – Joseph Stiglitz[2] w szczególności – powinni byli zestawić je z biedą na dużo większą skalę panującą na Ukrainie.

Jednakże Ukraina wykazała się imponującą siłą moralną, dzięki której jej społeczeństwo mogło znieść swoją niedolę. Nikt nie sądził, że przemiany będą łatwe, ale nikt też nie wykazał się większą cierpliwością niż Ukraińcy. Kluczowym czynnikiem łagodzącym okazał się ukraiński nacjonalizm: społeczeństwo ukraińskie wiedziało, że znosi cierpienia w imię niepodległości kraju, i to wydawało mu się warte wyrzeczeń.

Polityka gospodarcza we wczesnym okresie niepodległości nie mogła być gorsza. Po okresie 1991–1994, a więc po trzech latach, które upłynęły pod znakiem braku autentycznej polityki ekonomicznej, gospodarka pogrążyła się w chaosie. Stary sowiecki system gospodarczy już nie funkcjonował, blokując jednocześnie ewolucję prawdziwej gospodarki rynkowej.

Wyborcze zwycięstwo Leonida Kuczmy w lipcu 1994 roku było promykiem nadziei dla pogrążonego w gospodarczej zapaści kraju. Kuczma przeprowadził rutynową deregulację cen i handlu, popartą tradycyjną ortodoksyjną stabilizacją makroekonomiczną. Okres generalnej liberalizacji cen przypadł na listopad 1994 roku. Między rokiem 1994 a 1996 wydatki publiczne zostały zredukowane o 11% PKB, dzięki czemu opanowano deficyt budżetu państwa. Stabilizacja Ukrainy była firmowana i finansowana przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy (MFW).

Poważnym utrudnieniem dla procesu stabilizacji państwa było trzyletnie opóźnienie w jego realizacji. Ponieważ Ukraina nie posiadała wiarygodności kredytowej na rynkach międzynarodowych, realne stopy procentowe przez całe lata pozostawały na Ukrainie na bardzo wysokim poziomie. Nadmierny fiskalizm, cechujący ukraiński system podatkowy, sprawił, że być może nawet połowa aktywności gospodarczej kraju uciekła do szarej strefy. Równocześnie powstały rozległe układy, nastawione na czerpanie korzyści z luk w prawie podatkowym i z dotacji oraz na robienie niejasnych interesów na styku cen ustalanych odgórnie przez państwo oraz cen rynkowych. Przeprowadzenie stabilizacji bez zbędnych opóźnień być może przyczyniłoby się do ukrócenia tych praktyk, zanim zdążyły one zakorzenić się na dobre.

Osiągnięciem o symbolicznym znaczeniu wieńczącym cały proces stabilizacji było wprowadzenie hrywny we wrześniu 1996 roku. Operacja została przeprowadzona przez ówczesnego prezesa Narodowego Banku Ukrainy Wiktora Juszczenkę. Już jako premier, Juszczenko zakończył proces stabilizacji państwa w 2000 roku, kiedy to wyplenił najgorsze z trapiących gospodarkę układów korupcyjnych, co było równoznaczne z osiągnięciem pełnej dojrzałości przez gospodarkę rynkową Ukrainy.

Ukraina zmarnowała pierwsze lata niepodległości także na polu prywatyzacji. Przełomem był tu rok 1994, kiedy zbudowano prawne i administracyjne podstawy prywatyzacji, a stanowisko prezesa Ukraińskiego Funduszu Własności Państwowej objął Jurij Jechanurow, który był zdecydowany przeprowadzić prywatyzację na Ukrainie, wykorzystując wszelkie dostępne możliwości. Jechanurow postanowił oprzeć się na trzech z nich: po pierwsze, zgodził się na szeroko zakrojoną prywatyzację pracowniczą, po drugie promował powszechną prywatyzację za pośrednictwem udziałów, a po trzecie wspierał sprzedaż przedsiębiorstw inwestorom zagranicznym. Nie było to łatwe ani wyszukane, ale za to skuteczne.

Ostatecznie większość akcji sprzedano pracownikom. Podczas gdy realizacja programu prywatyzacji opóźniała się, pracownicze grupy interesów rosły w siłę, tak że w końcu okazały się nie do przezwyciężenia. Podobnie jak miało to miejsce w innych krajach, sprzedaż majątku inwestorom zagranicznym okazała się najbardziej kontrowersyjna i im była jawniejsza, tym bardziej drażniła opinię publiczną. Z pewnym opóźnieniem prywatyzacja doprowadziła do restrukturyzacji; tak jak w innych krajach postkomunistycznych zmiany na lepsze były bardzo ograniczone, dopóki nie przeprowadzono prywatyzacji.

Ewolucja konstytucyjna i jej niedociągnięcia

Ukraińska polityka ożywiła się wraz z wyborami do parlamentu w marcu 1990 roku i od tamtej pory wciąż pozostaje ekscytującym laboratorium politycznym. Stopniowa ewolucja polityczno-gospodarcza na Ukrainie jest osobliwa. Większość postkomunistycznych państw Europy Środkowo-Wschodniej przeprowadziła radykalne reformy, szybko przekształcając się w kraje demokratyczne, podczas gdy większość państw WNP reformowała się powoli i wpadła w pułapkę autorytaryzmu. Dzisiaj Ukraina wyróżnia się jako jedyny kraj wśród państw WNP sklasyfikowany przez wiarygodną organizację Freedom House jako wolny, czyli demokratyczny[3]. W swojej politycznej ewolucji Ukraina przypomina raczej nierewolucyjne demokracje, takie jak Anglia czy Szwecja, a nie inne kraje postkomunistyczne, które albo dokonały szybkiego demokratycznego przełomu, albo stoczyły się w objęcia autorytaryzmu.

Na skutek trudności z wypracowaniem prawdziwego kompromisu konstytucja uchwalona w czerwcu 1996 roku pozostawiła wiele kwestii do regulacji prawnej. Większość tych regulacji nie została ostatecznie przeprowadzona. W ten sposób Ukraina dorobiła się niezrównoważonej hybrydy pomiędzy systemem prezydenckim a parlamentarnym. Leonid Kuczma próbował rozwiązać ten problem poprzez wzmocnienie pozycji prezydenta. Tymczasem konstytucyjny kompromis z grudnia 2004 roku doprowadził do przekazania istotnej władzy z ośrodka prezydenckiego na rzecz rządu i parlamentu, chociaż sama ustawa zasadnicza z trudnością utrzymuje integralność. Większość kwestii konstytucyjnych pozostaje otwarta i czeka na rozwiązanie.

Problem Ukrainy polega na tym, że utknęła w pół drogi pomiędzy systemem prezydenckim a parlamentarnym. Prezydent zachowuje istotną władzę – może usunąć premiera ze stanowiska i rozwiązać rząd – ale poza polityką zagraniczną i prawem do wręczania nominacji ma małe pole manewru do konstruktywnego działania ze względu na fakt, że władza wykonawcza spoczywa w prezydium rządu. W rezultacie wszyscy trzej prezydenci niepodległej Ukrainy zmagali się z wieczną pokusą zdymisjonowania szefa rządu, której zresztą regularnie ulegali mniej więcej raz do roku, zwalniając premierów bez względu na wyniki ich pracy.

Ten dylemat ma dwa logiczne rozwiązania. Albo prezydent powinien uzyskać szersze kompetencje – aczkolwiek system prezydencki we wszystkich postkomunistycznych państwach (z wyjątkiem Gruzji) doprowadził do autorytaryzmu – albo Ukraina powinna przejść na system parlamentarny, zwłaszcza że wszystkie kraje postkomunistyczne, które wybrały to rozwiązanie, są co najmniej w pewnej mierze demokratyczne. Wniosek nasuwa się sam: Ukraina powinna wybrać ten drugi wariant.

Kolejnym argumentem, przemawiającym za systemem parlamentarnym, jest fakt, że w porównaniu z innymi krajami postkomunistycznymi dorobek ustawodawczy Ukrainy jest bardzo ubogi. Przeprowadzone przez Bank Światowy badania porównawcze, opublikowane w 2005 roku, wskazały Ukrainę i Gruzję jako kraje w trakcie reform, charakteryzujące się niepokojącymi brakami w ustawodawstwie[4]. Prezydenci, a czasami także premierzy, narzekali na parlamentarną bierność w tym zakresie. Parlament odpierał zarzuty, twierdząc, że prezydent aspirował do władzy autorytarnej, nieskrępowanej systemem wzajemnej kontroli między władzą wykonawczą, ustawodawczą i sądowniczą. Obie strony miały rację.

Wynikły w 2008 roku pat doprowadził do karykaturalnej sytuacji, kiedy każda decyzja podejmowana przez premier Julię Tymoszenko była wetowana przez prezydenta Wiktora Juszczenkę. Tymczasem mniejszość parlamentarna w najlepsze podtrzymywała starą tradycję blokowania prac Rady Najwyższej, opuszczając obrady i powodując brak kworum bądź okupując salę posiedzeń parlamentu. W zwyczajowo spokojnym społeczeństwie ukraińskim to właśnie awanturniczy parlamentarzyści lekceważyli elementarny porządek, jak gdyby prawo ich nie dotyczyło, ponieważ immunitet poselski jest zbyt szeroki i sabotaż okazuje się skuteczny.

Paul D’Anieri przedstawił prawdopodobną przyczynę skromnego dorobku ustawodawczego Ukrainy. Skutkiem małej władzy większości parlamentarnej nad komitetem wykonawczym jest brak motywacji do budowania i utrzymywania większości, a co za tym idzie – do stanowienia prawa. Idąc tym tokiem rozumowania, „samo istnienie silnego ośrodka prezydenckiego przyczynia się do zmniejszenia prawdopodobieństwa utrzymania większości parlamentarnej”[5]. W rezultacie jednostki zainteresowane ustawodawstwem nawet nie próbowały dostać się do parlamentu, natomiast biznesmeni, zdecydowani wziąć sprawy w swoje ręce, byli skłonni słono zapłacić za uzyskanie mandatu. D’Anieri podsumowuje sytuację w następujących słowach: „siła ośrodka prezydenckiego na Ukrainie jest z powodu swej natury przeszkodą w zbudowaniu liberalnej demokracji”[6].

Autorzy pokaźnego zbioru prac z zakresu nauk politycznych z Juanem Linzem na czele poddali analizie porównawczej zalety systemu prezydenckiego i parlamentarnego i w przeważającej mierze doszli do wniosku, że systemy parlamentarne z demokratycznego punktu widzenia sprawdzają się lepiej, co zresztą widać na przykładzie państw postkomunistycznych. Co więcej, w Europie Środkowo-Wschodniej mieszane systemy prezydencko-parlamentarne miały tendencję do ewoluowania w kierunku systemu parlamentarnego w miarę rozwoju demokracji. Najbardziej demokratyczne z państw należących do WNP – czyli Ukraina, Kirgistan, Mołdawia i Armenia – dążyły w ostatnim czasie do stworzenia silniejszego systemu parlamentarnego, podczas gdy te bardziej autorytarne wzmocniły władzę prezydenta. Na ich przykładzie widać, że istnieje silna korelacja pomiędzy demokracją a systemem parlamentarnym.

Analizując ten fenomen, łatwo zauważyć, dlaczego systemy parlamentarne sprzyjają rozwojowi silniejszych demokracji w krajach postkomunistycznych. W porównaniu do systemów prezydenckich są one po prostu bardziej przejrzyste i w mniejszym stopniu sprzyjają rozmyciu odpowiedzialności. Parlament może w miarę skutecznie nadzorować rząd, natomiast działania prezydenta i jego urzędników są z reguły mniej przejrzyste i trudniej ustalić, kto jest za co odpowiedzialny. W krajach postsowieckich administracje prezydenckie odtwarzają struktury charakterystyczne dla komitetów centralnych partii komunistycznych, podczas gdy administracje gubernatorskie funkcjonują na wzór partyjnych komitetów regionalnych, rządząc za pośrednictwem telefonu w sekretny, arbitralny i bezprawny sposób i nie ponosząc za swoje decyzje żadnej odpowiedzialności. Co znamienne, administracja prezydenta Ukrainy mieści się w dawnym budynku komitetu centralnego partii. W tych warunkach rządy parlamentarne lepiej zdają egzamin.

Wyjąwszy ostatni rok sprawowania mandatu, prezydent Kuczma przez całą swoją kadencję wzywał do wzmocnienia ośrodka prezydenckiego w celu przeprowadzenia reform gospodarczych. Wtórowali mu prezydenci Rosji – zarówno Borys Jelcyn, jak i Władimir Putin – oraz prezydent Kazachstanu Nursułtan Nazarbajew. Jednakże doświadczenie krajów postkomunistycznych pokazuje, że jest dokładnie odwrotnie: im silniejszy parlament – a co za tym idzie, demokracja – tym dorobek reform rynkowych pełniejszy, a same reformy bardziej dalekosiężne.

Silne państwo to państwo prawa o przejrzystych mechanizmach władzy i jasnej odpowiedzialności rządzących. Naturalnie istotnym dopełnieniem jest tu daleko idące prawo do jawnej informacji, które zapewnia maksimum przejrzystości. Warto nadmienić, że najbardziej radykalne prawo w tym zakresie obowiązuje w krajach skandynawskich, należących do parlamentarnej awangardy.

Czy demokracja na Ukrainie przetrwa?

Kraje postkomunistyczne podążają jedną z dwóch dróg: pełnej demokracji lub autorytaryzmu. Wyjątkowość Ukrainy polega na tym, że jako jedyne państwo z bloku WNP jest w ocenie organizacji Freedom House wolnym krajem. W latach dziewięćdziesiątych zarówno Ukraina, jak i Rosja pozostawały tylko częściowo demokratyczne. Wprawdzie w konsekwencji upadku komunizmu ich społeczeństwom przypadły w udziale rozległe swobody polityczne i obywatelskie, jednak nie zostały one we właściwy sposób umocowane prawnie lub też nie wprowadzono ich w życie. Ani Borys Jelcyn, ani Leonid Kuczma nie usiłowali koncentrować władzy w swoich rękach. Zamiast tego rozgrywali wszystkich przeciwko wszystkim, grając przy tym rolę sędziów ostatecznych. To z kolei doprowadziło do dominacji pluralizmu. W późnych latach dziewięćdziesiątych swobody w Rosji zaczęły się kurczyć, a kraj rządzony przez Władimira Putina, koncentrującego władzę w swoich rękach z pomocą starych struktur KGB, stawał się coraz bardziej autorytarny.

Dzięki temu, że Kuczma nigdy nie odstąpił od filozofii „dziel i rządź”, podobne ograniczenia swobód politycznych i obywatelskich, jakich doświadczyła Rosja pod rządami Putina, nie stały się udziałem Ukrainy. Przeciwnie – pomarańczowa rewolucja przyczyniła się do poszerzenia sfery wolności, umacniając demokrację na Ukrainie. Wolność mediów, słowa, zgromadzeń i poglądów zostały w pełni uszanowane i Ukraina trzykrotnie przeprowadziła wolne i sprawiedliwe wybory. Jednakże słabe prawo i powszechna korupcja nadal pozostają jej głównymi problemami.

I znów porównanie z Rosją jest tutaj na miejscu. Zarówno na Ukrainie, jak i w Rosji korupcja jest wszechobecna. Indeks Percepcji Korupcji, publikowany rokrocznie przez Transparency International, pozwala na porównanie zjawiska w miarę upływu lat. W rankingach z lat 2000–2004 Ukraina wypadała gorzej od Rosji, ale od roku 2005 skala korupcji na Ukrainie zaczęła się zmniejszać, podczas gdy w Rosji korupcja się nasiliła[7]. Pomarańczowa rewolucja na Ukrainie obnażyła nadużycia, natomiast postępujący autorytaryzm w Rosji sprzyjał nieskrępowanemu szerzeniu się korupcji. Tymczasem luźna obserwacja nadaje zjawisku szerszy kontekst. Ukraina często doprowadza przedsiębiorców do rozpaczy ze względu na paraliż decyzyjny, spowodowany chaosem administracyjnym. W rezultacie biznesmeni albo nie wiedzą, komu powinni dać łapówkę, albo okazuje się, że opłacony urzędnik nie jest w stanie załatwić sprawy. W przeciwieństwie do sytuacji na Ukrainie, w Rosji reguły gry są zazwyczaj jasne, ale prawdziwy problem powstaje wtedy, kiedy wysoki rangą urzędnik postanawia roztoczyć „opiekę” nad jakimś przedsiębiorstwem, w takiej bowiem sytuacji nie ma żadnego ratunku.

Czy Ukrainie uda się wprowadzić kraje WPN na drogę ku demokracji, czy raczej ulegnie ona charakterystycznemu dla regionu autorytaryzmowi? Ukraina z łatwością spełnia kryteria demokratyczne, określone przez Juana Linza, takie jak wolność tworzenia i udzielania poparcia rozmaitym nurtom politycznym, wolność zgromadzeń i słowa, a także gwarancja innych podstawowych swobód, wolna i pokojowa rywalizacja pomiędzy liderami różnych ugrupowań politycznych z ich prawem do rządzenia, weryfikowanym okresowo w drodze wyborów, włączenie wszystkich sił politycznych w procesy demokratyczne oraz swoboda udziału w polityce bez względu na preferencje polityczne[8].

Istotną kwestią jest to, czy dany kraj, jego instytucje polityczne i porządek społeczno-gospodarczy mogą być uznane za usankcjonowane prawnie. Minimalistyczna definicja, którą przytacza Linz, brzmi: „prawowitym rządem jest rząd, który można uznać za najlepszy ze wszystkich z definicji złych form rządzenia”[9].

W następstwie pomarańczowej rewolucji Ukraina wypracowała nadzwyczajny konsensus ideologiczny. W wyborach parlamentarnych w 2007 roku wszystkie trzy dominujące na scenie politycznej partie głosiły podobne liberalno-demokratyczne poglądy – co było wręcz dezorientujące – podczas gdy lewica została zepchnięta na margines. Wśród wspólnych wartości była demokracja, wolność, własność prywatna środków produkcji, gospodarka rynkowa, otwartość na świat oraz integracja europejska. W ciągu czterech lat trzykrotnie przeprowadzono wolne i sprawiedliwe wybory. Ukraińskie instytucje polityczne oraz system społeczno-gospodarczy w pełni zasłużyły sobie na miano prawnie usankcjonowanych. Niemały w tym udział miały również wskaźniki ekonomiczne gospodarki ukraińskiej notującej w latach 2000–2008 średni wzrost na poziomie 7,5% rocznie.

Ukraina jest pozbawiona szeregu klątw ciążących na Rosji. Po pierwsze, mając małe zasoby ropy naftowej i gazu, Ukraina uniknęła pułapki dominacji gospodarki przez sektor energetyczny, będący pod ścisłą kontrolą wąskiej elity. Po drugie, w przeciwieństwie do Rosji Ukraina nie ma tradycji silnej władzy autorytarnej. Po trzecie, Rosja cierpi na imperialną nostalgię, podczas gdy Ukraina postrzega swoją niedawno zdobytą niepodległość jako dar niebios.

Jednakże kruchość ukraińskiej demokracji jest zawarta w tezie Alfreda Hirschmana, który stwierdził, że demokratyczne przywództwo kraju musi zdać egzamin ze swojej skuteczności[10]. Tymczasem bolączką Ukrainy są trzy powiązane ze sobą słabości. Po pierwsze, braki w ustawodawstwie, zabezpieczającym prawo własności, i jego ograniczony zakres, niewystarczający do zapewnienia społeczeństwu poczucie prawa i porządku. Po drugie, niewydolny rząd. Po trzecie, wszechobecna i destrukcyjna korupcja.

Ryzyko skandalicznego państwowego marnotrawstwa jest oczywiste. Tymczasem wydolność rządu od czasu pomarańczowej rewolucji uległa pogorszeniu, podczas gdy oczekiwania społeczne w tym zakresie wzrosły. Eskalacja żądań społecznych w połączeniu z ewidentną niewydolnością państwa tworzy mieszankę potencjalnie wybuchową. Jednak ludzie żyjący w wolnym społeczeństwie mają do dyspozycji różne sposoby na rozwiązywanie swoich problemów bez polegania na instytucjach państwa. Demokracja ukraińska kuleje, ale jej upadek nie jest ani oczywisty, ani konieczny. Kryzys finansowy, który wybuchł w październiku 2008 roku, wystawi demokrację na Ukrainie na ciężką próbę.

Głęboki kryzys finansowy uderza w Ukrainę

Ukraina należy do wąskiego grona państw, gdzie obecny globalny kryzys finansowy poczynił największe spustoszenie[11]. Główna przyczyna kryzysu jest na Ukrainie taka sama jak na całym świecie: po upadku banku Lehman Brothers 15 września 2008 roku rynki finansowe zamarły, odcinając kraj od dostępu do kredytów zagranicznych. Jako kraj spoza światowej czołówki, na skutek zamrożenia rynków finansowych Ukraina ucierpiała znacznie bardziej niż państwa najbardziej rozwinięte. Produkcja z dnia na dzień uległa załamaniu. Trzy czynniki wewnętrzne dodatkowo zaostrzyły sytuację.

Po pierwsze, żaden kraj nie jest uzależniony od przemysłu hutniczego w tak dużym stopniu jak Ukraina, a tymczasem zarówno ceny stali na rynkach światowych, jak i popyt na ten surowiec zmniejszyły się w bieżącym roku o połowę. Tymczasem w ciągu pierwszych sześciu miesięcy ubiegłego roku przychody ze sprzedaży stali na rynkach zewnętrznych stanowiły 42% eksportu Ukrainy.

Po drugie, w swoich staraniach, by zintegrować krajową gospodarkę z gospodarką światową, Ukraina – podobnie jak wiele innych państw Europy Środkowo-Wschodniej – sztywno powiązała kurs narodowej waluty – hrywny – z walutą zagraniczną, a konkretnie z dolarem amerykańskim. Skutkiem tej polityki był zwiększony napływ krótkoterminowych inwestycji walutowych oraz wysoka inflacja, która osiągnęła maksimum w maju 2008 roku, kiedy wyniosła 31% w stosunku rocznym, co z kolei doprowadziło do przeszacowania wartości hrywny. Jednocześnie w 2008 roku ukraiński deficyt na rachunku obrotów bieżących utrzymywał się na relatywnie niskim poziomie równym 7,2% PKB.

Wreszcie po trzecie, bardzo otwarty charakter ukraińskiej demokracji sprawia, że liderzy ugrupowań politycznych na Ukrainie prowadzą ostrą debatę publiczną. Wprawdzie dzięki tej debacie kraj mógł szybko wypracować solidny program dostosowawczy, jednak inwestorzy zagraniczni, którzy zresztą popierają podobne debaty we własnych krajach, źle na nie reagują za granicą i przysłuchując się debacie na Ukrainie, doszli do wniosku, że kraj ten nie jest w stanie zarządzać swoją gospodarką.

Problemy finansowe dotyczyły wyłącznie sektora prywatnego, stan finansów publicznych nie budzi zastrzeżeń. Pomimo uporczywego kryzysu rządowego Ukraina prowadziła zdyscyplinowaną politykę fiskalną, w wyniku której deficyt budżetowy oscylował wokół 1% PKB. Niewielki deficyt budżetowy, idący w parze z rosnącym PKB oraz umacniającą się hrywną, umożliwił rządowi w Kijowie stopniową redukcję długu publicznego do równowartości zaledwie 12% PKB w 2007 roku. Zasoby rezerw walutowych także stale rosły, osiągając w sierpniu 2008 roku pokrzepiający poziom 38 mld dolarów.

Rząd ukraiński szybko zdał sobie sprawę z tego, jak dalece kryzys wpłynął na sytuację w kraju, widząc, że huty i firmy budowlane zmniejszyły plany produkcji o połowę. Dlatego na początku października Kijów zwrócił się do MFW z prośbą o kredyt pomocowy, mający zapełnić lukę po kapitale zagranicznym, który gwałtownie odpłynął z kraju. Fundusz zareagował szybko i adekwatnie do sytuacji. W ciągu niespełna miesiąca parlament Ukrainy uchwalił większość wymaganych ustaw, a Rada Wykonawcza MFW poparła wniosek Kijowa o dwuletni program awaryjny, opiewający na sumę 16,4 mld dolarów.

Wymagania wobec Ukrainy nie różniły się od wymagań, jakie zwykle stawia MFW. Po pierwsze, Fundusz zmusił Ukrainę do zrównoważenia budżetu państwa. Po drugie, zażądał od władz w Kijowie uwolnienia kursu hrywny, co też uczyniono w listopadzie i co z kolei umożliwiło ochronę ukraińskich rezerw walutowych. Po trzecie, MFW wymusił restrukturyzację i rekapitalizację ukraińskiego systemu bankowego. W krótkim czasie zażegnano ryzyko niewypłacalności kraju.

Jednakże trudności gospodarcze, spowodowane kryzysem, były olbrzymie. Pomimo solidnego programu antykryzysowego PKB skurczył się o 20% w pierwszym kwartale 2009 roku, a prognoza na cały rok 2009 zakłada spadek o około 14%. Spadek ten jest głównie wynikiem spowolnienia produkcji przemysłowej oraz budowlanej, tymczasem eksport skurczył się o niecałe 50%, a import o nieco ponad połowę. W rezultacie deficyt na rachunku obrotów bieżących uległ dalszemu zmniejszeniu. Kolejnym pomyślnym wydarzeniem był stały spadek inflacji począwszy od maja 2008 roku aż do lata roku 2009, kiedy to wskaźnik wzrostu cen ustabilizował się na poziomie 15% w ujęciu rocznym.

Premier Julia Tymoszenko skutecznie pokierowała zarządzaniem kryzysowym, czego wyrazem była planowa realizacja programu MFW, mimo że konieczna okazała się rewizja pierwotnie przyjętych założeń budżetowych ze względu na gorsze niż oczekiwane wyniki, notowane przez gospodarkę kraju, która dopiero od lipca 2009 roku znów wykazuje wzrost. Pomoc MFW okazała się zbawienna, jednak niemałą rolę w procesie stabilizacji ukraińskiej gospodarki odegrały także trzy inne międzynarodowe instytucje finansowe, mianowicie Bank Światowy, EBOR oraz Europejski Bank Inwestycyjny (EBI), które mocno zaangażowały się w łagodzenie skutków kryzysu na Ukrainie. Do głównych działań, podjętych przez te instytucje, należała rekapitalizacja banków oraz wspieranie inwestycji w infrastrukturę. Z tej racji, że Ukraina wraz z Polską ma być gospodarzem mistrzostw Europy w piłce nożnej w 2012 roku, do realizacji przygotowano szereg projektów w dziedzinie infrastruktury. Poza wsparciem EBI Ukraina nie otrzymała żadnej pomocy finansowej z UE.

Oczywiście zapaść ekonomiczna kraju wywołała szok i strach wśród Ukraińców, jednak – co zadziwiające – nie doszło do zamieszek społecznych na tym tle. Społeczeństwo było zawiedzione efektami wielkich akcji protestacyjnych, organizowanych po zakończeniu pomarańczowej rewolucji, i przestało wierzyć w skuteczność ulicznych demonstracji, chociaż lokalne protesty społeczne trwały nieprzerwanie. Skutki kryzysu wśród ludności łagodziło rolnictwo, nakierowane przede wszystkim na zaspokojenie potrzeb własnych, które wymagało intensywnej pracy. Ukraińska telewizja co weekend nadawała długie debaty z udziałem wszystkich przywódców politycznych kraju. W trakcie tych debat, emitowanych z myślą o wielomilionowej rzeszy widzów, przytaczano wszelkie możliwe argumenty, dzięki którym społeczeństwo nie odczuwało już palącej potrzeby zademonstrowania swoich poglądów. Ponieważ płace były ustalane elastycznie, pracodawcy powszechnie zdecydowali się na ich obniżkę, dzięki czemu wskaźnik bezrobocia osiągnął relatywnie umiarkowany poziom 10%.

Stosunki z Rosją się zaostrzają

Od czasu odzyskania niepodległości polityka zagraniczna Ukrainy zwróciła się ku Zachodowi. Kadencja prezydenta Leonida Kuczmy, przypadająca na lata 1994–2004, była raczej izolacjonistyczna. Kijów miał wystarczająco dużo własnych zmartwień, żeby jeszcze angażować się w problemy innych państw, i jedyną ukraińską kwestią o znaczeniu międzynarodowym był krajowy arsenał broni nuklearnej.

Kuczma dążył do poprawy stosunków Ukrainy zarówno z Rosją, jak i z Zachodem. Jego polityka była pragmatyczna i polegała na jak najpełniejszym wykorzystaniu pojawiających się szans. W latach 1994–1996 dominujący wpływ na Ukrainę wywierali dwaj światowi gracze: Stany Zjednoczone oraz MFW. Fundusz udzielił Ukrainie poparcia w procesie stabilizacji gospodarczej, natomiast Stany Zjednoczone nakłaniały Kijów do zredukowania ukraińskiego arsenału broni nuklearnej, na co przeznaczyły istotną pomoc techniczną. Wizyta prezydenta Billa Clintona w Kijowie w maju 1995 roku była punktem kulminacyjnym amerykańskiego oczarowania Ukrainą. Kolejne lata upłynęły pod znakiem rosnącego zaniepokojenia Ameryki, związanego z łamaniem praw człowieka i handlem bronią. Tymczasem rola MFW uległa naturalnemu zmniejszeniu po roku 2000, który był punktem zwrotnym dla gospodarki kraju.

Polityczne morderstwo Georgija Gongadze sprawiło, że w latach 2001–2004 Zachód odwrócił się od Ukrainy. Nie mając innego wyjścia, Kuczma zwrócił się ku Rosji. Na przełomie lat 2003 i 2004 prezydent Władimir Putin zaangażował się w najszerzej zakrojoną rosyjską kampanię proukraińską, w ramach której zaproponował Ukrainie przyłączenie się do Rosji, Białorusi i Kazachstanu i utworzenie wspólnej unii celnej, a potencjalnie także wspólnoty walutowej zwanej Wspólną Przestrzenią Ekonomiczną. Ponadto Putin obiecał istotne ustępstwa podatkowe i handlowe, hojne fundusze na kampanie wyborcze oraz intensyfikację stosunków bilateralnych. Jednakże rosyjska inicjatywa utworzenia Wspólnej Przestrzeni Ekonomicznej, ukraińsko-rosyjski konflikt o wyspę Tuzła w październiku 2003 roku oraz silne rosyjskie naciski na przebieg ukraińskich wyborów prezydenckich jesienią 2004 roku spotkały się z ostrą reakcją strony ukraińskiej.

Po zakończeniu pomarańczowej rewolucji Rosja nie miała Ukrainie nic do zaoferowania. Odbywszy serię 12 spotkań z prezydentem Kuczmą w 2004 roku, prezydent Putin ograniczył swoje kontakty z Ukrainą do minimum. Odwiedził wprawdzie Juszczenkę w Kijowie raz w 2005 roku i ponownie w roku 2006, ale generalnie Rosja przestała interesować się Ukrainą. Praktycznie całkowicie ustały wizyty rosyjskich ministrów w Kijowie.

Najpoważniejszymi wydarzeniami w ramach rosyjskiej polityki wobec Ukrainy stały się dwie wojny o gaz, w tym krótsza w styczniu 2006 roku oraz trwający dwa tygodnie pat, w wyniku którego zakłócone zostały dostawy gazu w styczniu 2009 roku. Oficjalnie Rosja obarczyła odpowiedzialnością Ukrainę, zarzucając jej, że nie zdołała w porę dojść do porozumienia w sprawie wyższych cen gazu. Jednak sposób, w jaki Rosja potraktowała Ukrainę, a także europejskich odbiorców gazu, płynącego tranzytem przez ten kraj, wykraczał w swej agresywności poza powszechnie dopuszczalne ramy.

Kluczową kwestią była rola pośredniczącej firmy handlowej, która otrzymywała miliardy dolarów rocznie praktycznie za nic. Na szczęście w rezultacie rosyjsko-ukraińskiego porozumienia, osiągniętego w styczniu 2009 roku, wyeliminowano wszystkich pośredników. Premier Tymoszenko skomentowała to w następujący sposób: „Nareszcie pozbyliśmy się pokaźnego funduszu łapówkowego, zasilającego szereg sił politycznych”.

Besztanie ukraińskiej elity politycznej przez Moskwę osiągnęło dość pokaźne rozmiary. Rosyjski premier Władimir Putin w swoich wypowiedziach nie cofał się przed niczym: „Obecna sytuacja pokazuje daleko posuniętą przestępczość ukraińskich władz”. Trudno stwierdzić, co Rosja chciała przez to osiągnąć, ale oznaczało to poważne mieszanie się w wewnętrzną politykę Ukrainy.

W kwietniu 2008 roku na szczycie NATO w Bukareszcie Putin, wówczas piastujący jeszcze urząd prezydenta Rosji, doprowadził do eskalacji konfliktu z Kijowem, publicznie podając w wątpliwość niepodległość i integralność terytorialną Ukrainy. W sierpniu 2009 roku prezydent Dmitrij Miedwiediew zaszokował świat utrzymanym w bardzo ostrym tonie listem otwartym do prezydenta Wiktora Juszczenki, co oznaczało dalszą eskalację konfliktu pomiędzy obydwoma państwami. W swoim liście Miedwiediew nie zawarł żadnych konstruktywnych propozycji, ograniczając się do wyliczenia starych rosyjskich żalów i twierdząc, że wszystkiemu winna jest wyłącznie Ukraina.

Oderwany od rzeczywistości język listu przypominał wypowiedzi charakterystyczne dla Leonida Breżniewa. Miedwiediew utrzymywał, że ze strony Rosji nic Ukrainie nie grozi, jakby nie wiedział o wypowiedziach jego własnego premiera. W stylu sowieckim ciągnął: „Rosja dokłada wszelkich starań, ażeby być przewidywalnym, silnym i elastycznym partnerem” wobec swoich sąsiadów. Jednakże, jak stwierdził Juszczenko w odpowiedzi na list Miedwiediewa, podobne zapewnienia trudno przyjąć za dobrą monetę.

Oczywistym celem Miedwiediewa, wyrażającego nadzieje na lepsze stosunki z „nowymi władzami w Kijowie”, jest wpłynięcie na wynik ukraińskich wyborów prezydenckich, zaplanowanych na 17 stycznia 2010 roku. Juszczenko, który nie sprawdził się jako skuteczny prezydent, nie znalazł się w gronie poważnych kandydatów. Faworytami w wyścigu do fotela prezydenckiego są Julia Tymoszenko, urzędująca premier Ukrainy, oraz były premier Wiktor Janukowycz, dla których jedynym liczącym się konkurentem jest były przewodniczący Rady Arsenij Jaceniuk.

Bez względu na wysiłki, podejmowane przez Moskwę, chcącą wpłynąć na wynik wyborów na Ukrainie, prawdopodobieństwo, że przyniosą one zamierzony efekt, jest niewielkie, o czym najlepiej świadczy przykład pomarańczowej rewolucji. Wbrew powszechnie głoszonym opiniom, na Ukrainie nie istnieją prawdziwe podziały. Kreml postawił krzyżyk na Janukowyczu, liderze głównie rosyjskojęzycznej wschodniej Ukrainy, zdając sobie sprawę z tego, że żaden poważny polityk ukraiński nie może być prorosyjski. Ostatnio Kreml wyrażał swoje poparcie dla kandydatury Julii Tymoszenko, którą postrzega jako polityka, z którym można się dogadać, chociaż obie strony otwarcie okazują sobie nawzajem niechęć.

Niezrozumienie ukraińskiej polityki przez Kreml bierze się z faktu, że w przeciwieństwie do Rosji Ukraina jest państwem demokratycznym. Rosyjscy liderzy sądzą, że mogą „kupić” polityków ukraińskich, którzy jednak muszą wsłuchiwać się w głos elektoratu, jeśli chcą wygrywać wybory. Takie myślenie jest obce autorytarnym politykom rosyjskim, sądzącym, że wszystkim manipuluje z góry Waszyngton. Tymczasem uporczywa antyukraińska propaganda, uprawiana przez rosyjską telewizję państwową, sprawia, że Ukraińcy mieszkający we wschodniej części kraju odwracają się od obecnych władz rosyjskich.

Polityka Rosji wobec Ukrainy aktualnie ogranicza się do nieprzyjaznych Kijowowi działań na czterech frontach. Pierwszy z nich to rynek gazu, gdzie Rosja straszy Ukrainę podwyżką cen na ten surowiec, drugi to blokowanie dostępu do rosyjskiego rynku wewnętrznego dla produktów eksportowanych przez Ukrainę, na które Moskwa raz po raz nakłada embargo, trzeci to podnoszenie populistycznej wrzawy wokół Krymu, będącego siedzibą Floty Czarnomorskiej, i wreszcie czwarty to uskarżanie się na ukraińskie dążenia do wejścia do NATO. Jakby tego było mało, na połowie terytorium Ukrainy odbierana jest telewizja rosyjska, z upodobaniem oddająca się szerzeniu bezkompromisowej propagandy antyukraińskiej. Rosja pozostawiła Ukrainie tylko jedną możliwość, mianowicie zwrócenie się ku Zachodowi.

Ukraina zwraca się ku Europie

Naturalnym wnioskiem dla Zachodu jest konieczność utrwalenia poparcia dla Ukrainy bez względu na wynik wyborów prezydenckich. Na szczęście postępowanie Zachodu jest w pełni zbieżne z tak sformułowanym wnioskiem. Joe Biden, amerykański wiceprezydent, nie pozostawił co do tego żadnych wątpliwości podczas swojej wizyty w Kijowie w lipcu 2009 roku. Natomiast Unia Europejska realizuje plan ściślejszej integracji, przede wszystkim dążąc do podpisania w najbliższym czasie układu stowarzyszeniowego regulującego wymianę handlową z Kijowem.

Jedyną istotną inicjatywą, w którą zaangażowała się Ukraina po pomarańczowej rewolucji, było podjęcie starań o wejście do WTO, zwieńczonych sukcesem w maju 2008 roku. Aplikację o przystąpienie do tego grona Ukraina złożyła w grudniu 1993 roku. Jedną z konsekwencji przyjęcia Ukrainy do WTO jest pewniejszy dostęp tego kraju do rynku unijnego. Stosunki Ukrainy z NATO pozostawały kwestią najbardziej kontrowersyjną, ale decyzja, podjęta przez natowskich ministrów spraw zagranicznych w grudniu 2008 roku, o przyjęciu narodowego planu działania dla Ukrainy najwyraźniej rozwiązała ten problem, przynajmniej na razie.

Najważniejszym zadaniem dla USA jest zagwarantowanie niepodległości i integralności terytorialnej Ukrainy. Stany Zjednoczone zbudowały w tym zakresie solidny fundament jeszcze w roku 1994, zawierając z Kijowem szereg umów mających zagwarantować rozbrojenie nuklearne kraju[12]. Podczas wizyty w Kijowie wiceprezydent Biden odniósł się do tych amerykańskich zapewnień w sposób kategoryczny.

Pomarańczowa rewolucja była przełomem w ukraińskich relacjach z UE. Społeczeństwo europejskie wyraziło swoje poparcie dla poszanowania praw człowieka na Ukrainie, podczas gdy europejscy politycy – w szczególności prezydent Aleksander Kwaśniewski – podjęli się roli mediatorów pomiędzy obydwoma kandydatami w ukraińskich wyborach prezydenckich. W 2003 roku Wspólnota zaproponowała objęcie Ukrainy Europejską Polityką Sąsiedztwa, a po pomarańczowej rewolucji plan działania został dodatkowo poszerzony w zakresie wykraczającym poza oczekiwania strony ukraińskiej i ostatecznie zwieńczony podpisami obu stron w lutym 2005 roku. W 2009 roku UE objęła Ukrainę nieco bezkształtną inicjatywą Partnerstwa Wschodniego. Dzisiaj Wspólnota ma do odegrania potencjalnie istotną rolę na Ukrainie, udzielając jej wsparcia w pięciu ważnych obszarach.

Po pierwsze, największe ukraińskie przedsiębiorstwa pragną zyskać lepszy dostęp do rynku unijnego. Podjęta 9 września 2008 roku decyzja UE o zaoferowaniu Ukrainie układu stowarzyszeniowego, obejmującego porozumienie o wolnym handlu, była tu doniosłym wydarzeniem. W rezultacie Wspólnota prawdopodobnie stanie się głównym rynkiem eksportowym Ukrainy. Oznacza to również, że gospodarka ukraińska jest silnie ukierunkowana na Europę ze względów pragmatycznych.

Po drugie, Ukraina musi się uporać z kwestią konstytucyjną. Uznanym międzynarodowym autorytetem w tej dziedzinie jest Komisja Wenecka Rady Europy i to właśnie ona powinna pomóc Ukrainie opracować projekt skutecznego systemu parlamentarnego. Za najlepsze wzorce należy tu uznać podobne systemy funkcjonujące w krajach Unii Europejskiej. Odpowiednim momentem na przeprowadzenie takiej operacji byłby początek roku 2010, zaraz po wyborach prezydenckich, zaplanowanych na 17 stycznia. Wybory prezydenckie odbędą się w dwóch turach. Zwycięstwo w drugiej turze prawdopodobnie będzie możliwe tylko wtedy, gdy pretendent do urzędu zapewni swoich konkurentów, że w razie wygranej wdroży system parlamentarny.

Po trzecie, w gorączce politycznej, poprzedzającej wybory prezydenckie, zapisy umowy zawartej z MFW mogą umknąć uwadze polityków, co wiąże się z ryzykiem ich niedotrzymania. Rezerwy, którymi dysponuje Ukraina, są wystarczające, żeby kraj wyszedł obronną ręką, nawet gdyby do tego doszło, aczkolwiek sprawą kluczowej wagi dla Kijowa jest powrót do rozsądnej polityki gospodarczej bezpośrednio po zakończonych wyborach, co wymaga wsparcia Zachodu.

Po czwarte, najważniejszą reformą strukturalną, przed którą stoi Ukraina, jest reforma sektora gazowego. Zawarcie umowy w sprawie gazu z Rosją w styczniu 2009 roku było dużym krokiem naprzód na ukraińskiej drodze do stworzenia bardziej przejrzystego rynku gazu. Już tylko sam ten fakt umożliwił wyraźne zmniejszenie nadmiernego zużycia gazu na Ukrainie. Dnia 23 marca Ukraina podpisała umowę z UE, zobowiązując się do przeprowadzenia gruntownej reformy systemu przesyłu gazu, obejmującej wyodrębnienie dystrybucji i wydobycia gazu, a także do modernizacji sieci przesyłu gazu. O ile trudno się spodziewać przeprowadzenia reform w środku kampanii prezydenckiej, bo pociągnęłoby to za sobą duże podwyżki cen gazu, o tyle reformy powinny zostać przeprowadzone zaraz po zakończeniu wyborów, bez względu na to, kto w nich ostatecznie zwycięży. Następnym krokiem powinna być naprawa nieprawidłowości w strukturze cen oraz uczynienie bardziej przejrzystymi zarówno struktury korporacyjnej, jak i sposobu zarządzania państwowymi spółkami należącymi do Naftohaz Ukraina, państwowego przedsiębiorstwa sektora paliwowo-energetycznego. Natomiast Unia powinna, o ile to możliwe, jeszcze przed wyborami, doprecyzować szczegóły umowy o reformie sektora gazowego[13].

Wreszcie po piąte, po wyborach prezydenckich Ukraina powinna pilnie skupić uwagę na szeroko zakrojonym, ale leżącym odłogiem programie reform. Po latach wypracowano szeroki i rzeczowy konsensus, wyznaczający kierunek zmian, ale proces polityczny nie podołał jego realizacji. Wciąż nie wdrożono wielu podstawowych ustaw, regulujących funkcjonowanie rynku, w szczególności dotyczących własności prywatnej ziemi rolnej i prawa podatkowego. Konieczna jest zasadnicza reforma sądownictwa oraz służb stojących na straży prawa, ażeby wymóc jego przestrzeganie. Należy zdecentralizować władzę państwową i jasno określić jej kompetencje. Głębokich reform wymagają najważniejsze systemy państwowe, takie jak edukacja i ochrona zdrowia[14]. W wychodzeniu naprzeciw tym poważnym wyzwaniom UE może pomóc Ukrainie na wiele sposobów, chociażby poprzez dobieranie w pary ukraińskich agencji państwowych z ich odpowiednikami w państwach członkowskich.

W dobie światowego kryzysu finansowego źródłem trosk stały się zachodnioeuropejskie banki, co do których istniały obawy, że mogą gwałtownie wycofać się z Ukrainy. Aż 17 zachodnich banków, w większości europejskich, ma swoje oddziały na Ukrainie. Wartość ich aktywów sięga 40% całkowitej wartości aktywów ukraińskiego sektora bankowego. W pierwszych miesiącach 2009 roku EBOR wynegocjował z każdym z 17 zachodnich banków umowę, w ramach której zobowiązały się one do końca roku dokapitalizować swoje oddziały na Ukrainie o 2 mld dolarów. Operację tę podzielono na dwa etapy, a banki zobowiązały się do jej przeprowadzenia w umowie podpisanej z Narodowym Bankiem Ukrainy. Na szczęście realizacja umowy przebiega zgodnie z planem i dotychczas żaden z europejskich banków nie podjął decyzji o wycofaniu się z Ukrainy. Zagraniczne banki dokapitalizują również swoje filie[15]. Zażegnano niebezpieczeństwo załamania się sektora bankowego.

Uwagi końcowe

Na drodze ukraińskiego rozwoju wyrastają dzisiaj trzy główne przeszkody: niestabilność polityki krajowej, otwarcie wyrażane zagrożenie dla niepodległości Ukrainy ze strony Rosji w nowej odsłonie oraz głęboki światowy kryzys finansowy. Odpowiedź na te wyzwania zawiera się w słowach wicepremiera Hryhorija Nemyrii: „Mamy świadomość, że jesteśmy krajem europejskim i że wstąpimy do Unii Europejskiej”[16].

Bezpośrednio po upadku komunizmu kraje Europy Środkowej ogłosiły swój „powrót do Europy”. Ukraina nie poszła w ich ślady, ponieważ była zbyt zajęta odbudową zrujnowanego państwa ukraińskiego. Ten wielki cel osiągnięto i teraz Ukraińcy zwrócili swoje spojrzenie w stronę Europy, postrzeganej jako wzór, cywilizacja, wspólnota oraz rynek. Ukraina od samego początku chciała wstąpić do UE. Wspólnota powinna uznać to dążenie, oferując Ukrainie kompleksowy układ stowarzyszeniowy. Taka umowa powinna obejmować nie tylko daleko idące porozumienie o wolnej wymianie handlowej, lecz również gwarantować pomoc w rozwijaniu współpracy w dziedzinie wykształcenia wyższego, by wesprzeć ukraińskie wysiłki, nakierowane na wzmocnienie potencjału kraju. Podczas gdy UE nie jest jeszcze gotowa zobowiązać się do zaoferowania Ukrainie członkostwa, należy pozostawić otwarte drzwi dla kandydatury tego kraju.

Obecny kryzys finansowy będzie trudnym testem dla ukraińskiej demokracji i miejmy nadzieję, że przyczyni się do jej wzmocnienia. Wiele z aktualnie istniejących molochów prawdopodobnie zbankrutuje – jedne zdecydują się na restrukturyzację, inne upadną. Kryzys przyczyni się zapewne do ujawnienia złych nawyków w sferze biznesu, co powinno zaowocować zmniejszeniem skali finansowania polityków za pieniądze korporacji (dziś jest to na porządku dziennym). Można również mieć nadzieję, że kryzys stanie się bodźcem do dalszych reform. Ukraina mogłaby wyjść z kryzysu z gospodarką, w której szanse dla wszystkich uczestników gry rynkowej będą równiejsze, i z silniejszą demokracją. Teraz jest najlepsza pora domagania się przez Ukraińców pełniejszego i lepszego prawa oraz wymierzenia śmiertelnego ciosu hydrze korupcji. Nie będzie to łatwe, ale może się opłacić.

Niniejszy artykuł streszcza wybrane wnioski zaprezentowane w książce Andersa Ǻslunda zatytułowanej How Ukraine Became a Market Economy and Democracy, Waszyngton, DC: Peterson Institute for International Economics, 2009. Artykuł ukazał się w nr 1(9)/2010 kwartalnika „Nowa Europa. Przegląd Natoliński” alt

Anders Åslund - analityk Peterson Institute for International Economics w Waszyngtonie, profesor Uniwersytetu Georgetown. Doradzał w kwestiach gospodarczych rządom Rosji, Ukrainy i Kirgistanu. Bada procesy transformacji gospodarczej w państwach Europy Wschodniej i Rosji.


[1] Bank Światowy i Międzynarodowa Korporacja Finansowa, Doing Business in 2009: Creating Jobs. Waszyngton: The World Bank, 2008, URL: http://www.doingbusiness.org/ [data dostępu: 20.10.2008].

[2] J.E. STIGLITZ, Globalization and Its Discontents, Nowy Jork: Norton, 2002.

[3] Freedom House, Freedom in the World 2008: Selected Data from Freedom House’s Annual Global Survey on Political Rights and Civil Liberties, 2008, URL: http://www.freedomhouse.org [data dostępu: 10.10.2008].

[4] J.H. ANDERSON, D.S. BERNSTEIN, Ch.W. GRAY, Judicial Systems in Transition Economies: Assessing the Past, Looking to the Future, Waszyngton, DC: The World Bank, 2005.

[5] P. D’ANIERI, Understanding Ukrainian Politics: Power, Politics, and Institutional Design, Nowy Jork: M.E. Sharpe Publisher, 2006, s. 55.

[6] Tamże, s. 56.

[7] Transparency International, Corruption Perceptions Index, 2008, URL: http://transparency.org [data dostępu: 13.10.2008].

[8] J. LINZ, The Breakdown of Democratic Regimes: Crisis, Breakdown, and Reequilibrium, Baltimore, MD: Johns Hopkins University Press, 1978, s. 5.

[9] Tamże, s. 18.

[10] A. HIRSHMAN, Journeys toward Progress: Studies of Economic Policy-Making in Latin America, Garden City, NY: Doubleday, 1965.

[11] Autor opisał ów wątek w swojej pracy zatytułowanej Ukraine’s Financial Crisis, 2009, „Eurasian Geography and Economics” 2009, 50(4), s. 371–86.

[12] S. PIFER, A. ǺSLUND, J. ELKIND, Engaging Ukraine in 2009, Brookings Institution, Policy Paper nr 13, marzec 2009.

[13] E. CHOW, J. ELKIND, Where East meets West: European Gas and Ukrainian Reality, „Washington Quarterly”, styczeń 2009.

[14] Najnowszy kompleksowy program reform nosi miano „Policy Recommendations on Economic and Institutional Reforms 2009” autorstwa Blue Ribbon Analytical and Advisory Centre, finansowanego przez UE oraz Program Narodów Zjednoczonych ds. Rozwoju (UNDP).

[15] S. WAGSTYL, R. OLEARCZYK, Banks Inject $2 bn into Kiev Offshoots, „Financial Times”, 20.02.2009, s. 4.

[16] Cytat z przemówienia wygłoszonego na konferencji Jałtańskiej Strategii Europejskiej 12.07.2008.

Czytany 6014 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04

Skomentuj

REGULAMIN DODAWANIA KOMENTARZY NA PORTALU GEOPOLITYKA.ORG STOWARZYSZENIA EUROPEJSKIE CENTRUM ANALIZ GEOPOLITYCZNYCH
1. Każdy użytkownik Internetu może dodawać komentarze do artykułów na Portalu Geopolityka.org Stowarzyszenia Europejskie Centrum Analiz Geopolitycznych.
2. W celu dodania komentarza należy podać swoje imię lub pseudonim oraz adres poczty elektronicznej. Adres mailowy nie będzie udostępniany do wiadomości publicznej
3. Redakcja nie wyraża zgody na zamieszczanie treści, które są sprzeczne z prawem, nawołują do segregacji rasowej, wyznaniowej czy etnicznej, zawierają treści pornograficzne, nieetyczne albo niemoralne.
4. Redakcja nie wyraża zgody na teksty zawierające reklamy towarów, usług, komercyjnych serwisów internetowych.
5. Redakcja zastrzega sobie prawo do usuwania z treści komentarzy linków do innych stron, które uzna za działające na niekorzyść Portalu Geopolityka.org lub użytkowników.
6. Niedozwolone jest dodawanie wpisów psujących działanie portalu, zawierających oprogramowanie, informacje lub inne materiały zawierające wirusy, "konie trojańskie", dane zawierające "pluskwy", bądź inne szkodliwe lub niszczące elementy.
7. Wpisy naruszające zasady określone w poprzednim punkcie będą usuwane, a w przypadku uporczywego powtarzania tego rodzaju wpisów zostaną zawiadomione właściwe do tego celu organy ścigania.
8. Stowarzyszenie Europejskie Centrum Analiz Geopolitycznych i redakcja Portalu Geopolityka.org zastrzega, że użytkownicy publikują swoje komentarze i opinie wyłącznie na własną odpowiedzialność, zaś Stowarzyszenie Europejskie Centrum Analiz Geopolitycznych i redakcja Portalu Geopolityka.org nie ponoszą jakiejkolwiek odpowiedzialności za treści zamieszczane przez użytkowników.
Życzymy owocnych debat i dyskusji.